„Mój facet twierdzi, że jestem głupia”. Co zrobić, gdy czujesz się niedoceniana przez partnera, odpowiada Katarzyna Miller

"Jeżeli byłaś niedoceniana w dzieciństwie i nie usłyszałaś wystarczająco dużo pochwał lub nie widziałaś podziwu w oczach swoich rodziców, to mogłaś sobie wybrać faceta, który też nie będzie cię podziwiał i lubił" (fot. iStock)

Mój facet twierdzi, że mało rozumiem, że nie wiem, co jest grane i muszę się jeszcze dużo nauczyć. Czuję się przy nim jak idiotka, a przecież mam swoje osiągnięcia zawodowe. Odpowiada Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska.

  • Wygląda na to, że jesteś z niezbyt miłym panem…
  • Może to być Mężczyzna, Który Nienawidzi Kobiet! Jedną z cech takiego pana jest to, że nie chce cię docenić i uznać twoich talentów czy osiągnięć, bo boi się, że straci nad tobą władzę/kontrolę.
  • Jeżeli udaje mu się wprowadzać cię w taki stan niepokoju, to widocznie już wcześniej nie byłaś pewna swoich umiejętności i znalazłaś sobie pana, który to potwierdza.
  • Czy ten sam pan nie podrywał cię czasem, mówiąc własnie, że jesteś wyjątkowa, oryginalna i ciekawa? I nagle zmienił zdanie? Panowie kupują nas na słowa i dobrze wiedza, że nie dostałyśmy wsparcia i podziwu rodziców, wobec czego teraz szukamy pochwały i poparcia.
  • Nie wiem jak ty, ale ja bym nie chciała przebywać z kimś, kto myśli o mnie, że jestem głupia i tępa. Więc pytanie – co ty tam jeszcze robisz?
  • Jeżeli byłaś niedoceniana w dzieciństwie i nie usłyszałaś wystarczająco dużo pochwał lub nie widziałaś podziwu w oczach rodziców, to mogłaś sobie wybrać faceta, który też nie będzie cię podziwiał i lubił.
  • Dlaczego? Bo do tego jesteś przyzwyczajona i łączysz podświadomie miłość z brakiem szacunku do ciebie.
  • Czas na terapię, moja droga, bo samemu trudno wyjść z takiego uzależnienia.
  • Ciekawe też, co robi ten pan o którym piszesz. Nie zaszkodzi powiedzieć mu w czym jesteś lepsza od niego i że jemu też brakuje wiele do geniusza!
  • Czy on na przykład umie obsługiwać pralkę lub gotować? I to pysznie?
  • Dziewczyny! Nie szukajcie kogoś, kto was pokocha, szukajcie kogoś, kto was doceni!

Katarzyna Miller: Z bólem serca patrzę na kobiety oczytane, oblatane, wykształcone, obeznane, które potrafią powiedzieć: „Czuję się przy nim jak idiotka”. Co one robią w takim momencie? Przyznają mężczyźnie rację! To jest jakiś dziwny rodzaj zawierzania siebie jak małe dziecko, które samo się nie liczy, ale ma mieć tatusia i mamusię, którzy do końca życia będą się nim zajmować.

Takim osobom bardzo trudno jest spotkać człowieka, który tego nie wykorzysta. Nie wiem, kim trzeba być, żeby nie dać się sprowokować takiej osobie do wyższościowych zachowań wobec niej. Jeżeli facet podrywał ją, zachwycają się na początku, to zachwycał się naprawdę. Później ona mówi: „Aaa, ja to nie wiem”, „Ja to się nie znam”, „Ja to źle zrobię”, a kiedy się kłócą, to ona płacze, albo się obraża, albo ucieka. W pewnym momencie on zaczyna zauważać, że ma nad nią przewagę, a jeśli będzie chciał poprawić sobie nastrój, to może ją trochę poumniejszać i zrobi mu się lepiej.

Suzan: No tak, ewidentnie pani nie stoi na własnych nogach. Jednak wydaje mi się, że tam jest jeszcze coś więcej…

Katarzyna: Tam jest robienie boga ze zwykłego faceta! Kobieta jest w stanie przepuścić się przez maszynkę do mielenia mięsa, bo wierzy, że mężczyzna wie więcej/lepiej. Jest wszechogarniającym ojcem.

Suzan: No własnie. Chodzi o to, że to jest tata.

Katarzyna: Tak. Ona nie jest kobieta, jest dzieckiem. Ma osiągnięcia, niby o tym wie, ale czeka aż powie jej o tym ojciec. Dodatkowo, ciągle przed sobą ma cel. jeszcze ciągle chce coś udowadniać, przekonywać. A tatuś tak naprawdę może nie żyje od wielu lat, już go dawno nie ma, a ona ciągle chce coś udowadniać. Znalazła sobie ojca w postaci partnera.

Suzan: Rozumiem, że jest to deficyt ojcostwa lub niewłaściwa relacja. jak to jest, że niektóre kobiety radzą sobie z tym, a inne nie? Nie każda córka, która miała kiepskiego ojca, robi ojca z męża…

Katarzyna: Nie umiem na to odpowiedzieć. To są tajemnice, które tkwią w środku człowieka. Jedna dziewczyna umie się cieszyć ze swoich osiągnięć, druga nie. Jeśli powiesz tej, co umie: „Jesteś głupia”, to ci odpowie: „ja głupia? Ja? Proszę bardzo, skończyłam dwie magisterki, tyle i tyle kursów, zarabiam dobre pieniądze, ludzie mnie szanują, a ty mówisz, że jestem głupia? Bzdury!” Facet, który mówi takie rzeczy do wykształconej kobiety albo chce jej zetrzeć trochę dumy z nosa, albo umniejszając jej osiągnięcia, podwyższa swoje. Może mści się na niej, bo nie ma swojego poczucia ważności. Spodobała mu się baba, która mu zaimponowała i to, co na początku było ekstra, teraz go wnerwia.

Suzan: Kiedyś od mężczyzny usłyszałam coś okropnego. Powiedział mi, że szuka kobiety, która odniosła gigantyczny sukces. Odpowiedziałam, że to bardzo dobrze i to się chwali, natomiast on odrzekł: „Nie, nie, nie… Szukam takiej po to, by jej pokazać, gdzie jest jej miejsce”. Zrobić jej dziecko i wreszcie odzyskać równowagę, jaka powinna być.

„Z bólem serca patrzę na kobiety oczytane, oblatane, wykształcone, obeznane, które potrafią powiedzieć: „Czuję się przy nim jak idiotka”. Co one robią w takim momencie? Przyznają mężczyźnie rację!” (fot. iStock)

Katarzyna: No cóż. Na szczęście nie każda mądra kobieta, wykształcona kobieta, która osiąga sukcesu, pozwala sobie na relacje z takim prymitywnym mężczyzną. Z patriarchatu wyszliśmy do sytuacji, w której kobiety są w stanie radzić sobie same i dobrze im to wychodzi. A co pozostaje niektórym panom? No chyba tylko chlanie.

Na miejscu naszej bohaterki powiedziałabym tak: „Słuchaj, taki fajny facet jak ty… Czy ty potrzebujesz mnie umniejszać? Masz przecież swoje osiągnięcia, swoje zalety, swoje mocne strony… Ja je lubię w tobie i doceniam. Po co mnie umniejszasz? Co ci to daje? To przecież nieprawda. Dobrze o tym wiesz i ja też dobrze o tym wiem”. Nie chodzi o mówienie: „A ty jesteś głupszy!” Tylko o rozmowę na zasadzie: ja jestem fajna, ty też jesteś.

Suzan: Tak, ale to podziała tylko wtedy, gdy pan jest w miarę poukładany.

Katarzyna: Jeśli ma sieczkę w głowie, to co ta pani z nim robi? Może ona też ma sieczkę. Albo oboje mają trochę. Raczej nie bywa tak, że on ma sieczkę, a ona nie i odwrotnie. Obydwoje mają.

Suzan: Kiedyś w takiej sytuacji zastanowiłam się po prostu, co czuję, gdy facet mówi mi takie niemiłe rzeczy, które są nieprawdą. Poszłam do niego i powiedziałam, że czuje się źle z tym, że opluwa to, co ja uważam za fajne w swoim życiu. Pamiętam, że wystraszyłam go wtedy, bo zapytał mnie, co dalej i co w związku z tym. Odpowiedziałam, że muszę się zastanowić, czy chcę tak dalej żyć oraz, że nie zmienię tego, co wychodzi mi w życiu dobrze, ale mogę zmienić wszystko, co wychodzi mi źle. Miałam na myśli relację z nim. Za chwilę usłyszałam: „Chcesz herbaty?”

Katarzyna: Przed dwa dni facet będzie miły, a później znowu trzeba mu o tym przypomnieć. I tak cały czas…

Suzan: No tak, ale ile można…

Katarzyna: No niestety. To tak jak z wycieraniem kurzy albo kąpielą. Myjesz się codziennie, bo się brudzisz. Za każdym razem powinnaś mówić: „Nie zgadzam się z tym, co o mnie mówisz”.

Suzan: Życzymy wszystkim kobietom, żeby były z mężczyznami, którzy je doceniają i są dla nich mili.

Katarzyna: A wszystkim mężczyznom, żeby nie musieli podskakiwać w podkutych butach na swoich kobitach tylko widzieli swoją wartość.

 

 

Więcej w książce „Instrukcja obsługi kobiety” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej, Wydawnictwo Zwierciało. Książka do nabycia TUTAJ