Jak zostać bohaterem? Pytamy prof. Philipa Zimbardo

Jak zostać bohaterem? Pytamy prof. Philipa Zimbardo
Profesor Philip Zimbardo. (Fot. BEW PHOTO)

Czy możliwe jest życie bez lęku? Pewnie nie, ale można zrobić wiele, by go zniwelować. Legendarny psycholog Prof. Philip Zimbardo mówi wprost: działajmy. Niech lęk, zamiast paraliżować, stanie się siłą napędową do dobrych uczynków w naszym życiu.

Chciałam z panem porozmawiać o lęku przed tym, co nadchodzi, jak zmiany klimatyczne, zawirowania polityczne, niepewna przyszłość. Co robić, by nas nie opanował?
Przede wszystkim spróbować użyć energii, jaka wytwarza się w nas w reakcji na lęk, ale w sposób pozytywny. Lęk nas paraliżuje, okalecza, nie pozwalajmy mu na to. Niektóre obawy można zracjonalizować, a wobec większości można zadziałać.

Wierzy pan, że działanie jest remedium na naszą rzeczywistość?
Oczywiście. W Stanach ludzie boją się konsekwencji rządów Trumpa, w Europie też w wielu krajach pojawiają się rządy prawicowe w towarzystwie organizacji nacjonalistycznych, faszyzujących. Co robić? Trzeba działać, na przykład głosować.

A kryzys klimatyczny?
Po prostu coraz więcej ludzi musi wywierać presję na swoje rządy, by zmusić je do ograniczania wpływów firm paliwowych. Lęk przed utratą życia i zdrowia musi nas zmobilizować do akcji. Dziś to młodzi stają się klimatycznymi aktywistami, powinniśmy do nich dołączyć, by zwiększyć presję i by zaczęto nas traktować poważnie.

Przypomina mi się pański Projekt Bohaterskiej Wyobraźni (Heroic Imagination Project), który działa też w Polsce. W jego ramach zachęca pan do podejmowania odważnych decyzji, do świadomego życia i bycia bohaterem dla innych. Kiedy się boimy, szukamy bohaterów, którzy nas uratują. Ale jakoś sami nie mamy odwagi nimi zostać.
Dlatego musimy zmienić samą definicję bohatera. Bo kiedy używamy tego słowa, myślimy o bohaterach wojennych, religijnych albo superbohaterach z komiksów. Tymczasem nie chodzi o to, by być kimś wyjątkowym, tylko by robić proste, często niewymagające wcale poświęcenia, ale ważne rzeczy. Wesprzeć kogoś w potrzebie, zanieść starszej osobie zakupy do domu, zgłosić się jako wolontariusz w szpitalu, pomyśleć, jak można pomóc w konkretnej sprawie. Czasem wystarczy podziękować za posiłek, który ktoś dla nas ugotował, skomplementować go. Gdy świadomie zaczniemy wykonywać takie drobne gesty, to wejdą nam w nawyk, staną się rutyną, i o to chodzi.
Jakiś czas temu na jednej z konferencji spotkałem byłego ucznia, a uczę od ponad 60 lat. Podszedł do mnie i powiedział, że moje zajęcia, na które chodził pół wieku temu, zmieniły jego życie. Odpowiedziałem, że szkoda, że mi tego nie powiedział wtedy, bo teraz mógłbym już nie żyć (śmiech). Nie mówimy miłych słów rodzicom, nauczycielom, sobie nawzajem, a to ważne.

A co w sytuacjach, kiedy bycie bohaterem może na przykład oznaczać utratę pracy czy zdrowia, bo postawimy się mobbingującemu menedżerowi czy po prostu staniemy w czyjejś obronie – w szkole, na ulicy…
Każdą z tych sytuacji trzeba rozpatrzeć indywidualnie, rozważając możliwości, jakie mamy. Na przykład firmy, które zatrudniają mobbingujących menedżerów, osiągają w skali roku niższy zysk, bo pracownicy w takiej atmosferze gorzej pracują, częściej idą na zwolnienia lekarskie albo odchodzą z pracy i trzeba szkolić nowych – to są fakty. Można iść do szefa, pojedynczo lub zbiorowo, i zgłosić takie nękanie, można to zrobić anonimowo, prosząc o reakcję. Co do nękania w szkołach, to nie ma na to miejsca i pod tym podpisze się każdy dyrektor. Ale może warto wywiesić takie hasło przy wejściu do szkoły, jasno przedstawić konsekwencje i egzekwować. Dzieciaki, które dręczą bezkarnie rówieśników, to przyszli menedżerowie, którzy nękają swoich pracowników. Trzeba pamiętać, że podejmujemy działania po to, by zmienić świat na lepszy.

Jak zostać bohaterem? Pytamy prof. Philipa Zimbardo
Polecamy książkę „Zimbardo w rozmowie z Danielem Hartwigiem”, Wydawnictwo PWN, 2019

Tak zwany stanfordzki eksperyment więzienny z 1971 roku, w którym podzielił pan studentów na więźniów i strażników, miał dowieść, że gdy wchodzimy w rolę, przyjmujemy wszystko to, co się z rolą wiąże, jeśli tego wymaga sytuacja. Więzień zaczyna się bać albo buntować, strażnik staje się brutalny, bo wydaje mu się, że musi. Ten eksperyment, choć później podważano jego wiarygodność, stał się narzędziem do nazywania wydarzeń, jakie miały miejsce np. w Guantanamo. To także sytuacje, gdzie każdą ze stron rządzi lęk.
W prawdziwych więzieniach każdy strażnik czuje strach, bo na niewielu strażników przypada wielokrotnie więcej więźniów. Więźniowie w wolnym czasie zajmują się robieniem broni. A strażnik, nawet jeśli jest dla nich dobry, w ich oczach pozostaje strażnikiem, czyli wrogiem. Dlatego musi pokazać, że ma władzę. Czyli musi przekuć swój strach w dominację, wymazać z umysłu więźniów myśl, że mogą mu coś zrobić, w efekcie musi odebrać im wolność. Ale to właśnie jego własny lęk nim powoduje.

Niestety, muszę przyznać, że bardziej niż inne pozytywne motywacje, jak chęć nauki czy poznania drugiego człowieka, to właśnie strach jest najczęstszym motywem naszych działań. Ale pamiętajmy, że nie można za cenę poczucia bezpieczeństwa, mniejszego strachu oddawać tego, co mamy najcenniejsze, czyli wolności. Nie można przyjąć perspektywy więźnia. I nie można myśleć, że ci, którzy myślą czy wyglądają inaczej, powinni zostać z tego powodu wykluczeni albo uwięzieni. Dlatego podczas zajęć w ramach Projektu Bohaterskiej Wyobraźni uczestnicy uczą się, jak postępować wobec stereotypów i uprzedzeń. To jest lekcja na temat odrzucenia uprzedzeń, niedopuszczania do siebie braku tolerancji, dostrzeżenia wartości w inności drugiego człowieka. Przecież nie chcemy, by wszyscy wokół nas wyglądali i byli tacy jak my, różnorodność to dar.
Psychologia promuje nadawanie wartości, wyjątkowości różnicom między nami, dowartościowuje inność, także to, że ludzie mają wybór i mają do niego prawo. Wartością jest wybór osoby, którą chcemy kochać i z którą chcemy być. Na przykład moje córki zdecydowały, że nie chcą mieć dzieci, i to jest ich wybór, należy go docenić i na niego pozwolić. Ważne, by uczyć ludzi, że nigdy nie mają tylko jednego wyboru, między jedną a drugą opcją, zawsze jest więcej możliwości, tylko trzeba mieć tego świadomość, mówić o tym, pokazywać je.

Czy kiedykolwiek stracił pan wiarę w psychologię?
Nie, jeśli już, to szanuję psychologię jeszcze bardziej, niż w czasach, kiedy byłem studentem. Wówczas wielu moich nauczycieli chciało, by psychologia była czystą nauką, czyli że stawiamy tezę, robimy badania i publikujemy efekty. I zwykle te badania dotyczyły małych, drobnych rzeczy, na przykład tego, jak się uczymy albo jak rozwijamy nawyki. A teraz psychologia stoi na stanowisku: jak wykorzystać to, co wiemy, by poprawić nasze warunki życia, ale też by zmienić na lepsze nasze zachowanie. Jak poprawić edukację dzieci, dać rodzicom narzędzia i wiedzę do mądrzejszego czy bardziej empatycznego ich wychowywania, ale też by zrozumieć czemu ludzie nie głosują w wyborach i jak można to zmienić. Ludzkie zachowanie jest bogate i fascynujące, dlatego wciąż zastanawiamy się, jak je poprawić, byśmy dokonywali lepszych wyborów w życiu. Inna rzecz, że kiedy zaczynałem, w psychologii byli głównie mężczyźni. Gdy zainteresowały się nią kobiety, zaczęły dokonywać rewolucji, żeby wprowadzić psychologię do codziennego życia. I to one ją zmieniły.

Powtórzyłby pan swój eksperyment więzienny dziś, w erze smartfonów i social mediów?
Tak, chciałbym go powtórzyć. Ale tylko z kobietami. Ciekawi mnie, jak zachowywałyby się strażniczki, w jaki sposób narzucałyby swoją władzę? Czy używałyby siły fizycznej? Myślę, że nie. Może zdecydowałyby się dogadać z więźniarkami na zasadzie: „ty nie będziesz stawiać oporu, a ja nie będę uprzykrzać ci życia”. Poza tym chciałbym naprawić błąd sprzed 50 lat. Wówczas za bardzo wczułem się w rolę dozorcy więzienia, a przecież jednocześnie byłem badaczem. Jako dozorca chcesz po prostu, żeby instytucja, której pilnujesz, dobrze działała. Te starania przesłoniły mi rzeczywisty widok, nie widziałem całego zła, jakie w ciągu tych kilku dni zadziało się w tym moim więzieniu. Chciałbym więc powtórzyć eksperyment, ale nie powtórzyć tego samego błędu.

Jak zostać bohaterem? Pytamy prof. Philipa Zimbardo
Profesor Philip Zimbardo (fot. materiały prasowe PWN)

 

 

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>