fbpx

Lubisz siebie, lubisz seks

Lubisz siebie, lubisz seks
Ceniąca siebie kobieta jest gotowa na spotkanie ze swoja kobiecością i z mężczyzną. (Fot. iStock)

Bywamy niepewne, wątpimy w swoją atrakcyjność, w to, czy jesteśmy dobrymi kochankami. Czy nasze obawy są dowodem samoświadomości, czy może wynikiem niskiej samooceny? Jak obudzić się ze złego snu, w którym jesteśmy brzydkie i niechciane – zastanawia się Katarzyna Miller.

Znam piękne kobiety, które narzekają na życie seksualne, a nawet na jego brak, i brzydule, które są z seksu bardzo zadowolone. Co decyduje o udanym seksie?
W dużym stopniu samoocena. Ona wpływa na wszystko. Jest jak filtr, który zaciemnia lub rozjaśnia każdy obraz. Zaciemnia, bo nawet królewna, widząc się w kryształowym zwierciadle, pomyśli: „Te usta, te piersi, czas na operacje!”. Rozjaśnia, bo brzydula uśmiechnie się i powie: „Mam piękne oczy!”. Tak to działa!
W seksie może nas spotkać wszystko. I zwycięstwa, i porażki. I całkiem nic. Seks daje poczucie spełnienia i pomaga określić, kim jesteśmy. Często życie uważamy za udane, kiedy dobrze oceniamy to, co dzieje się w naszej sypialni. Dlatego seks jest taki ważny, dlatego się go boimy i jednocześnie go pragniemy.

To, co o sobie myślę, a nie to, jak wyglądam, determinuje, czy będę miała fajny seks?
Bardziej niż bardzo! A, niestety, tradycyjne wychowanie nie buduje w młodych kobietach wiary w siebie, nie buduje pozytywnego stosunku do seksu. Czasem nawet do ślicznych córek tatuś mówi: „Co się tak gapisz w lustro? I tak cię do telewizji nie wezmą”. Taka kobieta nie zna potem swojej wartości, wstydzi się siebie, swojego ciała. Ale bywa, że boi się też pożądać i być pożądaną, bo nie zna nie tylko swojej wartości, ale także swoich praw. No bo która matka powie córce: „Wyłącznie od ciebie zależy, czy z tym mężczyzną będziesz się tylko całować, czy też pieścić. A może pozwolisz mu wsunąć rękę w spódnicę. A jak ci się przestanie podobać, zawsze masz prawo powiedzieć ’stop!“”.

Pewnie wciąż jest za mało takich matek.
Właśnie! A szkoda, bo korzystając z własnego, nawet trudnego doświadczenia, matka powinna raczej przestrzec córkę przed złym, pochopnym wyborem, mówiąc: „Mężczyźni są różni, nie spiesz się, znajdziesz takiego, który ci będzie odpowiadał także jako kochanek”. Powinna powiedzieć, że córka ma prawo doszukania takiego mężczyzny, który będzie ją umiał kochać, że ma prawo decydować o swoim ciele i seksualności.

Dlaczego to takie ważne, żeby młoda kobieta wiedziała, że jest ładna i ma erotyczne prawa?
Bo dopiero wtedy może decydować o tym, co będzie się działo z jej ciałem i jak będzie doświadczać swojej seksualności. Kiedy jest niepewna siebie, jej naturalne pragnienia seksualne wywołują w niej lek i poczucie wstydu. Kiedy nie jest świadoma swojej wartości i swoich praw, nie wie, że może wybrać partnera i pozwolić mu tylko na to, na co ona ma ochotę. A więc nie pozwala na nic albo ulega całkiem. No i jeśli tylko jakiś mężczyzna powie, że ona mu się podoba, zacznie ją dotykać, głaskać, całować, to ona cierpnie ze strachu. I nie jest w stanie przeżywać przyjemności. A jeśli przyjemność odczuje, to może się zupełnie pogubić i zgodzić na wszystko…

Naprawdę nadal nie umiemy powiedzieć „nie”?
Właśnie z powodu niskiej samooceny. Nawet dojrzała kobieta nie powie „nie”, jeśli nie wierzy w siebie, a mężczyzna się nią zachwyca! Bo wtedy ona myśli, że on dał jej tyle, że teraz ona mu się należy! Jeśli nie dostrzega swojej urody, to ma poczucie, że to cud, że jakiś mężczyzna jej chce! A jak mu teraz odmówi, to on odejdzie i żaden inny już jej nie zechce.
To, co teraz powiem, jest bardzo ważne: mężczyzna dla kobiety, która wyniosła z rodzinnego domu brak wiary w siebie, jest dawcą znaczenia. Daje kobiecie jej ważność. Ona zaczyna widzieć swoja atrakcyjność, bo dla niego jest atrakcyjna. Dlatego godzi się na to, czego on chce. Wierzy też, że to on wie, co należy robić w łóżku! I nawet jak coś się jej nie podoba, to mu na to pozwala…

Kobiety niezależne, wyzwolone też tak mają?
Kobieta, która nie ceni siebie, nawet gdy jest społecznie i ekonomicznie wyzwolona, zrobi to, czego zechce mężczyzna. I znam wiele kobiet, które musiały zbudować wiarę w siebie, aby powiedzieć: „Nie! Nie zgadzam się na to, abyś mnie zdradzał”. Albo: „Nie zgadzam się, abyś ze mną nie spał lub spał tylko tak, jak ty tego chcesz”.
Tu decyduje to, co kobieta myśli o sobie, a nie ile ma pieniędzy i jaką ma pozycje zawodową. Tylko kobieta, która wierzy w siebie – nawet gdy jest ekonomicznie zależna – oddaje się temu, komu chce, i wtedy, kiedy chce. Bo ona nie na bazie męskiego pożądania buduje siebie i swoja wartość.

Lubisz siebie, lubisz seks
Ilustracja Zuza Misko

Seks bez wiary w siebie skazuje nas na ocenę mężczyzny?
Niestety, ale też jego ocena nie pomoże nam w tym, abyśmy uwierzyły w siebie. Poza tym młoda kobieta, której nikt nie mówił, że jest piękna i że ma prawo do swojego ciała, rozkoszy, wyjdzie raczej za mąż za mężczyznę wychowanego tak jak ona – w domu pozbawionym erotycznej, ciepłej relacji miedzy rodzicami. Dla takiego mężczyzny żona to nie jest partnerka seksualna. Jego matka dla ojca nią nie była! Bierze więc za żonę taką kobietę, która go specjalnie nie podnieca! Może będzie miał z nią nie za dużo przyjemności, może wcale, ale będzie miał żonę, dzieci, dom. Czyli… wszystko „jak trzeba”. Inna kwestia jest, że kobiety zwykle potrzebują czasu na to, co nazwałabym zgodą na siebie jako na istotę seksualną. Zazwyczaj jeśli się im to udaje, to raczej bliżej 40. niż 20. urodzin.

Samoocena wzrasta z czasem?
Często tak się dzieje. Z czasem i z doświadczeniem. Ale są też na szczęście kobiety, które „na starcie” lubią i siebie, i seks i praktykują rozkosz. Nie boją się iść do łóżka ani powiedzieć, że kochają. Bo są pewne swojej wartości, cokolwiek mężczyzna powie czy zrobi…

Skąd się biorą takie kobiety?
Może w dzieciństwie usłyszały od taty: „Zgrabna jesteś, będziesz się podobać! Pamiętaj, że to ty wybierasz”. Albo: „Każdy cię będzie chciał”. Takie pozytywne komunikaty dają młodej kobiecie silę, prawo do podejmowania decyzji. Dzięki temu kobieta nie będzie zbierała zachwytów mężczyzn, by zbudować z nich siebie, bo ona siebie już ma! No, ale kto tak pięknie córce powie? Niewielu ojców.

No a co, jeśli takiego taty nie było, a mam od 20 lat tego samego męża i myślę, że pewnie się mu już opatrzyłam, no i się postarzałam?
Przede wszystkim nie wolno z góry zakładać, że z jakiegoś powodu nie jestem już dla niego atrakcyjna. Dla wielu mężczyzn zmarszczki naprawdę nie są najważniejsze. Liczy się to, że kobieta jest kobieca, czyli czuła, a jednocześnie gorąca w łóżku. A więc nie odrzucajmy same siebie jako kochanki. Bo to nie dlatego, że utyłaś czy się postarzałaś, mężczyzna traci zainteresowanie tobą. Traci je, kiedy zaczynasz się siebie wstydzić i odsuwać od niego. Uważasz, że się nie podobasz i dlatego nie jesteś już taka swobodna w łóżku. Zastanawiasz się, jak się położyć, żeby brzucha nie było widać? Rozważasz, czy jak go będziesz głaskać, to on nie zobaczy, że ci pupa obwisła? A jak się na nim położysz, to czy nie poczuje, że jesteś za ciężka? Przez te kompleksy tracisz spontaniczność i naturalność. Nie wysyłasz już tych sygnałów, na które mężczyzna reaguje…

Co to za sygnały?
Gesty, spojrzenia, ruchy, którymi kobieta bez słów mówi mężczyźnie, że wie, o co chodzi w seksie. Że da mu to, czego on pragnie. I to nie dlatego, że jest uległa! Ale dlatego, że ona też ma na to ochotę! Mężczyźni reagują na sugestie kobiety, że jest szansa na zaistnienie relacji seksualnej z nią. Reagują na to, że kobieta jest zainteresowana, że jest w niej żar. Wtedy w ich oczach zapala się iskra, ciało nabiera ochoty… Pojawia się energia, pojawia się pożądanie.

To ważniejsze niż uroda?
Mężczyzna chce, żeby było namiętnie, żeby kobieta lubiła seks i wiedziała, co robić z jego i ze swoim ciałem. Żeby była partnerką w łóżku. Ale do tego kobiecie potrzebna jest świadomość swojej wartości, świadomość tego, że ta wartość wynika z samego faktu, że jest kobietą. Bo mężczyźni pragną kobiecego ciała, ono stanowi dla nich wielką tajemnicę. I to ciało wcale nie ma być doskonałe, tylko zmysłowe, żywe, pełne libido. Kobieta ma się w nim czuć dobrze. Ba! Ma czuć, że jest ciałem. Kobieca kobieta to nie ideał urody, ale ta, która to wie.

Tylko jak w to uwierzyć?
Pomóc, by poczuć się zmysłowa, może na przykład taniec przy bębnach czy taniec brzucha… Rytm. Ruch. Wolność doświadczania siebie. Ale tez spędzanie czasu w gronie innych kobiet i mówienie szczere o tym, czego się wstydzi. Bo wtedy usłyszy, że one też myślały, że są brzydkie, a seks jest zły. Usłyszy, że udało im się dostrzec w sobie boginie nie dlatego, że ich ciało było doskonałe, tylko dlatego, że wreszcie poczuły, że ono jest ich! Że je akceptują, kochają.

Czyli mamy polubić siebie, a nie chirurga plastycznego?
Przede wszystkim polubić siebie! A takiej kobiecie, która zna swoją wartość, mężczyzna, który czuje swoja męskość, nie powie „nie”. Nie trzeba być wampem, żeby mieć superpartnera i superseks. Odwrotnie! Kobieta przesadnie wyrzeźbiona na siłowni i poprawiona przez chirurga budzi w mężczyźnie obawę: „Czy ja się sprawdzę?”. Kobiety traktujące swoje ciało jak doskonałe narzędzie sprawdzają mężczyzn i oni to wiedzą. Wiedzą też, że takie kobiety biorą sobie mężczyznę, a nie są przez niego brane. Jeśli więc kobieta potrafi“ pokazać ciałem, że lubi mężczyznę i lubi seks, to nie będzie samotna w sypialni. Nawet gdy przekroczy pięćdziesiątkę. Nawet gdy będzie, obiektywnie, nie za ładna.

Czyli to kompleksy nie są sexy?
Kiedy masz wątpliwości, czy jesteś atrakcyjna kochanka, czy go podniecasz, to nie zajmujesz się swoim mężczyzną, tylko sobą i swoimi wątpliwościami. Nie widzisz nawet, czy on ma na ciebie ochotę. A jeśli ma, to spokojnie możesz uznać, że wszystko jest z tobą w porządku. A jeśli powie, że boli go głowa, nie zakładaj, że cię odrzuca, bo może naprawdę go boli? Niepewne siebie kobiety zapominają, że mężczyźni mogą czuć się słabo, także mieć kompleksy. Nawet gdy mężczyzna mówi: „Chce ci dać to, czego ty chcesz, ale jestem bardzo zmęczony”, kobieta myśli, że on jej nie chce. A kiedy mimo zmęczenia chce jej, to ona nie czując w nim tego ognia co dawniej, myśli: „Już go tak nie podniecam!”. A przecież uprzedzał, że jest zmęczony.

Dlaczego słyszymy: „Nie chce cię”, skoro on mówi: „Jestem zmęczony”?
Bo wciaz musimy potwierdzać swoja wartość. I to dlatego z radości seksu może skorzystać zazwyczaj dopiero dojrzała kobieta, która zna swoja wartość, nie boi się i nie wstydzi seksualności, a nawet zaczyna za nią tęsknic. Pożądanie mężczyzny jest dla niej zapowiedzią rozkoszy, której ona także pragnie. Nie obawia się go, bo wie, że może w każdej chwili powiedzieć: „nie” albo „nie tak”. Ceniąca siebie kobieta jest gotowa na spotkanie ze swoja kobiecością i z mężczyzną. Jest gotowa na seks.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>