fbpx

Jak zrozumieć swoje sny – pytamy psychoterapeutki

Logika snów - wywiad z psychoterapeutką Agnieszką Wróblewską
fot. iStock

Jung odkrył, że sny odsłaniają przyczynę naszej dysharmonii i emocjonalnego niepokoju, ujawniają ukryty potencjał jednostki, zawierają twórcze rozwiązanie codziennych problemów. Poprzez sny ludzie stają się świadomi tego kim rzeczywiście są. Czy tak dzieje się naprawdę? Pytamy psychoterapeutkę, Agnieszkę Wróblewską.

Agnieszka Wróblewska: Snami zajmowano się od wieków. Świadczą o tym chociażby senniki staroegipskie. Wróżbici analizowali sny dawnych władców przed ich wyprawami na wojny. Do psychologii sny wprowadził Freud. To on powiedział, że warto się nimi zajmować. Jest autorem pięknego sformułowania: „Sny są królewską drogą do nieświadomości”. Freud mówił o tym, że marzenia senne ukrywają nasze nieświadome życzenie. Bywa, że jest ono przez sam sen mocno ukryte. Twierdził, że sen ma treść jawną i zamaskowaną. Zadaniem terapeuty jest dotrzeć do tej ukrytej treści poprzez swobodne skojarzenia, które podaje pacjent. Jung w analizie snów poszedł dalej. Według niego sny zaspokajają pragnienia, które tłumimy. Mówił szerzej – że sny są po to, żeby uzupełnić naszą jednostronną codzienną świadomość. Chodzi tu o to, że jeżeli na przykład jesteśmy osobą spokojną, wycofaną, która żyje w poukładanym świecie, możemy mieć sny o wielkich wojnach, chaosie, bałaganie. Takie sny wskazują na nasz niedopuszczany do świadomości aspekt.

Psychoanalityczka Marie-Louise von Franz, wieloletnia współpracownica Junga, twierdziła że sny nie odzwierciedlają naszych myśli, marzeń, planów – tak jak się powszechnie sądzi – tylko coś zupełnie odwrotnego, coś czego nie chcemy usłyszeć.
Wiadomości, które niosą nam sny, są dobre. Tylko że niekoniecznie dla naszego świadomego umysłu. One są dobre dla naszego rozwoju. Śni nam się coś, czego potrzebujemy, coś czego w naszym życiu brakuje. Oceniamy to natomiast z punktu widzenia naszego świadomego „ja”. Jeśli ma się ono rozwinąć, musi wzbogacić się o coś nowego. O co? Podpowiedź znajdziemy w snach. Często ukryta jest ona w postaciach, które nam się śnią. Jeśli na co dzień jestem osobą, która stara się być dla wszystkich miła, a śni się mi się agresywny niedźwiedź, to na świadomym poziomie ten sen będzie dla mnie przerażający. Natomiast jeśli udałoby mi 5 proc. z niedźwiedzia wprowadzić do moich relacji, rozwiązałoby to 50 proc. moich problemów w rodzinie i w pracy. Oczywiście, nam samym często trudno jest odkryć tę stronę.

Jung mówił, że sny pokazują nam nasze plecy.
Jung opowiadał swoje sny studentom, nawet tym początkującym, i prosił ich o dowolne skojarzenia i interpretacje. Wierzył, że nawet ktoś niedoświadczony w analizie snów, podpowie mu coś, na co on sam by nie wpadł. Na końcu jednak weryfikatorem snów jest sam śniący. Gdy terapeuta podaje interpretację, tylko my jesteśmy w stanie poczuć czy jest ona właściwa.

Czym są sny archetypowe?
Pojawiają się w momentach ważnych zmian w naszym życiu, takich jak wchodzenie w dorosłość, rodzenie dziecka, kryzys wieku średniego czy czas przed śmiercią. Wtedy możemy śnić o odległych miastach, o mędrcach – symbolach, które nie mają nic wspólnego z naszym codziennym życiem. Odnoszą się do archetypów Cienia, Animusa czy Animy. Anima to kobieca część w mężczyźnie, a Animus odwrotnie – męska w kobiecie. Anima w snach jest reprezentowana przez postaci żeńskie i posiada wszystkie te cechy, które kulturowo przypisujemy kobietom, a które są też ważne dla mężczyzn. Animus jest wypartą częścią kobiety, która tradycyjnie kojarzy się z męskimi przymiotami i w snach pojawia się jako mężczyzna. Cień zazwyczaj jest postacią tej samej płci co śniący, ale niekoniecznie jest człowiekiem. Czasem śni się jako zwierzę, które zachowuje się zupełnie inaczej niż my. Wokół Cienia jest zwykle dużo emocji. Odbieramy go jako coś negatywnego, trudnego. Nie jest łatwo go przyjąć, bo wydaje nam się, że jest kimś innym niż my. Cieniem są jednakże wszystkie nasze niezrealizowane potencje, sfery które nas onieśmielają. Często są to wspaniałe rzeczy.

Postaci te coś ważnego mają nam do powiedzenia. Czyli warto im się przyglądać, wsłuchiwać się w nie?
Tak. Przede wszystkim warto śnić. Na szczęście śnimy każdej nocy. Tylko osoby w głębokiej psychiatrycznej depresji nie mają snów. Sny mają jednak wielu wrogów. Do największych należy budzik. Może być nim także przemęczenie. Większość osób, które zaczynają przyglądać się swoim snom, odnajdują w nich ważne dla siebie informacje.

Czy można zrobić coś, by sny pamiętać, by z nich korzystać?
Są to dosyć proste techniki: budzić się bez budzika, notować je albo opowiadać komuś. Warto po przebudzeniu pobyć sobie jeszcze w tej sennej rzeczywistości, pójść tropem luźnych skojarzeń. Logika snów jest inna od logiki, którą żyjemy na co dzień i trochę się trzeba do niej dostosować. Tą drogą możemy dojść do ciekawych odkryć na temat miejsca, w którym jesteśmy. Może śnić mi się niebieski dzbanek, który przypomniał mi śniadania w domu mojej babci. Dalej przychodzi mi na myśl taki jasny pokój, do którego wpadało słońce, a za oknem rosły kwiaty. Może był tam nastrój, energia, których teraz bardzo mi brakuje? Może mogłabym coś takiego stworzyć?

Czy samo śnienie coś nam daje?
Tak. Samo to, że przeżywamy sny, spełnia tę funkcję kompensacyjną, o której mówił Jung. We śnie stajemy się innymi postaciami, obserwujemy rzeczy zupełnie odmienne od tych, które dzieją się na jawie. To jest podobnie jak z filmem. Gdy obejrzymy film, który w jakiś sposób nas porusza, jest dla nas ważny, trochę zostajemy w tamtym klimacie emocjonalnym. Jest to mała kropelka, która potrafi coś zmienić w naszym wewnętrznym świecie.

Możemy sami interpretować własne sny?
Czasami sny mówią bardzo wprost. Przykład – przygotowujemy się do założenia firmy ze swoim starym, dobrym kolegą, ustalamy już szczegóły i wszystko wydaje się super, a śni mi się że on mnie okradł. To może oznaczać, że mamy jakiś niepokój wokół tej sytuacji albo że nasza nieświadomość łapie pewne sygnały, że coś w tej relacji nie jest do końca jasne.

Marie-Louise von Franz pisała o tym, że Jung po analizie jej snów był skrajnie wyczerpany. Sny mogą być też skomplikowaną zagadką, a w ich rozwikłaniu może nam pomóc terapeuta.
Zazwyczaj o snach można zapomnieć, można je lekceważyć. Większość osób tak żyje i jest z tym szczęśliwa. Z problemami w relacjach czy symptomami fizycznymi pod tym względem jest trudniej. Czasami jednak mamy takie sny, które nie dają nam spokoju. Odzwierciedlają one sytuacje, w których nie jesteśmy w stanie przyjąć pewnych informacji. Wówczas nasza nieświadomość zaczyna krzyczeć, że tu potrzebna jest zmiana, tu potrzebny jesteś nowy ty. Nazywamy te sny koszmarami. Ktoś nas zabija i budzimy się z krzykiem. Zazwyczaj takie sny mówią nam, że jakieś nasze „ja” musi zginąć, potrzeba by narodziło się nowe. Gdy często śnimy, że uciekamy przed czymś z ogromnym strachem, warto zadać pytanie jaka nasza część nas goni.

Co mogą oznaczać powtarzające się sny o tym, że jesteśmy nago w miejscu publicznym?
Ważna jest metoda pracy ze snami. Będzie ona różna w zależności do jakiego terapeuty pójdziemy, czy będzie to na przykład psychoanalityk czy gestaltysta. Od czasów Freuda i Junga metod pracy ze snem rozwinęło się bardzo wiele. W metodzie psychologii zorientowanej na proces, w której pracuję, badamy indywidualną mitologię człowieka. Dla jednej osoby bieganie nago po ulicy może kojarzyć się w wolnością, a dla innej będzie to zrobienie czegoś wbrew prawu. W tym drugim przypadku taki sen może być sygnałem, że jestem zbyt restrykcyjna w przestrzeganiu różnych zasad i przepisów, że być może potrzebuję więcej swobody. Nie muszę rozbierać się na ulicy, czy łamać prawo, ale może potrzebuję włożyć kolorową sukienkę.

Budda podobno powiedział, że ten kto podąża swoją właściwą wewnętrzną ścieżką, ma dobre sny.
Było kiedyś pewne plemię południowoamerykańskie, w którym ludzie budzili się i robili dokładnie to, co się im śniło. Tam w ogóle nie było chorób psychicznych. Sny przynoszą nam te aspekty, które potrzebują być zrealizowane.

Czy są sny, nad którymi nie warto się zastanawiać?
To są sny posttraumatyczne. Często gdy jesteśmy ofiarą wypadku czy dramatycznego zdarzenia, nasza nieświadomość nie może sobie z tym poradzić i przeżywamy to wielokrotnie. Praca terapeutyczna idzie w tę stronę, żeby sny wygasły. W ogóle się nimi nie zajmujemy.

A senniki? Czy mogą nam pomóc w interpretacji snów?
Senniki odnoszą się do symboliki, która była żywa i aktualna dawniej. Dzisiaj są jednostronne, ponieważ świat stał się bardziej złożony. Kolor czarny jednemu będzie kojarzył się z żałobą, komuś innemu z elegancją, a kolejnej osobie z seksualnością i czarną koronką. Trudno znaleźć symbole, które są stałe. Aczkolwiek niektóre z nich przetrwały. Na przykład wypadanie zębów zazwyczaj większości osób kojarzy się ze stratą, bo oznacza stratę czasu, pieniędzy i dobrego samopoczucia.

Czyli każdy z nas ma swój wewnętrzny sennik.
Przy czym on też zmienia się z czasem. Czym innym na przykład był dla mnie las kilkanaście lat temu, a z czym innym może mi się kojarzyć teraz. Najważniejsze jest to, żeby nie bać się snów. Warto mieć świadomość, że nie śnią się przeciwko nam.

Agnieszka Wróblewska – dyplomowana psychoterapeutka i trenerka pracy z procesem. Psycholożka, współzałożycielka Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>