Ekspert od mowy ciała zdradza sekret udanego związku

Ekspert od mowy ciała zdradza sekret udanego związku
Kobiety powinny wysyłać jasne sygnały mężczyznom, którzy im się podobają. Mężczyźni muszą natomiast nauczyć się lepiej odczytywać kobiecą mowę ciała. (Fot. iStock)

To prawda – dla mężczyzn komunikacja nie jest ważna. Ale bez tego nie stworzymy udanego związku – uprzedza ekspert mowy ciała i autor popularnych poradników, Allan Pease. W rozmowie z Katarzyną Kazimierowską wyjaśnia, na czym budować trwałą relację, jak dbać o związek i czy wszystko trzeba przegadać z partnerem.

O co zazwyczaj pytają pana ludzie w temacie związków i miłości? Bo podejrzewam, że pytają cały czas.
Raczej nie zadają pytań. Denerwują się, ilekroć znajdę się w ich pobliżu (śmiech). Pewnie wydaje im się, że jestem kimś pomiędzy psychiatrą a jasnowidzem i analizuję każdy ich ruch, czego oczywiście nie robię. Jeśli już o coś pytają, to zwykle o to, czy to prawda, że mężczyźni cały czas myślą o seksie. Choć napisaliśmy z żoną cztery książki o miłości, romansach i związkach…

I co pan odpowiada?
Oczywiście, że tak!

Nie wierzę.
Ależ tak. Mężczyźni mają o 20–25 razy więcej testosteronu niż kobiety, co sprawia, że rzeczywiście częściej myślą o seksie. Możemy oczywiście pod płaszczykiem kultury i wychowania ukrywać nasze pierwotne instynkty, ale nie mamy wpływu na biologię. Powiem więcej, mężczyźni zrobią wszystko, będą nawet oszukiwać, żeby tylko zaciągnąć kobietę do łóżka, a ci z nas, którzy mówią, że to kłamstwo – kłamią!

Ale to wszystko brzmi bardzo czarno-biało. Czy faceci to naprawdę tylko psy na baby, a kobiety – romantyczne naiwniaczki?
Gdyby nie chodziło o seks, kobiety nie marnowałyby czasu z mężczyznami, i na odwrót. Faceci nie chcieliby słuchać kobiecego gadania, a kobiety – rad, których mężczyźni tak chętnie udzielają. Proszę zauważyć, że kobiety w większości przyjaźnią się z innymi kobietami, a mężczyźni – z mężczyznami. Jednocześnie 50 proc. zawieranych związków małżeńskich w krajach zachodnich się rozpada, co nie oznacza, że ta druga połowa zostaje ze sobą z miłości czy sympatii – tylko z powodu kredytu, dzieci albo innych prozaicznych zobowiązań. Szczęśliwy związek to coś, co rzadko występuje w naturze.

Jaki jest jego sekret?
Dajemy sobie to, czego potrzebuje druga strona do szczęścia. Kobiety na przykład chcą być słyszane, tylko tyle. Nie chcą być naprawiane, nie chcą, by ktoś mówił im, co mają robić. One chcą być wysłuchane. Kobiety potrzebują mówić, bo to je odstresowuje, muszą się wygadać, faceci nie – wszystko duszą w sobie. Komu to wychodzi na dobre, to wiemy, ale tak to wygląda w rzeczywistości i trzeba mieć tego świadomość i być wyrozumiałym. Poza tym proszę zauważyć, że kobiety chcą rozmawiać z tymi, których lubią, cenią i szanują. Kobieta karze swoim milczeniem, więc gdy się do ciebie nie odzywa, to zły znak. A faceci przyjmują milczenie z ulgą, bo wreszcie mają ciszę (śmiech).

Same nieporozumienia.
Nie przychodzimy na świat z instrukcją obsługi drugiej płci. Dlatego kobiety traktują facetów jak inne kobiety, licząc na to, że oni będą reagować jak ich przyjaciółki. Za to mężczyźni, gdy już zdobędą kobietę, uważają, że nie muszą starać się, wydawać niepotrzebnie pieniądze na obiad i kwiaty, by dostać darmowy seks. Nie rozumieją, że kobiety chcą być cały czas adorowane, zdobywane. Tinder jest taką wersją randki dla mężczyzn: nie trzeba rozmawiać, można tylko oglądać. Kobiety szukają miłości i wierzą, że jej ukoronowaniem jest seks, a faceci szukają seksu i czasem trafiają na miłość. To nie jest politycznie poprawne, ale prawdziwe.

Załóżmy, że kobieta i mężczyzna byli na udanej randce, umówili się na kolejną. Wydaje się, że pasują do siebie. Co powinni teraz zrobić, żeby z tego powstał udany związek?
Pamiętajmy, że pierwszy etap bycia razem jest łatwy. Zakochani dużo się do siebie uśmiechają, są wobec siebie przyjacielscy, zabawni, wyrozumiali, słuchają się, jest wspaniale. Właściwie nie wychodzą z łóżka i myślą, że zawsze tak będzie, ale najpóźniej po dziewięciu miesiącach poziom hormonów wraca do normy i nagle oboje patrzą na siebie i zastanawiają się, kim jest ta druga osoba. Teraz zaczyna się test, który trwa do około dwóch lat. Jeśli okaże się, że tych dwoje łączą podobne podstawowe wartości, to mają na czym budować.

Jakie są te podstawowe wartości?
To są nasze poglądy na seks, rodzinę, finanse, życie w społeczeństwie oraz na życie duchowe – pokazują, czy patrzymy podobnie na świat. Czy chcemy mieć dzieci i jak chcemy je wychować? Jak widzimy kwestię prowadzenia domu i wspólnych finansów? Jak ważne jest dla nas życie towarzyskie i zainteresowania poza domem? Czego chcemy w seksie? Jaką rolę odgrywa sfera duchowa w naszym życiu? Jeśli związek jest oparty tylko na seksie, to zaraz się rozpadnie. Nie wystarczy fizyczna atrakcyjność.

Po dziewięciu miesiącach ludzie zaczynają się do siebie przywiązywać i wtedy okazuje się, że kobiety trwają w nieudanych związkach, na przykład przemocowych, bo mylą miłość z udanym seksem i przywiązaniem. W alternatywnym świecie byłoby na odwrót: najpierw sprawdzilibyśmy, kto ma podobne do naszych wartości, a potem szukali wśród tych osób tej, która pociąga nas fizycznie. Przecież przez pierwszy rok związku wszyscy kłamiemy!
Nie robimy tego ze złych intencji, po prostu chcemy się sobie podobać. Większość ludzi poznała się przez przypadek – w pracy, przez znajomych, na ulicy, w klubie. I poznajemy się na bieżąco, nie myślimy o tym, czy ta osoba ma takie same wartości czy zasady życiowe jak my, bo gdy się zakochamy, to nie myślimy w ogóle. Jesteśmy na haju porównywanym do narkotyków.

No dobrze, wiemy już, że podstawa udanego związku to podobne wartości, co dalej?
Za pierwszym razem ożeniłem się z niewłaściwą kobietą – a ona z niewłaściwym facetem. Ale gdy drugi raz szukałem partnerki, to uznałem, że poszukam ideału. Spisałem 10 cech idealnej dziewczyny, pięć z nich było cechami fizycznymi, pozostałe pięć dotyczyło bliskich mi wartości. Wciąż mam tę listę (śmiech). Moja obecna, od 30 lat, żona spełniła osiem z tych dziesięciu punktów.

Czyli wizualizujemy sobie ideał?
Tak, ale bardzo konkretnie, i nie koncentrujmy się tylko na fizyczności, bo to nie wystarczy. Ważne, żeby mieć wspólne plany, wspólne pomysły na życie, na to, jak to życie ma wyglądać, a wszystko inne może być różne: prace, zainteresowania, znajomi. Przecież nie chcemy budzić się obok samego siebie, czyli kogoś, kto jest dokładnie taki jak my. Różnice są seksowne! Ale ważne, żeby być razem na tym samym szlaku.

Po upojnym okresie zaczyna się proza życia. Zazdrość, prezent dla teściowej, kto tym razem wyniesie śmieci… Przecież trzeba to jakoś przegadać.
Dla mężczyzn komunikacja nie jest ważna, ale oczywiście bez niej długo związek nie pociągnie. Dobrze, żeby kobiety robiły listy z wszystkimi sprawami do przedyskutowania i uzgadniały ze swoim partnerem, kiedy usiądą, by je omówić. I z głowy, można wrócić do meczu albo posiedzieć w upragnionej ciszy (śmiech).

A na poważnie?
Warto określić zasady, na jakich chce się funkcjonować, z szacunku dla drugiej osoby. Naprawdę nie można biegać wokół faceta i zadawać mu tysiące pytań, a na koniec oczekiwać, że jeszcze spędzi pół dnia na wspólnych zakupach. Idźmy razem na zakupy, ale ustalmy najpierw zasady, czyli: czas ich trwania, ilość rzeczy do kupienia. Pójdę z żoną do sklepu, ale też chcę coś z tego mieć, na przykład kawę i ciastko.

Czasem mówimy jedno, a nasze ciało robi drugie. Mąż zgadza się pójść do kina, ale widzę po jego postawie, że wcale nie ma na to ochoty. Umiemy czytać te znaki?
Mężczyźni nie czytają mowy ciała, za to kobiety rozumieją ją intuicyjnie, pewnie dlatego, że od zawsze zajmowały się małymi dziećmi i musiały domyśleć się, dlaczego one płaczą. Zresztą zrobiono nawet taki eksperyment i pokazano płaczące dziecko kobietom i mężczyznom. Kobiety odczytały z jego płaczu i twarzy siedem emocji. A faceci na pytanie, czego chce dziecko, odpowiedzieli: chce do swojej matki (śmiech). Nie widzieli żadnej emocji, szukali po prostu rozwiązania problemu. Gdy moja żona patrzy na pary podczas warsztatów, to czasem szepcze do mnie: „ci się pokłócili, ta żałuje, że z nim przyszła, a tamci się bardzo lubią”. Większość facetów na to zareaguje: „A kto ci to powiedział!?”. Na szczęście tego można się nauczyć. I mężczyźni powoli uczą się obserwować, co dzieje się wokół nich, a jeśli mają dobrego przewodnika – stają się wrażliwsi, bardziej podatni na czytanie emocji i mowy ciała. Wie pani, że 80 proc. związków kończą kobiety? Faceci zawsze są tym zaskoczeni. Po prostu nie czytają mowy ciała, nie widzą znaków. A przecież one przygotowują się na odejście miesiącami. Za to mężczyźni zawsze kończą związek spontanicznie, bez zastanowienia. Jesteśmy okropnymi oportunistami. Jednak skoro już wiemy, że tak to działa, możemy nauczyć się lepiej sobą zarządzać, kontrolować swoje instynkty i odruchy. Nikt nie chce być ofiarą swojego popędu i biologii.

Brzmi optymistycznie.
Odczytywanie mowy ciała daje nam wiedzę o stanie emocjonalnym danej osoby. Inaczej zostaje nam wiele nieporozumień i zranień. Niestety, czytanie emocji z twarzy wychodzi kolejnym pokoleniom coraz gorzej. Ostatnie badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych pokazały, że millennialsi robią to o 10 proc. gorzej niż ich rodzice, bo zamiast obserwować twarze, patrzą w telefony. Skoro się tego nie uczą, to potem mają gorsze kompetencje społeczne. I co będzie z ich związkami?

Wracając do mowy ciała i sytuacji intymnych. Łatwo jest wysyłać sygnały, że jesteśmy zainteresowani seksem, ale gdy jest odwrotnie? Jak nie zranić partnera, a jednocześnie nie zmuszać się, gdy nie mamy ochoty albo jesteśmy zmęczeni?
Seks to jedna z podstawowych wartości. O tym, czego chcemy w seksie, a czego nie, gdzie stawiamy granicę intymności, trzeba porozmawiać na początku związku. Niestety, większość par zaczyna od seksu i potem o tym nie rozmawia, a już na pewno nie w sypialni.

Dlaczego tam nie?
Bo do sypialni razem z nimi wchodzą emocje i trudno się wtedy rozmawia. Czasem ona mówi: „Nie mam dziś ochoty na seks”. I słyszy odpowiedź: „Ale musisz, ja muszę!” (śmiech). Dobrze takie sytuacje traktować ze zrozumieniem i dowcipem, ale wcześniej warto to przegadać i wypracować kompromis albo wynegocjować taką sytuację, która będzie komfortowa dla obu stron. Tylko pierwsze miesiące znajomości oznaczają niekończący się seks dla pary. Dobrze zawczasu przygotować się na kolejne. Wtedy w przyszłości spotka nas mniej rozczarowań. Nie zawsze przecież będzie wspaniale, i trzeba mieć tego świadomość.

Allan Pease, ekspert w dziedzinie stosunków międzyludzkich i mowy ciała, współautor (wraz z żoną Barbarą) bestsellerowych poradników na temat komunikacji niewerbalnej, ostatni to „Mowa ciała w miłości”.

Mowa ciała w zalotach

Twarz: Miej ożywiony wyraz twarzy, wyglądaj na osobę przystępną i otwartą, dużo się uśmiechaj.

Terytorium: Stawaj w takiej odległości od drugiej osoby, w jakiej czujesz się swobodnie. Jeśli ona zrobi krok w tył, nie przysuwaj się ponownie.

Stosuj gesty świadczące o otwartości, np. nie krzyżuj nóg w kostkach ani ramion na piersiach, staraj się, aby wnętrza twoich dłoni były widoczne.

Kontakt wzrokowy: Rzucaj dłuższe spojrzenia osobie, która ci się podoba, ale nie na tyle długie, by poczuła się niezręcznie.

Kobiety muszą wysyłać czytelne, jednoznaczne sygnały mężczyznom, którzy im się podobają, ale unikać bombardowania ich nadmiarem wskazówek w zbyt wczesnej fazie.

Mężczyźni muszą się nauczyć lepiej odczytywać kobiecą mowę ciała. Kobiety są mistrzyniami w wysyłaniu uwodzicielskich sygnałów, ale mężczyźni większości z nich nie dostrzegają i dlatego nie podchodzą do kobiet, które odwzajemniają ich zainteresowanie.

Więcej w książce „Mowa ciała w miłości”, Allan i Barbara Pease, wyd. Rebis 2020

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>