fbpx

Romans na ostro

Film Polski / "Tango" Zbigniewa Rybczyńskiego

Operacja na otwartym sercu. Młoda kobieta zakochuje się w starszym od siebie mężczyźnie. Wchodzi w toksyczną relację jak w tytułowy trans i przez dwa lata nie może się od niej uwolnić.

Czytelnik również popada w rodzaj transu, który nie pozwala mu oczu oderwać od „Transu”, dopóki nie znajdzie się na ostatniej stronie. Intensywne emocje i seks, opisane w świeży, inteligentny sposób, tworzą cudownie odurzającą mieszankę.

Powieść Manueli Gretkowskiej można potraktować na dwa sposoby. Jako love story, która każdemu z nas mogła się przytrafić. I pewnie przytrafiła. Albo jak kronikę towarzyską. Choć autorka mówi, że bohaterowi są fikcyjni, to jednak łudząco przypominają postacie, które znamy z kolorowych pism. Reżyser – Laski, jego partnerka – Gwiazda, Idol, który zagrał w filmie „Wiedźma”… Jak tylko złamiemy kod (a zapewniam, że nie jest to trudne) poznamy historię powstania pewnego filmu (i pewnego romansu), który parę lat temu wywołał spore zamieszanie w tak zwanym towarzystwie.

Manuela Gretkowska, „Trans”, Świat Książki 2011

Trzy pytania do Manueli Gretkowskiej

Czy ktoś już się obraził za „Trans”?

Trudno się obrazić za książkę, która jest wytworem wyobraźni. Napisałam powieść o sytuacji niemal archetypowej – młoda dziewczyna zakochana w starszym mężczyźnie, swoim mistrzu, uczącym ją życia i sztuki. Coraz więcej takich związków zauważam wokół siebie i w życiu publicznym. Postanowiłam je zanalizować. Poddać wiwisekcji coś trudno uchwytnego – namiętność. Korzystałam z własnych przeżyć, bo autorowi łatwiej czerpać ze swoich doświadczeń, ale bohaterowie „Transu” są literacką konstrukcją, więc nie mogli się obrazić. Obruszyli się za to różni panowie krytycy, którym powieść się nie spodobała. Padały słowa jak „gówno”, „rynsztok” czy „dziwka”. Obraziłam ich sposób widzenia świata, taki, gdzie konwencje nie zezwalają na pisanie prawdy, nawet przeżytej po swojemu. 

Co pani sądzi o sytuacji, jaka przytrafiła się „Nocnikowi” Andrzeja Żuławskiego, którego nakład został wycofany ze sprzedaży? 

To absurdalna sytuacja. Kiedyś wprowadzenie cenzury zamykało czytelnikom dostęp do książki. Dzisiaj sprawia, że czyta ją jeszcze więcej osób – w sieci. Dlatego decyzja sądu wydaje się patetyczna. A jeśli chodzi o autora – wolno mu uważać, że ma prawo pisać, co tylko chce. Chociaż jestem innego zdania. Gdy ktoś chce być traktowany absolutnie bezkarnie, jak dziecko, nie można go brać poważnie. Sztuka to ryzyko, tak jak wolność. Czym innym jest obrażenie np. uczuć religijnych – bo trudno je zdefiniować i używanie tego argumentu przeciw twórcom jest rodzajem cenzury katolickiej. A czym innym naruszenie dóbr osobistych, godności konkretnej osoby, która odnajduje się w książce.

(…)

Więcej w numerze 8 / 2011