fbpx

Lalki na problemy

Lalki na problemy

Są znane w wielu tradycjach. Wierzy się, że potrafią przejmować nasze zmartwienia, a schowane pod poduszkę – przynosić rozwiązanie we śnie. Według doradczyni rozwoju Alicji Bednarskiej lalki z intencją potrafią pomóc małej dziewczynce w każdej z nas.
Która kobieta nie marzy o przyjaciółce – powierniczce najskrytszych tajemnic i trosk? Która wysłucha, zrozumie, wesprze… W dzieciństwie taką rolę często spełniała lalka. Mogłaś wszędzie ją zabrać. Opowiedzieć o swoich troskach, zapłakać w jej włóczkowe włosy. Teraz też możesz. Na rynku jest coraz większa oferta lalek dla dorosłych. Jedne są misternie wykonanymi dziełami sztuki, prawdziwą gratką dla kolekcjonerów, inne mają służyć do przytulania, hołubienia i powierzania swoich trosk. Doradczyni rozwoju osobistego, Alicja Bednarska, robi szmaciane lalki, które pomagają kobietom osiągnąć równowagę i spokój.

Na obfitość i zdrowie

Inspiracja przyszła z Gwatemali. Rok temu, podczas gwiazdkowego spotkania kręgu kobiet prowadzonego przez Alicję Bednarską. Wymieniały się prezentami. Alicja sięgnęła po niewielki pakunek, a osoba, która go przyniosła, rozpromieniła się, widząc, do kogo trafia. W pudełeczku leżały laleczki – małe, szmaciane, kolorowe. Okazało się, że przyjmują zmartwienia. Przed pójściem spać można opowiedzieć laleczce o swoim problemie, po czym umieścić ją pod poduszką. My śpimy, ona szuka rozwiązania. – Od razu pomyślałam, że mogę robić takie lalki dla dzieci. Okazało się jednak, że byłyby dla nich zbyt delikatne – opowiada Alicja Bednarska. – Kupują je dorosłe kobiety, ale przecież w każdej mieszka Wewnętrzna Dziewczynka.

Jakiś czas po tym grudniowym spotkaniu trenerka wróciła do lektury „Biegnącej z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés. Książka otworzyła się na przypowieści o Wasylisie, którą matka obdarowuje laleczką. Ukryta w kieszeni mała towarzyszka prowadzi bohaterkę, podpowiada. Nie było wątpliwości – to był ten kierunek!

Grunt przygotowany został wiele lat wcześniej. Alicja Bednarska prowadziła swego czasu dużą pracownię krawiecką, ubierała różne osobistości. Potem droga życiowa poprowadziła ją w stronę rozwoju, pomagania innym. Ale pasja do szycia pozostała. Podobnie jak kawałki tkanin. Niektóre rzeczy wyciąga po prostu z głębin szafy, inne dokupuje – starą biżuterię, guziczki, aksamitki… Albo kluczyk ze szkiełkiem imitującym diament – ma otworzyć serce kobiety, do której trafi (i jej partnera).

– Pierwsza sprzedana lalka miała pomagać na problemy z miesiączką. Kobieta, która ją kupiła, od dawna nie menstruowała. I nagle miesiączka pojawiła się… następnego dnia! Druga lalka miała przyciągnąć obfitość. Trafiła do pewnej pisarki. Kilka dni później trzy ważne wydawnictwa zgłosiły się do niej z propozycją wydania książki. Na koncie pojawiły się zaległe wpływy.

Zobacz: pielęgnacja włosów suchych i zniszczonych

Na sen i zmartwienia

Pomocne lalki znane są w wielu tradycjach. W Ameryce Południowej jako laleczki na zmartwienia. Indianie Ameryki Północnej też mają dreaming dolls, sprowadzające rozwiązania w snach. W krajach słowiańskich wracają do łask lalki-motanki, robione bez użycia igły i nożyczek. – Moim zdaniem wszystkie one pomagają dostroić się do tego, co dla nas ważne – mówi Alicja Bednarska. – Są symbolem tego, do czego w danym momencie dążymy. Kiedy robimy mapę marzeń, też posługujemy się symbolami – taka mapa nie ma mocy tworzenia rzeczywistości, raczej ukierunkowuje. Podobnie dzieje się z lalką. Jesteś z nią w kontakcie, pozwalasz, by twoja podświadomość była połączona z tym, co ona reprezentuje. Nie śmiem twierdzić, że taka lalka ma świadomość i pomaga sama z siebie, zresztą nie lubię przenosić odpowiedzialności za moje życie na zewnątrz. Lalka jest tylko swego rodzaju kotwicą dla naszych pragnień, przypomina o kierunku, który zdecydowaliśmy się obrać.

W przypadku lalek Alicji Bednarskiej ważną rolę odgrywa też lawenda, którą są wypełnione. – To roślina związana ze snem i intuicją. Ma właściwości kojące, uspokajające, antystresowe. Pomaga uwolnić napięcie, zrelaksować się, szybciej zasnąć. Nic dziwnego, że kobiety trzymają lalki z lawendą przy poduszkach. Tym bardziej że ten zapach nie wietrzeje! – zapewnia Alicja Bednarska.

Podkreśla, że każda z kobiet wybierających lalkę ma prawo nadać jej własne znaczenie. Sama ustalić zakres pomocy. – W swoich opisach tylko pokazuję kierunek. Lubię, jak każdy bierze odpowiedzialność za siebie, za to, co robi, myśli, czuje. Za znaczenie, jakie przypisuje temu, co pojawia się w jego życiu – mówi.

Praca z lalką

Praca nad lalkami jest dość żmudna. Wykonanie jednej zajmuje co najmniej sześć godzin. – Sięgam po materiały, które czuję, że chciałabym wykorzystać – opowiada Alicja Bednarska. – Rysuję wzór na papierze, wycinam, przenoszę wykrój na tkaninę. Wypycham korpus lawendą. Potem dobieram włosy, biżuterię. Czasem dodaję torebkę.

Kiedy lalki są gotowe, Alicja stawia je przed sobą. Okadza białą szałwią lub palo santo. Prosi o wsparcie Matkę Ziemię i wszystkie kierunki świata. A potem słucha. Bo to lalki „mówią” jej, w czym chcą pomagać. – Czasem to widać od razu: po kolorach, akcesoriach. A czasem muszę bardziej wsłuchać się w ich głos – przyznaje. – Jeśli ten głos do mnie nie dociera, daję sobie czas, odkładam lalkę. Kiedy ponownie biorę ją do rąk, już wiem.

Lalki są bardzo różne: szamanki, bajarki, boginie… Te związane z nowiem księżyca, wspierające transformację, przemianę. I te przypisane pełni – pomagające przyciągnąć dostatek, spełnić marzenia. Są wreszcie tak zwane staruchy (ang. crones), kobiety dojrzałe, wnoszące do życia właścicielki mądrość życiową. Niektóre dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach, wyposażone w rozmaite atrybuty – ważkę, pajęczynę, spiralę, motyla. Inne proste, jak Pokora – z białego płótna, bez ozdób, włosów. Są też takie, które w ogóle nie mają ludzkiego kształtu, przypominają raczej sakiewkę na skarby. Niemal wszystkie trzymają uniesione do góry ręce. Chodzi o gest wzywania sił wyższych, widoczny już na najstarszych figurkach obrazujących kobiecość, tych z epoki kamienia.

Do każdej lalki dołączony jest krótki opis – o tym, jakie jakości wnosi, w czym pomaga. Może chodzić o znalezienie miłości, inspirację, ugruntowanie, samoakceptację… – Kiedy ktoś przychodzi do mnie, ogląda lalki, zwykle czuje się przyciągany przez jedną z nich. Coś mu się w niej podoba, przemawia do niego. Potem sięga po opis, znajduje potwierdzenie swoich odczuć. Wie, że ta lalka jest jego – tłumaczy Alicja Bednarska.

Nie ma jakichś szczególnych zaleceń co do tego, jak się z nimi obchodzić – właścicielka sama będzie to wiedzieć. Niektóre kobiety robią coś w rodzaju rytuału inicjacyjnego, nadają lalce imię. Noszą ją w torebce, śpią z nią, rozmawiają. Nie pozwalają innym jej dotykać. Czasem wystarczy zdjęcie w telefonie, na które można zerkać, kiedy jest nam ciężko czy smutno. – Zakładam, że jak się taką lalkę przyjęło, nie można jej zaniedbywać – mówi Alicja Bednarska. – Chodzi o to, żeby utrzymywać połączenie z tą jakością, na której nam zależy.

Ekspert Alicja Bednarska doradczyni rozwoju osobistego, praktyk świadomego oddechu i ustawień rodzinnych. Zasiada w Kręgu Starszyzny Kobiet, tworzy kręgi kobiece. Założycielka ośrodka rozwoju duchowego Berckana i wydawnictwa Berckana.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze