Wychodzić czy nie wychodzić? Katarzyna Miller o ślubie. Z właściwym sobie dystansem

Każdy może wychodzić za mąż, kiedy chce. Albo nie wychodzić. Katarzyna Miller (fot. iStock)

Małgorzata Szcześniak: Często mówisz o dziewczynach, które z domu wyrwał pierwszy lepszy facet, jaki się nimi zainteresował. Wydaje mi się, że mówisz to z sarkazmem.

Katarzyna Miller: Ależ ja ich wcale nie potępiam. Marzyłyście, aby ktoś was zabrał z domu. A same was na to nie było stać! Mnie się takie rozwiązanie nie podoba w tym sensie, że wiem, że jest dla tej dziewczyny krótkoterminowe. A czasem w nim utknie i siedzi. W takim byle jakim związku. I nie dlatego, ze sama jest byle jaka, ale dlatego, że ma za mało siły i praw przede wszystkim.

Małgorzata: Od rodziców?

Katarzyna: Tak. I od kultury, moja kochana! Bo kobiety przecież od patriarchatu nie mają praw.

Małgorzata: Jaka rada dla dziewczyny tkwiącej w takim pierwszym związku?

Katarzyna: Przede wszystkim, aby się rozejrzała bardzo przytomnie, bo może się okazać, że jej facet wcale nie jest niefajny. Żeby bardziej polubiła swojego męża i była wdzięczna, że ją z tego domu wyjął. To jedna sprawa. A druga – jeżeli on jest ciekawszy, niż myślisz, to może warto samej się troszkę porozwijać, aby być dla niego ciekawszą partnerką. A jeśli on jest nieklawy, niedobry dla ciebie i w ogóle niefajny człowiek, to podziękuj mu za to, że cię wyniósł z domu i się rozstań.

Małgorzata: Dziewczyny czują strach przy rozstaniu…

Katarzyna: On będzie zawsze. Dziewczyny się boją samotności, tego, że nikt ich już nie zechce. W dodatku jeżeli wybrały takiego, który nie podobał im się specjalnie, tylko był, to wcale nie zbudowały w sobie poziomu zaufania do siebie. Wybrały łatwiejszy los, ale nie satysfakcjonujący. Więc będą się bały, że następnym razem będzie podobnie. Że nie będą się umiały zakręcić koło takiego, który im się naprawdę bardzo podoba i że nikt wartościowy się nimi nie zainteresuje. A tu już coś ma, prawda?

Małgorzata: To jaki wiek jest najlepszy na założenie rodziny?

Katarzyna: Każdy może wychodzić za mąż, kiedy chce. Albo nie wychodzić.

Małgorzata: Młode nie jesteśmy świadome, nie widzimy facetów przytomnie. Jakie sygnały powinny nas zaniepokoić, pokazać, że to jednak nie ten facet?

Katarzyna: Odsyłam do książki „Instrukcja obsługi faceta”, którą napisałam z Suzan Giżyńską. Można tam znaleźć sporo takich objawów opisanych w punktach. Na pewno jeśli widzimy, że człowiek jest nieuczciwy, źle nas traktuje, źle traktuje dzieci, jeżeli jest kłamcą, jeżeli jest przemocowy – no to w ogóle o co pytać? Tylko że niestety w takie związki wpadają te dziewczyny, które miały podobnych ojców. Ich matka tkwiła w niefajnej relacji, w związku z czym one mają przekaz, że tak się robi. I to jest całe nieszczęście. Mówienie na głos i krzyk w gazetach: „Kobiety, nie dawajcie się wciągnąć w związku, w których będziecie obrywały” ma oczywiście sens i trzeba to robić, ale skutkuje dość mizernie. Trzeba ludzi uczyć, terapeutyzować niemal w każdym miejscu w Polsce. A przede wszystkim powinna być profilaktyka, uczenie, wyposażenie wielu osób, które pracują z ludźmi, w wielu dziedzinach, w taką wiedzę. Od przedszkola zaczynając.

Małgorzata: Typowym obrazkiem jest teraz czterdziestoletni facet, który nie ma ani żony, ani dzieci. Typowy Piotruś Pan.

Katarzyna: Nie przypadkiem mówimy, że mamy narcystyczną osobowość naszych czasów. Skończył się okres, który Karen Horney opisała w kultowej książce „Neurotyczna osobowość naszych czasów”, mamy obecnie powszechnie osobowość narcystyczną, a to zdecydowany regres. To jest osobowość niedojrzała, płytka, pełna pychy i egotyzmu, wypisz wymaluj opisany pan. Na co ja się będę przejmował kimkolwiek czy czymkolwiek. Mogę przecież sobie żyć w sposób nieodpowiedzialny i miły. W ten sposób żyją też singielki żeńskie, niektóre oczywiście. Ale tu jednak większość z nich mówi uczciwie: chcę mieć partnera i rodzinę, ale jeśli się nie uda, no to trudno, też sobie poradzę. To jest ta różnica… I one właśnie nie chcą tych Piotrusiów Panów, nie chcą faceta, który przy ciąży umknie. Mam wiele przykładów dziewczyn na terapii, które zostały zostawione w ciąży. Było cudownie, dopóki byli we dwójkę, nawet w małżeństwie. Jest dokładnie tak, jak ty mówisz, gdy tylko dziewczyna zaczyna się dopominać tego stempla, to facet mówi: „O nie, nie, nie. A co to, nam źle? Przecież się kochamy. Przecież cię otaczam przepychem uczuć”. I jeśli ona nic więcej nie chce, to może sobie tak żyć. Ale jeżeli ona chce – przede wszystkim tego małżeństwa jako wstępu do rodzicielstwa, którego on już nie chce, to mamy problem.

