Jak działa GPS w mózgu?

fot. iStock

Kiedy korzystamy z GPS-u, musimy wiedzieć, dokąd chcemy dojechać, a nie jak tam dotrzeć. Tak samo, gdy podejmiemy decyzję na temat swojego celu, nasz mózg zaczyna dostrzegać wszystko, co ma z nim związek. Jeśli zboczymy z kursu, naprowadzi nas na właściwy – mówi Allan Pease, trener, ekspert od osiągania celów.

Pisze pan niesłychane rzeczy o mózgu. Zbudowany jest tak, abyśmy mogli spełniać pragnienia i cieszyć się życiem.

Badania naukowe ostatnich kilkudziesięciu lat przynoszą odkrycia, które kiedyś nazywano magią, potęgą pozytywnego myślenia czy prawem przyciągania.

Gdy czegoś pragniemy, mózg odbiera sygnały i kieruje naszą uwagę dokładnie tam, gdzie możliwe jest spełnienie.

Istnieją obszary mózgu, które pracują na nasz sukces, są odpowiedzialne za motywację i osiągnięcia. To układ siatkowaty pobudzający, w skrócie RAS (z ang. reticular activating system). Funkcjonuje jako sieć neuronów, które biegną przez pień mózgu i łączą się z innymi jego częściami. RAS filtruje napływające informacje, decydując, które z nich dotrą do mózgu, a zatem ma wpływ na to, co zauważamy, i na nasz poziom pobudzenia.

W jaki sposób odbywa się filtrowanie informacji?

Mózg przetwarza 400 milionów bitów informacji w ciągu sekundy, ale tylko dwa tysiące świadomie. Z przetwarzania pozostałych nie zdajemy sobie sprawy. RAS wydobywa z tego natłoku informacje niezbędne nam w danym momencie. Następnie mózg zleca organizmowi wykonanie fizycznych działań zgodnych z instrukcją RAS. Poszukuje w środowisku wzorców informacji najlepiej pasujących do naszych przekonań, pragnień i celów. A następnie łączy je z podobnymi zjawiskami w otoczeniu. Kiedy znajdzie dopasowanie, alarmuje naszą świadomość.

To jak system GPS.

Tak, to najlepsza metafora. Mając GPS, nie musimy wiedzieć, gdzie znajdują się konkretne ulice w danym mieście. Wystarczy, że zdecydujemy, dokąd chcemy dojechać. Wprowadzamy dane, a GPS udziela wskazówek. Jeśli źle skręcimy, naprowadza nas na właściwą drogę. Kiedy korzystamy z GPS-u, musimy wiedzieć, dokąd chcemy dojechać, a nie jak tam dotrzeć. Tak samo, gdy podejmiemy decyzję na temat swojego celu, nasz RAS zaczyna dostrzegać wszystko, co ma z nim związek. Jeśli zboczymy z kursu, RAS naprowadzi nas na właściwy. Po drodze odfiltruje wszystkie nieprzydatne informacje, a wychwyci te potrzebne.

Jeśli więc chcemy, aby RAS działał dla naszego dobra, musimy go zaprogramować tak, jak to robimy z GPS-em.

Niestety, większość z nas wie tylko to, czego nie chce wiedzieć. Kiedy tworzymy jasny, wyrazisty obraz tego, czego pragniemy, RAS ostro bierze się do pracy i nie ustaje, dopóki tego nie znajdzie. Wszystko dzieje się w tej niewielkiej wiązce włókien nerwowych przebiegających przez pień naszego mózgu.

Dzięki tej wiązce możemy tworzyć własną rzeczywistość…

…mając jedynie świadomość, dokąd pragniemy dojść i co stworzyć. Absolutnie nie musimy wiedzieć jak. A właśnie obawa, jak to zrobić, wstrzymuje nas, a nawet paraliżuje: skoro nie wiem jak, lepiej niczego nie pragnąć. Ludzie pytają: „Jak chcesz ten cel osiągnąć?”. Zgodnie z prawdą mówimy: „Nie wiem!”. Na tym „nie wiem” się zawieszamy. I rezygnujemy. Dajmy szansę swojemu RAS-owi i odpowiedzmy na pytania: „Co jest dla mnie sukcesem?”; „Kim chciałabym zostać?”; „Czego chciałbym doświadczać?”. Ukierunkowany RAS podsunie wszystko, czego będziemy potrzebować do spełnienia; wszystkie informacje, zasoby i odpowiedzi dosłownie staną przed naszymi oczami. Każdy z nas zna to silne wewnętrzne pragnienie zrobienia czegoś, co nas ekscytuje, ilekroć o tym pomyślimy. Rzeczy i sprawy, które nas pasjonują, nie są przypadkowe. To nasze powołanie. Gdy je realizujemy, żyjemy dłużej, zdrowiej i szczęśliwiej.

Odkrywamy powołanie, gdy podążamy za podekscytowaniem?

Najlepszy i najprostszy sposób to wypisanie wszystkich celów, które tylko przychodzą nam do głowy. Wypisanie daje jasność, które z nich są naprawdę nasze. Te nasze angażują uczucia, rezonujemy z nimi. Resztę możemy skreślić – wydawało się, że są dla nas ważne. Pracowałem niedawno z kobietą, która, wypisując cele, uświadomiła sobie, że o domu nad morzem marzyła 20 lat temu, a teraz marzy o tym, aby… pojechać do Afryki i opiekować się sierotami. Mieszka więc w Etiopii z Lekarzami bez Granic i jest – jak twierdzi – bezgranicznie szczęśliwa. Sprawdźmy więc, na ile żywe są nasze cele. Wola wpływa na ciało; kiedy wiemy, co nas uszczęśliwia, i dążymy do tego, ciało staje się mocniejsze, odporniejsze. Są ludzie, którzy całe życie mają słabe ciało, ponieważ przez większą część czasu myślą o tym, czego nie chcą. A wtedy spełniają cudze oczekiwania. To jest bez sensu. Gdy spełniamy czyjeś cele, stajemy się podenerwowani i nieszczęśliwi.

Dlaczego to robimy?

Ponieważ nie uświadamiamy sobie własnych celów. Ludzie próbują nas zniechęcać. Jeśli ktoś niekorzystnie na mnie wpływa, zrywam z tą osobą kontakt, odsuwam się lub przynajmniej staram się spędzać z nią mniej czasu. Przekonacie się, że gdy zaczniecie osiągać swoje cele, ludzie zaczną gromadzić się wokół was i pytać, jak to zrobiliście. Pomagacie im poprzez to, że wam się udało.

Ostatnio podróżuje pan z żoną po krajach postkomunistycznych. Wierzymy w swoją moc twórczą?

Widzimy, że ludzie tutaj nie bardzo wiedzą, co zrobić ze swoim życiem, ponieważ przez dziesięciolecia to państwo mówiło im, co trzeba robić. Szczególnie młodzi czują się zagubieni, ponieważ nie mają wsparcia poprzednich pokoleń, tak jak to jest w Europie Zachodniej, gdzie społeczeństwa od wieków żyją w tradycji swobody decydowania o sobie. Ludzie na Zachodzie rodzą się ze świadomością, że sami tworzą swoją rzeczywistość, dlatego wierzą w siebie. Słyszą: „Możesz to zrobić!”. Odpowiadają: „Tak, wiem, że mogę!”. W Polsce dziwicie się: „No coś ty?!”. Wszyscy możemy tworzyć własne życie zgodnie z pragnieniami. Jeszcze niedawno powstrzymywał was komunizm, a teraz zajmują się tym rodzina i przyjaciele, kierowani źle pojętą troską o was. Nie pozwólcie na to!

Czy są cele, które „nie działają”?

Finansowe. Badania pokazują, że ci, którzy je sobie wyznaczają, po kilku latach nadal są biedni. Jest jeszcze gorzej: czynienie z pieniędzy życiowego celu sprawia, że człowiek zaczyna myśleć negatywnie, staje się cyniczny i nieszczęśliwy. Będziemy nieszczęśliwi także wtedy, gdy zgodzimy się, aby osiągać swoje cele kosztem innych.

Boimy się zmian. Droga, którą pan proponuje, to pokonywanie lęków.

90 procent rzeczy, których się boimy, nigdy się nie wydarza. Możemy nauczyć się panować nad lękami. I działać mimo lęku. Niedawno byłem w Rosji, na Syberii. Wspinałem się po skałach w stronę szczytu. Nagle zobaczyłem, że szczelina skalna schodzi 500 metrów w dół. Nie byłem w stanie się ruszyć. Pół godziny zajęło mi zapanowanie nad sobą, aby zrobić kolejny krok. Udało się. Wszedłem na szczyt. Widok był piękny.

ALLAN PEASE australijski ekspert od osiągania celów i mowy ciała. Pisze książki razem ze swoją żoną Barbarą. W Polsce ukazały się m.in.: „Odpowiedź. Jak przejąć kontrolę nad własnym życiem i stać się tym, kim pragniesz być”, „Mowa ciała”, „Mowa ciała w pracy”, „Mowa ciała w miłości”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »