fbpx

Jak radzić sobie z rozchwianymi emocjonalnie ludźmi?

Jak radzić sobie z rozchwianymi emocjonalnie ludźmi?
Furia i słowa rzucane na oślep - to częsty problem w wielu relacjach (fot. iStock)

Słowa wypowiedziane pod wpływem emocji mogą bardzo ranić. Często jednak osoby, które je wypowiadają, nie do końca przywiązują do nich wagę. Mało tego, zdarza się, że po emocjonalnej wymianie zdań niczego nie pamiętają. Jak więc postępować z tymi, którzy nie mają na myśli tego, co mówią? – wyjaśnia Mark Goulston, autor książki „Jak rozmawiać z furiatami”.

To, co zaraz napiszę, może brzmieć seksistowsko. Wysłuchaj mnie jednak, a może mi wybaczysz.

W większości związków jedna osoba często wydaje się być bardziej logiczna – co jednak nie znaczy mniej szalona, ale o tym później – a druga bardziej emocjonalna. Zwykle osobą bardziej logiczną jest mężczyzna, a bardziej emocjonalną kobieta.

Naturalnie nie zawsze tak jest. Taki jednak schemat widzę na podstawie trzydziestu lat pracy z parami.

Nie jest więc dla mnie niespodzianką, kiedy w moim gabinecie mężczyzna siedzi z zaciśniętymi ustami, a kobieta wrzeszczy na niego: „Jesteś zupełnie jak mój ojciec!” albo „Nigdy mnie nie kochałeś!”. Nie zaskakuje mnie, kiedy mężczyzna próbuje odpierać jej argumenty logiką, co tylko doprowadza ją do większej furii. I wcale nie jest dla mnie zaskoczeniem, kiedy co jakiś czas mężczyzna wstaje z krzesła, mówi: „To koniec” i wychodzi.

A oto coś, czego dowiedziałem się dzięki wieloletnim obserwacjom takich scen – kobieta sprawia wrażenie irracjonalnej osoby w związku, ale większym „wariatem” jest często mężczyzna.

Naturalnie scenariusz ten nie zawsze zakłada związek kobiety i mężczyzny. Przykład, który chcę przedstawić, to relacja ojca i syna.

Trzydziestoparoletni Bill martwił się tym, jak bardzo przez ostatnie piętnaście lat oddalił się od niego jego ojciec Sam. Kiedy zapytałem Billa, dlaczego jego ojciec utrzymuje dystans, odpowiedział: „Nie mam pojęcia”.

Tydzień później przyszli na spotkanie razem. Podczas sesji Sam opowiedział mi o dniu, w którym jego wówczas dziewiętnastoletni naćpany syn powiedział mu: „Nienawidzę cię! Mam najgorszego ojca ze wszystkich osób, które znam. Wolałbym, żeby któryś z nas umarł”. Sam zareagował na te słowa wycofaniem i utrzymywaniem dystansu emocjonalnego od syna – sytuacja ta trwała do dnia ich spotkania w moim gabinecie.

Bill był w szoku. Ledwo pamiętał całą sytuację, ponieważ był wówczas pod wpływem narkotyków. Potrząsnął głową i zapytał, czy to zdarzenie przyczyniło się do powstania bariery między nimi.

– Bardzo wyraźnie powiedziałeś mi, jak bardzo mnie nienawidzisz i że chcesz, żebym się trzymał z daleka, do tego stopnia, że wolałeś, by jednego z nas już nie było. Wolałem dać ci przestrzeń, żeby nie zaogniać sytuacji. Od tamtej pory chyba po prostu czekałem, żebyś mnie zaprosił z powrotem do swojego życia – odpowiedział spokojnie i rzeczowo Sam.

– Ale przez narkotyki ja w ogóle nie myślałem jasno – rozpłakał się Bill.

Wieloletni ból sprawił, że i Samowi zaszkliły się oczy.

– Myślałem po prostu, że naprawdę mnie nienawidzisz i nie chcesz mieć ze mną nic do czynienia.

A teraz pytanie – kto był w tym scenariuszu osobą irracjonalną? Odpowiedź brzmi – obaj. Każdy z nich jednak był irracjonalny w inny sposób. Osobą, na której chcę się skupić w tym rozdziale, jest Sam, pozornie ten bardziej logiczny.

W stanie wzburzenia emocjonalnego ludzie często coś mówią lub robią, zanim zdążą to przemyśleć. Praktycznie wszystkie ich szalone deklaracje – które w trakcie ich tyrady brzmią szczerze – nie mają żadnej podstawy. Co więcej, tak jak w przypadku Billa, często w ogóle nie pamiętają, że coś takiego powiedzieli.

Niestety jednak nadmiernie logiczne osoby – jak Sam – tego nie rozumieją. Ich własny schemat działania zakłada myślenie, zanim coś się powie albo zrobi. Błędnie zakładają, że inni zachowują się tak samo. To wyjaśnia, dlaczego gdy człowiek logiczny (jak Sam) słyszy słowa kogoś emocjonalnego: „Wynoś się!” albo „Chcę rozwodu!”, albo „Nigdy więcej się do ciebie nie odezwę”, zaczynana planować, jak się wyprowadzić (w sensie fizycznym) albo wycofać (emocjonalnie).

Tak właśnie stało się w przypadku Sama. Zamiast dokopać się do faktycznych uczuć Billa, Sam zdecydował się na emocjonalne wycofanie, co doprowadziło ich obu do utraty piętnastu lat, których jako ojciec i syn nigdy nie odzyskają.

W tym przypadku logika nie jest tak naprawdę racjonalna. Wręcz przeciwnie, jest szalona – i właśnie dlatego, jeżeli jesteś tą logiczną osobą w związku, musisz zrobić coś niezgodnego z instynktem, czyli dokopać się do prawdziwych emocji rozmówcy.

A oto, jak to zrobić.

Przede wszystkim, kiedy stoisz przed kimś na emocjonalnej huśtawce, kto mówi coś w rodzaju „Jesteś dupkiem!” albo „Odchodzę!’, musisz zrozumieć jedno:

On tak naprawdę nie ma tego na myśli.

Dlaczego więc to mówi? Bo jest przytłoczony zalewem emocji i musi dać im upust. Może ci być trudno nie zareagować na jego słowa, ale musisz pamiętać, by nie traktować ich dosłownie.

Spróbuję to wytłumaczyć na przykładzie napoju gazowanego. Kiedy go otwierasz, zaczyna lekko gazować – to twój rozmówca w zwykły dzień. Jeżeli jednak potrząśniesz mocno butelką i dopiero ją odkręcisz, napój eksploduje – to właśnie dzieje się w tej sytuacji.

Pozwól więc, żeby twój rozmówca upuścił jeszcze trochę pary. Możesz to zwizualizować jako pianę wydobywającą się z potrząśniętej butelki napoju gazowanego. A kiedy zacznie się uspokajać, ty zacznij drążyć.

W tym celu spójrz mu w oczy i powiedz coś takiego: „Widzę, że jesteś na mnie bardzo zły. Powiedz – nienawidzisz mnie czy jesteś po prostu potwornie rozczarowany, że zrobiłem X (albo nie zrobiłem Y)?”.

Na tym etapie te słowa będą ci przychodzić bardzo trudno. W końcu w twojej rzeczywistości jesteś osobą racjonalną, a twój rozmówca działa irracjonalnie.

Powiedz to jednak i tak, bo to wtedy zachodzi magia.

Dlaczego? W rzeczywistości u podstaw gniewu i frustracji nie leży nienawiść ani pogarda, tylko rozczarowanie. Ludzie rzadko jednak używają tego wyrazu. Zamiast niego wypowiadają okropne, pełne nienawiści słowa, których tak naprawdę nie mają na myśli.

Jeżeli dasz im do wyboru opcję rozczarowania, a oni przyznają, że czują się raczej rozczarowani niż pełni nienawiści, zwykle szybko się uspokajają. Ty z kolei nie musisz się okopywać na pozycjach obronnych, bo rozczarowanie dotyczy czegoś, co zrobiłeś, a nie samej istoty tego, jakim człowiekiem jesteś.

Jeżeli więc irracjonalna osoba przyzna: „Tak, jestem tobą rozczarowana”, odpowiedz spokojnie i z empatią: „Jak bardzo?”. Pozwól jej się wypowiedzieć. Następnie drąż dalej: „Czy możesz podać jedną rzecz, którą zrobiłem albo której nie zrobiłem, a która rozczarowała cię najbardziej od momentu, kiedy się znamy?” – a potem za nią przeproś.

Może to być dla ciebie bardzo trudne, ale przekonasz się, że dzięki temu twój rozmówca spojrzy na ciebie inaczej, z większą sympatią. Być może dojdzie do jeszcze jednego ciekawego wydarzenia – twój rozmówca może ci powiedzieć: „Wiem, że też robię rzeczy, które cię rozczarowują”, a to już początek zupełnie innej rozmowy.

Wszystko to może się wydawać zupełnie nie fair – w końcu to nie ty wrzeszczysz, nie ty płaczesz i na pewno nie ty mówisz te straszne, okrutne rzeczy.

Obserwuję bacznie klientów, którzy w moim gabinecie odgrywają różne wersje przedstawienia „logika kontra emocje” i zwykle stwierdzam, że osoba logiczna kiedyś (świadomie albo nieświadomie) głęboko zraniła osobę emocjonalną swoim chłodem, lekceważeniem, upominaniem, brakiem uwagi czy wyśmiewaniem (bo tak najczęściej reagują osoby logiczne w swoim najgorszym wydaniu). To oznacza, że odpowiedzialne są obie strony i obie powinny się nawzajem przeprosić.

Proszę po prostu, żebyś przeprosił jako pierwszy.

Przydatna wskazówka

To, że ktoś jest logiczny, nie oznacza jeszcze, że jest racjonalny.

Plan działania

  1. Jeżeli masz do czynienia z osobą, która pod wpływem emocji mówi okrutne rzeczy, powiedz sobie: „Ona tak naprawdę nie ma tego na myśli”.
  2. Przy następnej takiej okazji słuchaj nie uszami, tylko oczami. Kiedy twój rozmówca już upuści pary, zapytaj: „Czy napraw­dę mnie nienawidzisz, czy po prostu strasznie cię zawiodłem?” i działaj na podstawie odpowiedzi.
  3. Słowo ostrzeżenia – ktoś, kto stale odczuwa huśtawkę emocjonalną lub gniew, może mieć zaburzenia osobowości. Jeżeli podejrzewasz taki problem, to zamiast wypróbowywać tę strategię zwróć się o profesjonalną pomoc.

Jak rozmawiać z furiatami
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze