„Oni” czy „ja”? Czemu przejmujemy się opinią innych?

Dlaczego przejmujemy się opinią innych?
Ludzie, zwłaszcza ci ważni, którzy dobrze cię znają, potrafią uderzyć w czuły punkt. Bywa, że mają rację, czasami mówią to z troski o ciebie. (fot. iStock)

To proste: bo żyjemy wśród ludzi. I jedynie w odniesieniu do innych możemy siebie określić. Ale opinie są tylko opiniami. Za każdym razem musisz odnieść je do siebie i spytać: Co ja na to? Ten proces oswaja psycholog Ewa Klepacka-Gryz.

Wyobraź sobie, że właśnie wychodzisz z domu. Ostatnie spojrzenie w lustro i… „Jest OK”, a może: „No nie, tak się nie mogę pokazać”. Dla kogo tak się starasz? Dla siebie? Chyba nie. Nie zastanawiasz się przecież, czy w tym stroju dobrze się czujesz, tylko jak wyglądasz. Bo jak cię widzą, tak cię piszą.

Kto ważniejszy: „oni” czy „ja”?

Z jednej strony żyjemy w czasach kultu pozytywnego egoizmu i narcystycznego indywidualizmu, z drugiej przejmujemy się opinią innych na nasz temat, a o tę drugą nietrudno zwłaszcza w sieci. Mamy w sobie silną potrzebę zachowania i obrony własnej niezależności, odrębności, decyzyjności, a jednak… Ile razy chciałaś coś zrobić, zmienić w życiu, jednak wycofałaś się, być może w ostatniej chwili, bo nie starczyło ci odwagi, żeby skonfrontować się z tym, jak zareagują inni?

Bo choć jesteśmy niepowtarzalni i wyjątkowi jak nasze linie papilarne, to chcemy też czuć się częścią większej całości, pragniemy poparcia, akceptacji i miłości zwłaszcza ludzi, którzy są dla nas ważni. Chcemy być inni, ale też podobni, żyć własnym życiem, lecz wśród innych, a kiedy tak się nie dzieje, czujemy się poza nawiasem; wyobcowani i odrzuceni. Od dzieciństwa przyzwyczajeni do porównywania i oceniania – najpierw w rodzinie, potem w szkole, ciągle się pozycjonujemy: Jak wypadam na tle innych? Jestem lepsza czy gorsza? I nie ma w tym niczego złego, dopóki to, co powiedzą lub nawet pomyślą „oni”, nie staje się ważniejsze od tego, co myśli „ja”.

Twoja własna przestrzeń

Wielu pacjentów trafiających do mojego gabinetu chce pracować nad poczuciem własnej wartości czy niską samooceną. Kiedy dopytuję, o co tak naprawdę chodzi, zwykle okazuje się, że sprawa sprowadza się do tego samego: uzależnienia od opinii innych.

Ilona bardzo liczy się ze zdaniem bliskich i dalszych znajomych na swój temat. Jej scenariusz na życie to zawsze być w zgodzie z innymi. By nikogo nie urazić, nie obrazić, nie zniechęcić do siebie – spotyka się z koleżankami, za którymi nie przepada, bo boi się ich „negatywnego nastawienia do siebie”. Wchodzi we współpracę z osobami, które ją wykorzystują, bo: „jeśli tego nie zrobię, oplotkują mnie na mieście”. Rezygnuje z ważnych dla siebie rzeczy, bo ktoś jej doradził, że tak będzie lepiej. Ignoruje podpowiedzi swojej intuicji, a potem nie może spać kilka nocy z rzędu, bo myśl „Czy dobrze zrobiłam?!” nie pozwala jej zmrużyć oka. Na ostatniej sesji opisała mi, co się z nią dzieje, kiedy staje po stronie „zewnętrznego doradcy”, zdradzając tym samym siebie: – Czuję ogromną, rozżarzoną kulę w okolicach splotu słonecznego, która podchodzi mi do gardła i dusi. W głowie mi szumi, pojawiają się zawroty, oddech przyspiesza, mam wrażenie, że za chwilę zemdleję.

Tego typu doznania są bardzo dotkliwe, ale to dobry znak, że Ilona powoli zaczyna zauważać, jakie są reakcje jej organizmu, kiedy robi coś wbrew sobie. Wszyscy dokonujemy wyboru pomiędzy własnym dobrem a dobrem innych. Ale nie wszyscy odczytujemy komunikaty naszego ciała w tej sprawie.

Kiedy na spotkaniach grupy rozwojowej proszę, by uczestniczki narysowały za pomocą symbolu (np. kółka) siebie i bliskich, często okazuje się, że żyjemy jak w matni; kółka, czyli opinie i przekonania na nasz temat, jak pętla zaciskają się wokół naszej szyi.

– Popatrz, jak jest ciasno wokół ciebie, nie masz czym oddychać – mówię. – Co by się stało, gdybyś zbudowała ogrodzenie wokół siebie, tym samym robiąc przestrzeń, w którą nikomu nie wolno ingerować?

Wewnętrzny krytyk

Kiedy pracowałam z osobami uzależnionymi od alkoholu, ich największą bolączką w procesie zdrowienia było: „Co powiedzą inni, gdy przestanę pić?”. – Jak wytłumaczyć, że na wyjeździe służbowym zawsze do schabowego zamawiałem setkę, a teraz tylko schabowy? – spytał mnie Jarek. – Zamów pomidorową – poradziłam. Ostatecznie na służbowym lunchu okazało się, że nikt nie pytał: „Dlaczego nie pijesz?”, nikt się nie dziwił ani nie oceniał. Ten lęk był w głowie pacjenta. Boję się, co inni o mnie pomyślą, a… ludzie zajęci są swoimi problemami. Poza tym opinia innych na nasz temat tylko wtedy ma moc, kiedy tworzymy w sobie przestrzeń na nią i wierzymy w jej prawdziwość.

Zastanów się, kiedy tak się dzieje? Kiedy sama nie jesteś pewna swojej decyzji i szukasz jej potwierdzenia. Gdy czujesz, że robisz źle i chcesz się upewnić. Albo w sytuacji, gdy boisz się wzięcia odpowiedzialności za swoje życie oraz ewentualne porażki i wolisz zdać się na innych. Brawo! To bardzo wygodna sytuacja, kiedy możesz powiedzieć: „To nie ja, to ona tak mi doradziła”.

Zabolało cię, kiedy przyjaciółka powiedziała w towarzystwie: „Ty się w to nie angażuj, bo się zapalisz, a potem jak zwykle wycofasz”? A jak jest naprawdę? Obiecujesz, bo czujesz, że inni tego od ciebie oczekują, a potem nie dotrzymujesz słowa? I jeszcze uważasz, że to inni cię do tego zmusili, a ty nie umiałaś powiedzieć: „nie”?

Ludzie, zwłaszcza ci ważni, którzy dobrze cię znają, potrafią uderzyć w czuły punkt. Bywa, że mają rację, czasami mówią to z troski o ciebie. Innym razem chcą cię dotknąć, zranić, ośmieszyć, może podświadomie odreagowując jakąś emocję, z którą sobie nie radzą, albo mają gorszy dzień. Nie masz na to wpływu, nikogo nie zmienisz. Ale zawsze możesz poczuć, co jest po twojej stronie. Co w tobie dało przestrzeń opiniotwórcy? Jaka część ciebie myśli na swój temat to, co zwerbalizowała osoba wydająca opinię? Twój Wewnętrzny Krytyk? Może to z nim powinnaś się dogadać?

Jak się nie przejmować?

Kompletne lekceważenie opinii innych ludzi na nasz temat to utopia. Nawet outsider, który głosi, że żyje tak, jak mu się podoba, swoją postawą komunikuje: „Patrzcie na mnie i zazdrośćcie”. Ale nadmierne przejmowanie się zdaniem innych jest niebezpieczne. Według socjologów to jedna z plag XXI wieku, która przyczynia się m.in. do depresji i nerwicy. Przesadne martwienie się opiniami na swój temat to jak świadome zamknięcie się w klatce ograniczeń, rezygnacja z własnego potencjału, oddanie swojego życia w ręce innych.

Jak zwykle, najlepiej sprawdza się złoty środek – ustalenie, na jakie twoje decyzje nie mają prawa wpływać inni ludzie, a co do pozostałych: wysłuchanie opinii, przemyślenie ich i skonfrontowanie z własnym zdaniem. Jak zwykle najlepszym doradcą będzie twoje ciało. Załóżmy, że decyzja A jest twoja, decyzja B – to wybór kogoś ważnego. Jakie doznania w ciele czujesz, kiedy wyobrażasz sobie, że wybierzesz A, a jakie gdy zdecydujesz się na B? Ścisk, skurcz – oznaczają sprzeciw; spokój, przyjemność – pewność, że to jest dobra droga.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>