Jestem brzydka! Jak pomóc nastolatce zaakceptować jej wygląd

Media społecznościowe wytwarzają coraz większą presję na bycie piękną, a nastolatki coraz gorzej sobie z tym radzą. (Ilustracja: iStock)
Media społecznościowe wytwarzają coraz większą presję na bycie piękną, a nastolatki coraz gorzej sobie z tym radzą. (Ilustracja: iStock/Cofeee)

Mamo, jestem gruba! Jak zareagować, po usłyszeniu takiego wyznania. Zaprzeczyć i powiedzieć dziecku komplement? Czy w ogóle nie skupiać uwagi na jego wyglądzie? Dzisiejsze nastolatki nie wiedzą, co myśleć o swoim ciele. Pedagożka Ewa Nowak wskazuje, jak wielka odpowiedzialność w tej kwestii spoczywa na rodzicach.

Sari Shepphird, amerykańska psycholożka kliniczna, która pracuje ze swoimi pacjentkami nad poprawą poziomu ich samoakceptacji, mówi wprost o tym, że nasza kultura przyzwala na komentowanie wyglądu każdej kobiety, bez względu na wiek. W mediach społecznościowych użytkowniczki są oceniane przede wszystkim pod względem urody, najczęściej negatywnie, i same przejmują taki styl zachowania. Nic dziwnego, że nastolatki coraz gorzej radzą sobie w świecie nacisków na bycie przepiękną.

Samoakceptacja – dlaczego Polski mają z nią probelm?

Według badań przeprowadzonych przez Health Behaviour in School-aged Children i Światową Organizację Zdrowia na grupie 220 tys. nastolatków z 42 krajów polskie dziewczęta są najbardziej niezadowolone ze swojego wyglądu. Chcę sprawdzić, czy to prawda, więc poprosiłam znajomą polonistkę z liceum, żeby zapytała, czy któraś z jej uczennic chciałaby porozmawiać ze mną na temat: „Dziewczyna jest warta tyle, co jej wygląd”. Odezwało się ponad 300 nastolatek i 18 nastolatków. Wielu z nich za bagażem traumatycznych doświadczeń związanych z wyglądem.

Kształt mojej pupy – kogo to obchodzi

Siedzące wokół mnie dziewczyny w większości mają grube czarne brwi, niewygodnie długie paznokcie, na które trzeba nieustannie uważać, i są za mocno umalowane. Czuję się przy nich mocno zaniedbana. Pytam, czy przejmują się tym, jaki kształt ma ich pupa. Podnosi się las rąk.

– Ja zacznę – zgłasza się Kostka, osiemnastolatka. – Miałam złamaną nogę i w ramach rehabilitacji poszłam na basen. Ratowniczka podała mi rękę, oblukała mnie i smutno pokiwała głową. „Myślę, że do lata damy radę zrzucić osiem kilogramów”. Kiedy powiedziałam o tym w domu, mama się nie zdziwiła. „O co ci chodzi? Przecież podczas choroby pupa strasznie ci się rozlała”. Wcześniej nigdy nie myślałam o kształcie swojej pupy, teraz cały czas ją oglądam.

– Jestem po podobnych przejściach, tylko że z mamą i babcią. Byłyśmy we trzy na lodach – wtóruje jej Martyna. Planuje zostać architektem gier komputerowych. – Weszły trzy dziewczyny jakoś tak w moim wieku. Wszystkie były w dżeginsach, bo w czym miały być? Roześmiane, wyraźnie się lubiły. Moja rodzinka od razu zaczęła je szeptem obgadywać: „Czy one siebie nie widzą? Nie mają lustra? Po co opinać takie grube uda?”. I jak ja mogę się nie przejmować tym, jak wyglądam?

Dorosłe kobiety – mamy, babcie, ciocie – często bardziej niż mężczyźni są strażniczkami tradycji pięknego wyglądu, bycia zadbaną i oczywiście szczupłą. Niemniej ojcowie mają w dramacie nastolatek również swój udział. Jeśli ojciec krytykuje wygląd innych kobiet, utrwala w córce przekonanie, że wyglądem mają zadowolić mężczyznę, bo temu on służy.

– Mój brat – mówi Hela, 16 lat – poznał w szpitalu wesołą, mądrą, fajną dziewczynę. Nie była otyła, po prostu nie była chuda. Kiedy nasz tata ją zobaczył, powiedział: „Bartuś, naprawdę nie stać cię na nic lepszego?”. Do tego pełna pogardy i niesmaku mina. Ale mnie zapienił!

Konkurs piękności – dla dziewczynek i chłopaków

Doktor Renee Engeln w ksiażce „Obsesja piękna” pisze o zjawisku normatywnego niezadowolenia. Dramat naszej cywilizacji polega na tym, że uznaliśmy niezadowolenie dziewcząt ze swojego ciała za normalne. Dotyczy to przede wszystkim figury i twarzy. Obsesja bycia atrakcyjnym nie atakuje jednakowo. Dziewczynki są znacznie mocniej narażone na toksyczny przekaz kulturowy. Autorka powołuje się na dane: 34 proc. pięcioletnich dziewczynek już zaczęło myśleć o idealnym wyglądzie, 40 proc. dziewczynek w wieku 5–9 lat pragnie wyglądać szczuplej! Trudno się temu dziwić, gdy słyszą, że uroda to najważniejszy atut dziewczynki, a na konkursy piękności mamy same zapisują swoje córki.

Ale i chłopcy nie są wolni od pokusy czynienia ciała perfekcyjnym. Z badań Magdaleny Gajtkowskiej z UAM w Poznaniu pt. „Obraz własnego ciała współczesnej młodzieży a kultura popularna” wynika, że dla dorastających chłopców najważniejsze jest przede wszystkim zgubienie zbędnych kilogramów (około 46 proc.), zwiększenie muskulatury ciała (około 15 proc.), a także zmiana określonych elementów urody (około 44 proc.). Nic więc dziwnego, że rozmowy, których celem jest zawstydzanie i utrwalanie dezaprobaty w stosunku do własnego ciała, czyli tzw. body shaming, są wśród nastolatków normą. Każda osoba w mojej grupie nastolatków ma przynajmniej jedno takie doświadczenie za sobą, a dla wielu to codzienność.

Dysmorfofobia, czyli zbytnie zaabsorbowanie niewielkimi defektami swojego wyglądu, wywołuje nieustanne silne napięcie emocjonalne, cierpienie psychiczne oraz ograniczenie funkcjonowania społecznego. U nastolatków może to przybrać formę zamknięcia w pokoju, uzależnienia od gier, arogancji mającej na celu odepchnięcie od siebie ludzi, zwłaszcza rówieśników. Szacuje się, że na dysmorfofobię choruje 1 proc. populacji. Młody człowiek potrzebuje nieustannego wsparcia, żeby nie dotknęło go to ciężkie w leczeniu schorzenie. Kiedy pytam, czy jest ktoś, kto lubi swoje ciało, nie zgłasza się nawet żaden z chłopców…

Każde ciało jest super

Już po spotkaniu na szczęście wpadła mi w ręce książka „Ciało śmiało – przewodnik po dojrzewaniu” autorstwa edukatorki seksualnej Sonyi Rene Taylor. Wspaniały poradnik dla nastolatek, niekodujący w podświadomości dziewczynek, że muszą być chude. Ba, przecież nawet nie muszą być piękne!

„Na świecie jest wiele pięknych rzeczy: kwiaty, ocean, fioletowozłoty zachód słońca. Ale jeśli chodzi o dziewczynki, istnieje mnóstwo innych słów, które pozwalają opisać je lepiej, niż określenia koncentrujące się wyłącznie na wyglądzie. Na przykład: mądra, zabawna, dobra, koleżeńska, pracowita, mistrzyni w przygotowywaniu kanapek z masłem orzechowym” – czytam w książce Taylor. Są w niej nie tylko kolorowe ilustracje, na których dziewczynki wyglądają… normalnie, ale i wiele afirmatywnych haseł, takich jak: „każde ciało jest super” albo „twoje tempo to dobre tempo”. A zwłaszcza: „nie jesteś sama”. Bo zostawienie nastolatki samej z jej kompleksami to najgorsza rzecz, jaką można jej zrobić!

A wy, kochani rodzice, kiedy ostatnio rozmawialiście ze swoją córką o tym, jakie jest miejsce wyglądu w jej życiu?

Przy problemach z samoakceptacją natolatki, ważne jest zwrócenie uwagi na to, co czyta oraz uświadomienie ile wydajecie na kosmetyki upiększające. (Ilustracja: iStock)
Przy problemach z samoakceptacją natolatki, ważne jest zwrócenie uwagi na to, co czyta oraz uświadomienie ile wydajecie na kosmetyki upiększające. (Ilustracja: iStock/Cofeee)

Jak uniknąć pułapek w rozmowie o wyglądzie z nastolatkiem, pytamy psycholożkę i psychoterapeutkę Magdalenę Mastalerz

Dziewczynkom należy mówić komplementy dotyczące ich wyglądu?
Czasem uwagi na temat wyglądu mogą być odebrane jako atak, zwłaszcza gdy rodzice chwalą córki tylko w momentach, gdy te są wyszykowane do wyjścia, bo to brzmi, jakby na co dzień córka była nieatrakcyjna. Zresztą nastolatki w ogóle nie lubią, gdy się o nich cokolwiek mówi, więc na temat wyglądu najlepiej jest wypowiadać się tylko wtedy, gdy dziecko zapyta.

Czyje wypowiedzi na temat urody mają większą moc? Taty czy mamy?
To zależy od okresu rozwoju. W pierwszych latach mimika twarzy mamy jest najważniejsza, bo wtedy działają neurony lustrzane. Małe dziecko powinno widzieć zachwyt w oczach swojej matki – to mu daje wiarę w siebie. Opinie taty są także szalenie istotne, ale zwłaszcza wtedy gdy dziewczynka dorasta.

A co ma zrobić rodzic, którego córka nabrała niebezpiecznej dla zdrowia wagi? Jak z nią o tym rozmawiać?
Skuteczna i nieinwazyjna metoda, którą ja stosuję, to ostentacyjnie wprowadzić w domu zdrowy tryb życia, odżywiania się i rekreacji. Zdrowie na pierwszym planie. Nastolatka na pewno zrozumie przekaz, ale nie poczuje się atakowana.

A jeśli dziewczynka narzeka na swój wygląd? „Mam grube uda, jestem brzydka, mam okropne włosy”? Jak jej pomóc?
Najlepiej zapytać: „Z kim się porównujesz?” i o tym na spokojnie pogadać. I w żadnym wypadku nie mówić: „czym ty się w ogóle przejmujesz?”, bo to bagatelizowanie jej problemu.

Pomóż nastolatkowi zaakceptować wygląd

  • Pilnuj siebie. Nie deprecjonuj swojego ciała ani ciał innych ludzi. Nie bierz nigdy udziału w body shamingu, a gdy słyszysz, że robi to twoje dziecko, wkraczaj i tłumacz, że wyrządza sobie w ten sposób krzywdę.
  • Zawsze podkreślaj, że ruch ma na celu wyzwolenie endorfin, radości, uzdrowienie ciała, a nie służy wyłącznie poprawie wyglądu.
  • Gdy twój nastolatek mówi, że nienawidzi swojego ciała, nie lekceważ tego. Ona/on jest ofiarą obsesji piękna i potrzebuje długofalowej pomocy.
  • Podczas zakupów z nastolatkiem pytaj: „Czy jest ci w tym wygodnie?”. Każ mu najpierw poczuć, a dopiero potem przejrzeć się w lustrze.
  • Nie eksponuj w domu zdjęć nastoletniej córki w balowej sukience. To komunikat, że kochasz jej wystrojoną wersję. Lepiej stawiaj zdjęcia z wakacji, w zwykłej bluzce, swobodne.
  • Kupuj książki, które propagują najczęściej występujące proporcje ciała. Jeśli masz w domu małą dziewczynkę, która ma Barbie, niech podczas zabawy lalka będzie aktywna, fajna, dzielna, a nie tylko szykuje się na bal.
  • Kupuj dzieciom pisma, w których uroda jest tematem poruszanym wyłącznie przy okazji
  • Mów, że wygląd nie jest na pierwszym miejscu listy twoich życiowych priorytetów. Chcesz być zdrowa i szczęśliwa, nie masz zamiaru katować się niczym – tylko po to, żeby swoim wyglądem zadowolić właściwie nie wiadomo kogo.
  • Poruszaj temat reklam, filmów, modelingu. Niech będzie obecny w waszych rozmowach.
  • Postaraj się mówić dziewczynkom wzmacniające komunikaty, ale takie, które nie dotyczą wyłącznie ich urody.