Kto powinien płacić na przysłowiowych trzech pierwszych i kolejnych randkach? Odpowiada Katarzyna Miller

Kto powinien płacić na przysłowiowych trzech pierwszych i kolejnych randkach? Odpowiada Katarzyna Miller
Partnerstwo oznacza partycypację w kwestii kosztów, ale też wolność i wspólnotę w innych kwestiach. (fot. iStock)
  • Zmieniają się czasy i zmieniają się oczekiwania wobec kobiet i mężczyzn
  • Jeżeli szukasz faceta, który zapewni ci finansową opiekę, to na pewno będzie dla ciebie ważne, gdy zauważysz, że od razu zacznie płacić i uważa, że kwestie finansowe należą do płci męskiej.
  • Może to oznaczać, że taki mężczyzna ma określone oczekiwania również wobec płci damskiej, czyli do ciebie będą należeć obowiązki pani domu i mamy.
  • Partnerstwo oznacza partycypację w kwestii kosztów, ale też wolność i wspólnotę w innych kwestiach.
  • Oczywiście to, co jest regułą na pierwszych randkach, nie oznacza, że będzie trwało całe życie.
  • Warto się zastanowić, jakie mamy oczekiwania wobec mężczyzny i jeżeli chcemy podziału pół na pół we wszystkich sferach życia, to dotyczyć to będzie też pieniędzy.
  • W obecnych czasach szukamy drugiej połówki już bardziej świadomie, mamy większe możliwości w stosunku do tego, co chcemy i jest wiele możliwych układów.
  • Fajnie, jeśli jesteś zaproszona na randkę i to on pokrywa koszty; kobieta może się czuć bardziej kobieco – zaopiekowana. Pamiętajmy jednak o pewnej pułapce!
  • Płacenie za siebie daje nam dużą swobodę.
  • Możemy wyjść w każdej chwili, możemy już nie odpowiedzieć na telefon – i o tym warto też pamiętać.

Suzan Giżyńska: Moim zdaniem każdy powinien płacić za siebie.

Katarzyna Miller: Ja myślę, że to nie jest jednoznaczne. Coraz bardziej jest zrozumiałe, że każdy płaci za siebie, a jednocześnie płacenie rachunku przez mężczyzn jest wciąż aktualne. Jednym razem można pozwolić facetowi zapłacić, a następnym – zaprosić go i samej zapłacić rachunek.

Suzan: Tak, to prawda. Wszystko zależy od dogadania się. Dziś jednak kobiety nie oburzają się, gdy na pierwszej randce płacą za siebie, przynajmniej nie tak jak kiedyś… Myślę, że zdarzają się nawet takie sytuacje, w których pani płaci za oboje.

Katarzyna: Jeśli decyduje się na taki wybór… Dzisiaj kobiety stać na wiele rzeczy… Rzeczywiście coraz bardziej powszechny jest ten równy podział, jeśli chodzi o rachunek, ale wciąż jest nam trudno nauczyć tego dogadywania. Wystarczy ustalić na początku, jakie mamy oczekiwania i wszystko będzie jasne. To ważne chociażby z tego względu, że czasami pani może się zdziwić, idąc do drogiej restauracji, przy płaceniu rachunku…

Suzan: Nie masz wrażenia, że gdy facet zapłaci za kobietę, ona od razu jest kupiona? Z randkowaniem jest dzisiaj jak z szukaniem pracy, tak samo jak chodzimy na rozmowy kwalifikacyjne, tak też randkujemy. Gdyby jednak facet zawsze płacił, musiałby mieć sporo kasy…

ZAMÓW

E-WYDANIE

Katarzyna: No właśnie, kiedyś mężczyzna płacił za każdą kobietę, z którą randkował, a jak już znalazł żonę, to cieszył się, że koniec z tym.

Suzan: No tak, ale jak już znalazł tę żonę, to od razu zaniósł jej pranie.

Katarzyna: Żeby sobie odbić to, co wydał. Drogie Panie, teraz nie musimy już robić prania! Niektórzy wciąż tego żądają, ale płacenie za siebie pozostawia nam niezależność.

Suzan: To jest też kwestia małych i dużych spraw. Bo kiedy idę z facetem po prostu na kawkę i nagle on idzie zapłacić za swoją i nie jest w stanie wydać sześć złotych na mnie, to jest to żałosne.

Katarzyna: Jeżeli żadnego kwiatka na trzecią randkę nie przyniesie, to też trochę słabo.

Suzan: Trzeba obserwować, jak się to wszystko rozwija. Jeżeli facet na jednej z pierwszych randek zaprasza nas do drogiej restauracji, to powinnyśmy się jednak upewnić, jak będzie z rachunkiem.

Katarzyna: Możemy po prostu zapytać: „Słuchaj, idziemy do drogiej knajpy, jak wyobrażasz sobie płacenie?” Właściwie facet, który nas zaprasza, powinien powiedzieć: „Mam ochotę pójść do dobrej knajpy, ale proponuję płacenie po równo”, Wtedy dziewczyna może zdecydować, czy wydać tyle kasy, czy może jednak zaproponuje jakieś tańsze rozwiązanie.

Zbliżamy się do takiego tematu jak intercyza. Są różne sytuacje: On ma pieniądze i ona ma, on ma, a ona nie ma, albo odwrotnie. Co oni wtedy mogą zrobić z tymi pieniędzmi. Są wspólne czy oddzielne? To jest ważna sprawa w życiu. Czy twoje to moje? Czy to nasze, czy każdy zawsze ma swoje? Jest stary zwyczaj, że mąż przynosi pensję, a żona nią dysponuje. Czasami daje żonie część i zostawia sobie zaskórniaki. Żona ma kasę męża, która de facto jest wspólna i nie zawsze mówi, na co ją wydała. Ja znam kobietę, której za pieniądze męża udało się zbudować dom. On się nie zorientował tak długo, dopóki mu nie pokazała.

Suzan: Pytanie o te trzy pierwsze randki według mnie wiąże się z takim romantyzmem i delikatnością. Ktoś chce być romantyczny…

Katarzyna: Zawsze wracamy do tego, czy miłość jest romantyczna czy praktyczna, czy zostajemy przy starych zwyczajach, czy nowe są lepsze. Czy facet ma się uganiać za kobietą, czy odwrotnie. Jak dużo z tego chciałybyśmy zachować.

Suzan: Jest taka sytuacja, że kończysz kolację na pierwszej randce, wyciągasz portfel, a on mówi: „Proszę, pozwól mi zapłacić”.

Katarzyna: Jeżeli on tak powie, to będzie mi bardzo miło: „Dziękuję”.

Suzan: To jest takie kobiece.

Katarzyna: Oczywiście, że kobiece. Będzie mi bardzo przyjemnie, jeśli facet powie: „Zaprosiłem cię, pozwól mi tym razem. Następnym razem ty zaprosisz mnie”.

Suzan: Powiedz mi tak szczerze, czy miałaś kiedyś taką sytuację, że facet położył na stół tylko swoją część? Jak się wtedy czułaś?

Katarzyna: Jeden raz tak miałam. Dość dawno temu. Facet powiedział: „Płacimy każdy za siebie”. Ja wtedy byłam zdziwiona, bo jeszcze nie było takich zwyczajów, jak teraz. On taki właśnie był. Powiedziałam, że ok. Nie najlepiej się czułam, ale też zrozumiałam, że to jest ok. Zgodziłam się, choć nie byłam zachwycona.

 

Więcej na ten temat w książce „Instrukcja obsługi kobiety” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej, Wydawnictwo Zwierciadło.

Instrukcja obsługi kobiety
?>