Małgorzata: Czy takiego Piotrusia Pana można jeszcze wychować?

Katarzyna: Różnie to bywa, ale raczej nie. Niech się dziewczynki przestaną zajmować wychowywaniem swoich facetów, tylko zaczną wychowywać same siebie, bo też są niedochowywane. Człowiek zrobiony to jest już człowiek zrobiony, może oczywiście się zmienić, jak go coś w życiu bardzo walnie, w sensie bardzo pozytywnym, ale też negatywnym. Może na przykład zobaczyć, że jego życie jest miałkie, wtedy może się zmienić, ale musi tego chcieć sam. Jedni są wrażliwsi, inni mniej – no wiesz, nie przypadkiem powstał film „Wstyd”. Ileś lat temu popularność zdobył film „9 i 1/2 tygodnia”, pamiętasz?

Małgorzata: Tak.

Katarzyna: On pokazywał psychopatycznego, także narcystycznego, ale uwodziciela. On poniewiera kobietą, którą najpierw sprowokował w sposób bardzo sprytny do miłości, co daje mu poczucie wyższości, i sobie po niej jeździ. Ale to był film o relacji. Jemu była potrzebna relacja. Jemu była potrzebna ta kobieta. Natomiast film „Wstyd” pokazuje, że temu facetowi już nikt nie jest potrzebny. To jest film przerażający! Tu akurat jest pokazane uzależnienie od seksu, ale można zrobić film o każdym innym nałogu, o uzależnieniu od pracy, od znaczenia, od hazardu…

Ten facet natomiast wyłącznie zajmuje się nawet nie seksem, ale przecierką fizyczną. To jest taki rodzaj walnięcia w drugie ciało. Cały czas wchodzi do takich klubów, gdzie wiesz, ciemno-jasno, nie wiadomo, kto z kim się pierdoli. On się tam poociera i ma poczucie, że coś przeżył. Aż tu przychodzi do niego do domu dziewczyna z pracy, przeurocza, prześliczna czarnoskóra piękność i ona jest dla niego miła. On ją natychmiast wyrzuca. On tego nie jest w stanie wytrzymać i znieść. A dziewczyna jest fajna i skoro był między nimi jakiś mocny fajny seks, no to teraz może się do siebie uśmiechnijmy, porozmawiajmy… Nie! Won, rozumiesz? Won! Bo to jest niebezpieczne, bo to jest straszne. To jest właśnie film naszych czasów. Ja nie mówię, że nasz sąsiad jest taki sam, nie. Ale tendencja, taki kierunek narcystycznego traktowania ludzi jako cieni, które przesuwają się przez twoje doznania, jest zjawiskiem tragicznym. Wracając do tego, co powiedziałaś o tych facetach – no dobra, ma fajne życie, Ok. Tyle tylko, że jeżeli nie stworzy nic, to będzie miał wielkie poczucie pustki. A tworzeniem jest urodzenie i wychowanie dziecka – to jest dzieło. Można być artystą, odkrywcą i nie mieć dzieci, bo się tworzy, odkrywa. I nie ma się wtedy poczucia pustki. Ale jeśli się nie tworzy, tylko się zjada to, co się dostaje po drodze i tylko nie przeżuwa i wydala te resztki, to człowiek jest później dla siebie nikim. To nie chodzi o to, że musi zyskać sławę albo wielkie pieniądze. Musi mieć poczucie sensu życia. Sens życia jest wtedy, kiedy się wymieniamy – dostajemy i dajemy ludziom, światu coś. Faceci ci mają frajdę, że im się udaje wyswobodzić od matczynego zawłaszczenia. Bo oni się boją, że każda kobitka ich chce na własność. I potem jak się spotkają z taką, która ich nie chce przywłaszczyć, to się w niej zakochują. I wychodzi na to, że to ona jest tą, która ich zostawia, niedobra. Bo taka, która będzie z nim chciała stworzyć stałe życie, to jest zagrożeniem. I będzie tak go ssała jak mamusia.

Małgorzata: To gdzie szukać teraz normalnych facetów? Problem wielu dziewczyn, szczególnie w dużych miastach.

Katarzyna: Nigdzie. W ogóle nie szukać. Po co szukać? Jak będzie się miał znaleźć, to się znajdzie.

Małgorzata: Wiesz, kiedy miałam dwadzieścia dwa lata i zerwałam ze swoim pierwszym facetem – strasznie bałam się, że nikogo już nie potkam, moja przyjaciółka Karolina powiedziała mi: On poda ci długopis, kiedy ci upadnie.

Katarzyna: Mądra koleżanka. Ja mówię: jak będziesz stała w kolejce po serek i zgubisz portmonetkę, to on ci ją podniesie.

(…)

 

Więcej w książce „Życie jest fajne” Katarzyny Miller i Małgorzaty Szcześniak, Wydawnictwo Zwierciadło. Książka dostępna TUTAJ