fbpx

Karty emocji – wyrusz w podróż w głąb siebie i podążaj ku lepszemu życiu

Poznaj siebie Karty emocji Poznaj siebie to pełna emocji podróż w głąb siebie. Wyrusz w nią i podążaj ku lepszemu życiu.
(Fot. materiały prasowe)

Każdy człowiek doświadcza całego spektrum rozmaitych uczuć. I wszystkie one są ważne. Równie istotna jest świadomość, że do wszystkich uczuć mamy prawo. Czasem emocje, które nam towarzyszą mogą być trudne, a czasem sprzeczne, trudne do pogodzenia. Jak nauczyć się je rozpoznawać? Jak, dzięki pracom z emocjami, wzmocnić swój wewnętrzny potencjał i uczynić swoje życie lepszym? Pomogą Ci w tym Katarzyna Miller i Joanna Olekszyk oraz stworzona przez nie talia kart oraz inspirująca książka „Poznaj siebie”.

Dlaczego emocje?
Kasia: Bo emocje są w życiu najważniejsze. Możesz być bogata, piękna, sławna… i nieszczęśliwa, na co wskazuje wiele przykładów.

Joasia: Poczekaj: piękna, bogata, sławna…

Kasia: I jeszcze możesz cieszyć się uznaniem, bo to jednak coś innego niż sława…

Joasia: Czyli masz to wszystko, a jesteś nieszczęśliwa, bo?…

Kasia: Bo jest ci smutno albo jesteś często zła, albo nie wiesz, co tak naprawdę tobą kieruje, albo że wszystkie twoje związki kończą się źle. Albo dlatego że ciągle ci czegoś mało, albo że jesteś z siebie niezadowolona nawet po wielkich osiągnięciach… Znamy to, prawda? Emocje nadają barwę naszemu życiu, a nawet sens – bo jak człowiek jest pogodny, zadowolony i radosny, to ma poczucie, że ma dobre życie. A nawet jak to wszystko, o czym wcześniej mówiłam, ma, a nie jest zadowolony – to ma poczucie, że ma złe życie. Bo ciągle czegoś za mało albo nie w tę stronę. albo nie od tych ludzi, albo nie dzisiaj, albo nie w tej chwili…

Joasia: Taki ktoś po prostu siebie nie zna i nie rozumie.

Kasia: Bo aby siebie znać, trzeba znać i akceptować swoje emocje.

Joasia: Swoje, ale też mieć o tych emocjach jakąś podstawową wiedzę. Umieć je nazwać, rozróżnić i rozpoznać.

Kasia: I umieć je przeżyć. O emocjach bardzo nierozsądnie się myśli, że niektóre są dobre, a niektóre złe. Otóż wszystkie emocje są dobre, wszystkie są ludzkie i wszystkie są nam potrzebne. Nawet te, które uważamy za paskudne. Każdy z nas przez chwilę czy przez parę chwil czuł zawiść, każdy z nas nawet komuś ukochanemu czegoś czasem pozazdrości, jest pełen wstrętu do pewnych rzeczy czy obrzydzenia. Te uczucia pokazują nam, co się w nas dzieje, w związku z tym są bezcenne. Jeżeli byłaś wychowywana w domu, w którym na przykład nie wolno się było złościć, to cała twoja siła i wielka moc, jaką dają złość, gniew, bunt czy sprzeciw, jest przez ciebie w ogóle nieużywana. Z braku złości można się pochorować. W ogóle organizm ludzi, którzy mają tylko pewien przedział uczuć dostępny do przeżywania, a inny zablokowany, zawsze prędzej czy później choruje. Bardzo ciekawa rzecz dotyczy na przykład lęku. Jest on jedną z emocji, które mają tendencję do zapętlania się. Boimy się bać – to oś naszych nerwic.

Joasia: Wstydzimy się też wstydzić…

Kasia: Wstydzimy się pokazać, że się wstydzimy. Bardzo zresztą dojmująco przeżywamy wstyd. Dlaczego? Bo nas zawstydzano. Nasze wychowanie bazuje na zawstydzaniu i zastraszaniu, dlatego tak nie lubimy tych emocji. Tymczasem nawet psy się wstydzą. Psa można wyśmiać i on się czuje okropnie, schowa się w kąt, będzie miał smętną i niepewną minkę, przez jakiś czas nie będzie ci jadł z ręki. Z kolei koty są na zawstydzanie odporne…

Joasia: Koty są bezwstydne. Na szczęście dla nich!

Kasia: Wracając do lęku, strasznie dużo możliwości marnujemy w życiu, gdy się czegoś przestraszymy – oddajemy wtedy władzę lękowi. Dlatego trzeba wiedzieć i pamiętać, że uczucie jest zawsze mniejsze od człowieka. Nawet jeśli czujesz, że ono cię zalewa, to możesz się do niego zdystansować. Na zasadzie: Mam uczucie, ale nie jestem nim. Widzę to uczucie z góry lub z boku i myślę sobie: „Aha, czyli teraz jestem rozżalona, i to bardzo. Jest mi z tym okropnie. Nie wiem, co zrobić”. I jak człowiek sobie zda z tego sprawę, to może się na to zgodzić. Zgodzić się, że czuje to, co czuje. Nie wypierać tego, nie bagatelizować, nie udawać, nie zakłamywać, nie fałszować – bo wtedy nie wiemy tak naprawdę, co się z nami dzieje i ku cze-mu możemy z tym zdążać. Dlatego tak ważne jest to, co mówiłam na początku, by każde uczucie przeżyć.

Joasia: Ono musi przepłynąć przez nasze ciało.

Kasia: Dokładnie tak. Jest taka przepiękna modlitwa z „Diuny” Franka Herberta:

„Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć a wielkie umieranie. Stawię mu czoła. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma już nic. Tylko ja pozostanę”.

Ten fragment przyszedł do mnie, kiedy był mi bardzo potrzebny. Przeżywałam wtedy bardzo wielki lęk, bez przerwy, straszliwy zupełnie, ale wiedziałam, skąd on się bierze i dlaczego. Człowiek dopiero wtedy jest w stanie coś przeżyć, kiedy jest w stanie to unieść. Poczułam, że w moim rozwoju przyszedł czas na to, by lęk mojej matki i mój udźwignąć i przeżyć.

Joasia: Mnie się zawsze wydawało, że kiedy doświadczasz przykrego uczucia, to kiedy zrozumiesz, skąd się ono wzięło, ono mija. Bo trwa tylko dlatego, że go nie rozumiesz.

Kasia: Ono może wtedy minąć i często mija, ale nie zawsze. Ale na pewno staje się dla ciebie mniej zagrażające.

Joasia: Ja na pytanie: dlaczego uczucia?, odpowiedziałabym: bo język uczuć jest dla nas językiem obcym. Mamy wielki problem z ich rozumieniem i ich nazywaniem.

Kasia: My w ogóle tego nie potrafimy robić. Jak ktoś się pyta nas: „Jak się czujesz?”, odpowiadamy: „A dobrze, obleci”. Albo: „A tak jakoś nieciekawie”. To, co mnie bardzo boli w dzisiejszej cywilizacji, to fakt, że językiem uczuć zawładnęła reklama.

Joasia: Co to znaczy?

Kasia: „Miłość, przyjaźń, braterstwo, Coca-cola!”. Reklama poniewiera uczuciami, odbiera im ich znaczenie.

Joasia: Ja mam wrażenie, że najbardziej sponiewieranym uczuciem w naszej kulturze jest właśnie miłość.

Kasia: Miłość jest w ogóle najtrudniejsza do zrozumienia dla ludzi. Często mylą ją z zakochaniem, pożądaniem, potrzebą bliskości, lękiem przed odrzuceniem. A miłość jest bardzo wielowymiarowa: może być stanem, związkiem, chwilowym uczuciem, można kogoś bardzo kochać i jednocześnie mieć chwile, kiedy się go nie znosi. To też znamy, prawda?

Joasia: Z jakim uczuciem, oprócz strachu, było ci najtrudniej się zaprzyjaźnić, zaakceptować je, a może z jakim jeszcze się nie pogodziłaś?

Kasia: Chyba z rozpaczą i beznadzieją. Jak o tym teraz pomyślałam i je sobie przypomniałam, od razu mi się zachciało płakać.

Joasia: Niektórzy mają trudność z odczuwaniem radości, zachwytu czy rozkoszy.

Kasia: Oczywiście, że tak. Jeszcze inni mają problem z odczuwaniem złości albo smutku. Wszystko to bierze się z tłumienia uczuć. Bo na przykład rodzice, opiekunowie czy nauczyciele sobie nie życzyli. Mówili: „Nieładnie się złościć”. Albo: „A co się tak zachwycasz? To nie wypada”. Uczucia, które tłumimy, schodzą w nas „pod ziemię” i sobie gniją.

Joasia: Tracimy świadomą umiejętność ich odczuwania…

Kasia: …i bardzo zubażamy nasze życie uczuciowe.

Joasia: I co wtedy?

Kasia: Terapia. Trudno inaczej.

Joasia: Wszystkie uczucia są nam potrzebne, ale czy są takie, które w nadmiarze nam szkodzą?

Kasia: Każde uczucie w nadmiarze nam szkodzi.

Joasia: Nawet radość?

Kasia: No jak ktoś bez przerwy się śmieje, to nie ma w nim równowagi. Oczywiście są ludzie bardziej i mniej pogodni, ci pierwsi mają większość tych dodatnich emocji, ale jak ktoś jest bez przerwy na plusie, to oznacza, że nie dociera do niego to, co się dzieje na świecie. Że nie chce wiedzieć, widzieć i słyszeć, że świat nie jest jednak jednoznacznie udany.

Joasia: Zwykle myślimy o emocjach, jak o takiej skali, na której po prawo są te dodatnie, przyjemne, a po lewo – ujemne, niezbyt komfortowe. A czy są jakieś pośrodku tej skali? Bliżej zera.

Kasia: Obojętność jest pośrodku. Spokój też, choć z lekkim wychyleniem w prawą stronę.

Joasia: A jakie uczucia najbardziej lubisz?

Kasia: Uwielbiam radość. Bardzo lubię przyjemność. I zachwyt! O Jezu, jak ja się cieszę, że ja się umiem zachwycać. Rozkosz też lubię, bliskość. Wdzięczność! Ale też gniew, bo dzięki niemu wiem, co mi nie pasuje.

Joasia: Są ludzie, którzy przeżywają wszystkie uczucia na większych amplitudach. Jak się wkurzają, to na maksa, jak smucą, to do głębi. Z czego to się bierze?

Kasia: Z wychowania w rodzinach patologicznych, przemocowych, przy czym warto dodać, że zimno i chłód też są przemocowe. Jeśli w twoim rodzinnym domu zdarzały się momenty agresji a po nich momenty ulgi, chłodu, a potem serdeczności – to przyzwyczajasz się do takich emocjonalnych skoków. I potem w dorosłym życiu sama prowokujesz pewne sytuacje, bo nie jesteś w stanie wytrzymać w spokoju. Ważna praca terapeutyczna przed takimi osobami.

Karty emocji - wyrusz w podróż w głąb siebie i podążaj ku lepszemu życiu
(Fot. materiały prasowe)

Joasia: Dlatego nie tylko warto poznawać i doceniać swoje uczucia, pozwalać sobie na nie, ale też pracować z nimi. W tym mogą pomóc nasze karty. Powiedzmy, jak z nich korzystać.

Kasia: A można to robić na mnóstwo sposobów…

Joasia: Można sobie wyciągnąć na chybił trafił jedną z nich i zobaczyć, jakie uczucie chce do nas przemówić, poczytać o nim w naszej książce, wykonać zadania. Pozwolić, by przemówił do nas sam rysunek (wykonany przez cudowną Adę Kujawę), zastanowić się, jaki obraz pojawia się w mojej głowie na myśl o tym uczuciu. Albo potraktować je jako swoistą wróżbę, na zasadzie: Co mnie dziś czeka? Możesz też odszukać kartę, która przedstawia uczucie, które cię teraz trapi lub zastanawia – popatrzeć na nią, poczytać, podumać.

Kasia: A możesz też sobie włożyć kartę z napisem „Spokój” pod poduszkę, nosić „Radość” w portfelu, jeśli ci jej brakuje. Możesz tę talię i książkę potraktować jako encyklopedię uczuć, z której sam lub sama dowiesz się o nich wiele, ale też z której nauczysz o nich swoje dziecko.

Joasia: A jakiego uczucia lub uczuć byś życzyła naszym czytelnikom?

Kasia: Samoakceptacji, zgody na siebie, poczucia wartości, wiary w siebie, zaufania do siebie, aczkolwiek nigdy stuprocentowego, bo uważam, że to jest niemożliwe. Nigdy nie wiemy, jak się zachowamy w granicznych sytuacjach. No i pamiętajmy też, że uczucia wstępują w bukietach, czasem czujemy jednocześnie kilka rzeczy, w dodatku czasem przeciwstawnych. Dumę i obawę, radość i niechęć. Takie bukiety też trzeba umieć docenić.

Poznaj siebie
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze