fbpx

Władza w miłości – dominacja czy uległość?

Dominacja czy uległość?
Ilustracja iStock

Kojarzy nam się z opresją, agresją, manipulacją. Więc jej nienawidzimy. Utożsamiamy z profitami, przywództwem, poczuciem wartości. Więc jej pragniemy. Władza – co w sobie ma, że zawładnęła nawet relacjami między kobietą a mężczyzną?

Kilkunastu osobom zadałam pytanie: Czy masz poczucie, że sprawujesz nad kimś władzę? Odpowiadali podobnie: „No wiesz, gdzie ja i rządzenie!”. Z kolei na pytanie, czy podlegają czyjejś władzy, padały odpowiedzi twierdzące: „Oczywiście, władzy państwowej, szefa, lekarza w szpitalu, pani w sklepie”. Gdyby wcześniej ktoś mnie o to zapytał, odpowiedziałabym tak samo. Bo w powszechnym odczuciu władza przynależy politykom, właścicielom firm, ludziom na stanowiskach, szefom organizacji. Ale władza w miłości? Eee tam, to nie władza…

Tymczasem właśnie tu, w intymnych związkach, osłonięta przed weryfikującą oceną innych, karmiona mocnymi uczuciami, a często także zakamuflowana, rozkwita najbardziej. Tu mamy największe pole do popisu, czyli do używania jej bez ograniczeń. Możemy wywierać wpływ, kontrolować, wymagać, zmieniać, wymuszać, manipulować. A wszystko za pomocą kar (także przemocy), nagród, pieniędzy, autorytetu, seksu. Czy tego chcemy, czy nie, motyw władzy przewija się w naszych myślach, dążeniach, czynach. Pożądamy jej, boimy się, pławimy w niej i jej nadużywamy. „Władza to nieodłączny element naszej egzystencji” – piszą Annette Y. Lee-Chai i John A. Bargh w książce „Władza. Pokusy i zagrożenia”.

Kochasz – służysz, kochają cię – rządzisz

Według profesor Eugenii Mandal władza w bliskich związkach jest jedyna w swoim rodzaju, wielowymiarowa. „To zdolność do stawiania drugiej osobie wymagań i egzekwowania ich, do przeprowadzania swojej woli, nawet jeśli pojawia się opór. Jednocześnie – to kontrola ważnych zasobów” – pisze w książce „Miłość, władza i manipulacja w bliskich związkach”.

Profesor Mandal zauważa, że w każdej bliskiej relacji przenika się kilka rodzajów władzy: ta polegająca na stosowaniu przymusu, ta z nadania społecznego, ta oparta na byciu lubianym i ta wynikająca z kompetencji. Władza w związku zależy od cech indywidualnych partnerów: ich poziomu intelektualnego, kompetencji społecznych, zaangażowania emocjonalnego, od potrzeb, wyznawanych wartości, majętności. I od społecznych oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn, mężów i żon.

Jak pokazują badania, jednym z najważniejszych czynników wpływających na układ władzy w bliskim związku jest psychiczna zależność partnerów. Osoba mniej zaangażowana ma w związku większą władzę, silniejszy wpływ na partnera. Może zatem dyktować warunki bardziej kochającemu, co psychologowie nazwali zasadą mniejszego zainteresowania. Jak w powiedzeniu: Kochasz – służysz, jesteś kochany – rządzisz.
Częściej pociąga za sznurki ten, kto ma siłę fizyczną, pieniądze, wyższą pozycję społeczną. A to mają na ogół mężczyźni. Nie bez kozery w większości kultur nazywa się ich głowami rodzin.

Wielu psychologów analizujących bliskie związki przyznaje, że typowe małżeństwo nie jest sprawiedliwą instytucją. Mężczyźni mają w nim nie tylko więcej do powiedzenia, ale też otoczeni są opieką żon. Natomiast kobiety nie tylko posiadają mniejszą władzę, ale też wykonują większość żmudnych prac domowych i nie mogą liczyć na troskliwość mężów. Partnerki doświadczają w małżeństwie przykrego zderzenia kulturowych mitów z prozą życia, z niesprawiedliwym podziałem obowiązków i przywilejów, często też z nałogami i przemocą mężów. Badania nie są dla kobiet optymistyczne. Jak się okazuje, małżeństwo częściej korzystnie wpływa na zdrowie mężczyzn, natomiast dla zdrowia kobiet jest relatywnie mniej pozytywne.

Analizy wpływu płci na posiadanie władzy udowodniły, że mężczyźni częściej niż kobiety dzierżą władzę instytucjonalną, grupową, ekonomiczną, polityczną. Kobiety uzyskują przewagę jedynie we władzy osobistej, rozumianej jako zdolność do wpływania na innych i do realizacji własnych celów. Naukowcy zauważają, że mężczyźni posiadają większą od kobiet władzę przymusu i nagradzania (zarządzają większością dóbr) oraz mają więcej możliwości posługiwania się karami. Posiadają też większą władzę ekspercką, niezależnie od faktycznych kompetencji. Dlaczego? Ponieważ tak właśnie są społecznie postrzegani – jako eksperci.

Wobec kobiet i mężczyzn stosuje się podwójne standardy. Ona, aby uzyskać opinię osoby kompetentnej, musi przewyższać go swoimi osiągnięciami. Panowie częściej niż panie pełnią też ważne funkcje społeczne, które dają im różne prawa i przywileje. A stąd płynie wysoki autorytet i prestiż.

Siła słabości

Ale pozycja mężczyzn wydaje się zagrożona. Coraz częściej bowiem to kobiety zdobywają atrybuty władzy, takie jak: wykształcenie (więcej pań niż panów kończy studia), prestiżowa praca, a co za tym idzie – pieniądze. A pomagają im w tym kobiece umiejętności interpersonalne. Z badań wynika, że dla kobiet najbardziej dostępna jest władza oparta na sympatii, byciu lubianym (zwana władzą odniesienia). Panie swoją wolę najskuteczniej realizują przez ciepło, wyrozumiałość, uśmiech.

Współcześni mężczyźni, choć nadal są we władzę uposażeni kulturowo, to jednak coraz częściej muszą ją uzasadniać wysokimi kompetencjami. Także w domu. Jeśli tego nie robią, rządy przejmują kobiety. Tak więc, choć mężczyźni mają władzę niejako z definicji, kobiety coraz częściej realnie ją sprawują, zwłaszcza w rodzinie. Swoją mocną pozycję zawdzięczają jednak własnym cechom, kompetencjom, umiejętnościom.

Co robić, żeby stać się dobrym przywódcą i partnerem?

1. Doskonalić swoje umiejętności i pracować nad charakterem.
2. Służyć drugiemu człowiekowi. Traktować życie jako misję, a nie karierę.
3. Wysyłać pozytywną energię. Optymizm, nadzieja i wiara podnoszą innych na duchu.
4. Wierzyć w ludzi. Zdawać sobie sprawę z czyichś słabości, ale jednocześnie je rozumieć.
5. Zachowywać w życiu umiar. Nie działać na zasadzie: wszystko albo nic, nie kierować się
czarno-białym wizerunkiem świata. Myśleć w kategoriach ciągłości, priorytetu, harmonii.
6. Doceniać smak życia.
7. Stawiać na synergię, czyli przedkładać całość nad poszczególne części.
8. Ćwiczyć samoodnowę – rozwijać wszystkie sfery swojej osobowości: fizyczną, umysłową, emocjonalną i duchową.

Korzystałam z książek: Eugenia Mandal „Miłość, władza i manipulacja w bliskich związkach”, PWN 2008;Annette Y. Lee-Chai i John A. Bargh „Władza. Pokusy i zagrożenia”, GWP 2008; Robert B. Cialdini „Wywieranie wpływu na ludzi”, GWP 2004; Stephen R. Covey „Zasady skutecznego przywództwa”, Rebis 2004; Bert Hellinger „Odchodzimy spełnieni”, Czarna Owca 2009.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze