fbpx

Dlaczego męskie pośladki są atrakcyjne dla kobiet? Wyjaśnia Wojciech Eichelberger

Dlaczego męskie pośladki są atrakcyjne dla kobiet? – wyjaśnia Wojciech Eichelberger
Pośladki mężczyzny wyrażają męską moc i siłę. Wiedzieli już o tym starożytni rzeźbiarze. Jaką jeszcze informację o nas niesie ta zakryta część ciała? - wyjaśnia Wojciech Eichelberger. (fot. iStock)

Kanony i preferencje estetyczne są często podyktowane przez naturę. To, co biologicznie użyteczne i służy podtrzymaniu gatunku, odbieramy jako piękne i pociągające. Dotyczy to też terytorium ludzkiej pupy. Biologia i estetyka idą ręka w rękę, a raczej pośladek w pośladek. Co więc nas podnieca, pociąga w męskich pośladkach? Tajemnice ciała rozszyfrowuje psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.

Zacznijmy od mody na jawne zwracanie przez kobiety uwagi na męskie pośladki. Czy ich kształt mówi coś o erotycznej sprawności mężczyzny?
W istocie mocna, wyrazista i jędrna męska pupa nie musi świadczyć o wybitnych kwalifikacjach akurat na kochanka. W miłosnej sztuce, jak wiemy, liczą się przede wszystkim inne męskie atrybuty i kompetencje, które niekoniecznie współwystępują ze świetnymi pośladkami. Tu bardziej chodzi o wybór ojca przyszłych wspólnych dzieci. Bo mięśnie pośladkowe z pewnością zajmują miejsce na podium w konkurencji największych i najsilniejszych mięśni ludzkiego ciała. Wraz z czterogłowymi mięśniami ud tworzą zarówno podstawowy potężny mechanizm napędowy człowieka, jak i superpodnośnik. Mocny tyłek mężczyzny świadczy więc jednoznacznie o tym, że jego właściciel może szybko i długo iść i biec, że może coś upolować, skutecznie pchać, ciągnąć i dźwigać, a także w razie potrzeby walczyć i bronić. Krótko mówiąc, że mocno stoi na nogach i że da radę jak przyjdzie co do czego. No i że spłodzone przez niego dzieci będą dziedziczyć błogosławione cechy jego mięśniowego silnika. Więc nie ma potrzeby już dłużej owijać męskich pośladków w bawełnę i najwyższy czas jasno stwierdzić, że zauroczona męskim tyłkiem kobieta tak naprawdę widzi w nim obiecujący materiał genetyczny. Pojawiające się w tej sytuacji kobiece pożądanie jest sprytnie zaprojektowanym przez naturę mechanizmem, dającym silnym i odpornym mężczyznom większe szanse prokreacyjne. W sumie wszystko to służy podtrzymaniu naszego gatunku na wypadek zapaści cywilizacyjnej. Mechanizm ten działa wyśmienicie w Afryce. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety tego kontynentu mają wspaniałe mięśnie pośladkowe. Aż miło patrzeć. W dużej mierze to dzięki nim tak często wygrywają w rywalizacji sportowej z właścicielami i właścicielkami białych pośladków. Bo, niestety, białe pośladki od kilku pokoleń służą prawie wyłącznie do siedzenia, co sprawia, że tracą nie tylko siłę, ale również kształt i jędrność, co źle wróży możliwościom przeżycia naszej rasy w nadchodzących postkorporacyjnych czasach.

Czyli mężczyzna z tłustym tyłkiem nie ma wstępu do sypialni, a nawet salonu przezornej kobiety?
Trzeba uważać, by nie nabrać się na pozory. Bo warstwa tłuszczu może czasami okrywać imponujące mięśnie. Tak jak to ma miejsce np. u zapaśników sumo. Więc lepiej zdać się na dotykową i wytrzymałościową metodę diagnozy jakości męskiego zadu. Tym bardziej że otłuszczenie rzadko jest uwarunkowane genetycznie. Bardziej świadczy o deficytach siły woli, charakteru i edukacji skutkujących kiepskim, pozbawionym ruchu trybem życia. Nie twierdzę, że rozważając, czy wpuścić kandydata do sypialni, nie należy brać tego pod uwagę, ale czasami warto też dać hodowcy tłuszczu dyspensę w nadziei, że zakochany tłusty kotek zechce z czasem zamienić się w tygrysa.

To jaki pożytek z takiego kochanka?
W sprawie seksualnej sprawności otłuszczonych bioder rzeczywiście mogą pojawić się przejściowe kłopoty. Bo mięśnie pośladkowe biorą na siebie sporo pracy w trakcie męskiej akcji seksualnej. Podobnie jak – często u takich mężczyzn zapuszczone – mięśnie brzucha. Ale nawet mocne mięśnie brzucha ukryte pod zbyt grubą warstwą tłuszczu nie będą działać wystarczająco sprawnie w miłosnych okolicznościach, bo nie dość, że niosą zbyteczny, wielki ciężar, to na dodatek tłuszczowa poduszka na brzuchu ogranicza zakres właściwego ruchu miednicy. Ale to są na szczęście cechy możliwe do zmiany przy odrobinie wysiłku i determinacji.

W filmie „Jak mi nie wyszło” młody gej oblewa się wodą i pianą, a potem biegnie, kamera nastawiona jest na jego tyłek. Dlaczego, to oczywiste. Ale czy na pewno aż tak proste?
Heteroseksualni mężczyźni mogą zwracać uwagę na pośladki innych mężczyzn, by oszacować ich siłę i wydolność – jako ewentualnych sojuszników czy przeciwników. Męskie pośladki nie są dla nich przedmiotem pożądania. Nie mają szans w rywalizacji z mocnymi i wydatnymi pośladkami kobiety. Uwodzące zachowania gejów są zapożyczeniem z repertuaru uwodzicielskich zachowań kobiet. Gej – rzec można – udaje kobietę zachęcającą mężczyznę do seksu eksponowaniem atrakcyjnych pośladków. To oczywista i skuteczna strategia. Bo w męskim kodzie biologicznym pośladki – analogicznie jak u kobiet – grają rolę jednoznacznej zachęty do zachowań prokreacyjnych. Kształtne, wydatne i jędrne oznaczają wystarczająco młodą, silną samicę, co zwiastuje partnerstwo w znoszeniu trudów życia i sukces prokreacyjny w postaci zdrowego, silnego potomstwa. I znowu – to, czego doświadczamy jako estetycznego zachwytu pięknem formy, jest w istocie napędzane mechanizmem biologicznym. Zważmy jednak, że dobrze ukształtowane, silne i młode pośladki same w sobie wyglądają i reagują na dotyk bardzo podobnie bez względu na płeć posiadacza. Można więc uznać, że pośladki są transpłciowe w tym sensie, że same w sobie wycięte z kontekstu pełnego obrazka nie są naznaczone określoną płcią. Powiedzmy to głośno: pupa ma walor uniwersalny, ponadgenderowy. Właściwość ta dotyczy także pośladków nieidealnych, starszych, a także tych rozklapcianych i zaniedbanych od nadmiaru siedzenia. Więc trudno się dziwić, że czasami pośladki stają się dla mężczyzn i kobiet transpłciowo atrakcyjne. Widać to szczególnie w sytuacjach długotrwałej seksualnej deprywacji np. w więzieniach, kiedy także heteroseksualni mężczyźni i kobiety doświadczają epizodów tzw. sytuacyjnego homoseksualizmu.

I widzisz, rozmowa o pośladkach pokazuje zaskakujący świat gender.
No właśnie, w tym kontekście jeszcze jedna obserwacja, która mogłaby się stać źródłem badawczych hipotez w dziedzinie wpływu gender – czyli kulturowej definicji płci – na percepcję ciała przez mężczyzn i kobiety. Otóż moje obserwacje wskazują na to, że mężczyźni heteroseksualni nie zdają sobie na ogół sprawy z tego, że kobiety obserwują i oceniają ich pupy. Skupiają swoją uwagę raczej na formowaniu brzucha w kaloryfer, na wyrobionej klacie, barach, tricepsach i bicepsach, udach i łydkach. To te fragmenty atrakcyjnych męskich ciał eksponowane są w reklamach dezodorantów, perfum, maszynek do golenia i majtek, a także w magazynach kulturystycznych. Czy ktoś widział, żeby mężczyzna reklamujący majtki czy szorty stał do adresata reklamy tyłem? Albo żeby kulturysta demonstrujący wypracowane w pocie czoła i wspomagane anabolikami mięśnie pleców nosił stringi? Czas na rewolucję i równouprawnienie. Żądajmy wprowadzenia do reklam, szczególnie tych adresowanych do kobiet, widoku pięknie ukształtowanych, potężnych męskich pośladków! Dlaczego zgrabne kobiece pupy szaleją w naszej przestrzeni publicznej, a męskie są tak niesprawiedliwie represjonowane? Zanim jednak ta rewolucja nastąpi, można sobie zadać poważne pytanie: dlaczego to, co mogłoby się okazać superskuteczne zarówno w reklamie, jak i w uwodzeniu kobiet, nie jest wykorzystane nawet w naszej pragmatycznej kulturze? Czyżby stała za tym kulturowa homofobia? Może mężczyźni nie myślą o szpanowaniu zgrabnym tyłkiem, bo adresatem takiego przekazu może być nie tylko kobieta, lecz także homoseksualny mężczyzna? W każdym razie nigdy się u mnie na terapii nie pojawił mężczyzna z problemem niezgrabnej pupy. W przeciwieństwie do kobiet, które często sygnalizują ten problem.

Pomijając genetykę, czy jakieś trudne lub pozytywne doświadczenia wpływają na kondycję i kształt naszych pup?
Idealny kształt kobiecej pupy jest ponoć inny niż męskiej. Zgodnie z tą teorią pożądany jest kształt odwróconego symbolu serca. Moim zdaniem nie chodzi tu jednak o kształt samej pupy. Jest rodzaj złudzenia wynikający z połączenia szerokości pośladków z gwałtownie zwężającą się talią. Jak już mówiliśmy przy okazji rozważań o miednicy, mężczyźni mają uniwersalny odruch uznawania pewnej proporcji między szerokością lub obwodem kobiecych bioder/pośladków a talią za nieodparcie pociągający. Antropolodzy dowiedli, że ta cecha u kobiet związana jest silnie z płodnością. A więc znowu piękne okazuje się tożsame z biologicznie użytecznym. Ale w pewnym stopniu za kształt pupy odpowiadać mogą także silny i/lub długotrwały negatywny wpływ wychowawczy i towarzyszące temu emocje. Tak więc pupa podkulona to pupa w dzieciństwie straszona, bita, nadużywana. Pupa nadmiernie odchylona do tyłu może być pupą dziecka rozpaczliwie szukającego akceptacji. Pupa spięta i zaciśnięta to często pupa dziecka zawstydzanego i zmuszanego do nadmiernej kontroli zwieraczy i potrzeb seksualnych.

Można sobie wstrzyknąć w pupę specjalny preparat, żeby ją podnieść. To, jak myślę, zadziała bardzo szybko.
Lepiej się przyłożyć do ruchu i ćwiczeń, zrobić porządek ze swoimi pośladkami. A jeśli to nie wystarczy, zająć się nieuświadomionymi uczuciami i przekonaniami związanymi z własną pupą. Wtedy odzyskamy swój naturalny potencjał i radość życia. Mniej ryzykowne i efekt bardziej trwały, a przy okazji więcej zdrowia.

Kobieta może faceta klepnąć w tyłek? Mamy przecież czas gender – równości.
Tradycyjny kod kulturowo-obyczajowy uznałby takie zachowanie wobec niezaprzyjaźnionych mężczyzn za niewłaściwe i ryzykowne. Albo zostanie odebrane jako: „Jestem zainteresowana i sprawdzam”, albo: „Jestem gotowa! Na co czekasz? Rusz tyłek!”. Więc lepiej tego nie robić, jeśli nie wiemy, co przekazujemy, albo/i nie jesteśmy gotowe na przyjęcie impetu męskiego seksualnego zapału. Ale możliwy jest też odbiór negatywny: „Spadaj. Nie nadajesz się. Może innym razem”. Więc klepanie mężczyzn w tyłek przez kobiety bywa bezpieczne, przydatne i na miejscu, lecz wyłącznie w odniesieniu do tych, którzy są przynajmniej nominowani do zaszczytu znalezienia się kiedyś w sypialni.

A jak z klepaniem w tyłek kobiety przez mężczyznę?
To gest zdecydowanie nadużywany przez mężczyzn. Mężczyźni często pozwalają sobie na to w relacjach z mało znanymi kobietami, które ich do takich zachowań nie upoważniają. Wówczas trafnie jest on odbierany przez kobiety jako wyraz braku szacunku, obraźliwy, upokarzający, redukujący relację do seksualnego wymiaru. Podświadome, antropologiczne i biologiczne konteksty tego gestu sumują się w jednoznaczny komunikat: „Jestem zainteresowany! Sprawdzam”. Przy czym sprawdzana jest wtedy nie tylko jakość pośladków, ale także jakość odpowiedzi kobiety na ten poufały gest. Jeśli nie zaprotestuje, to znaczy, że istotna bariera na drodze do bardziej zaawansowanych zalotów została przełamana. Dla kobiet ważne jest, by zdawały sobie sprawę ze znaczeń zawartych w języku ciała, reagowały w porę i adekwatnie na niewczesne męskie zaloty i próby. Tylko w ten sposób mężczyźni zrozumieją w końcu, że targ niewolnic dawno się już skończył.

Dlaczego ludzie karzą się nawzajem klapsami w ramach fascynacji sadomaso? Dlaczego pieszczoty mają być przez pupę okupione bólem?
Niestety, zdecydowana większość naszych pup jest naznaczona piętnem grzeszności, kary i upokorzenia. Gdy te mroczne doświadczenia dochodzą do głosu, to już nie nazywamy tej cudownej, wielofunkcyjnej części naszego ciała pośladkami, pupą, pupcią, tyłeczkiem, orzeszkiem, księżycem w pełni, czy nawet tyłkiem czy silnym wspaniałym zadem, lecz: dupą, dupskiem, sraką, kloaką, odwłokiem itp. Nasza kultura i język zawierają i kodują w naszej podświadomości dramatycznie ambiwalentny stosunek oraz przekaz dotyczący tej części ludzkiego ciała. Możemy okazać się „do dupy” albo coś może być tak do niczego, że nawet „do dupy niepodobne”, możemy być symbolicznie skazani na degradujące przebywanie w czyjejś dupie, gdy znienacka usłyszymy od kogoś, kto nas kiedyś lubił, a nawet kochał: „Mam cię w dupie”. Gdy coś się nie udało, źle wygląda lub jesteśmy przygnębieni, to jest do dupy. Możemy też poczuć się odrzuceni i upokorzeni, gdy dostaniemy kopa w dupę. Tak wygląda kulturowo przetworzona ekspresja powszechnego dziecięcego doświadczenia lania pupy. Stąd pewna popularność karania klapsami albo szpicrutą pupy rozochoconej seksualnie kobiety czy mężczyzny w ramach gry sadomaso. Psychologiczna interpretacja jest następująca: w sadomaso gesty, słowa i doznania skojarzone z doświadczeniem bycia karanym w dzieciństwie redukują poczucie winy związane z piętnowanym kulturowo i karanym podnieceniem seksualnym, co otwiera drogę do pełnego przeżywania seksualnej rozkoszy. Można i tak, choć znowu jest to tylko leczenie objawów. Więc może lepiej zadziałać przyczynowo i raz na zawsze wydobyć miednicę i pupę z lochów upokorzenia i umieścić ją po jasnej stronie mocy. Aby tak się kiedyś stało, musimy konsekwentnie zwalczać okropny, niezasłużony, dewaluujący kulturowy przekaz, dotyczący pupy i pośladków, rugować go z naszego języka i obyczaju. W przeciwnym razie nadal będziemy marnotrawić niezmiernie ważny obszar naszego ludzkiego istnienia.

Wojciech Eichelberger, psycholog, psychoterapeuta i trener, autor wielu książek, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ipsi.pl).

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze