„Jestem singielką i nie chcę byle kogo. Czy to źle?” Odpowiada Katarzyna Miller

Jestem singielką i nie chcę byle kogo. Czy to źle? Odpowiada Katarzyna Miller
Nie po to masz kochać siebie, być mądra i wiedzieć, czego chcesz, by w nagrodę dostać faceta, tylko po to masz taka być, żeby ci się dobrze ze sobą żyło, czy będziesz go miała, czy nie. (Fot. iStock)

Gdyby było dużo fajnych, świadomych mężczyzn, nie byłoby tylu samotnych kobiet. Co zrobić, żeby to zmienić? Zmienić mężczyzn? Raczej swoje podejście do szukania miłości za wszelką cenę. Oto rozmowa o cenie, jaką płacimy za zdobycze feminizmu, ale też o tym, że zawsze mamy wybór.

Joanna Olekszyk: Choć rynek łasi się do singielek, komplementując je jako niezależne, towarzyskie, otwarte na ludzi i świat, to mam wrażenie, że w polskich domach, a czasem też w prasie o singielkach mówi się z pewnym politowaniem. Samotne, ale nie do końca szczęśliwe, robiące dobrą minę do złej gry…

Kasia Miller: A ja nie mam takiego wrażenia. Przede wszystkim sądzę, że same singielki tak o sobie nie myślą i że w ogóle od kilku lat dla wszystkich – nie tylko w Polsce, ale i na świecie – jest jasne, że kobiety są coraz fajniejsze. Szczególnie odkąd przestały rozglądać się za facetem za wszelką cenę, a zaczęły mówić: „Nie chcę być z byle kim. Wolę być sama niż brać gacie tylko dlatego, że to są gacie”. Znam bardzo dużo fajnych kobiet, które świetnie żyją, są ładne, zgrabne, mądre, dobrze zarabiają i posiadają fajne mieszkania, a do tego udzielają się towarzysko – spotykają się z innymi kobietami, mają przyjaciół, kochanków – i nie czują, że jak pojawia się facet, to musi zostać na zawsze. Oczywiście, wolałyby być z kimś na stałe, ale wiedzą, że jeśli nie spotkają kogoś, kto się naprawdę nadaje, to nie będą się męczyć z byle kim. I to, nasze drogie Czytelniczki, jest ogromna zmiana społeczna. Owszem, ciągnie się jeszcze za singielkami patriarchalny ogon pod tytułem „nikt jej nie chciał”. A tak naprawdę to one nie chcą byle kogo.

Joasia: Czy to jest bardziej świadome podejście do związku? O singielkach mówi się, że są egoistyczne, boją się bliskości i utraty niezależności…

Kasia: Ja uważam, że ich podejście do związku jest jak najbardziej świadome. Poza tym jak słyszę: „mówi się”, to nie wiem właściwie, kto mówi…

Joasia: Moim zdaniem mówią tak przeważnie osoby, które są w związkach i nie czują się w nich zbyt szczęśliwe. Ale to tylko moja teoria. W prasie swego czasu ukazało się wiele artykułów na temat „egoistycznego singlizmu”, jak chociażby „Single kontra rodziny” w „Rzeczpospolitej”. Miałam na myśli też matki czy ojców osób niebędących w stałych związkach.

Kasia: Nie spotkałam się z krytyką singli ze strony osób będących w związkach. Ale może to kwestia środowiska, w jakim się obracam. Ja na przykład uważam, że nikt nie ma prawa opowiadać o kimkolwiek jakichkolwiek rzeczy, jeśli nie wie, jak jest naprawdę, a nawet jak wie, jak jest, to też tego nie powinien rozpowiadać. Bo skąd on to wie? Jeśli wie, bo ktoś mu się zwierzył, to nie fair jest puszczać to dalej. Kiedy dziewczyny mówią mi: „Chciałabym z kimś być, ale nie za wszelką cenę”, to uważam, że to jest właściwa postawa. Znam mnóstwo kobiet, które siedzą z koszmarnymi facetami i ledwo czołgają się przez to życie, ale nie rozstają się, bo nie chcą zostać same. I co jest lepsze?

Joasia: Myślę, że single są niewygodni dla systemu, bo choć wspierają gospodarkę, turystykę i sztukę, bo częściej wydają pieniądze na rozrywkę, kino, teatr, podróże czy fajne gadżety, to jednak nie zwiększają przyrostu naturalnego. Pamiętasz tę reklamę o kobiecie, która wiele rzeczy zdążyła zrobić, ale nie zdążyła urodzić dziecka…

Kasia: A ja będę zawsze mówiła, że powinniśmy mieć jak najmniej dzieci, ale za to jak najbardziej chciane. Nie na tym rzecz polega, żebyśmy się rozmnażali, tylko żebyśmy mądrze decydowali, kto, kiedy, gdzie, a przede wszystkim po co ma mieć dzieci. Bo jeśli po to, żeby wyprodukować tzw. siłę żywą, jak to się kiedyś mówiło na przysposobieniu wojskowym o wysyłaniu chłopców na wojnę – to ja nie życzę sobie takiego świata. Życzę sobie świata, w którym ludzie mają niewiele dzieci, ale za to wszystkie bardzo kochane. I cudownie będzie nam się wtedy żyło. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z ego, że jest to raczej moja i jeszcze paru innych osób utopia, natomiast nie zgadzam się na pchanie ludzi w posiadanie dzieci dla samego pogłowia w Polsce.

Joasia: A co powiesz o pchaniu ludzi w związki po to, byś „nie siedziała w domu sama”?

Kasia: Ale przecież człowiek, który jest otwarty na ludzi, nigdy nie jest sam. Jeśli jest się osobą życzliwą innym, to ma się może nie swoje dzieci, ale dzieci znajomych, ma się rodzinę, przyjaciół, poza tym poznaje się ludzi w bardzo różnych sytuacjach i obszarach życia, w których się działa. Kto powiedział, że bez męża jesteś sama? To jest jakaś straszna dulszczyzna! Poza tym wiele osób, które są z kimś, kto ich męczy, marzą o tym, żeby móc sobie gdzieś wyjechać na kilka dni, bez pytania o „pozwolenie”. „Mąż się nie zgodzi” – mówią niektóre kobiety. I to jest bardzo smutne.

Na szczęście w dzisiejszym świecie nie panują żadne dogmatyczne przepisy, choć patriarchat broni się dzielnie, a patriarchalne mamy nie mogą patrzeć na to, jak ich córki prowadzają się w sposób wolny, żyją, z kim chcą, gdzie chcą, i sprzątają wtedy, kiedy chcą, gotują albo nie, wyjeżdżają sobie z koleżankami albo same. Ile kobiet podróżuje teraz samotnie po świecie? Kiedyś to było nie do pomyślenia. Ja na przykład uwielbiam iść sama do restauracji, i nikt nie jest mi wtedy do pełni szczęścia potrzebny. Oczywiście, nie chodzi o to, by ciągle siedzieć samej w domu, bo to nikomu nie służy. Ale normalny, żywy człowiek naturalnie nawiązuje relacje i nigdy nie jest sam.

Joasia: Świadome i mądre kobiety chcą żyć ze świadomymi i mądrymi mężczyznami. Tylko gdzie ci fajni faceci są? Tak spytała uczestniczka twoich warsztatów, patrząc z wyrzutem na jedynego mężczyznę w tym gronie.

Kasia: No i właśnie o to chodzi, że gdyby tych mężczyzn było dużo, to nie byłoby tylu singielek. Faceci nam się zwyczajnie zepsuli, a kobiety poprawiły.

Joasia: Można powiedzieć, że pracując nad sobą, tak naprawdę zmniejszasz swoje szanse na spotkanie kogoś na swoim, czyli już tym świadomym, poziomie?

Kasia: Ale nikt nikomu nie gwarantował fajnych związków. No przepraszam bardzo, to nie jest tak, że jak się nauczysz tabliczki mnożenia, łaciny i udzielania pierwszej pomocy, to w mig dostaniesz cudowną pracę. Nie po to masz kochać siebie, być mądra i wiedzieć, czego chcesz, by w nagrodę dostać faceta, tylko po to masz taka być, żeby ci się dobrze ze sobą żyło, czy będziesz go miała, czy nie. Poza tym do kogo dziewczyny mają pretensję o to, że nie ma fajnych facetów?

Joasia: Do facetów, życia może też…

Kasia: To niech mają pretensję do innych kobiet, że wychowują swoich synów na głupków, a nie facetów. Fakt, że one nie mogą wychować faceta, bo nie są facetem, a skoro ojcowie wycofują się ze swojej roli, to w efekcie nie ma facetów. I to jest trudna sytuacja. Ponieważ na rozmaitych powstaniach i wojnach zostali wytłuczeni najfajniejsi mężczyźni, a ci fajni, którzy przeżyli – albo wyjechali, albo już dawno mają żony, których nie opuszczą – to trzeba się nauczyć żyć bez mężczyzny.

Joasia: I teraz tysiące kobiet wstrzymują oddech. Co ty mówisz, Kasiu!?

Kasia: Normalną rzecz mówię. Przychodzi do mnie kobieta i mówi: „Mam problem, bo nie mam stałego związku od bardzo wielu lat, wszystkie relacje kończą się po kilku miesiącach, nie mogę sobie ułożyć życia”. Ja na to: „Ale po co pani do mnie przyszła? Po faceta? Ja nie mam żadnego na stanie”. „Przyszłam, żeby się dowiedzieć, co zrobić, by go mieć”. „Ale pani bardzo dużo zrobiła, żeby go mieć. Czy zastanawiała się pani, co zrobi, jeśli go nie spotka? Tego jednego jedynego, który zechce być z panią przez resztę życia?”. „Nie wiem, nie wyobrażam sobie tego”. „No to niech pani sobie wyobrazi”. Przecież jest możliwe, że go nigdy się nie spotka. Może spotka takiego, który jej się nie będzie podobał, i będzie musiała zdecydować: powiedzieć „nie”, czy zgodzić się na życie z mężczyzną, który jej będzie robił różne świństwa, źle ją traktował lub który jest nikim – w tym sensie, że nie na niczym mu nie zależy, tylko jest. No ale wolno jej być z takim.

Joasia: Niektóre z nas godzą się na związek z kimś, kto już kogoś ma.

Kasia: Mało tego, godzą się też na bycie z facetem, który co chwilę jakąś kobietę uwodzi, bo musi, bo lubi. One udają, że tego nie widzą, w zamian za to, żeby on był dla nich miły. To jest ich wybór. Może nie do końca świadomy, może nie do końca są z tego zadowolone, może cierpią, ale jednak się na to godzą.

(…)

Więcej w:

Daj się pokochać dziewczyno
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze