fbpx

Wychowanie przez czytanie – jak uczyć dzieci wartości?

Wychowanie przez czytanie: jak uczyć dzieci wartości?
Czytanie rozwija dzieci i buduje ich zasoby na wielu poziomach: emocjonalnym, językowym, intelektualnym. Literatura uczy myślenia i przynosi dobre wzorce zachowań. (Fot. iStock)

Tragedie z nienawiścią w tle skłaniają nas do poszukiwań sposobów, jak przeciwstawiać się mowie nienawiści. Dobre programy mamy pod ręką – tworzy je Fundacja „ABCXXI – Cała Polska Czyta Dzieciom” – Jednak żaden projekt nie zastąpi rodziców – mówi założycielka i prezeska fundacji Irena Koźmińska.

Książka „Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach” to w zamyśle lektura dla młodzieży oraz narzędzie do pracy dla rodziców i nauczycieli. O co chodzi w tym projekcie?
Książka powstała ponad trzy lata temu z okazji 15-lecia kampanii czytania. Zaproponowaliśmy uznanym autorom napisanie 15 opowiadań o wartościach. Chodziło nam o wprowadzenie nastolatków w wieku 11–14 lat w świat uniwersalnych wartości moralnych, takich jak: szacunek, odpowiedzialność, uczciwość, odwaga, mądrość itd. W lutym tego roku ukazał się drugi tom z tej serii „Gorzka czekolada. Nowe opowiadania o ważnych sprawach” – dotyczy emocji, mechanizmów psychologicznych i ukrytych motywacji. Oba tomy mają na celu edukację młodych ludzi w zakresie psychologii oraz moralności, bo jedno z drugim ściśle się wiąże.

Jak ten cel realizowany jest w praktyce?
W ramach projektu Wychowanie przez Czytanie proponujemy nauczycielom lekturę naszego poradnika „Z dzieckiem w świat wartości”, a następnie zachęcamy do przeczytania uczniom opowiadań z pierwszego tomu „Gorzkiej czekolady…”, żeby mogli oderwać się od tabletów i smartfonów i zastanowić nad zachowaniami prawdziwych ludzi w prawdziwym świecie. Potem dyskutują na te tematy, tworzą własne definicje wartości moralnych, próbując uchwycić ich istotę, przeprowadzają sąd nad bohaterami opowiadań, a na koniec tworzą prezentację filmową wybranej wartości i przesyłają ją do nas na konkurs. W projekcie wzięło udział już blisko 10 tys. uczniów szkół podstawowych.

Dzieci są tym zainteresowane?
Okazuje się, że bardzo! Znają, oczywiście, słowa określające wartości, ale często nie wiedzą, co się za nimi kryje. Kiedy pytaliśmy, co to jest wartość moralna, na początku odpowiadały, że to coś, co robią dla siebie i rodziny. Dopiero po dyskusjach i ćwiczeniach zaczynają rozumieć, że istnieją różne kategorie wartości: materialne i niematerialne, a wśród niematerialnych – moralne i pozamoralne. Przykładowo wartością materialną jest komputer lub samochód. Pozamoralną, która nie niesie imperatywu działań moralnych, jest siła lub uroda. I są wreszcie wartości moralne, czyli wskazania, jak czynić dobro, o które tutaj nam chodzi.

Rozważania teoretyczne nie wystarczą.
Uczą jednak młodzież nazywania i rozumienia ważnych pojęć, skłaniają do refleksji nad własnymi zachowaniami i wyborami. Kluczowe są, oczywiście, dobry przykład ze strony dorosłych oraz zachęta i okazje do praktykowania wartości. Bo tak jak codziennie dajemy dzieciom jeść, tak codziennie powinniśmy pokazywać im wzory dobrych zachowań – szacunku wobec innych, uczciwości, odpowiedzialności, solidarności itd. Jeżeli bowiem dziecko doświadcza braku szacunku, nie będzie szanowało innych. W drugim tomie „Gorzkiej czekolady…” mówimy o tym, kiedy człowiek jest w stanie stosować wartości.

Kiedy jest w stanie?
Gdy ma zaspokojone potrzeby emocjonalne, czuje się szanowany i kochany, miał w życiu wiele przykładów prawych i pięknych zachowań ze strony bliskich czy nawet bohaterów książkowych. Jednak we współczesnym świecie transfer wartości pomiędzy pokoleniami niemal się zerwał.

Rodzice często nie mają czasu i świadomości, że uczenie wartości jest wstępem do szczęśliwego życia.

Ma pani pomysł, jak temu przeciwdziałać?
Wprowadzać zasady korzystania z mediów, gier i Internetu, a przede wszystkim budować system odporności moralnej dzieci. Tom drugi „Gorzkiej czekolady…” zawiera 13 historii nastolatków, każda z nich została omówiona w rozmowie z psychologiem, który wyjaśnia, co i dlaczego przydarzyło się bohaterom. W rozmowach często pojawia się termin „zasoby”. Chodzi o to wszystko, co jest naszym wewnętrznym kapitałem: poczucie własnej wartości, zdolność kontroli impulsów, charakter, umiejętność budowania dobrych relacji z ludźmi. Niestety, dzisiaj wielu dzieciom brakuje zasobów.

Jakie są tego przyczyny? Nie mówmy o patologii.
Takie, że rodzice nie mają czasu, cierpliwości, siły i wiedzy, by odpowiednio przygotować dzieci do życia, dać im dobry fundament.

Wróćmy do projektu opartego na „Gorzkiej czekoladzie…”. Jaką dzieci wynoszą z niego korzyść?
Pomaga im zrozumieć źródło ich gniewu, lęków, uprzedzeń. Bo skąd się bierze nienawiść? Nie z tego, że ktoś nam zrobił wbrew. Inni w takiej samej sytuacji mogą zareagować spokojnie i racjonalnie. Furia i nienawiść pojawiają się wtedy, gdy mamy wdrukowane, wyniesione z dzieciństwa głębokie urazy, kompleksy i nieuświadomione pokłady gniewu. Ross Campbell, znakomity psychiatra amerykański i autor książek dla rodziców, mówił, że dziecko instynktownie wie, że miłość rodziców po prostu mu się należy. Jeżeli jej nie otrzymuje – bo rodzice są zajęci, obojętni, zaborczy lub brutalni – czuje gniew. W przyszłości obraca go przeciwko sobie w działaniach autodestrukcyjnych, jak alkoholizm, albo kieruje na zewnątrz, dopuszczając się agresji.

Stąd mowa nienawiści, może nawet akty terroru?
Myślę, że do wielu takich zachowań popycha ludzi – zwłaszcza mężczyzn – głęboka frustracja, że nie zaznali miłości i akceptacji w domu, że nie rozumieją kodów kulturowych, czują się odrzuceni w swoim środowisku. Chłopcy, którym brak zasobów, mają do dyspozycji tylko to, w co wyposażyła ich biologia i do czego popycha ich toksyczna masowa kultura – siłę, przemoc, pogardę dla słabszych, mizoginizm. Są jak szybkie samochody z mocnym silnikiem (testosteronem), ale bez kierownicy, hamulców i GPS-u. A zaniedbane przez rodziców i gniewne dziewczyny sięgają po manipulacje, dręczenie innych i, niestety, coraz częściej – także po przemoc.

Trzeba uczyć dzieci rozumienia tego, co czują?
Tak. Rozumienia i nazywania uczuć, emocji oraz samoregulacji, czyli właściwego radzenia sobie z nimi. Potrzebują tego zwłaszcza chłopcy, bo są wychowywani głównie przez kobiety, które często nie mają pojęcia, czego chłopcy potrzebują. Panuje modny pogląd, że dziewczynki i chłopców trzeba wychowywać identycznie, bo są tacy sami. Nieprawda, są inni. Chłopiec ma mnóstwo energii, potrzebuje szybkich i efektownych akcji, eksploruje świat „wertykalnie”, jak to określił Jacek Masłowski, psycholog, który komentował opowiadania.

Warto przeczytać książkę Steve’a Biddulpha „Wychowywanie chłopców”, bo nie rozumiejąc ich natury, krzywdzimy ich i utrudniamy im rozwój. Jak wynika z badań, są częściej bici i karani, do tego mają problem z wyrażaniem emocji i z ekspresją słowną. To powoduje, że kumuluje się w nich tym większa złość i potem często kwestią przypadku jest to, w jaki sposób ją wyładują.

Jak rozmawiać z dziećmi o złości?
Tłumaczyć, że mają prawo ją czuć. To emocja, która informuje nas, że ktoś naruszył naszą godność, bezpieczeństwo, interesy. Bywa też reakcją na upokorzenie lub nieuświadomiony lęk, który – zwłaszcza dla chłopców – jest uczuciem niekomfortowym. Ważne, co z tą informacją zrobimy. Dojrzałe wyrażenie złości ma nam pomóc rozwiązać lub ograniczyć problem. Ale nauczenie się dojrzałego wyrażania złości to długi proces, według Rossa Campbella dopiero 17-latki są w stanie dojrzale wyrażać tę emocję – grzecznie, bez rzucania talerzami lub bicia, i konstruktywnie, czyli z propozycją rozwiązania.

Co jest warunkiem skutecznego nauczania wartości?
Zacznijmy od tego, że nawet jak nauczymy wartości, to nie da się nikogo zmusić do ich stosowania. Dzieci zechcą je stosować tylko wtedy, gdy będą się czuły szanowane i bezpieczne. Ważny jest przykład dorosłych, rozmowy o wartościach, dobre lektury, dyskusje. Trzeba też tworzyć warunki, by dzieci je praktykowały, na przykład pomagając innym. Powinny zrozumieć sens wartości i dostrzec, że jeśli będą je stosować, każdy na tym korzysta, bo żyje się lepiej w świecie, w którym ludzie są uczciwi, odpowiedzialni, życzliwi. Z badań wynika, że nastolatki nie potrafią myśleć autorefleksyjnie i nie uważają, że uczciwość jest ważna.

Jak wobec tego do nich dotrzeć?
Na przykład angażując je w działania wolontariackie lub poprzez czytanie. Literatura uczy myślenia i przynosi wzorce dobrych zachowań. Poza tym czytanie zbliża ludzi i to jest świetny grunt do stosowania wartości.

Rodzice narzekają, że dzieci nie chcą dziś czytać.
To dorośli muszą zacząć – zwolnić, dostroić się do tempa rozwoju dziecka, czytać mu przez wiele lat na głos. Zmiany mogą też wprowadzać nauczyciele. W amerykańskich szkołach, w których zagościło codzienne głośne czytanie, nauczyciele witają dzieci przy wejściu uściskiem dłoni. Mały gest, a dużo znaczy. Okazuje się, że czytające szkoły mają dużo lepsze wyniki w nauczaniu, mniej problemów wychowawczych, a ich uczniowie stosują wartości. Mają skąd czerpać wzory.

Jeżeli nie otrzymuje miłości – bo rodzice są zajęci, obojętni, zaborczy lub brutalni – czuje gniew. W przyszłości obraca go przeciwko sobie w działaniach autodestrukcyjnych. (Fot. iStock)
Jeżeli dziecko nie otrzymuje miłości – bo rodzice są zajęci, obojętni, zaborczy lub brutalni – czuje gniew. W przyszłości obraca go przeciwko sobie w działaniach autodestrukcyjnych. (Fot. iStock)

Czytanie się nie zdewaluowało?
Absolutnie nie. I to nie jest tak, że nasza fundacja „przyczepiła się” do czytania. Myśmy się „przyczepili” do dzieci – ich zdrowie psychiczne, umysłowe i moralne to nasz cel i misja. Czytanie rozwija dzieci i buduje ich zasoby na wielu poziomach: emocjonalnym, językowym czy intelektualnym. Często słyszę stwierdzenie: „Nieważne, co czytać, byle czytać”. To tak, jakby powiedzieć: „Nieważne, co jeść, byle jeść”. Poprzez to, co czytamy, budujemy wiedzę i świat wartości dziecka, poruszamy w jego duszy dobre lub złe struny. Nasza fundacja chce poruszać te najlepsze. Stworzyliśmy Złotą Listę lektur dla dzieci w każdym wieku, która może być w tym pomocna.

Czy to nie anachronizm odwoływać się do czytania, gdy dzisiaj dzieci są bardziej ze świata cyfrowego?
Doceniamy ten świat, o czym świadczy nasz nowy projekt Mądrzy Cyfrowi, realizowany z Google.org. Polega on na tym, że nastolatki czytają opowiadania i dyskutują, a następnie poznają metodę myślenia projektowego design thinking (DT) i z jej pomocą realizują projekty społeczne na rzecz otoczenia. Na każdym etapie tego procesu towarzyszą im nowe narzędzia cyfrowe, jak: Canva, Padlet, Thinglink i inne, które pomagają tworzyć diagramy, plakaty, zapisywać we wspólnym dokumencie pomysły, przeprowadzać ankiety, tworzyć prezentacje filmowe. Metoda DT polega na tym, żeby robiąc coś dla innych, kierować się empatią, sprawdzać, czego naprawdę oni potrzebują, nie uszczęśliwiać ich według naszego widzimisię. W szkole w Krakowie w ramach projektu Mądrzy Cyfrowi zrealizowano program „Słowa krzywdzą”, który zainspirował wielu uczniów w kraju.

Od czego zacząć wychowanie do wartości?
Od szanowania dzieci, zaspokajania ich potrzeb emocjonalnych, zaprzestania ciągłej krytyki, budowania ich mocnego systemu wartości moralnych i ochrony przed truciznami kultury. Zamiast godzin ze smartfonem w ręku – wspólne rodzinne rozmowy i zajęcia, czytanie i muzykowanie, prawdziwe – a nie wirtualne – przyjaźnie, zaangażowanie w działania wolontariackie. Szkoła też ma tu swoje miejsce.

Co jeśli popełniliśmy wiele błędów, a dziecko jest już nastolatkiem?
Na każdym etapie można wiele naprawić. Wiem coś o tym, bo sama byłam złą matką. Dopiero gdy trafiłam na książki Rossa Campbella „Sztuka zrozumienia, czyli jak naprawdę kochać swoje dziecko” oraz Rona Pottera-Efrona „Życie ze złością”, zdałam sobie sprawę, że przepełniał mnie gniew wobec mojej despotycznej mamy. Stosowałam jej styl wychowawczy i przelewałam złość na swoje dziecko, bo tak to, niestety, działa. Teraz moja córka jest dorosła i od lat łączą nas bardzo dobre relacje, ponieważ zrozumiałam, że to we mnie tkwi problem i to ja musiałam się zmienić. Wielu ludzi nosi w sobie urazy i trudne emocje z dzieciństwa, ale brak im świadomości i gotowości do ich przepracowania. A jeżeli nie chcemy przenosić na kolejne pokolenia naszych problemów i wypuszczać w świat dzieci z urazami i deficytami, to nie możemy abdykować z naszych powinności rodzicielskich.

Wychowanie przez czytanie

Dotychczas odbyły się 3 ogólnopolskie edycje programu (ostatnia trwała od września do grudnia 2019 r.). Projekt jest jednak stale prowadzony przez nauczycieli w wielu szkołach. Gotowe materiały i scenariusze lekcyjne mogą oni pobierać ze strony Fundacji.

„Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach” – to zbiór opowiadań dla dzieci w wieku 11–15 lat – o tym, co w życiu najważniejsze: o przyjaźni, szacunku, sprawiedliwości, odwadze, wolności, ale też optymizmie, życzliwości, pokojowym nastawieniu do świata… Autorami opowiadań są laureaci Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, organizowanego przez Fundację ABC XXI Cała Polska czyta dzieciom.

„Gorzka czekolada, tom 2. Nowe opowiadania o ważnych sprawach” miała swoją premierę w marcu 2019. Oprócz nowych opowiadań, dotyczących m.in. uczuć, pierwszych miłości, hejtu, samobójstwa, w książce zostały zamieszczone wywiady z psychologami. Dlatego kolejny tom „Gorzkiej czekolady…” szczególnie polecany jest nie tylko nastolatkom, ale również rodzicom.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>