fbpx

Depresja klimatyczna – czym jest i jak ją przezwyciężyć?

Boję się o moją rodzinę - czym jest depresja klimatyczna?
Strach przed postępującą katastrofą ekologiczną staje się coraz bardziej powszechna. Nic dziwnego, że coraz więcej osób zapada na depresję klimatyczną. (Fot. iStock)

Obawa przed postępującą katastrofą ekologiczną staje się coraz bardziej powszechna. Nic dziwnego, że coraz więcej osób zapada na depresję klimatyczną. Psychologowie, którzy dopiero zaczynają zgłębiać to zjawisko, twierdzą, że najważniejsze w radzeniu sobie z nią jest poczucie bycia zrozumianym i wsparcie bliskich. A także aktywność grupowa – podkreśla Ewa Klepacka-Gryz.

Przyznaję, że słowa z wykładu noblowskiego Olgi Tokarczuk „świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy” bardzo mnie poruszyły. Nie przypuszczałam, że tak szybko pojawi się w moim gabinecie osoba, której lęk przed zagładą klimatyczną uniemożliwia codzienne funkcjonowanie… Tomek zadzwonił do mnie z prośbą o zapisanie na wizytę żony, która po urodzeniu dziecka stała się „jakaś dziwna”. Zaproponowałam, żeby przyszli obydwoje.

Krok 1.

Odkrywamy, kiedy Agata po raz pierwszy poczuła lęk przed ociepleniem klimatu

Od początku wizyty widać było, że problem, z którym do mnie przyszli, podzielił ich, a nie zjednoczył. Agata usiadła na kanapie, przyciskając do serca malucha w chuście, położyła obok torbę z akcesoriami dla niemowlaka i swój plecak. Było widać, że zrobiła to po to, żeby mąż nie mógł usiąść przy niej. Tomek zajął fotel naprzeciwko mnie. Zaproponowałam, że rozłożę na podłodze koc, żeby Agata mogła położyć na nim dziecko.

– Nie trzeba – odpowiedziała – jeszcze mocniej przyciskając maleństwo do siebie. – No właśnie, ona najchętniej włożyłaby go sobie z powrotem do brzucha – rzucił Tomek. – Za to ty żyjesz w beztroskiej naiwności. Nic cię nie obchodzi; ani nasz syn, ani ja. Nie wiem, jak można być tak bezmyślnym.

Na pierwszy rzut oka wyglądało to na typowy kryzys pary po narodzinach pierwszego dziecka; ona skoncentrowana na synu, on zazdrosny. Pomyślałam, że pozwolę im odreagować negatywne emocje, licząc, że to obniży napięcie w nich i pomiędzy nimi, ale oni obwiniali się coraz bardziej agresywnie. Padały coraz obraźliwsze epitety. W pewnym momencie Agata zerwała się z kanapy i powiedziała, że wychodzi. – Nie, ja wyjdę, ty zostań, to ty potrzebujesz pomocy – zdecydował Tomek.

W tym momencie do dyskusji dołączył maluch, który rozwrzeszczał się na całe gardło. – Widzisz, co zrobiłeś? – Ja? To ty dusisz go w tej chuście, on nie ma czym oddychać. W końcu udało nam się ustalić, że Tomek pójdzie na spacer, a my spróbujemy porozmawiać we dwie. Kiedy wyszedł, Agata wyraźnie się odprężyła. Wyjęła z chusty małego Antosia, który natychmiast przestał płakać. Czułam, że po tym wybuchu z początku sesji obydwoje potrzebują ciszy. Ja też jej potrzebowałam, musiałam zebrać myśli. Zaproponowałam Agacie coś do picia, umówiłyśmy się, że zacznie mówić, kiedy będzie gotowa.

– To był początek zimy – usłyszałam. – Wracałam z pracy do domu i nagle w samochodzie zaczęło kręcić mi się w głowie. Potem pojawiły się nudności i poczucie takiego odrealnienia. Kiedy zorientowałam się, że za chwilę mogę stracić przytomność, zjechałam na pobocze i zadzwoniłam po karetkę.

W szpitalu, po badaniach, okazało się, że jest w ciąży. Jej złe samopoczucie w zasadzie można by było wytłumaczyć odmiennym stanem, gdyby nie komentarz niezbyt mądrego lekarza. – Powiedział, że pewnie to efekt smogu i że coraz więcej ludzi jest z tego powodu zatrutych, a na odchodne rzucił, że chyba nie mam rozumu, żeby w takich czasach fundować sobie dziecko. – Czy opowiedziałaś o tej rozmowie Tomkowi? – spytałam. – Nie, dopiero po tygodniu. Najpierw siedziałam przed komputerem i czytałam o tych wszystkich makabrycznych prognozach, o których do tej pory w ogóle nie miałam pojęcia.

Jak wielu innym, zwłaszcza młodym, zajętym i skoncentrowanym głównie na sobie ludziom, globalne ocieplenie kojarzyło jej się jedynie z dłuższym i bardziej upalnym latem. – Nawet żartowaliśmy ze znajomymi, że nie ma co wydawać kasy na egzotyczne wakacje, skoro już od pierwszych dni kwietnia opalaliśmy się na cudowny brąz na działce koleżanki – dodała.

Research w Internecie uświadomił jej skalę zagrożenia. Zrozumiała, że kiedy jej dziecko dorośnie, a politycy nic nie zmienią, będzie musiało walczyć o przeżycie, bo woda pitna stanie się luksusem. – Czy powiedziałaś o tym Tomkowi? Komukolwiek? – spytałam znowu. – Nie byłam w stanie w ogóle o tym mówić. Godzinami siedziałam na polskich i zagranicznych stronach i… czułam, że zamieram ze strachu. Potem pewnej nocy wstałam do łazienki na siku i zobaczyłam krew. Zaczęłam krzyczeć, przybiegł Tomek.

Pojechali do szpitala, Agata dostała hormony na podtrzymanie ciąży. – Kiedy po powrocie do domu usiłowałam zasnąć, w głowie kołatała mi się myśl, że być może skazałam swoje dziecko na powolne umieranie w męczarniach.

Krok 2.

Zgodnie przyznajemy się do bezsilności wobec zjawiska globalnego ocieplenia

Zaproponowałam, żebyśmy zadzwoniły po Tomka. – On tego nie zrozumie – pokręciła głową. Próbowałam wytłumaczyć jej, że jak ma zrozumieć, skoro nie ma pojęcia o jej rozterkach trwających od początków ciąży. Byłam pewna, że ta skrytość musi mieć jakieś drugie dno, ale czułam, że teraz nie pora tym się zajmować. Agata przeżywała ogromne napięcie i była w tym zupełnie sama.

Lęk jest osiowym objawem depresji klimatycznej, podobnie jak każdej innej formy depresji. Zwłaszcza w dużych miastach z dnia na dzień coraz więcej ludzi zaraża się lękiem. Jak wynika z (na razie) nielicznych badań, wcale nie dotyczy on jedynie ludzi o osobowościowo podwyższonym poziomie lęku. Wręcz przeciwnie, może dotknąć każdego, a momentem początkowym często są właśnie narodziny dziecka czy sama decyzja o posiadaniu potomstwa. – A ty rozumiesz, co się z tobą dzieje? – spytałam, bo pomyślałam, że to może dobry moment, żebyśmy nazwały emocje Agaty. – Chyba najbardziej czuję się bezradna. Agata jest weganką, segreguje śmieci, kupuje tylko ekologiczną żywność i środki czystości, ubrania z organicznej bawełny, pieluszki wielorazowe. – Oczywiście Tomek to wyśmiewa, a czasami się wścieka i pyta, kto na to wszystko zarobi – mówi. – Rozumiem, że możesz czuć się bezsilna, ale całkiem nieźle radzisz sobie z bezradnością – komentuję. Agata nie rozumie różnicy pomiędzy bezsilnością a bezradnością. Dużo czasu zajmuje mi wytłumaczenie jej, że te wszystkie działania, które podejmuje, mają zapobiec jej bezradności. – Rozumiem, ale to jest jak kropla w morzu, która świata nie uratuje. Nie znam innej młodej matki, która by miała ochotę prać pieluchy i zamiast oliwki dla niemowląt używać oleju kokosowego.

Czuję, że to jest doskonały punkt zaczepienia. – Jestem pewna, że jeśli opowiesz o wszystkim Tomkowi, pomoże ci i to nie tylko w praniu pieluch. Myślę, że będzie miał również swoje pomysły na bycie bardziej eko. Warto też, żebyś poszukała innych ludzi, którzy podejmują podobne działania. Może powinnaś założyć blog dla młodych matek?

Twarz Agaty delikatnie się rozpogadza. Mały Antoś zaczyna gaworzyć. – Myślisz, że jest jeszcze dla nas jakaś nadzieja? – pyta. – Nie wiem – odpowiadam zgodnie z prawdą. I wiem, że owa nieprzewidywalność tego, co będzie za 10, 20 lat, jest najtrudniejsza dla nas wszystkich jako ludzi i dla nas terapeutów pracujących z pacjentami z depresją klimatyczną.

Krok 3.

Ustalamy przyczyny obezwładniającego lęku, który odczuwa każdy z nas w obliczu nieznanego

Depresja klimatyczna jest zjawiskiem ciągle nie do końca zdefiniowanym, więc nie wiemy, jak sobie z nią radzić. Reakcja na zagrożenie globalnym ociepleniem czasami przybiera kształt stresu pretraumatycznego – trauma się jeszcze nie wydarzyła i nie wiadomo, kiedy się wydarzy, ale już jest przeżywana, wraz z jej psychologicznymi konsekwencjami.

Jedna z teorii porównuje etapy depresji klimatycznej do etapów żałoby. Pierwszy to zaprzeczanie, czyli denializm klimatyczny, później pojawia się gniew na ludzi, którzy nie dbają o planetę, targowanie się – jeśli zrobię coś, to może nie dojdzie do katastrofy, obniżenie nastroju i rezygnacja, a wreszcie akceptacja, czyli pogodzenie się z tym, że tak wygląda świat.

Wspólnie dochodzimy do wniosku, że u Agaty etap targowania się przeplata się z etapem obniżenia nastroju i rezygnacji. – A Tomek pewnie jest na tym pierwszym etapie – twierdzi Agata.

Tłumaczę jej, że niekoniecznie, że być może on o tym po prostu nie myśli. Przekonuję, że z racji pełnionych ról mężczyzna bardziej dba o bezpieczeństwo materialne dziecka, a kobieta o bezpieczeństwo emocjonalne, psychiczne. – Przecież katastrofa ekologiczna wiąże się właśnie z bezpieczeństwem materialnym – dziwi się Agnieszka. – Zgoda, ale odległym w czasie, na razie twój mąż dba o to, byś mogła kupować Antosiowi ubrania z bawełny organicznej, choć nie rozumie, bo mu tego nie wytłumaczyłaś, dlaczego nie mogą być ze zwykłej. – Sam powinien to wiedzieć. – Ty też tak naprawdę poczułaś zagrożenie, kiedy zaczęłaś być odpowiedzialna nie tylko za siebie – mówię, bo czuję, że złość na partnera ciągle jest w niej silna. – Czy gdybyś była pewna, że twój proekologiczny styl życia nie uratuje planety, wróciłabyś do dawnego życia? – spytałam.

Agata przez chwilę się zastanawia i twierdzi, że nie mogłaby wrócić do jedzenia mięsa czy pełnych chemii kosmetyków. Proszę, żeby wypisała na kartce wszystkie zalety zdrowego trybu życia. Nie ma z tym żadnego problemu, a lista jest naprawdę imponująca. – Myślę, że gdyby Tomek usłyszał twoje argumenty, na pewno wsparłby cię z całych sił. – Nie potrzebuję jego wsparcia. – A czego potrzebujesz?

Okazuje się, że wcale nie jest jej łatwo to nazwać. – On nie rozumie, przez co przechodzę. – A ty rozumiesz? – pytam. Po chwili zastanowienia Agata szepcze: – Tak, bardzo się boję.

Umysł nie jest w stanie unieść konsekwencji zmian klimatycznych i ciągłego absorbowania coraz bardziej przerażających wiadomości. Kiedy naukowcy przekonują, że globalna katastrofa zbliża się wielkimi krokami i nawet jeśli zaczniemy intensywnie działać, nie jesteśmy w stanie nic zmienić w ciągu jednego pokolenia – to zwiększa naszą świadomość, ale pozbawia nadziei oraz wpływu. Nasz mózg jest przystosowany do mobilizacji w obliczu nagłego zagrożenia. Zagrożenie rozłożone w czasie budzi bezsilność i lęk.

Krok 4.

Kiedy magia Terapii Jednego Spotkania działa i zupełnie nie wiadomo, jak to się dzieje

W tym momencie w drzwiach staje Tomek. – Przepraszam, że wróciłem bez zaproszenia, ale boję się o moją rodzinę… – powiedział. Zupełnie jakby lęk Agaty przywołał lęk Tomka. Czuję, że to wyznanie rozpuści jej złość na męża. Agata uśmiecha się, mały Antoś macha łapkami na widok taty, a Tomek klęka obok kanapy. – Tak bardzo się boję, że coś ci się stanie, że odejdziesz ode mnie, że zabierzesz Antosia, że już mnie nie kochasz…

A ja wychodzę do kuchni, żeby nie zakłócić ich intymności. Mam ogromną pokusę, żeby przeanalizować to, co tak naprawdę się wydarzyło, skąd taki nagły zwrot akcji, ale… uznajmy, że kolejny raz zadziałała magia terapii jednego spotkania.

Po miesiącu dostałam SMS od Agaty z informacją, że wraca na pół etatu do pracy a Tomek bierze urlop tacierzyński i rozkręca swoją firmę.

Krok 4. Kiedy magia Terapii Jednego Spotkania działa i zupełnie nie wiadomo, jak to Się dzieje W tym momencie w drzwiach staje Tomek. – Przepraszam, że wróciłem bez zaproszenia, ale boję się o moją rodzinę… – powiedział. Zupełnie jakby lęk Agaty przywołał lęk Tomka. Czuję, że to wyznanie rozpuści jej złość na męża. Agata uśmiecha się, mały Antoś macha łapkami na widok taty, a Tomek klęka obok kanapy. – Tak bardzo się boję, że coś ci się stanie, że odejdziesz ode mnie, że zabierzesz Antosia, że już mnie
nie kochasz… A ja wychodzę do kuchni, żeby nie zakłócić ich intymności. Mam ogromną pokusę, żeby przeanalizować to, co tak naprawdę się wydarzyło, skąd taki nagły zwrot akcji, ale… uznajmy, że kolejny raz zadziałała magia terapii jednego spotkania. Po miesiącu dostałam SMS od Agaty z informacją, że wraca na pół etatu do pracy a Tomek bierze urlop tacierzyński i rozkręca swoją firmę.

Autoterapia lęku związanego z ociepleniem klimatu

  • Czerp wiedzę na temat losu naszej planety ze sprawdzonych źródeł. groźby i czarnowidztwo nie są dobrą motywacją do działania. Bądź realistą. Pamiętaj, że przy okazji prognozowania tak globalnego zagrożenia znajdzie się wiele nieuczciwych osób, które będą próbowały żerować na twojej naiwności i proponować ci różne cudowne wynalazki, które „ocalą cię” przed katastrofą.
  • Zastanów się, co dla ciebie oznacza zdrowe, ekologiczne życie. Dlaczego, twoim zdaniem, warto w ten sposób żyć? Co chcesz, zamierzasz, możesz zmienić, by być bardziej eko?
  • Kiedy wizja postępującego ocieplenia cię przeraża, spróbuj odnaleźć w sobie aktywator tego przerażenia; czy bardziej boi się ciało, czy głowa? Czyli: symptomy z ciała czy raczej lękowe myśli? Dopiero kiedy to ustalisz, będziesz mógł znaleźć sposób na obniżenie lęku.
  • Szukaj osób, grup ludzi, którzy czują podobnie do ciebie i którzy mają jakiś pomysł na działanie. Pamiętaj: ,,Nie potrzebujemy nadziei, tylko działania” – jak powiedziała młoda ekodziałaczka Greta Thunberg.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>