fbpx

Czułe słówka w sypialni. Jaki jest wasz erotyczny dialog?

Czułe słówka w sypialni. Jaki jest wasz erotyczny dialog?
Ważne jest, byśmy dbali o odpowiednią komunikację w seksie. (Fot. iStock)

– Źle dobrane słowo może sprawić, że u kobiety nastąpi blokada seksualna. Facet, który nie ma wyczucia i nie potrafi posługiwać się erotycznym słownikiem, pobudzać wyobraźni kobiety, potrafi ją skutecznie zniechęcić – mówi seksuolog Krzysztof Korona.

Jak mówią o seksie twoi pacjenci?
Językiem często z góry skazującym akt seksualny na klęskę, jeżeli w ogóle coś mówią. Przychodzą do mnie najczęściej dlatego, że nie potrafią stosować tego, co nazywamy dialogiem erotycznym. Albo uprawiają seks w milczeniu (co też jest katastrofą), albo używają słów, które zabijają podniecenie seksualne. Ludzi, którzy trafiają do gabinetów terapeutów, można uszeregować w grupy: pierwsza to tzw. niemoty seksualne – nic nie mówią, druga – ci, którzy mówią źle, trzecia grupa to gawędziarze erotyczni. Ci ostatni schematy prowadzonych rozmów zapożyczają z filmów porno, próbują te dialogi włączyć w seks, oczekując, że ten styl mówienia, z pominięciem oczekiwań i potrzeb drugiej strony, doprowadzi do tak zwanego sukcesu. Wbrew pozorom „gawędziarze” przeżywają seksualne katastrofy w łóżku podobnie do tych, którzy są „niemotami”. Jest jeszcze grupa osób odwiedzających gabinety psychologów, która przychodzi głównie po to, żeby zapytać, co dzieje się z partnerem, który w trakcie podniecenia zaczyna mówić dziwne słowa. Szczególnie w silnych stanach pobudzenia seksualnego zdarza się to u ludzi, którzy charakteryzują się cechami histerycznymi. Podczas seksu mogą u nich wystąpić zaburzenia świadomości. W stanach podniecenia seksualnego u osoby, która jest bardzo pobożna, nagle zaczynają się niekontrolowane krzyki, wulgaryzmy, pojawia się tzw. mowa rynsztokowa.

Podczas seksu najłatwiej przekraczać różne tabu.
Tu obowiązują dość proste zasady psychologiczne: przekraczanie tabu zawsze łączy się ze strachem i lękiem. Jeżeli przekracza się tabu i włącza się lekki strach, uruchomiony zostaje silniejszy mechanizm pobudzenia, podniecenia. Ośrodek lęku, strachu, agresji jest zlokalizowany w mózgu w pobliżu ośrodka seksu. Są pary, które zaczynają przekraczać to tabu: ponieważ na co dzień nigdy nie używają pewnych słów, sądzą, że są one zakazane. Jeżeli taka osoba nagle sięga po wulgaryzmy, właśnie przekracza tabu. Ta reakcja z jednej strony jest formą doświadczania lęku, jak to odbierze partner, ale może to być też katharsis, robienie czegoś, co człowiek zawsze miał ochotę zrobić, czegoś zakazanego i smakowania tego. Ci, którzy sięgają po mocne słowa w seksie, używają wyzwisk, wybierają najczęściej słowa nakazujące: „Rób mi to”. Zawsze wtedy trzeba się przyjrzeć, czy u tych ludzi nie występują zaburzenia preferencji seksualnych.

W seksie najczęściej ujawniają się skłonności sadomasochistyczne, które zazwyczaj są głęboko ukryte.
Jeżeli przyjrzymy się cechom osobowości sadomasochistycznej, to jest z nią trochę tak jak ze światłem, które regulujesz potencjometrem – ściemniasz albo rozjaśniasz. Jeżeli delikatnie rozjaśnisz, to masz delikatne objawy sadomasochistyczne. Jeśli mocniej: objawy są silniejsze. Jest też druga grupa. Należą do niej ci, którzy nie przychodzą do seksuologa, bo potrafią zbudować swój własny słownik erotyczny, sami wymyślają nazwy narządów płciowych i form czułości. Ci ludzie tworzą alfabet seksu, budują swój dialog erotyczny, posiadają zdolność komunikacji nie tylko seksualnej. To dotyczy wszystkiego, zarówno nazywania części ciała, jak i umiejętności opisywania swoich uczuć i doznań seksualnych w taki sposób, żeby partner mógł zrozumieć, w jakim stanie właśnie jestem, czego mi brakuje, by wejść w jeszcze większy stan uniesienia i by mogło dojść do orgazmu. To jest umiejętność demonstrowania przed partnerem w formie werbalnej i niewerbalnej stanu, w którym się znajduję, i nazywania tego stanu.

Czy ty w gabinecie uczysz pacjentów języka seksu?
Każdy terapeuta musi leczenie rozpocząć od sprawdzenia, czy para, która do niego przyszła po pomoc, potrafi komunikować się w seksie. Jeśli nie potrafi, to powinna się tego uczyć. Pomocne tu będą gry, symulacje, zadania, których używa się podczas spotkań z pacjentami po to, by mogli swobodnie między sobą się porozumiewać. Najczęściej stosowana zabawa polega na tym, że daje się im kartki papieru i mówi: „Wypiszcie słowa, które waszym zdaniem najbardziej podniecają partnera”.

Jakie są to zwykle określenia?
Jeżeli facet uważa, że partnerkę najbardziej podniecają słowa: „Kocham cię”, a ona pisze na swojej kartce, że najbardziej by ją podnieciło, gdyby usłyszała: „Zerżnij mnie”, to się rozminęli całkowicie. To zadanie pokazuje parze, czy zna swoje oczekiwania zwane „pieszczeniem za pomocą słów”.

Wiem, że leczysz też hipnozą.
Jeśli zapytasz, co robię, żeby drugiego człowieka wprowadzić w stan hipnozy, odpowiem – stosuję słowo. Jest w nim to, co związane z nośnikiem sugestii. Dobrze użyte słowo wywoła określoną reakcję w mózgu, określoną reakcję w ciele, a źle użyte tę reakcję zburzy. Para kochanków, szepcąc sobie określone słowa, posługuje się sugestią, czyli indukcją hipnotyczną.

Kobiety są wrażliwsze na słowo.
Ich mózg jest bardziej podatny na działanie wyobraźni, a słowo ma szczególną moc. Mężczyzna, jeśli chce sprawić kobiecie radość, pobudzić ją seksualnie, musi umieć dobrać odpowiednie słowo o treści seksualnej w zależności od tego, w jakim ona jest nastroju i jakie są okoliczności zbliżenia. Źle dobrane słowo może sprawić, że u kobiety nastąpi blokada seksualna. Facet, który nie ma wyczucia i nie potrafi posługiwać się erotycznym słownikiem, pobudzać erotycznej wyobraźni kobiety, potrafi ją skutecznie zablokować.

Często mówi się, że polski język ma duże braki w erotyce.
Po latach doświadczeń w pracy z pacjentami mogę powiedzieć, że nie jest to prawda. To kwestia dostatecznej odwagi, aby samemu i w parze tworzyć swój erotyczny słownik. Boimy się używania własnych określeń. Mowa polska ma wystarczająco dużo słów, które mogą być wspaniale wykorzystywane do erotyki, pod warunkiem że para jest zainteresowana budowaniem dialogu erotycznego. Też dlatego, że w języku polskim jest wiele zdrobnień i zmiękczeń.

Jednak zdecydowanie silniej mogą działać na wyobraźnię niedopowiedzenia, metafory, porównania. Dlaczego wulgarne określenia wypowiedziane publicznie powodują, że ludzie wybuchają śmiechem? Dlatego, że słowa związane z seksem mają silną moc działania sugestywnego. Jeżeli są publicznie wypowiedziane, ludzie chronią się przed podnieceniem seksualnym, reagując śmiechem. Tymczasem uważam, że mowa ludzka, też język polski, ma dostatecznie dużo słów, określeń, które do budowania dialogu erotycznego znakomicie się nadają.

W Japonii nie ma żartów seksualnych, bo tam seks nie kojarzy się z czymś wstydliwym, zakazanym, nie ma więc problemu wyboru między określeniem medycznym a wulgaryzmem. W naszej tradycji chrześcijańskiej seks jest tabu. Jesteśmy zaprogramowani kulturowo na problem z językiem.
Kilka lat temu seksuolog Alicja Długołęcka zaczęła posługiwać się w wywiadach terminem „cipka”. Tym określeniem próbuje zburzyć pewien stereotyp myślenia o kobiecych narządach płciowych wyłącznie w kategoriach języka medycznego. Prowadziła warsztaty, w których uczestniczą kobiety i uczą się wypowiadania słowa „cipka”, akceptowania go, ale też uczą się poznawania swego własnego narządu.

Tak, „cipka” wchodzi do języka jako słowo niewulgarne. Zdrobnienia osłabiają nawet mocne słowa. Wystarczy wyrzucić jedną literę i robi się „cipa”, słowo wulgarne i obrażające.
Bywa i śmiesznie, i tragikomicznie, kiedy polski słownik erotyczny pojawia się
w sądzie. Określenia używane przez świadków powodują, że ja i sędziowie wybuchamy śmiechem, chociaż nam nie wypada. Ale seks i śmiech to zdrowie.

Krzysztof Korona psycholog, psychoterapeuta, seksuolog.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze