fbpx

Świadome życie – na czym polega i czy powinniśmy wierzyć w przeznaczenie?

Świadome życie - na czym polega?
fot. iStock

Dlaczego nie przychodzimy na świat wyposażeni w mapy naszego życia? Jak się poruszać w gąszczu zasad, zdarzeń i decyzji? Jak żyć pełnią? Jak być sobą? Z coach Beatą Markowską rozmawia Renata Mazurowska.

Ludzie, którzy przychodzą na twój warsztat, boją się spotkać ze swoim przeznaczeniem czy są go ciekawi?
Są otwarci i gotowi na poznanie, doświadczenie czegoś nowego w swoim życiu. Pojawiają się z pytaniem: „Co dalej?”, „Dokąd zmierzam?”, „Po co było to wszystko, co się wydarzyło?”. Są bardzo dojrzali. I mam tu na myśli dojrzałość niezwiązaną z metryką. To niezwykłe przyglądać się tym ludziom.

Dobry nauczyciel może się też uczyć od swoich uczniów.
To prawda. Przychodzą niejako na moje zamówienie, lubię pracować z takimi osobami, od których też coś wezmę. Ale też niesamowite jest to, w jak dziwaczny, czasem przypadkowy sposób ludzie do mnie trafiają. Mówi się, że przypadek to drugie imię Boga, więc zakładam, że to jego robota. Moim zadaniem jest rozpoznanie, po co się u mnie pojawili. Bo to, z czym przychodzą i o czym mówią, to jedna rzecz, a czego chce ode mnie ich nieświadoma część, ich przeznaczenie – to czasem zupełnie inna historia.

Podobnie jak to, co wydarza się podczas sesji – umysły zaangażowane są w świadomą rozmowę, a podświadomie płynie inna energia, inny prąd, wymiana wzorców. I może płynąć spokojnie, bo gdy człowiek koncentruje się na tym, że teraz ma coś w sobie zmienić, to torpedowany jest przez osobisty system obronny, który nie ma zgody na zmiany w swoich obwodach. Dlatego na warsztatach pracuję przenośnią, zabawą, metaforą – żeby trochę ten czujny umysł oszukać, żeby się nie lękał. I to się udaje. „Mapa życia. Spotkanie z przeznaczeniem” jest warsztatem głębokiego oczyszczania.

I nie ma nic wspólnego z mapą marzeń?
Nie ma, choć wiele osób myli te pojęcia. Mapa marzeń jest przyjemnym i twórczym warsztatem projektowania, wymyślania. Jest wizualizacją, jak ma wyglądać nasze życie. Mapa życia to warsztat pochłaniający i uwalniający wiele energii, gdzie dużo się transformuje z głębokich obszarów. Są też mocne reakcje z poziomu ciała. Bo przecież jesteśmy jednością – jeśli transformuje się dusza, ciało też reaguje. Co nie znaczy, że wszystkie te kody natychmiast przetwarzają się podczas jednego warsztatu. Raz, że to niemożliwe, a dwa, że to proces. Rozpoczęty na warsztacie, jak kłębek włóczki, będzie rozwijał się jeszcze jakiś czas po jego zakończeniu. Czasem uruchamiając kolejne zmiany, które podejmiemy lub odrzucimy – ze świadomością przebiegającego w naszym życiu procesu lub nie. Jestem za świadomością. Znacząco ułatwia życie i podejmowanie ważnych decyzji.

Wierzysz w przeznaczenie? Czy w to, że to my stwarzamy los?
We mnie jest przestrzeń na obie te opcje. Przeznaczenie rozumiem jako scenariusz, z jakim przychodzimy na świat.

Ale napisany przez kogo?
To zależy od tego, w co wierzysz. Idąc za nurtem duchowym – przez naszą duszę, która sobie wybiera takie, a nie inne wcielenie, taką, a nie inną postać fizyczną, rodziców, okoliczności życia – po to, aby zrealizować swoje wyzwania, z czymś się zmierzyć, z czymś spotkać, czegoś nauczyć. I albo się jej to udaje, albo nie wie, o co chodzi. Częściej występuje ten drugi przypadek. Żyjemy w kompletnej nieświadomości, że mamy coś do zrobienia na ziemi, działamy na autopilocie, bo coś należy, coś trzeba. Robimy to, do czego wyszkoliły nas tradycja, historia, religia, aktualny układ społeczny…

Ale życie da nam w końcu znać, co jest naszym powołaniem?
Na pewno przeznaczenie wielokrotnie będzie pukać do naszych drzwi. W zależności od tego, w jakim obszarze mamy coś do zrobienia, gdzie kryje się wyzwanie – czy to będzie obszar relacji, czy życia zawodowego, będziemy trafiali na trudne momenty albo na takie, w których trzeba będzie sięgnąć po nieznane albo nieużywane zasoby, zrobić coś innego niż dotychczas. Wykreować czy też odkryć innych siebie. Bywa, że takim krańcowym wyzwaniem jest choroba, która dotyka także dzieci. Ciężko tutaj mówić o wolnej woli.

Jaki sens może nieść choroba?
Gdyby kopać głębiej, można by się dokopać np. wzorców nabytych przez dziecko od rodziców lub – sięgając jeszcze głębiej – od przodków. Gdyby spojrzeć na los owego dziecka z poziomu tzw. wiedzącego pola (pojęcia zaczerpniętego z ustawień rodzinnych Berta Hellingera – przyp. red.), takie właśnie było zamówienie. Warto wówczas wiedzieć, z jakiego powodu, po co zostało ono złożone, czyli jaki problem w rodzinie nie został rozwiązany, jaka lekcja nie została odrobiona.

Ci, którzy wierzą w reinkarnację, karmę – uznaliby, że takie przeżycie służy nam do rozwoju w kolejnym wcieleniu.
Te wszystkie interpretacje nie muszą się wykluczać. Część związana z polem rodowym, kawałek związany z reinkarnacją, fragment z zamówieniem duchowym czy z osobistym rozwojem i chęcią, by coś zmienić w życiu – wszystko to są puzzle tej samej układanki. Mogą działać w tym samym momencie.

Ale świadomość pewnie znacznie pomaga zrozumieć, co się stało i jaki jest tego cel?
Świadomość jest kluczowa. Jeśli zaczynamy rozumieć, o co chodzi w wydarzeniach, jakie nas spotykają, nawet gdy nie rozumiemy, dokąd nas zaprowadzi los – to nie ma znaczenia, że nie widzimy jeszcze całości, pełnego obrazu zwanego przeznaczeniem. Sam fakt, że stajemy się obserwatorem swojego życia i próbujemy je opisać, sprawia, że poszerzamy swoją świadomość, oddzielamy się od ciała, które to życie przeżywa. Człowiek przestaje się miotać, zaczyna podążać za wskazówkami losu. Przypadek coraz częściej przemawia do niego, wspiera go na różne możliwe sposoby. Życie staje się łatwiejsze.

Bo droga na skróty to nie rozjeżdżona autostrada, tylko ścieżka przez pachnący las, ale miejscami też przez chaszcze. Bywa, że wątpimy, czy idziemy w dobrym kierunku. Wygodniej jest jechać autostradą naszych dotychczasowych przekonań o życiu i nas samych. Wyjście ze strefy komfortu to opuszczenie bezpiecznego przyczółka i spróbowanie nieznanych ścieżek. Przydaje się tu cecha zwana ciekawością, trzeba odkopać w sobie ryzykanta, który pójdzie w nieznane. Inaczej ciągle będziemy jeździć autostradą. Z punktu A do punktu B. I z powrotem.

A co jest twoim przeznaczeniem? Już to wiesz?
Wiele osób wierzy, że ktoś im odpowie na pytanie, co powinni robić w życiu, wskaże im ścieżkę, a oni będą nią podążać. Ja nie wiem, jakie jest moje przeznaczenie. I na tym polega cała zabawa, że ciągle to odkrywam i czasami bywam kompletnie zaskoczona. Traktuję swoje życie i odszukiwanie przeznaczenia jako swoistą grę. Rozumiem leitmotivy mojego życia, ale to, w jaki sposób one się realizują, to już zagadka. Widzę, co doprowadziło do czego i po co. Widzę siebie z dystansu. Dość sporego. Widzę, jak odrabiam lekcje albo jak się potykam, albo kręcę się w miejscu kompletnie czegoś nieświadoma. Jest w tym podglądzie dużo łagodności i przyzwolenia dla własnej bezsilności czy też innego rodzaju niemocy.

Inaczej patrzysz na to, co się wydarza w twoim życiu?
Po prostu dzieją się rzeczy, które mnie rozwijają, przenoszą na inny poziom. Staję się kimś nowym i moje życie przez to też robi się ciekawsze. Bywa, że porzucanie starych warstw nie obywa się bez potu i krwi. Kiedyś myślałam, że tylko jak coś łupnie, jak coś walnie w życiu, to dopiero wtedy zrozumiesz, o co chodziło. A równie dobrze tzw. oświecenie czy też transformacja może nastąpić podczas zabawy z dzieckiem czy pływania w basenie. To nie musi być raniące i bolesne.

Nauczyciele duchowi mówią, że naszym obowiązkiem jest po prostu szczęśliwie żyć.
Racja. Przy czym każdy sam definiuje szczęście, a ta definicja może się zmieniać w ciągu życia wielokrotnie.

Beata Markowska coach akredytowany przez International Coaching Community, trener rozwoju osobistego. Prowadzi warsztaty i sesje indywidualne. Wspiera osoby na progu zmiany, także doświadczające kryzysu w życiu osobistym i zawodowym.

Ćwiczenie „Druga ty”

Przypomnij sobie moment całkowitej błogości albo radości, stan szczęścia, jakiego doznałaś w realnym życiu albo w swoich wyobrażeniach. Następnie wyobraź sobie, że najdoskonalsza wersja ciebie z przyszłości, wyposażona w te wszystkie odczucia, siedzi gdzieś w pobliżu. Poczuj ją.

Zaobserwuj, jak daleko od siebie siedzicie. Co was dzieli, co łączy. Jakie przedmioty są pomiędzy wami, co symbolizują, jakie wspomnienia wyzwalają? Czy wspierają twoje dążenie do bycia szczęśliwą, czy wręcz przeciwnie – są przeszkodami na drodze twojego przeznaczenia? Jeśli pomiędzy wami jest pusta przestrzeń, także możesz ją eksplorować lub wyobrazić sobie przedmioty, które są pomiędzy wami.

Przeprowadź „inwentaryzację”. Sprawdź, które przedmioty reprezentują idee wspierające nową jakość ciebie, a które je blokują. Kolejny etap ćwiczenia to wyobrażenie sobie, że te elementy, które są pomiędzy twoją dzisiejszą wersją a przyszłą, integrujesz, zapraszasz do swojej przestrzeni, co może symbolizować wypowiadanie w myślach polecenia „integruję” – ze wskazaniem na wybrany przedmiot. I odwrotnie: przedmioty, które symbolizują opór, blokadę – transformujesz w coś, co może być pięknym darem dla świata, np. w złoty deszcz albo tęczę. Uwolnij fantazję.

Zwróć uwagę na swoje odczucia przed wykonaniem zadania i po.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze