fbpx

Mama w lewo, tata w prawo. O różnicach zdań między rodzicami

Mama w lewo, tata w prawo
Dążenie do tego, by zawsze mówić jednym głosem, jest czymś z gruntu sprzecznym z naturą i będzie kosztować rodzinę sporo energii. (Fot. iStock)

Nie ma co się obrażać czy złościć, kiedy partner ma odmienne zdanie w kwestiach wychowawczych. Różnic zdań między rodzicami nie da się wyeliminować. Są nie tylko normalne, ale wręcz potrzebne.

Gdy czteroletnia Ola choćby na kilka minut zostaje sama z tatą, mama wypytuje ją ze szczegółami, co tatuś jej dał do jedzenia, co robili, co oglądali. Tak długo ją męczy, aż trafi na ślad „przestępstwa”. Wtedy zaczyna się szereg wyrzutów pod adresem dziecka („przecież wiesz, że ja nie pozwalam”) i taty Oli („jak mogłeś jej na to pozwolić?!”). Taka reakcja mamy wyrządza w psychice dziewczynki znacznie więcej spustoszenia niż fakt, że tata pozwolił, by mała nie zjadła zupy czy poszła spać bez kąpieli. Bo to, że drugi rodzic ma inne pomysły na wychowanie, wcale nie znaczy, że są one złe.

Dziecko samo wie

Wielu rodziców pada ofiarą propagandy wspólnego frontu, czyli założenia, że dziecko nigdy nie może być świadkiem różnicy zdań pomiędzy mamą a tatą. A przecież każdy rodzic wychowuje inaczej, bo jest innym człowiekiem. Dziecko, jeśli ma kontakt z więcej niż jedną osobą, szybko orientuje się, jakie gdzie panują reguły (u sąsiadów wolno jeść na dywanie, w przedszkolu trzeba odkładać zabawki na miejsce, a w domu nikt nie wstaje od stołu, dopóki wszyscy nie skończą jeść), i nie widzi niczego dziwnego w tym, że dorośli nie mają wspólnego zdania na każdy temat. Dążenie do tego, by zawsze mówić jednym głosem, jest czymś z gruntu sprzecznym z naturą i będzie kosztować rodzinę sporo energii. Maluchy dobrze sobie radzą z brakiem wspólnego frontu, o ile dorośli umieją mądrze reagować.

Kłótnia przy dziecku o sposób jego wychowania to wyjątkowo szkodliwa emocjonalnie sytuacja. Dziecko z jednej strony cierpi (czuje, że rodzice poróżnili się z jego powodu), a z drugiej odnosi korzyści (rodzice sprzeczają się o nie, jest w centrum zainteresowania). Lepiej skupić się na wypracowaniu strategii lepszego radzenia sobie z różnicą zdań.

Dlaczego mąż działa wbrew tobie

Wychowując dziecko, wpajasz mu masę zasad. Jesteś dumna, gdy ich przestrzega, bo wiesz, że wyjdzie mu to na dobre. Gdy jest z tobą, zachowuje się właściwie i wydaje się, że odniosłaś sukces wychowawczy. Jednak gdy tylko zostanie z tatą, cały twój misterny plan się wali. Dlaczego? Powodów może być kilka:

Nieznajomość zasad
Jeśli jesteście w dobrych relacjach, partner nie robi tego specjalnie. Często nawet nie ma pojęcia, ile wysiłku włożyłaś w to, żeby wasza córka po skończonej zabawie sprzątała po sobie zabawki. Jeśli tata dziewczynki rzadko bywa w domu, zwyczajnie nie zna wprowadzonych przez ciebie zasad. Dla ciebie i dziecka to oczywiste, że pewnych rzeczy nie wolno robić, a tacie malucha nawet nie przyjdzie do głowy, że przyzwalając na dany drobiazg, złamał twoje ustalenia.

Brak konsekwencji
Twój synek zawsze chodzi spać o 20:00 – wszyscy w domu wiedzą o tej zasadzie. Dziwisz się więc mocno, gdy po powrocie do domu tuż przed ósmą zauważasz, że chłopiec z ojcem właśnie rozstawili kolejkę. Pierwszym odruchem jest złość, a nawet wściekłość. Kto będzie musiał rano ponosić konsekwencje niefrasobliwej decyzji taty?! Ty! Ale czy naprawdę tak musi wyglądać jutrzejszy scenariusz? Zamiast wpadać w złość i psuć męską zabawę, powiedz jasno: „W takim razie jutro tatuś cię będzie budził”. Wstań rano i wyjdź, kiedy dziecko będzie jeszcze spało. Niech tata sam się przekona, jak to jest budzić zaspanego malucha skoro świt. Pozwól mu odczuć skutki spontanicznych decyzji. Tylko w ten sposób przekona się, dlaczego upierasz się przy zasadach. Tata pozwala jeść czekoladę po umyciu zębów? W takim razie niech to on jeździ z dzieckiem do dentysty. „Zapomnieli” odrobić lekcje? Niech tatuś idzie na wywiadówkę.

Potrzeby emocjonalne
„Weekendowy tatuś” pozwala dziecku nie spać do północy, zjadać deser zamiast obiadu czy wydać 50 złotych na automatach? Nie doszukuj się w jego postępowaniu złośliwości. On tak właśnie buduje więź z dzieckiem. Nie ma kontaktu z pociechą na co dzień, więc stara się w ten sposób nadrobić stracony czas. Wspólne łamanie zasad, wspólny (nawet chwilowy) front przeciwko mamie łączy i zbliża ojca z dzieckiem. Owszem, to budowanie silnej więzi na skróty, ale nie miej do nich (zwłaszcza do dziecka) pretensji.

Absurdalność reguł
Mama rozdarta między pracę, obowiązki domowe i wychowanie dziecka dość często traci rozeznanie, co robi dla malucha, a co dla siebie. Wprowadzanie zbyt wielu restrykcyjnych zasad nie jest jednak podyktowane dobrem dziecka, tylko wygodą dorosłych. Jeśli partner łamie „twoje” zasady, to może warto zastanowić się, po co je wprowadzasz? „Marsz do łóżka zawsze o 20.00!”, przymus zjadania wszystkiego, co jest na talerzu, zakaz przychodzenia do łóżka rodziców… Czemu, a raczej – komu te zasady służą?

Problemy w związku
Gdy w małżeństwie nie za dobrze się dzieje, najczęściej najpierw widać to właśnie w nagłej różnicy zdań w obszarze wychowania dzieci. Jeśli mąż ma zastrzeżenia do wszystkich twoich decyzji wychowawczych, to sygnał, że wasz związek przeżywa kryzys.

Masz problem – jest metoda

Nie mieszkacie razem. Czterolatek jedzie do ojca lub ma z nim spędzić wakacje, a ty martwisz się, że na pewno znów będzie coś nie tak? Warto z maluchem o tym porozmawiać, uprzedzić ewentualne problemy. Zacznij: „Kiedy jesteś z tatą, to tatuś za wszystko odpowiada i jego masz się słuchać”. Takie postawienie sprawy przyniesie wszystkim ogromną ulgę. Ojciec dziecka, nawet gdyby chciał celowo zrobić ci na złość, już nie może, bo otrzymał komunikat, że to jego czas i mają go spędzić na jego zasadach. A ty jesteś spokojna, nie martwisz się, że za twoimi plecami ojciec przekupuje dziecko i nie zadręczasz się, jak masz zareagować, gdy wrócą. Jest to jedna z lepszych metod wychowawczych, bo wszyscy tu wygrywają. Absolutnie nie należy się martwić, że rozpuszczasz dziecko.

Siedmiolatek zarzuca ci, że nigdy mu na nic nie pozwalasz, a tata jest bardziej pobłażliwy? Zaproponuj synowi grę. Od samego rana na wszystko będziesz się zgadzać. To zabrzmi w uszach dziecka bardzo kusząco. Z miejsca zażąda całego słoika nutelli – pozwól mu na to. Już po dwóch godzinach będzie tak nasycone cukrami prostymi i emocjami, że przekona się na własnej skórze, jak bardzo potrzebuje drogowskazów. Pod koniec dnia zapytaj, czy byłoby dobrze, gdybyś zawsze na wszystko się zgadzała.

Zdarzyło się, że ktoś dorosły pozwolił twojej córce na coś, czego ty nie popierasz i sama byś stanowczo zabroniła? Zapytaj ją, co sądzi o tej decyzji. „Uważasz, że wujek dobrze zrobił? Czy ja bym ci pozwoliła? Jak myślisz, dlaczego ja tak często ci czegoś zabraniam?”. Dzieci są bystre i doskonale wiedzą, że zabraniamy im wielu rzeczy dla ich dobra. Dlatego nie obawiaj się pokazywać, że masz odmienne zdanie.

Niebezpieczeństwa równego podziału obowiązków
Jednoznaczne dzielenie się zadaniami wychowawczymi (mama chodzi do lekarza, tata zajmuje się sportem, mama odpowiada za czystość, tata wozi na zajęcia pozalekcyjne, itp.) ma tyle samo dobrych, co i złych stron:

  • nie kłócicie się, ale nie ma między wami przepływu informacji,
  • dziecko nie otrzymuje sprzecznych komunikatów, ale wasza rodzina nie ma też okazji, żeby poćwiczyć sytuację problemową na małych sprawach. Nie uczycie dziecka, jak radzić sobie z czyimiś odmiennymi poglądami,
  • maluch nie ma okazji wami manipulować, ale wychowujecie go w sztucznym środowisku,
  • ograniczając obszary wspólnego życia, oddalacie się od siebie jako małżeństwo.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze