fbpx

Jakie wyzwania stoją przed współczesnymi kobietami?

Jakie wyzwania stoją przed współczesnymi kobietami?
Poczujmy, jak ważna jest kobieca solidarność w zwykłym, codziennym życiu. (Ilustracja: Luka Rayski)

– Kobieta w mocy jest lojalna wobec innych kobiet. I solidarna z nimi – mówi Alicja Bednarska. – Ważne, abyśmy poczuły świętość naszych wagin, naszych ciał. Nie ma ciał brzydkich. Wszystkie są piękne – dodaje Diana Poteralska-Łyżnik. – Wnoszenie naszej kobiecej mocy do świata wymaga zaangażowania, aktywności. Jak powiedział Dalajlama: „Same modlitwy nie wystarczą” – mówi Elżbieta Smoleńska.

Tekst pochodzi ze „Zwierciadła” 1/2017

Czym jest dzisiaj kobieca siła?
Diana: Siła czy moc? Siła jest męska, trzeba ją cały czas karmić, walczyć o nią. Siłę tracimy. My, współczesne kobiety, odkrywamy swoją moc. Moc jest niewyczerpana, podłączona do źródła. Mocą nie musimy nikogo przezwyciężać, powalać; nie ma w niej agresji, konkurencji…

Alicja: Nie ma hierarchii. Gdy jesteśmy w swojej mocy, wtedy łączymy, nie dzielimy. Nie rywalizujemy z mężczyznami. Mam moc i robię to, co wypływa ze mnie, z mojego połączenia z życiem. Wiem wtedy, że nie muszę rywalizować.

Angelika Aliti, autorka kultowej dla kobiet książki „Dzika kobieta”, pisze, że w swoim życiu najbardziej bała się kobiet, nie mężczyzn.
Alicja: Kobieta w mocy jest lojalna wobec innych kobiet. W grupach kobiecych, w kręgach kobiet często na początku słyszymy: „Ja nie lubię kobiet, nigdy nie lubiłam”. Wystarczy kilka spotkań, żeby usłyszeć: „Jak dobrze być z kobietami. Mogę opowiedzieć o sobie prawdziwie i nie będę oceniona, nikt nie będzie mi udzielał rad, pouczał”. Bądźmy w końcu lojalne.

Co by to miało znaczyć?
Alicja: Jestem lojalna wobec innej kobiety, więc – na przykład – nie zabieram jej mężczyzny. Wiele kobiet rozumie, jakie to ważne. Mówią do mężczyzn: „Podobasz mi się. Jeśli przyjdziesz do mnie wolny, jestem gotowa”.

Diana: To dotyczy także lojalności kobiet w pracy. Nie robimy kariery po trupach, nie donosimy, nie poniżamy, nie obmawiamy, nie spiskujemy. Nie czujemy się lepsze od innych kobiet.

Elżbieta: To kolejne wyzwanie, które stoi przed kobietami: jak być w kobiecej mocy w świecie, który jest definiowany przez zasady i wartości patriarchalne. Jesteśmy w swojej mocy w grupach kobiecych, a potem wychodzimy do świata, który jest – jak dotąd – inaczej skonstruowany. Kobieca moc zawsze w nas była, tylko – z różnych powodów – straciłyśmy z nią kontakt.

A teraz zaczynamy na nowo jej doświadczać.
Elżbieta: Świadomościowo i społecznie jesteśmy w miejscu przejścia od patriarchatu do postpatriarchatu. Im bardziej jesteśmy świadome, jak działa patriarchat, tym skuteczniej możemy go demontować. Pomimo ulewnego deszczu, w „Czarny poniedziałek” 3 października 2016 roku, 100 tysięcy kobiet i mężczyzn wyszło na ulicę. To przejaw nowej feministycznej świadomości. Starsze kobiety mówiły, że robią to dla swoich córek, wnuczek, synowych, dla młodszych sióstr. Nigdy wcześniej czegoś takiego w Polsce nie było. Jestem feministką, co dla mnie oznacza między innymi, że potrafię zobaczyć wspólne elementy losu wszystkich kobiet, potrafię wzmacniać poczucie kobiecej solidarności i lojalności; jestem wrażliwa na kobiece i antykobiece stereotypy i mam wolę im przeciwdziałać.

Alicja: Ta nowa świadomość rodzi się w kobiecych grupach. Pierwsze kręgi kobiet, które powstawały w Stanach Zjednoczonych, stawiały na podwyższanie świadomości. Potem zaczęły sięgać do duchowości. Teraz – i w Stanach, i w Europie – przyszedł czas na grupy, które przejawiają aktywność, działają na rzecz większych grup kobiet.

Czym jest kobieca duchowość?
Elżbieta: We wszystkich dominujących religiach Bóg jest rodzaju męskiego. Dodatkowo pośrednicy męskiego Boga to także mężczyźni. Odkrywamy duchowość boginiczną, czyli przywracamy zaburzoną równowagę między świętością energii męskiej i żeńskiej. Bogini – Wielka Matka – jako dawczyni wszelkiego życia jest równorzędna z Bogiem Ojcem.

Alicja: Nasza duchowość to połączenie z naturą, z Matką Ziemią, ze zwierzętami, z roślinami. To świadomość, że żyjemy w cyklach przyrody, w cyklach Księżyca; że jesteśmy częścią wszechświata.

Elżbieta: Ważnym elementem naszej duchowości jest przywracanie świętości kobiecego ciała. Jakiś czas temu w jednym z wrocławskich teatrów doszło do skandalu. Bohaterka spektaklu wyjmuje z waginy polską flagę. Obraza, oburzenie, bezczeszczenie flagi, doniesienie do prokuratury. Skąd to oburzenie? Przecież wszyscy wyszliśmy z waginy, to jest święte miejsce tworzenia życia. Ta awantura pokazuje, w jaki sposób ciągle traktowane jest kobiece ciało. Jak dalece odeszliśmy od świadomości, a także doświadczania i przeżywania świętości ciała.

Diana: Ważne, abyśmy same poczuły świętość naszych wagin, naszych ciał. Nie ma ciał brzydkich. Wszystkie są piękne. Możemy patrzeć na siebie i na inne kobiety z pełną zachwytu ciekawością.

Alicja: W grupach kobiecych robię ceremonię pierwszej krwi. Ta inicjacja w kobiecość daje dziewczynkom prawdziwą moc. Dowiadują się, że ich krew jest święta, że jako kobiety mają moc rodzenia, dawania życia. Rdzenne, mądre kultury szanowały krew, tak pierwszą, jak i ostatnią. Kobieta, która zatrzymuje krew, przekształca ją w mądrość.

Elżbieta: Co nie znaczy, że kobieta, która nie rodzi dzieci, nie jest „prawdziwą” kobietą. Świętość kobiecego ciała może się przejawiać na wiele sposobów.

Alicja: W rdzennych społecznościach osoby z defektami fizycznymi były uważane za obdarzone szczególną mocą, mogły dawać błogosławieństwa. Społeczność wspierała ujawnianie tej mocy.

Jesteśmy połączone z siłami życia. Ciało jest święte. W jaki sposób być, działać z kobiecą mocą w patriarchalnym świecie, który tego nie rozumie. I nie odzwierciedla.
Elżbieta: Ważna jest świadomość. I małe, codzienne działania. Nie każda z nas jest wielką działaczką, ale każda może nie zgodzić się na przykład na seksistowskie dowcipy.

Alicja: Ja często słyszę lekceważące: „A, bo te baby!”. Mówię wtedy: „Nie ma bab, są kobiety”. Rozmawiajmy inaczej – z poszanowaniem kobiecej wartości i godności – ze swoimi córkami, wnuczkami…

Diana: Z synami, z partnerami. Mówmy o naszych potrzebach, uczuciach, o tym, jak się czujemy, gdy ktoś umniejsza kobiety. Świadomość zmienia się powoli, jedna kropla drąży skałę.

Elżbieta: W szerszym społecznym planie zwracajmy uwagę, na kogo głosujemy w wyborach. Wnoszenie naszej kobiecej mocy do świata wymaga zaangażowania, aktywności. Jak powiedział Dalajlama: „Same modlitwy nie wystarczą”. Jeśli w programie partii nie ma wrażliwości na kwestie kobiece, nie wybierajmy liderów tej partii. Zwracajmy uwagę na podnoszenie rangi kobiecych, czyli opiekuńczych, zawodów. Dlaczego przedszkolanki, pielęgniarki, nauczycielki są gorzej opłacane niż mężczyźni pracujący w męskich zawodach? Dlaczego jest tak, że kobieta, która pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, zajmując się domem i dziećmi, uważana jest za kobietę niepracującą? Dlaczego te lata nie są wliczane do okresu składkowego? Domagajmy się równego traktowania kobiet, angażujmy się w ruchy kobiece, wspierajmy kobiece organizacje w zakresie, w jakim to dla nas możliwe – myślą, działaniem, finansowo. To nasz wspólny los. Mogę wspierać pomoc dla samotnych matek, mimo że nie jestem samotną matką. Nikt mi jednak nie zagwarantuje, że nie będę, że moja córka czy siostrzenica nie zostanie sama z dziećmi. Poczujmy, jak ważna jest kobieca solidarność w zwykłym, codziennym życiu. Nie czytajmy takich gazet i nie oglądajmy takich telewizji, które wzmacniają szkodliwe społeczne stereotypy. Nie mówmy, że to nas nie dotyczy.

Diana: Jesteśmy kobietami i wszystko, co kobiece, nas dotyczy. Kobiece stowarzyszenia, organizacje, grupy zaczynają się od małych kobiecych kręgów, w których rodzi się wspólnota. Potem ta wspólnotowa energia promieniuje na wszystkie systemy, w których żyjemy, na nasze działania.

Wydałyście dwie świetne książki Jean Shinody Bolen („Boginie w każdej kobiecie” i „Boginiczne archetypy dojrzałej kobiecości”) o archetypach kobiecej mocy. Widać w nich, jak wiele jest twarzy kobiecości.
Elżbieta: No właśnie, kto definiuje, co jest kobiece, a co nie? Czy Amazonka z obciętą piersią nie była kobieca? A mądra Atena? A mniszki, zakonnice? Chodzi o samoświadomość: czym dla mnie jest moja kobiecość? Kobiecość może się przejawiać na wiele sposobów. Żeby nam się archetyp nie pomylił ze stereotypem. Żebyśmy nie dały sobie wmówić, że intelekt, wymagania, ostrość i precyzja spojrzenia nie są kobiece. Wiele kobiet boi się różnych określeń i ocen, które miałyby im odejmować kobiecość. Elementem kobiecej mocy jest poczucie, że chcę, mogę i potrafię sama zdefiniować swoją kobiecość, bez oglądania się, co „świat” na to powie. Bo „świat” zawsze może ocenić: jeśli kobieta ma duże potrzeby seksualne, będzie albo dziwką, puszczalską, albo świetną kochanką. Jeśli nie ma takich potrzeb, będzie nazwana cnotliwą albo wręcz przeciwnie – zimną suką. I tak dalej, i tak dalej. Samoświadomość, samookreślenie, jaka jest moja wewnętrzna kobieta, i zgoda na nią uwalniają od lęku.

Diana: Całkiem niedawno odkryłam, że uwielbiam chodzić w długich spódnicach. Kobiece mentorki mówią, że kobieta w długiej spódnicy zagarnia energię Matki Ziemi i w ten sposób siebie wzmacnia. Chodzę więc w spódnicy cały czas, także w domu. Przeszłam w spódnicy (i w ciężkich butach) całe Bieszczady. Czułam się fantastycznie, było mi superwygodnie.

Elżbieta: Ja chodziłam w spódnicy po Himalajach…

Nasza święta kobiecość w pracy…
Alicja: Gdzie wiszą kalendarze z gołymi babami. Możemy zdjąć taki kalendarz, będąc świadome, że jest on wyrazem przedmiotowego traktowania kobiet; że ciała kobiet stały się dodatkami do sprzedawanych towarów. Nie musimy się na to godzić. Możemy o tym rozmawiać, zwracać uwagę, pytać: „Dlaczego wieszasz taki kalendarz? Co myślisz o kobietach?”.

Diana: Menedżerka, która jest świadoma mocy własnej kobiecości, inaczej traktuje pracowników.

Elżbieta: Przede wszystkim pilnuje równych praw. Wiele menedżerek i właścicielek firm ciągle woli zatrudnić mężczyznę niż kobietę, ponieważ mężczyzna nie pójdzie na urlop macierzyński. Otóż rodzenie dziecka i urlop macierzyński nie jest przywilejem, ponieważ żadna kobieta nie powie swojemu partnerowi: „Słuchaj, pierwsze dziecko urodzę ja, a potem się wymienimy – ty urodzisz drugie, żeby nam było łatwiej na rynku pracy”. Jeśli menedżerka nie obawia się zatrudniać kobiet, nie wyróżnia mężczyzn, to jest to pierwszy ważny krok w stronę kobiecej mocy i świadomości.

Diana: Przez 20 lat pracowałam jako menedżerka w różnych korporacjach. Zatrudniałam głównie kobiety, ponieważ uważałam, że wspaniale pracują. Gdy rodziły dzieci, chroniłam je.

Elżbieta: Ulgi związane z macierzyństwem nie są przywilejami. Powinny być oczywiste i normalne w każdym miejscu pracy.

W jakim świecie chciałybyśmy żyć?
Elżbieta: Już wiemy, że patriarchalny porządek szkodzi zarówno kobietom, jak i mężczyznom, ponieważ wszystkich oddziela od ich mocy. Nie chodzi o to, aby kobiety przejęły władzę nad mężczyznami. W nowym świecie zostanie przywrócone połączenie. Połączenie nas wszystkich z naturą. Połączenie rozumu z sercem i z duszą. Połączenie medycyny z aspektem samouzdrawiania w nas. Połączenie indywidualnego rozwoju z rozwojem wspólnotowym. Połączenie z ludźmi inaczej myślącymi, z tak zwanymi niepełnosprawnymi. Będzie miejsce dla starości, dla śmierci. Śmierć stanie się widoczna, będzie elementem życia, świętego cyklu.

Alicja: Zostanie przywrócony szacunek dla kobiet, mężczyzn, dzieci, zwierząt, przyrody, dla Matki Ziemi. Bez szacunku zginiemy. Ziemia poradzi sobie bez nas, ale my bez niej – nie.

Elżbieta: W postpatriarchalnym świecie nie będzie hierarchii, czyli panów i władców. W przeszłości było wiele niehierarchicznych kultur, które funkcjonowały bez wojen, bez dominacji. Ślady tych kultur są ciągle odkrywane przez archeologów. Nowy światowy porządek będzie oparty na paradygmacie współpracy, na ekonomii troski. Ekonomia troski jest systemem, w którym kryterium skuteczności nie jest zysk, tylko zaspokojenie potrzeb – wszystkich ludzi, bez wykluczania. Zwrócimy się ku swojemu wnętrzu i zaprzestaniemy szaleńczej konsumpcji. Przestaniemy niszczyć Ziemię.

Diana: Zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. To, co dzieje się każdemu z nas, dzieje się wszystkim.

Elżbieta: Skoro jesteśmy połączeni, to troska o całość ma sens. Każdy mój krok odciska piętno na życiu planety; nie tylko mojego najbliższego otoczenia, ale wszystkiego, co jest.

Diana: Myślami, intencjami, wyborami i działaniami stwarzamy świat. Niech ta kreacja wspiera i nas, i wszystkich, i wszystko dookoła.

Moc waginy

W wielu kulturach przedpatriarchalnych czczono moc waginy, która – jak pisali historycy, na przykład Pliniusz i Plutarch – poskramiała żywioły: uspokajała morze, ujarzmiała groźne burze, trąby powietrzne i błyskawice. Według licznych podań akt obnażania kobiecych narządów płciowych stanowił środek zapobiegawczy przeciw złu i nieszczęściu, odpędzał złe duchy, odstraszał drapieżniki i wrogich wojowników. Na przykład starożytne Egipcjanki obnażały się na polu, aby odpędzić szkodniki, ale także wspomóc obfitość zbiorów. Kobiece obnażanie wzmagało urodzajność, powodując wzrost roślin i żyzność gleby. Opowieści o mocy kobiecości przekazywano przez całe tysiąclecia, od starożytności po czasy współczesne, na różnych kontynentach.

Na podst. Catherine Blackledge, „Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury”

Alicja Bednarska prowadzi ośrodek rozwoju duchowego Berckana, warsztaty dla kobiet i kręgi kobiet. Współwydaje kalendarz Spirala tworzony przez kobiety dla kobiet, z tekstami i obrazami ponad 50 autorek, sięgającymi do korzeni kobiecej duchowości. Współzałożycielka wydawnictwa Yemaya.

Diana Poteralska-Łyżnik coach zdrowia, doula, arteterapeutka, trenerka rozwoju osobistego, założycielka Good Life Academy, prowadzi warsztaty, ćwiczenia i ceremonie oraz kręgi kobiet.

Elżbieta Smoleńska wydawczyni i tłumaczka. 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze