Instrukcja obsługi małych przyjemności

Naukowcy potwierdzają, że drobne przyjemności to droga do szczęścia. (Fot. iStock)

Pamiętacie tytułową bohaterkę filmu „Amelia”? Lubiła przebijać łyżką twardą powierzchnię crème brûlée, puszczać kaczki po rzece czy zanurzać rękę w worku z ziarnami żyta. Naukowcy potwierdzają, że małe rozkosze to droga do szczęścia.

Drobne, ale częste. Zdaniem neurobadaczy przyjemności najlepiej serwować w niewielkich dawkach, ale za to tak często, jak to możliwe. I wcale nie muszą być niezwykłe, mogą być tanie lub nawet dostępne za darmo. Jak uprawianie ogródka, spacer czy sen…

Na stres – jedzenie i seks. Według naukowców z Uniwersytetu Cincinnati już małe dawki smakołyków oraz przyjemnego seksu potrafią znacząco obniżyć poziom stresu – efekty takiej kuracji utrzymują się przez tydzień.

Muzyka lepsza niż narkotyk. Liczne badania potwierdzają, że przyjemność, jaką czerpiemy z kontemplowania sztuki i słuchania muzyki, jest porównywalna do tej, której dostarczają narkotyki. Nic dziwnego, że muzykoterapię coraz częściej wykorzystuje się do leczenia nałogów. My też powinniśmy bardziej doceniać artystyczne doznania i dostarczać ich sobie jak najczęściej.

Pamiętaj o stopach. Znajduje się w nich więcej zakończeń nerwowych niż w jakimkolwiek innym obszarze ludzkiego ciała. Fakt ten wykorzystuje m.in. akupunktura. Możemy go wykorzystać także do dostarczania sobie przyjemności, wykonując masaż stóp czy jak najczęściej chodząc boso. Według metody uziemienia stworzonej przez Clintona Obera i stosowanej przez terapeutów alternatywnych, 30 minut dziennie takiego spaceru nie tylko dodaje energii, ale też gwarantuje zdrowy sen i zwalcza stany zapalne organizmu. Nasze ciało zbudowane jest głównie z wody i minerałów, dlatego też stanowi naturalny przewodnik prądu. Uziemianie pozwala mu na regenerację.