fbpx

Jak wspierać dzieci w poszukiwaniu ich tożsamości seksualnej?

Jak wspierać dzieci w poszukiwaniu ich tożsamości seksualnej?
Część nastolatków poszukując swojej autonomii płciowej potrzebuje sprawdzić się w kontaktach nieheteronormatywnych. (Fot. Getty Images)

Dojrzewanie to okres poszukiwania swojej autonomii, również płciowej. Część nastolatków potrzebuje sprawdzić się w kontaktach nieheteronormatywnych, co wcale nie przesądza o ich późniejszej orientacji. Psychoterapeutka Klaudia Siwek wyjaśnia, jak rodzice mogą wspierać dorastające dzieci w sytuacji ich labilności seksualnej.

W książce „Kim jesteśmy, czyli o seksie” legenda polskiej psychiatrii prof. Jacek Bomba powiedział, że młodzieńcze kontakty homoerotyczne, podobnie jak młodzieńcze zainteresowanie ciałem osób tej samej płci i towarzyszące temu podniecenie seksualne, są zjawiskiem powszechnym i nie przesądzają o późniejszej orientacji.
Dojrzewanie to etap poszukiwania. Przymierza się wtedy różne zachowania, poglądy. Z zachowaniami seksualnymi może być tak samo jak z używkami. Młodzież często sprawdza, czy jest im po drodze z alkoholem, używkami, a także z nieheteroseksualną orientacją. Oczywiście w żadnym razie nie dotyczy to wszystkich nastolatków, ale przyjmijmy do wiadomości, że wielu tak. I dobrze, niech się przekonają, kim są i jakie życie jest ich programem.

Zatem dlaczego rodzice tak bardzo boją się takich przeżyć u własnych dzieci?
Nie osądzajmy rodziców zbyt surowo. Wielu z nich po prostu nie wie, co ma z takim doświadczeniem zrobić. To, co znane i wpisane w ich kulturę, wychowanie, wartości, uznają za bezpieczne. Uważamy rodziców za nietolerancyjnych, a inność dziecka może być dla nich problemem z wielu powodów. Często martwią się o to, jak dziecko poradzi sobie w kulturze tradycyjnych wartości. Czy nie dotknie go ostracyzm, przemoc, wykorzystywanie? Jak będzie żyło? Jak oni będą ocenieni jako rodzice? Odmienność utrudnia życie i dorośli to już wiedzą, stąd panika rodziców.

Chyba jednak częściej jest to nietolerancja. Młodzi na pewno tak odbierają reakcje rodziców na ich nawet drobne sygnały homoseksualizmu.
Każda ze stron ma prawo do swoich przeżyć. Załóżmy, że mamy nastolatkę, która czuje się chłopcem i myśli o zmianie płci. Mama nastolatki może zupełnie nie wiedzieć, jak ma reagować na to, co wnosi jej córka, zwłaszcza gdy dziewczyna chce, aby już teraz nazywać ją męskim imieniem. Mama odmawia i córka uznaje to za nietolerancję. Tylko że w tym przypadku mama nie odrzuca swojego dziecka, ale jest zagubiona. Można by znaleźć wspólną drogę: nastolatka ma prawo odczuwać swoją inność, prosić, żeby mama nazywała ją, dajmy na to, Jankiem. A mama też ma prawo być tym oczekiwaniem oszołomiona, przytłoczona i może nie chcieć spełnić tej prośby. Ona wybrała imię dla swojego dziecka i to jest wbrew jej uczuciom. Czy może nie chcieć mówić do córki „Janku”?

Zawsze staję po stronie młodych, ale rozumiem, że matka może nie chcieć. I co w takiej sytuacji?
Spróbowałabym coś wynegocjować. Na przykład, żeby na początek zwracała się do córki „moje dziecko”.

To duże wyzwanie dla rodzica…
Pewnie, ale sukcesem byłaby już sama gotowość do pracy nad porozumieniem. Podkreślmy to, że rodzice, gdy dowiadują się, że ich dziecko nie jest heteronormatywne, często udają, że nie ma problemu, bo się boją, że swoją otwartą postawą będą wzmacniać tę nieheteronormatywność.

Boją się? Tak jak boją się, że kontakt homoerotyczny zrobi z ich dzieci osoby homoseksualne?
Choć brzmi to absurdalnie, wiele osób w to wierzy. Wróćmy do tej chwili, gdy rodzic nagle jest skonfrontowany z sygnałem, że jego dziecko miało kontakt homoerotyczny. Rodzice czasem boją się, że gdy zareagują zbyt spokojnie, otworzą się na rozmowę z dzieckiem, spróbują je zrozumieć – to zachęcą dziecko do homoseksualizmu. Wolą więc zamknąć oczy, niczego nie widzieć albo wejść w ostrą konfrontację z nastolatkiem, wprowadzić kary i zakazy, uważając, że w ten sposób rozwiążą problem. Strach o siebie i własne dorastające dziecko przyjmuje różne formy.

Zatem jak powinni zareagować rodzice, gdy zauważą, że ich nastoletnie dziecko przytula się do najlepszego przyjaciela tej samej płci czy całuje z nim, bo nastolatek właśnie tak może poszukiwać swojej tożsamości?
A co powinni zrobić, gdy zauważą swojego nastolatka w objęciach płci przeciwnej? Mogą się wycofać, zostać ze swoimi myślami na chwilę w ciszy i zastanowić się, jak oni się z tym czują.

Chyba wszyscy rodzice czują się wtedy tak samo. Są zagubieni.
Niekoniecznie. Po takim incydencie, czy to homo-, czy heteroerotycznym, musi być kilka chwil, kiedy rodzic zajmie się swoimi lękami. Zapyta sam siebie: „Czego ja się obawiam? Czy tego, że jestem złym rodzicem, czy może boję się o przyszłość dziecka?”.

Jeśli poczuje, że nie jest w stanie zapanować nad lękiem czy złością na swoje dziecko za to, co ono robi, to niech poczyta na ten temat, zadzwoni na telefon zaufania, pójdzie na wizytę do terapeuty, pogada z innymi rodzicami. Niech zadba o siebie na początku, bo rodzic − wchodząc w okres dojrzewania dziecka z wielkim lękiem w sprawach sfery seksualnej − może własnemu dziecku bardzo zaszkodzić. Nastolatek nie przestanie mieć wątpliwości co do swojej orientacji czy tożsamości płciowej. Po prostu ukryje to przed rodzicami, z którymi ma złe relacje. Zostanie sam ze swoim niepokojem, a pomocy będzie szukał u rówieśników czy w Internecie.

Czyli podstawą są dobre relacje z dzieckiem…
Tak. Po pierwsze, nastolatki robią różne rzeczy i to wcale nie znaczy, że tak im już zostanie na zawsze. Po drugie, w sprawach seksu nastolatków nie warto narzucać się przesadnie, bo oni często nie pragną poważnych rozmów, tylko oczekują, że dorośli nie będą zamykać oczu, tworzyć tabu ze sfery seksualnej i wycofywać się, gdy dzieci potrzebują pomocy.

Dlaczego seksualne określenie siebie jest takie ważne w okresie nastoletnim?
Kiedy wiem, kim jestem, to mogę być autonomiczna, działać zgodnie ze swoimi potrzebami, bo wiem, jakie one są. A przede wszystkim mogę budować bliskie relacje z innymi ludźmi. Kiedy nie wiem, kim jestem, gdzie są moje granice, to trudno mi znaleźć swoje miejsce w świecie. Przychodzi mi tu na myśl bajka o Brzydkim Kaczątku. Przez długi czas kaczątko szukało swojego miejsca. Nie mając świadomości swoich cech, zalet, ale też ograniczeń, było narażone na poczucie nieadekwatności i miało doświadczenie, że nigdzie nie pasuje – zupełnie jak nastolatki ze swoim „przymierzaniem”, o którym mówiłyśmy na początku. Dopiero kiedy „dorosło” i było w stanie określić, kim jest, zobaczyć swoje piękno i je docenić, poszło w świat i poczuło, że przynależy do jakiejś grupy, nawiązało relacje oparte na wzajemności.

Czy chwiejność seksualna, typowa dla okresu dojrzewania, może prowadzić do poważnych problemów psychicznych?
Sama chwiejność nie, podobnie jak inne procesy w okresie dojrzewania. Niezwykle ważna jest jednak reakcja otoczenia, z którą młody człowiek się spotyka. Jak duże oparcie będzie miał w stabilnych emocjonalnie rodzicach, będących w stanie towarzyszyć mu w tym trudnym dla niego czasie. Czy dorośli będą gotowi przyjąć zmiany, które zachodzą w dziecku, przejawy jego autonomii, jednocześnie stawiając granice dające poczucie bezpieczeństwa. To bywa trudne dla rodziców, ale jest szalenie istotne. Problemy rodzą się często nie z samych nastoletnich frustracji, ale z reakcji otoczenia na nie.

Reakcja otoczenia może wyrządzić szkody i sprawić, że nastolatek będzie wymagał pomocy psychiatrycznej?
Nie tylko sama reakcja w danej chwili, znaczenie ma też jego wrażliwość i doświadczenia z wcześniejszych etapów życia. Niemniej jeśli nastolatek, przy wszystkich frustracjach i wątpliwościach tego okresu, przy swojej chwiejności seksualnej spotka się z brakiem akceptacji, to zaczynają rodzić się problemy. Brak zgody na autonomię i samostanowienie, unieważnianie potrzeb, bagatelizowanie, ignorowanie czy karanie za przeżywanie emocji skutkuje konsekwencjami w postaci problemów psychologicznych. To nie labilność seksualna wyrządza szkody, a reakcja na nią. Powtarzajmy to rodzicom i nauczycielom, aż do znudzenia.

Ale rodzice mają wpływ tylko na swoje zachowanie. Na kolegów dziecka ani na rodziców tych kolegów już nie. Matka czy ojciec mogą je wspierać, a inni będą piętnować… Po czym poznać, że nastolatek sobie nie radzi?
Po nagłej zmianie zachowania. Z wesołego zrobił się introwertyczny, smutny. W dodatku wycofanie, izolacja, brak kolegów – podkreślam: ubogie życie rówieśnicze powinno wzbudzić naszą czujność i troskę.

Mimo że młodzi uwielbiają udawać luzaków, prowokować dorosłych, bywają skrajnie okrutni i nietolerancja może wyjść też od nich.
I bardzo często tak się dzieje. Większość moich pacjentów ma doświadczenia przemocy rówieśniczej. W okresie dorastania kontakty koleżeńskie są niewyobrażalnie ważne. Dorosłemu w regulowaniu nastroju pomoże spacer czy poczytanie powieści, a nastolatek potrzebuje to samo zrobić w relacji z kolegami. Aktywność w towarzystwie przychylnych mu rówieśników to często jedyny balsam na stres. I nie chodzi wcale o aktywność online, a o oddychanie tym samym powietrzem. Dbajmy o to. Pilnujmy, żeby nasze nastoletnie dziecko miało prawdziwych przyjaciół.

Klaudia Siwek, psycholog kliniczna, psychoterapeutka, certyfikowana terapeutka poznawczo-behawioralna, współautorka książki „Depresja nastolatków”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze