fbpx

Jak nie myśleć o pracy podczas urlopu

Jak nie myśleć o pracy podczas urlopu
Nieumiejętnośc delegowania zadań i strach przed koniecznościa zaufania innym to symptomy skłonności do perfekcjonizmu. (fot. iStock)

Nawet nad basenem nie potrafisz wyłączyć firmowej komórki? Masz potrzebę ciągłego kontrolowania pracy innych? A może to oni nie pozwalają ci odpocząć, zasypując mailami? Pora zrobić porządny remanent w swoim podejściu do pracy. Dowiedz się, jak odzyskać życiowy balans.

Monika denerwuje się, że znowu wszyscy czegoś od niej chcą i nawet na urlopie nie ma chwili spokoju. Wczoraj przyjechała na Mazury, żeby przez kilka dni zregenerować siły po intensywnych trzech miesiącach w pracy, jednak jej współpracownicy zdają się nie zauważać jej statusu „poza biurem”. Już trzeci raz ktoś wydzwania w sprawie projektu, który jest aktualnie na tapecie. Odebrać? Wyłączyć telefon? Udać, że nie słyszy dzwonka?

Po chwili wahania Monika odbiera, bo nie jest w stanie stawić czoła napięciu, z jakim musiałaby sobie poradzić, gdyby tego nie zrobiła. Czarne scenariusze na temat wymówienia czekającego na biurku po powrocie z urlopu albo kataklizmu, który mógł się wydarzyć, bo coś źle zrobiła lub zaniedbała i teraz właśnie wyszło to na jaw, pomysły, że „szefowa będzie na nią zła” – znosić zalew takich myśli jest dużo trudniej niż – choć z niechęcią – odebrać telefon. Tylko że ta sytuacja nie jest czymś nowym. To konsekwencja jej życiowej postawy.

Monika bowiem ciągle pozwala innym na przekraczanie swoich granic, co powoduje u niej stan coraz większego wypalenia i wzrost poczucia bezsilności, z którym próbuje sobie radzić metodą „postaram się bardziej”. To postępowanie charakterystyczne dla osób z rysem osobowości współuzależnieniowej i tak samo skuteczne w rozwiązaniu problemu, jak próba gotowania zupy „mniej słonej” przez żonę furiata.

Skąd u Moniki skłonność do tego typu zachowania? Może być skutkiem trudnego dzieciństwa, polegającego na dorastaniu w warunkach związanych z koniecznością niwelowania napięcia dorosłych poprzez ich „zadowalanie” (np. w rodzinie z problemem alkoholowym, chorobą fizyczną lub psychiczną, w środowisku osób agresywnych lub używających manipulacji). Tyle tylko, że Monika jest już dorosła i nie musi zadowalać innych. Poza sobą, oczywiście.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Przymus kontroli

Dagmara ma zupełnie inny problem, choć prowadzi do tego samego – zrujnowanego urlopu. Pomimo że wyjechała z narzeczonym na cztery dni do SPA, co chwila odpala laptopa, żeby podejrzeć w systemie, jak spływają raporty jej pracowników, i wysłać kilka maili z dyspozycjami. Jest przekonana, że jej pracownicy są w stanie wykorzystać moment nieuwagi, by wymknąć się spod kontroli i zaprowadzić swoje porządki, a w konsekwencji doprowadzić firmę do ruiny. Czuje, że cała odpowiedzialność spoczywa na jej barkach i głupotą byłoby stracić czujność – parę dni niefrasobliwości, a potencjalne konsekwencje nieprzewidywalne w skutkach.

Nieumiejętność delegowania zadań i strach przed koniecznością zaufania innym ludziom bierze się nie z nieudolności pracowników, ale z postawy życiowej Dagmary, w którą wdrukowane jest nadmierne poczucie odpowiedzialności, skłonność do perfekcjonizmu i przymus kontrolowania wszystkiego i wszystkich – zarówno siebie, jak i otoczenia. Często taka skłonność pojawia się u osób, które wyrastały w środowisku nietolerującym błędów i pomyłek. Kiedy rodzice lub ludzie z bliskiego otoczenia dają jasny przekaz, że błędy są czymś złym, a ich popełnianie czyni nas kimś mniej wartościowym. Dodatkowym „utrwalaczem” postawy kontrolującej mogą być kary za popełnianie błędów. W efekcie takie osoby, chcąc zaimponować rodzicom, skupiają się na perfekcyjnym wykonaniu zadania, bo niczego „poniżej piątki” rodzic nie przyjmuje do wiadomości. W dorosłym życiu w stosunku do innych powielają schemat, jakiemu sami ulegali – tak działa mechanizm fali.

Monika i Dagmara pozwoliły, by ich życie zdominowała praca zawodowa. Chociaż jest to proces tak samo wyniszczający jak wszystkie inne uzależnienia, to zdecydowanie trudniej jest mu przeciwdziałać, gdyż ma duże przyzwolenie społeczne i zdecydowanie lepszą prasę niż alkoholizm czy hazard. Ale zrozumienie problemu jest już pierwszym krokiem naprzód.

Jak pozbyć się pracy z głowy podczas wymarzonego urlopu? (fot. iStock)

Powrót do równowagi

Coraz większa liczba badań potwierdza związek pracy ponad normę z zaburzeniami zdrowia, pogorszeniem funkcjonowania w relacjach rodzinnych, przyjacielskich i – paradoksalnie – zawodowych. Wiedza ta przyczyniła się do powstania ruchu work-life balance. Chodzi o zachowanie harmonii między życiem zawodowym i prywatnym, bez ograniczania potrzeby samorealizacji, ale ze zrozumieniem, że odnosi się ona również do innych aspektów życia niż praca.

Jak przeciwstawić się własnym zgubnym nawykom? Zadając sobie ważne pytania.

Krok pierwszy: ZDEFINIUJ CELE

Po pierwsze spytaj siebie: Jaki jest mój cel? Czy wiem, czego oczekuję od pracy zawodowej? Bardzo często nie odczuwamy wewnętrznej harmonii, ponieważ nigdy nie sprecyzowałyśmy, czego naprawdę chcemy. Poprzestałyśmy na naśladowaniu innych. Robimy to, co wydaje nam się, że powinnyśmy, co ma przynieść nam satysfakcję i poczucie spełnienia. A jednak nie przynosi. Zatem: Czy wiesz, jakie potrzeby zaspokajasz w swojej obecnej pracy? Czy dana praca jest zgodna z twoim systemem wartości? Dlaczego jesteś w tej konkretnej firmie, na tym właśnie stanowisku? Czy jest to twój świadomy wybór, czy przypadek, któremu się poddałaś?

Krok drugi: WYZNACZ PRIORYTETY

Do miejsca, w którym się teraz znajdujesz, doprowadziły cię twoje przyzwyczajenia i nawyki – nie zawsze sensowne. Skłonność do reagowania „na bieżąco” powoduje, że ilość spraw i zadań wydaje się narastać ruchem jednostajnie przyspieszonym. Czy naprawdę wszystko musisz robić sama? Powinnaś ustalić, na czym się skoncentrować i w jakiej kolejności. Określić, które sprawy są pilne i ważne – do tych trzeba zabrać się w pierwszym rzędzie, sprawdzając, co zdecydowanie musisz zrobić osobiście, a czego nie.

Potem ustal, które są pilne, ale nie tak ważne – może te dałoby się delegować na kogoś innego? To, co musisz zrobić sama, wpisz do kalendarza i „odfajkuj”, nie emocjonując się nimi za bardzo. Sprawy, które są ważne, ale w tej chwili nie pilne – zaplanuj i umieść w kalendarzu, rezerwując na nie czas wcześniej. Po takiej analizie okaże się, że pojawią się sprawy, które nie są ważne ani pilne – możesz je umieścić na oddzielnej liście zadań i realizować w miarę pojawiających się możliwości.

Krok trzeci: USTAL GRANICE

Zwykle bardziej liczymy się z ludźmi, co do których mamy jasność, na co można sobie względem nich pozwolić, a na co nie. Sprawdź zatem, na ile jasne komunikaty na temat swoich granic dajesz otoczeniu: Jak często mówisz „tak”, gdy naprawdę chcesz powiedzieć „nie”? Jak często czujesz, że inni przerzucają na ciebie swoje zadania lub problemy? Czy masz jasność, co inni mogą zrobić w twojej obecności lub w stosunku do ciebie, a czego im nie wolno?

Krok czwarty: OKREŚL STANDARDY

Wykazywanie zaangażowania w dziedzinach, na których ci zależy, branie pełnej odpowiedzialności za to, co robisz, mówienie prawdy, odnoszenie się do innych z szacunkiem, wykluczenie plotkowania to standardy, które – jeśli sama je realizujesz – mogą być punktem wyjścia do oczekiwania, że inni będą je stosować wobec ciebie. Pytania, które pomogą przyjrzeć się tej kwestii w twoim życiu to: Na ile sama wybrałam swoje standardy? Czy są one zgodne ze mną i moimi wartościami? Czy są realistyczne? Czy potrzebuję wsparcia, żeby im sprostać? Jakiego rodzaju to ma być wsparcie? Co dzięki niemu zmienię na lepsze?

Skup się na jednym

Czasem trudniej niż własnym nawykom jest przeciwstawić się osobom, które te nawyki utrwalają, podsycając nasz lęk („Jak będziesz się stawiać, to stracisz pracę i jak wtedy będziecie żyli?”). Warto pamiętać, że ci, którzy zachęcają nas do tkwienia w sytuacjach niezdrowych, zazwyczaj sami mają problem z utrzymaniem równowagi. Na początek więc dobrze jest zdecydować, jakie i czyje rady uwzględniać, a jakie ignorować. Wszak nikt nie jest w stanie zaprowadzić innych w miejsce, w którym sam nie był.

I jeszcze jedno: robiąc remanent w swoim podejściu do pracy, możesz odkryć obszary, które wymagają szczególnej uwagi, ale też docenić te, które funkcjonują całkiem nieźle. Bo nigdy nie jest tak, że nic nie działa. Opierając się na tym, co już się sprawdza, łatwiej pracować nad zmianą w newralgicznych obszarach. Monice prawdopodobnie przydałoby się popracowanie nad określaniem granic, Dagmarze – nad kwestią priorytetów. Obie mogłyby też przyjrzeć się jakości i wyborowi własnych standardów. Ale dopiero po tym, jak się zregenerują i odpoczną na urlopie.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>