fbpx

Próba przyjaźni

Próba przyjaźni
Corbis

Na początku była fascynacja. Ale to, co nas pociąga, później często najbardziej irytuje. Jak tę próbę wytrzymała przyjaźń Michaliny i Magdy? Komentuje psychoterapeuta Jarosław Józefowicz.

Michalina jest artystką o wesołym usposobieniu i dosyć chaotyczną mamą 6-letnich bliźniaczek: Zuzi i Melanii. Z ich ojcem rozstała się kilka lat temu. Od tego czasu lokowała uczucia w przeróżnych artystach. Jej dom, jak przystało na autorkę ilustracji książek dla dzieci, jest urządzony bajkowo. Na tle ścian w barwach fuksji i turkusu stoją stare kredensy, etażerki i biblioteczki. Sama Michalina wygląda jak postać z bajki: ma dziewczęcą urodę, lekko zadarty nos, piegi i miedziane loki.

Magda, jej sąsiadka i bliska przyjaciółka, jest księgową. W przeciwieństwie do Michaliny sprawia wrażenie stanowczej i silnej kobiety. Poukładane życie dzieli sprawiedliwie między pracę oraz rolę żony i matki. Wysoka, brunetka, lubi klasyczny styl, w takim też urządzony jest jej dom. Ćwiczy jogę i marzy o egzotycznych podróżach, ale zostawia je na bliżej nieokreśloną przyszłość. Córka ma przecież dopiero 7 lat, a mąż – bankowiec ciągle siedzi w pracy, więc na jej barkach spoczywa prowadzenie domu i wychowanie dziecka.

Ponieważ ogródki Michaliny i Magdy sąsiadują ze sobą, a ich córki są w podobnym wieku – te dwie, wydawałoby się zupełnie różne kobiety w naturalny sposób zaczęły się z czasem do siebie zbliżać.

Przewrotne podobieństwo

Obie pracowały w domu, więc wspólna kawa czy obiad stały się powoli stałym elementem ich dnia. Lubiły wieczorne wyjścia na sushi lub do kina oraz długie rozmowy o życiu. Miały też podobną wrażliwość w patrzeniu na świat. Rozprawiały o ciuchach, analizowały facetów, wymieniały poglądy na temat wychowania córek. Pociągały je książki o duchowości, a także gotowanie.

– Michalina wprowadziła do mojego życia ożywczego ducha – mówi Magda. – Z zachłannością słuchałam jej opowieści o miłosnych przygodach, zwariowanych facetach i o tym całym kolorowym i nieodpowiedzialnym życiu artystycznym. Trochę zazdrościłam jej luzu, umiejętności życia chwilą, nieprzejmowania się drobiazgami. Zauważyłam, że dzięki niej częściej się śmieję i czasem udaje mi się nabrać nieco dystansu do rzeczywistości.

Michalina od początku traktowała Magdę jak starszą siostrę: – Wydawała mi się bardzo rozsądna i  odpowiedzialna. I niezmiennie zadziwiało mnie, kiedy stwierdzałam, że Magda, dziewczyna tak twardo stąpająca po ziemi, jest w jakiś przewrotny sposób do mnie podobna i że tak dobrze się rozumiemy.

 

Komentarz psychologa: Dlaczego tak różne kobiety zaprzyjaźniły się ze sobą? Znana jest teoria o przyciąganiu się przeciwieństw. Atrakcyjne i pociągające zazwyczaj wydają się te cechy i postawy, które mamy w sobie, lecz dostęp do nich jest utrudniony lub zablokowany. Funkcjonujemy w jednostronny sposób, a w głębi ducha tęsknimy do tego, by być całością, umieć w pełni korzystać ze swoich zasobów psychicznych. Spotykając swoje przeciwieństwa, czujemy się uzupełnieni. Na przykład osoby schematyczne, kontrolujące, sztywne będą przyciągać ludzi spontanicznych, żyjących impulsywnie, pod wpływem chwili. I odwrotnie. Tak właśnie było w przypadku Michaliny i Magdy.

„Jesteś ślepa, że tego nie widzisz”

Przyjaźń sąsiadek zacieśniała się. Wyręczały się w zakupach, opiece nad dziećmi, na bieżąco zwierzały niemal ze wszystkiego. Dlatego gdy Michalina zakochała się w Ryszardzie, Magda dowiedziała się o tym pierwsza. Mężczyzna pracował jako grafik w wydawnictwie, ale prawdziwą jego pasją było malowanie kobiecych aktów. Podobnie jak Michalina, miał wybuchowy temperament i był dosyć ekscentryczny, więc zrywali ze sobą co jakiś czas, by namiętnie się godzić i wracać do siebie. Zaangażowali się również we wspólny projekt artystyczny. Z tego powodu związek z Ryszardem zajmował Michalinie coraz więcej czasu.

Magda towarzyszyła przyjaciółce we wszystkich jego wzlotach i upadkach. Wysłuchiwała, doradzała, pocieszała, wspierała jak mogła. Córeczki Michaliny niemal zamieszkały u Magdy. „Ryszard jest w podłym nastroju! Chce się ze mną widzieć! Zostawię u ciebie dziewczynki, dobrze?” – mówiła Michalina i wydawało się, że sąsiadka ją doskonale rozumie.

– Współczułam jej emocjonalnej huśtawki, jaką przeżywała w tej relacji, i chciałam pomagać – mówi Magda. – Jednak po pewnym czasie, gdy rozmowa schodziła na Ryszarda, zaczęłam odczuwać dyskomfort. Nieoczekiwanie pojawiła się niechęć do przyjaciółki. Nagle zauważałam mnóstwo jej wad. Krytykowałam ją w rozmowach z mężem, że jest lekkomyślna, nieodpowiedzialna, nie wie, co to prawdziwe życie, a przede wszystkim, że daje się Ryszardowi tak okropnie traktować. Był zazdrosny i urządzał jej awantury, podczas gdy sam sypiał z innymi kobietami. A Michalina pozwalała się poniżać. Zobaczyłam, jak jest słaba i nie wiem dlaczego wzbierał we mnie zimny gniew wobec niej.

(…)

Więcej w numerze 7 / 2011