Kobieta i pieniądze – dlaczego tak trudno jest nam wydawać pieniądze na siebie?

Zaniżone poczucie własnej wartości oraz poczucie, że najpierw trzeba się troszczyć o cały świat, a dopiero potem, ewentualnie, o siebie, sprawia, że tak trudno jest nam robić sobie przyjemności za własne pieniądze. (Fot. iStock)
Zaniżone poczucie własnej wartości oraz poczucie, że najpierw trzeba się troszczyć o cały świat, a dopiero potem, ewentualnie, o siebie, sprawia, że tak trudno jest nam robić sobie przyjemności za własne pieniądze. (Fot. iStock)

Dla wielu z nas są jak kamień wrzucony do spokojnej wody, a rozchodzące się kręgi to niezliczone ilości emocji: wstyd, poczucie winy, lęk, złość, smutek… Jak myśleć o pieniądzach, by zaczęły dawać nam radość, dumę i bogactwo?

 

Karolina i Marek – jak wiele młodych par – na wszystko składają się po połowie: założyli konto w banku, określili miesięczne wydatki i każde z nich przelewa swoją część. W przypadku dodatkowych kosztów oczywiście dorzucają do wspólnego garnuszka, a ostatnio jest ich coraz więcej. Marek w tym miesiącu zapowiedział, że muszą kupić nowy materac, bo stary jest niewygodny, no i trzeba zrzucić się na wakacje – właśnie zarezerwował bilety do Indonezji. On jest znanym prawnikiem, Karolina pracuje w przedszkolu i z przerażeniem myśli, że będzie musiała znowu pożyczyć od rodziców, żeby starczyło jej na zrzutkę. Kiedy pytam ją, czy Marek wie, ile zarabia jego dziewczyna, kiwa głową i mówi: „Dam radę, od dziecka uczono mnie, że kobieta musi być niezależna, także finansowo”.

Mirka jest graficzką, często bierze zlecenia od bliskich koleżanek. Stara się wtedy podwójnie, ale to działa tylko w jedną stronę: koleżanki wcale nie spieszą się z płatnościami. Ile razy musiała wysłuchać o wszystkich nagłych wydatkach, zablokowanych kontach czy samochodach, które niespodziewanie się psuły… Kiedy pytam, czy ma pomysł, jak rozwiązać ten problem, informuje mnie głosem automatycznej sekretarki: ,,Rozmowy o pieniądzach niszczą relacje”.

Jola za rok ma zamiar odejść na emeryturę i wreszcie zacząć realizować marzenie swojego życia – podróże. Zaczęła na to odkładać już od pierwszej pensji. Przez te wszystkie lata zebrała się pokaźna sumka. Nigdy nie ruszyła oszczędności, nawet kiedy w rodzinie naprawdę się nie przelewało – tłumaczyła domownikom, że to na czarną godzinę. Niedawno dowiedziała się, że syn z rodziną kupuje większe mieszkanie, trochę im brakuje na wkład własny. Kiedy mówią o tym przy stole, Jola czuje, że to informacja przede wszystkim dla niej. W nocy nie może spać, pewnie powinna mu pomóc w kupnie mieszkania, w końcu podróże to nie operacja ratująca życie. Tyle razy słyszała od matki, że dzieci są najważniejsze.

Trzy różne historie, trzy ludzkie życia i trzy przekonania, które za nimi stoją, a może to my, kobiety, murem za nim stoimy? Jesteśmy coraz bardziej niezależne, potrafimy awansować, zarabiać niemałe pieniądze, mądrze inwestować, korzystać z okazji, ale bywa, że 200 zł wydane na fikuśną bieliznę spędza nam sen z powiek, a mina szefa w trakcie rozmowy o podwyżkę sprawia, że najchętniej zapadłybyśmy się pod ziemię. Dlaczego tak się dzieje?

Przekonania i emocje

Nasza relacja z pieniędzmi to materializacja naszych przekonań, ale także emocji, bardzo silnych, często z dalekiej przeszłości, tych wszystkich, do których nie mamy dostępu. Ja sama zawsze kiedy myślę o pieniądzach, odczuwam wewnętrzną sprzeczność. Podoba mi się lekkość życia z pełnym portfelem, ale buntuję się, kiedy uświadamiam sobie, że pieniądze oznaczają pracę, a praca to ograniczenie wolności i kradzież czasu wolnego. To niesprawiedliwe, że za wszystko w życiu trzeba płacić. Oczywiście to są przekonania, które przez lata wkładano mi do głowy. Wiem o tym i zdaję sobie sprawę, że należy się im przyjrzeć.

W ramach uwolnienia się od nieswoich przekonań postanawiam wykonać ćwiczenie oddychania do serca, do czego zachęcam także ciebie. W ciągu ostatnich kilku tygodni o tym ćwiczeniu mówiło mi niezależnie kilka osób, między innymi Sylwia Kocoń, ekspertka od kobiet i pieniędzy, autorka książki ,,Bogaty Budda. Bierz z życia to, co najlepsze” (wyd. Helion). Siadam spokojnie, przez chwilę obserwuję oddech, a jednocześnie na ekranie wyobraźni próbuję wyświetlić wszystkie „mądrości”, które słyszałam na temat pieniędzy, bogactwa, ludzi zamożnych (każdy z nas ma swoją listę). Oczywiście, w tym momencie jestem spokojna, a mój portfel leży bezpieczny gdzieś w głębi mieszkania. Te wszystkie „pieniądze szczęścia nie dają” czy „jeszcze nikt nie dorobił się majątku uczciwą pracą” wydają mi się tak dalekie od prawdy i nie moje. Przechodzę do drugiej części ćwiczenia: prawą dłoń kładę na klatce piersiowej w okolicy serca i w trakcie oddechu całą uwagę skupiam na sercu. Już przy pierwszym wdechu czuję, jak boleśnie się ono zaciska, to wcale nie jest przyjemne, wiem, że to lęk. Powietrze z trudem przeciska się przez klatkę piersiową: „za dużo wydajesz”, „nigdy niczego się nie dorobisz”. Wydech wcale nie jest łatwiejszy, moje serce drga jak listek na wietrze – to chyba wstyd: „ile odłożyłaś przez ostatni rok?”.

Zmierzyć się z przekonaniami, oddzielić nasze od tych wyssanych z mlekiem matki? Bardzo proszę, zrobione. Gorzej z emocjami…

Karolina odważyła się porozmawiać z chłopakiem, powiedziała mu, że nie stać jej na wystawne życie. Odpowiedział, że to nie problem, on może dorzucać się więcej. Ucieszyła się, ale lęk, że to może zniszczyć ich związek, że może powinna znaleźć dodatkową pracę, zamiast „uwieszać się na facecie”, nie daje jej spokoju.

Mirka przy kolejnym zleceniu ustaliła z koleżanką, że dostanie przelew dwa tygodnie po wystawieniu faktury. Koleżanka zgodziła się, ale słowa nie dotrzymała, a Mirce wstyd kolejny raz się upominać.

Jola zaproponowała synowi, że zapłaci za meble kuchenne do jego nowego mieszkania, ale ta propozycja nie uciszyła do końca jej poczucia winy, że jest samolubną matką.

Nie myśl źle o pieniądzach, bo będą cię omijać szerokim łukiem - to jedno przykazań z książki ,,Bogaty Budda. Bierz z życia to, co najlepsze”. (Fot. i Stock)
Nie myśl źle o pieniądzach, bo będą cię omijać szerokim łukiem – to jedno przykazań z książki ,,Bogaty Budda. Bierz z życia to, co najlepsze”. (Fot. i Stock)

Bogaty Budda

Na okładce książki Sylwii Kocoń widzę elegancką bussineswoman w garniturze siedzącą w kwiecie lotosu, co oznacza integrację ducha i materii. Brzmi zachęcająco. Budda jest wolny w swojej naturze – cechuje go spokój, dystans do wszelkich emocji i brak utożsamiania się z myślami – a że przy okazji bogaty? Właśnie tak: życie w zgodzie z własną duszą nie jest jednoznaczne z oderwaniem od rzeczywistości. Bogaty Budda mocno stoi na nogach i śmiało sięga po kolejne doznania i doświadczenia. ,,Zrozumiał bowiem, że bogactwo jest nie tylko człowieczym prawem, ale i naturą” – czytam. ,,Bogaty Budda wie, jak wybierać, by żyć pełnią życia, wie, że wszystko, co jest, dostajemy za darmo i bez ograniczeń, jeśli tylko wierzymy, że mamy prawo po to sięgać” – kolejny fragment. Książka wciąga mnie coraz bardziej, ale kiedy pomyślę, że znowu w tym miesiącu wydałam za dużo, kupiłam niepotrzebnie kolejną parę butów, zamiast spłacić wyższą ratę kredytu – moje serce boleśnie się zaciska, a głowa zaczyna straszyć: „Pora nabić klimatyzację w samochodzie”, „Ten mandat za złe parkowanie na pewno jest już w skrzynce” itp. Przychodzi mi do głowy, że skurcz serca pojawiający się na samą myśl o kolejnych wydatkach to jakby próba zatrzymania fali wypływających pieniędzy, zamek błyskawiczny zamykający portmonetkę. I wtedy trafiam na fragment, który porusza mnie do żywego: „Dopiero gdy rozluźnisz swe dłonie z uścisku, gdy wypuścisz wszystko – staniesz się wolna i gotowa, by na nowo wszystko do siebie przyjąć, by żyć obficie”.

Pamiętam słowa matki, że prawdziwa kobieta jest gospodarna, potrafi dobrze zarządzić każdą złotówką, bez względu na to, ile tych złotówek ma do rozdysponowania. Ja od zawsze byłam utracjuszką, której pieniądze się nie trzymały. Momentami moja lekkość wydawania graniczyła z kompulsywną potrzebą pozbywania się gotówki. Wydawałam na haju, następnie poczucie winy z łomotem powalało mnie na ziemię, a każdy kolejny rachunek do zapłacenia budził złość i lęk. Nigdy nie udało mi się zachować równowagi, właściwego rytmu pomiędzy wpływem a odpływem gotówki. Kiedy próbowałam trzymać kontrolę nad materią, traciłam energię do pracy. Puścić, odpuścić i zaufać – ciągle tego nie potrafię.

Kiedy opowiadam Sylwii, autorce książki o bogatym Buddzie, jak wielki problem miałam z ćwiczeniem oddychania do serca i ile emocji się we mnie pojawiało w trakcie, dowiaduję się, że dokładnie o to chodzi. – Emocje są zawsze naszym drogowskazem, tylko my pragniemy uciekać od tych niekomfortowych, nie chcemy ich czuć – tłumaczy. – A to jedyny sposób dowiedzenia się, co jest twoją prawdą. Kiedy pojawia się trudna emocja, pytam siebie samą, w co ja wierzę. Czy to, w co wierzę, jest moją prawdą? Jak to wpływa na moje życie? Czy to, w co wierzę, jest konstruktywne? Czy to mi sprzyja? A może wręcz przeciwnie, ogranicza mnie?

Próbuję to sobie poukładać w głowie: czy rzeczywiście wierzę, że nie zasługuję na to, by być bogatą kobietą, a może to tylko przejęte po mojej mamie przekonanie, że kobieta ma zajmować się domem i dziećmi, a nie zarabianiem pieniędzy?

Sylwia opowiada, że przez całe życie przyciągała mężczyzn, którzy zarabiali gorzej od niej. W pewnym momencie zrozumiała, że to jej wiara we własną niezależność powodowała, że nie spotyka partnera, który jest gotowy dać jej wsparcie, także finansowe. Całkiem niedawno zweryfikowała przekonania na temat niezależności, zrozumiała, że nie musi z niej rezygnować a jednocześnie może oczekiwać, że mężczyzna będzie dla niej ostoją, da poczucie bezpieczeństwa. Taki mężczyzna zaakceptuje jej siłę, ale także jej słabość.

– Nauka przyjmowania wsparcia od mężczyzny, także finansowego, to niełatwy proces i wymaga czasu – tłumaczy Sylwia. – Ciągle jeszcze, kiedy mężczyzna proponuje, że na przykład za mnie zapłaci, zdarza im się poczuć wstyd albo pomyśleć, że na to nie zasługuję. W takich chwilach staram się nie uciekać od tych emocji, jestem z nimi, otwieram się na nie. To jest właśnie otwieranie się na obfitość, na swoją prawdę, na miłość.

Ja (nie) zasługuję

Czuję, że właśnie dotknęłyśmy sedna – prawdy na temat ambiwalentnej relacji pomiędzy kobietą a pieniędzmi. Zaniżone poczucie własnej wartości, poczucie bycia gorszą, na dalszym miejscu, tą, która najpierw musi się troszczyć o cały świat, a dopiero potem, ewentualnie, o siebie – wyssałyśmy z mlekiem matki. A może nawet wcześniej, może to jakiś skrypt zakodowany w genie odpowiedzialnym za płeć?

To właśnie z tego powodu tak trudno jest nam wydawać pieniądze na siebie, robić sobie przyjemności, nawet szastać pieniędzmi, jeśli mamy na to ochotę.

Sylwia twierdzi, że ilekroć pracuje z klientką nad jej przekonaniami, w trakcie sesji schodzą coraz bardziej w głąb i zawsze na samym dnie emocjonalnego koktajlu pojawia się poczucie: „Nie zasługuję”, „Nie jestem tego warta”. My, kobiety, mamy zakodowane, że musimy być symbolem dobroci, dzielenia się, poświęcania. Że nawet jeśli udaje nam się osiągnąć sukces, także finansowy, to na pewno przypadek, a nie nasza zasługa, że drugi raz nam się nie uda. Trudno nam zaufać, że naturą życia jest obfitość, a nasze poczucie wewnętrznej obfitości generuje obfitość na zewnątrz. Ludzie biedni nie mają zaufania do siebie i do świata. Są skąpi dla samych siebie. Żyją w niedostatku, w lęku, że dla nich nie wystarczy. Pragną mieć więcej pieniędzy, a jednocześnie nie wierzą, że ich pragnienia mogą się spełnić.

Obfitość to zaufanie, a zaufanie to jakość typowo kobieca. Żeby zaufać, najpierw trzeba puścić: kontrolę, oczekiwania, przewidywania cudzych intencji, chęć zaplanowania wszystkiego – i otworzyć się na przepływ. A przepływ to wpływ i odpływ. Niech więc płynie.

Przykazania bogatego buddy

  • Pamiętaj, że doświadczasz tylko tego, w co wierzysz.
  • Pieniądze przyciąga wewnętrzna spójność, czyli podążanie za swoją prawdą. Emocje są jedynymi drogowskazami na tej drodze.
  • Rób to, co ci sprawia przyjemność, a pieniądze się pojawią. Oczywiście nie natychmiast. Bądź cierpliwa i rób to, co karmi twoją duszę.
  • Nie musisz wywracać swojego życia do góry nogami: rzucać pracy, rozstawać się z partnerem itp. Stopniowo dawaj więcej uwagi temu, co sprawia ci przyjemność i przynosi obfitość. Zmiana to proces, wymaga czasu.
  • Nie myśl źle o pieniądzach, bo będą cię omijać szerokim łukiem.