fbpx

Polowanie na lolitki

Polowanie na lolitki
Marta Pieczonko

Dzieci nieustannie na różne sposoby prowokują dorosłych. I nawet jeśli dziewczynki prowokują erotycznie, należy w tym widzieć nie seksualną propozycję, lecz etap rozwoju, taki trening dorosłości. Niestety, bardzo łatwo to przeciwko nim wykorzystać – mówi Olga Haller.

– Odkryłem nie tak dawno z grozą i niepokojem, że jednak można patrzeć na nieletnie erotycznym okiem. Był czas, kiedy zupełnie tego nie rozumiałem. Łatwiej mi teraz uwierzyć, że niektóre są już świadome, jaką potęgą jest uwodzenie.

– Tu się nie zgodzę – nie są świadome… To wy, mężczyźni, jesteście świadomi, a przynajmniej powinniście być. Wokół postaci lolitek narosło wiele nieporozumień, najczęściej dotyczą one właśnie przekonania, że dziewczynki mają pełną świadomość swej seksualności, więc to one odpowiadają za pobudzenie mężczyzny. A to nieprawda! Ich seksualność dopiero rozwija się i przejawia na różne sposoby, co niektórych mężczyzn ekscytuje. I bywa przez nich wykorzystywane. Dziewczynki widzą tylko, jak mężczyźni reagują na ich wygląd. I to jest w porządku, to niezbędny etap, byle tylko mogły być w tym bezpieczne.

– Zdarzało mi się odnosić wrażenie, że jestem prowokowany przez bardzo młode osoby. Czasami to było złudzenie, czasami nie. Wiem już, jaka to siła. Ilu facetów, nawet tych szpetnych i brzuchatych, i głupich, od razu myśli: jaki ja jestem atrakcyjny i pociągający nawet dla takiej młodej…

– Ależ dzieci prowokują dorosłych – robią to nieustannie – do bardzo różnych rzeczy! Ale jeśli ona prowokuje erotycznie, są to zwykle próby, wprawki, taki trening dorosłości, nie konkretna intencja. Ważne, by mężczyźni, nawet jeśli pozwolą sobie na jakieś wewnętrzne poruszenie, wiedzieli, że bez względu na to, co czują, sami są w pełni odpowiedzialni za dzieci, że to są tylko i aż dzieci.

To dorośli powinni stawiać granice i uczyć tego dzieci. Dorastające dziewczynki szybko zauważają, że mają nową moc, która daje im dziwną władzę. Szczególnie te, którym brak rodzicielskiej troski i miłości, są podatne na uwiedzenie. Psychologia mówi o uśpieniu seksualności między 7. a 11. rokiem życia, potem ona się budzi. Pytanie, co należy do nas, dorosłych, aby to przebudzenie było łagodne, zdrowe, normalne… 

 

– Czy w dzisiejszych czasach seksualność może spokojnie spać?

– Nie bardzo. Kultura masowa seksualizuje wszystkie obszary naszego życia, wkracza również w dziecięcy świat; pornograficzne treści w ilościach hurtowych znaleźć można w sieci, także w telewizji. Dzieci bardzo potrzebują zdrowej kontroli dorosłych – ona je chroni i pomaga poradzić sobie z tym naporem. Dzieci z niedoborami emocjonalnego wsparcia rodziców bywają łatwiejszym łupem dla osób dopuszczających się nadużyć.

– Dzieci są czujne i szybko się uczą, szczególnie tego, co im pomoże przetrwać, ale też da namiastkę władzy nad groźnym światem…

– Ta dziecięca władza nad dorosłymi zawsze jest iluzją, za którą to właśnie one muszą słono zapłacić. Kiedy dziewczynki widzą, że ich uśmiech, ciało, strój powodują zupełnie nowe zainteresowanie mężczyzn, to choć trochę je to niepokoi, szybko odkrywają, że dzięki temu mogą mieć to, na czym im zależy. Jeśli są bardzo wygłodniałe emocjonalnie, trudno oczekiwać, że nie wykorzystają swojej „władzy” – są zdane na przytomność dorosłych. Szkoda, że zbyt często inne kobiety, mamy, nauczycielki, nawykowo winą obarczają dziewczynki – to je rani i nie pomaga budować oparcia w sobie.

– No właśnie, szokuje, jak często same kobiety mówią: te dziewczynki czy głupie nastolatki same się proszą…

– To mówi w nas patriarchalna kobieta. To te matki, które nie widzą molestowania swoich córek przez mężów, ojczymów lub wujków, udają, że nie widzą same przed sobą. Problemem bywa też, że dziewczynki, obserwując dorosły świat, reklamę, modę, radośnie naśladują erotyczne gesty, ruchy ciała gwiazd sceny, w ubiorze chcą być sexy jak one. Za łatwo dorośli się na to godzą, sami ekscytując się tą zabawą. Dbajmy o granice, które pozwolą dziecku nie wchodzić przedwcześnie do dorosłego świata. Niech dziewczynki przymierzają się do różnych ról, Madonny, Dody czy innej gwiazdki, niech się przebierają, wcielają, grają i cieszą się tym, ale po zabawie pomagajmy im wrócić do dziecięcego, jeszcze aseksualnego świata.

 

– Z przekazów wiem, że już małe dziewczynki odkrywają rozkosze własnego dotyku. Ale w tym nie ma jeszcze dorosłej seksualności.

– Nie ma i nie powinno być. Za to genitalna, cielesna przyjemność w dziecięcych zabawach – jak najbardziej! Kobiety nieraz ze zdumieniem przypominają sobie, kiedy jako dzieci przypadkiem doznały orgazmu, np. z misiem lub poduszką ściśniętą między nogami. To pobudzenie nie jest ukierunkowane na dorosłych, nawet w wyobraźni. Dorosła seksualność jest dla dziecka zbyt silna, budzi strach, paraliżuje. W sytuacjach molestowania seksualnego nie wyklucza to jednak genitalnej reakcji pobudzenia, co piętrzy problemy, rodzi poczucie odpowiedzialności tam, gdzie jej nie ma!

– Tak, problemem nie są dzieci, tylko my, mężczyźni. Te nasze ukryte, mroczne piwnice, ale też zagubienie… Czy o własnych niegodnych pragnieniach w ogóle można mówić, nawet myśleć? Niebezpieczne, to już wiemy, są sztywne blokady, ale całkowite odblokowanie chyba też? W dwóch felietonach odważyłem się coś o tym napisać, ujawniłem, że nawet taki normalny chyba facet jak ja może nagle spojrzeć na nieletnią jak na erotyczny obiekt. Wzbudziło to wiele zrozumienia, ale też wielką agresję. Należy więc milczeć?

(…)

Więcej w Zwierciadle 04/2011