Jak przeżyć w patchworkowej rodzinie? Codzienność – jak dzielić czas, uwagę, energię między wszystkich i skupić się na tym, co najważniejsze?

Patchworkowe rodziny traktowane są przez niektórych ich członków jako dopust boży, przez innych – jako szansa. Niewątpliwie życie w takiej rodzinie jest nie lada wyzwaniem.

Alina Gutek: Organizowanie codziennego życia w patchworku – to dopiero wyzwanie. Bo wszelkie ustalenia i porządki weryfikują się właśnie w codzienności, rozbijają się o drobiazgi, jakich na co dzień dostarcza nam życie. Czas, jak wiadomo, nie jest z gumy. A kiedy zakładamy drugą rodzinę i pojawiają się nowe dzieci, mamy go coraz mniej. Jak ten czas dzielić między wszystkie dzieci – po równo, według potrzeb czy zgodnie z jakimiś regułami?

Wojciech Eichelberger: Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli patchworkowa rodzina jest mocno rozbudowana, to oczywiście czasu nie wystarcza. Trzeba dziergać patchworki czasowe. Ale od samego początku dobrze jest zrezygnować z marzenia, żeby wszystkim dogodzić w tak rozbudowanym i skomplikowanym systemie. Trzeba przyjąć jakieś priorytety.

Alina: Każdy ciągnie kołdrę w swoją stronę.

Wojciech: Tak, każdy ciągnie tę za krótką, pozszywaną cienką nitką kołdrę do siebie. Na początku trzeba poinformować wszystkich zainteresowanych, że zakres naszych obowiązków i spraw, którymi musimy się zajmować, znacznie się poszerzył, więc będziemy mieć mniej czasu dla każdego z osobna. Szczególnie uczciwie trzeba rozmawiać na ten temat z dziećmi pochodzącymi z wcześniejszego, rozwiązanego związku, bo to one odczują największą różnicę.

Alina: Do tej pory dzieci z pierwszej rodziny miały nas na wyłączność, a teraz muszą dzielić się z rodzeństwem z nowej rodziny.

Wojciech: Szybko się w tym zorientują. Jeśli w nowym związku pojawiły się nowe dzieci, no to wtedy wiadomo, że dla tych z poprzedniego układu będzie znacznie mniej czasu, bo małe wymagają go więcej niż duże. Ale również w tej sytuacji powinniśmy pamiętać o zasadzie starszeństwa, która mówi, ze bliscy ludzie, którzy wcześniej pojawili się w naszym życiu, są ważniejsi i zasługują na szczególny szacunek. Najbardziej dotyczy to oczywiście dzieci z poprzednich związków. Ujmując to wprost: można sprawić zawód i rozstać się z partnerem czy partnerką, ale nie wolno zdradzać wspólnych dzieci. Więzy krwi zobowiązują.

Alina: Wiadomo, że mniejszym dzieciom trzeba poświęcać więcej czasu z samego faktu, że są małe. Nastolatki niby nie potrzebują nas tak bardzo, ale nie można tym usprawiedliwiać swojej stałej nieobecności.

Wojciech: Nie można, choć nastolatki rzeczywiście potrzebują rodziców w mniejszym stopniu niż te młodsze. Około piętnastego, szesnastego roku życia chcą już same jeździć na wakacje, same lub z przyjaciółmi iść do kina i mają coraz więcej swoich spraw. Dla patchworkowego rodzica to ulga, bo zyskuje więcej miejsca dla mniejszych dzieci. Ale i tak sprawiedliwy podział czasu i uwagi w patchworku to zawsze trudny temat. Szczególnie gdy dzieci z rodziny, od której odeszliśmy, są jeszcze małe.

Alina: Dla nich dzień, dwa bez taty czy mamy to wieczność.

Wojciech: To prawda. Gdy w nowym związku rodzi się dziecko, a w starym zostało kilkuletnie, to pierwszego i drugiego nie możemy obdarzyć czasem na wyłączność. Nie ma jednego dobrego rozwiązania dla wszystkich, bo koszyk komplikacji i wariantów jest olbrzymi.

Alina: Dużo zależy od tego, jak wspierają nas dziadkowie.

Wojciech: Zarówno ci ze starego układu, jak i ci z nowego. Pomoc mądrych seniorów może wiele zmienić na korzyść w tej trudnej sytuacji. Pod warunkiem, że dostrzegają oni jej powagę i chcą szukać sposobów na zszywanie patchworku, a nie na jego prucie.

Alina: Jakie są generalne zasady, które mogą pomóc patchworkowym rodzinom w ogarnięciu codziennych problemów?

Wojciech: Jest ich kilka i w teorii są proste, choć w praktyce bywają dla wielu uczestników systemu, przynajmniej na początku, nieosiągalne. Spróbujmy je wymienić. Po pierwsze: jasno komunikować wszystkim osobom wchodzącym w skład patchworku, że czasu będzie mniej. Po drugie: szczególnie dbać o kontakty ze starszymi, wcześniejszymi dziećmi. Po trzecie: dbać o jakość czasu poświęcanego dzieciom, czyli o nasycenie go naszą uwagą i zaangażowaniem. Po czwarte: dołożyć wszelkich starać, aby dzieci z wcześniejszych związków i dzieci z nowego poznały się i zaprzyjaźniły, co umożliwi w przyszłości organizowanie dla nich wspólnych spotkań, wakacji, wyjazdów itp. Zadbanie o to jest wielką odpowiedzialnością wszystkich patchworkowych rodziców należących do jednego systemu. Relacje z przyrodnim rodzeństwem, wbrew pozorom często bywają łatwiejsze i ważniejsze niż z rodzonymi braćmi i siostrami, znakomicie integrują patchwork i rozszerzają możliwości wszystkich jego młodych uczestników.

(…)

 

Więcej w książce „Patchworkowe rodziny jak w nich żyć?” Wojciecha Eichelbergera i Aliny Gutek, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link