Profesjonalny networking – jak budować kontakty w sieci

Media społecznościowe stają się jednym z podstawowych narzędzi rekrutacyjnych (Fot. iStock)
Media społecznościowe stają się jednym z podstawowych narzędzi rekrutacyjnych (Fot. iStock)

Profil w mediach społecznościowych może nam pomóc w karierze zawodowej. Ale – jak zastrzega dr Paweł Korzyński z Akademii Leona Koźmińskiego – wizerunek w Internecie musi iść w parze z rzeczywistym doświadczeniem. W rozmowie z Moniką Stachurą wyjaśnia, na czym polega profesjonalny networking i czym różni się od szukania pracy „po znajomości”.

Skończyła się era zawodów na całe życie, dzisiaj w Internecie można znaleźć kursy i tutoriale na każdy temat. Zatem po co studiować na uczelni?
Studentów pierwszego roku, dla których prowadzę wykłady z podstaw zarządzania, na pierwszych zajęciach pytam, dlaczego wybrali studia biznesowe i jak planują wykorzystać czas na uczelni. Niektórzy dyplomatycznie odpowiadają, że chcą zdobywać wiedzę, a uczelnia jest najlepszym źródłem wiedzy, są tacy, którzy mówią wprost, że ktoś im polecił, ale oni sami nie wiedzą, czy to jest dobre miejsce… Ale rzadko pada odpowiedź związana ze zdobywaniem kontaktów, a moim zdaniem największą wartością uczelni biznesowej jest właśnie to, że ludzie wychodzą z niej z określoną liczbą kontaktów i określonym wizerunkiem.

Co to znaczy?
Jeśli ktoś zapisze się w pamięci kolegów tylko jako osoba, z którą było fajnie iść na piwo, to prawdopodobnie i w przyszłości będzie otrzymywać zaproszenia na spotkania niezwiązane z życiem zawodowym. A uczelnia daje możliwość stworzenia wizerunku profesjonalnego, z tym że nie wystarczy po prostu otworzyć profil na portalu społecznościowym i publikować na nim różne rzeczy.

Od czego więc zacząć?
Po pierwsze trzeba wiedzieć, po co chcę budować swój wizerunek. Warto odpowiedzieć sobie na pytania: Jak jestem dziś postrzegany? Jak chciałbym być postrzegany w perspektywie trzech–pięciu lat? I dlaczego? To „dlaczego” jest bardzo ważne i jeśli – co się często zdarza – odpowiedź brzmi: „Chciałbym pracować w określonym zawodzie, bo mój kolega tam pracuje, a on jest fajny”, to nie rokuje to najlepiej. Chodzi przede wszystkim o osobiste przekonanie i znalezienie własnej motywacji, żeby pracować w określonym obszarze.
Jeśli student, a potem absolwent kieruje się tym, co robią inni, jakie są obecne mody – a one i tak na niego wpływają, niezależnie od indywidualnej autorefleksji – to możliwe, że nie trafi we właściwe miejsce. Myślę, że podstawowym źródłem sukcesu zawodowego jest frajda z tego, co robimy. Bo tylko wtedy możemy mieć motywację większą od przeciętnej, możemy zdopingować się do tego, żeby ciągle rozwijać się w danym kierunku. Motywacja „bo inni też tak robią” zazwyczaj nie wystarcza…

Cieszę się, że mówi pan o satysfakcji i frajdzie jako najlepszej motywacji, bo trochę przeraża mnie wizja koncentrowania się w czasie studiów na przyszłej pracy. Wydaje mi się, że to jeszcze nie czas na to… Na czym więc może polegać planowanie kariery i budowanie wizerunku przez studenta?
A ja nie obawiam się myślenia o profesjonalnej karierze już na studiach, bo uważam, że może to też być interesujące, a nawet przybrać formę zabawy. U nas na uczelni mamy wiele przykładów start-upów studenckich, które rozpoczynają się od spotkań towarzyskich, a potem przeradzają się w coś profesjonalnego. Studenci są w tej specyficznej sytuacji, że mają jeszcze mało doświadczenia, a jednak wielu z nich chce już zaistnieć na platformach zawodowych. Tymczasem środowisko wirtualne musi iść w parze z rzeczywistym, także w przypadku osób bez dużego doświadczenia zawodowego. Zatem myślenie w kategoriach: „To teraz będę budował profesjonalny wizerunek na portalu LinkedIn czy Golden Line” nie przyniesie dobrych efektów. Bazą powinno być zbieranie doświadczenia na konferencjach, w kołach naukowych, przy realizacji projektów studenckich. Uczelnie dają takie możliwości. A media społecznościowe powinny wzmacniać działania rzeczywiste.
Jeśli chodzi o narzędzia, to dominujący jest LinkedIn, czyli międzynarodowa platforma budowania sieci profesjonalnych kontaktów. Ma ona wiele pól związanych z doświadczeniem zawodowym, więc jeśli ktoś zaczyna, może nie mieć za dużo do napisania, ale mimo pokusy radzę dobrze przeanalizować doświadczenia uczelniane i wpisywać jedynie te rzeczy, które przybliżają nas do miejsca, które uznaliśmy za cel.

>> Czytaj także: Droga do wolności – jak się uwolnić od złych emocji

Założyliśmy profil, dodaliśmy opis doświadczeń zawodowych, ale najlepszy profil nic nie da, jeśli nikt nie będzie go oglądał… Jak zacząć budować sieć kontaktów?
LinkedIn stwarza wiele możliwości, aby w szybkim czasie rozbudować swoją sieć społeczną. Oczywiście liczba kontaktów nie przynosi automatycznie polepszenia wizerunku, więc działanie na zasadzie „kolekcjonowania” jest bezwartościowe. Dobrze byłoby zacząć od znajomych, czyli kolegów, współpracowników, ale z czasem warto „łączyć się” z osobami, które interesują się podobnymi obszarami, na przykład poprzez uczestnictwo w seminariach, konferencjach i zapraszanie osób, których wystąpienie czy prezentacja nas zainteresowały, a wreszcie docierać do rekruterów i menedżerów. To sposób na budowanie rzetelnej sieci. Nie radziłbym działać odwrotnie i od razu zapraszać osoby odpowiadające za budowanie zespołów, bo w networkingu bardzo liczy się efekt pierwszego wrażenia, a z oczywistych względów będzie on na początku słabszy niż po dwóch czy trzech miesiącach od założenia profilu.

Co będzie kolejnym krokiem w budowaniu wizerunku?
Tworzenie treści. Jeśli mam już pewną grupę odbiorców, muszę się zastanowić nad tym, jakie treści tworzyć. Do wyboru są trzy opcje: treści tekstowe, zdjęcia i wideo. Z moich obserwacji wynika, że kiedyś na LinkedIn było więcej długich artykułów, prawie esejów, teraz dominują krótsze teksty, zdjęcia oraz pliki wideo. Te ostatnie mają większą popularność niż pozostałe treści i myślę, że to dobra wiadomość dla wielu osób bez doświadczenia zawodowego, ponieważ stworzenie merytorycznego tekstu jest trudniejsze niż stworzenie krótkiego pliku wideo. W tym przypadku najważniejszy jest pomysł, nagranie nie musi być profesjonalne, coraz częściej mówi się, że w Internecie bardziej niż jakość techniczna liczy się treść. Treści są ważne, ponieważ to właśnie w ten sposób można ciekawie zaprezentować się w świecie wirtualnym. Sama sieć kontaktów nie sprawi, że inni będą nas kojarzyć.

Jakie praktyczne korzyści przynosi dobry profil w zawodowej sieci społecznościowej?
Przeprowadziłem badania na temat wpływu działań w mediach społecznościowych na wzrost ofert pracy i współpracy otrzymywanych za pośrednictwem tych mediów społecznościowych. Analizowałem setki osób z doświadczeniem zawodowym i zakładam, że w przypadku osób bez doświadczenia zawodowego zależność byłaby porównywalna. Okazuje się, że networking, czyli budowanie sieci kontaktów poprzez zapraszanie do grona znajomych osób spoza najbliższego kręgu, przynosi więcej ofert pracy i współpracy. Zatem możemy dzięki niemu realnie wpłynąć na swoją karierę. To jest główna korzyść z dobrze prowadzonego networkingu.

Dlaczego tak się dzieje? Czy networking jest wykorzystywany przez rekruterów, bo w razie potrzeby łatwiej sięgnąć do zasobów, niż szukać kogoś od początku?
Media społecznościowe stają się jednym z podstawowych narzędzi rekrutacyjnych, rekruterzy i headhunterzy monitorują je w poszukiwaniu kandydatów. Zdarza się, że menedżer czy dyrektor, który na stałe nie prowadzi rekrutacji, ale czasami odpowiada za projekty i potrzebuje dodatkowych współpracowników, obserwuje, co dzieje się na platformie społecznościowej i gdy zauważa kogoś, kto wyróżnia się w pewnym obszarze, z czasem wysyła mu jakieś propozycje. Nie jest to nigdy od razu konkretna oferta pracy, a raczej swego rodzaju sondowanie. Sam ostatnio dostałem ofertę współpracy projektowej właśnie przez LinkedIn. Myślę, że na rynku będzie pojawiało się coraz więcej ofert pracy dodatkowej, czyli freelancerskiej, ponieważ na przykład firma nie potrzebuje stałego pracownika, ale jedynie kogoś na kilka godzin w miesiącu. I właśnie osoby, które wchodzą na rynek, będą miały większe szanse, żeby przez networking pozyskiwać takie oferty.

>> Czytaj także: Czy mindfulness jest lekarstwem na przyszłość?

W jaki sposób sieć kontaktów na platformie społecznościowej polepsza naszą pozycję zawodową?
Mniej ważne jest, ile osób należy do naszej sieci kontaktów, a bardziej – kim one są oraz na ile aktywnie korzystamy z networkingu. Bardzo ważne jest, żeby mieć w sieci osoby, które decydują o projektach rekrutacyjnych i odpowiadają za budowanie zespołów. Równie istotne to, o czym już mówiliśmy: wychodzenie poza krąg znajomych i tworzenie interesujących treści.

Lepiej aktywizować w razie konieczności, czyli kiedy poszukujemy pracy, czy raczej nie dawać o sobie zapomnieć przez cały czas?
Moim zdaniem aktywizacja tylko w momencie szukania pracy nie jest dobrym rozwiązaniem. Tworzymy wtedy wizerunek poszukującego pracy w danej chwili, a jest taka prawidłowość – i mówię to z perspektywy kilkunastoletniego doświadczenia w branży rekrutacyjnej – że najlepsze oferty pracy i współpracy trafiają do osób, które w danej chwili pracy aktywnie nie poszukują. Zatem nagłówki „aktywnie poszukuję pracy”, które użytkownicy sami wyświetlają, paradoksalnie często działają na ich niekorzyść. Przyczyny są różne – z jednej strony u rekrutera może pojawić się myśl, że pewnie taka osoba już dostała propozycje od innych, więc nie ma sensu konkurować z kilkunastoma procesami rekrutacyjnymi, a z drugiej – bardziej wartościowy wydaje się kandydat wyszukany samodzielnie.

Coraz częściej słyszymy o dojrzałych osobach, które decydują się na radykalną zmianę zawodu. Jak kształtować wizerunek w czasach takiej zmienności zawodowej?
To jest ciekawy trend i będzie się on intensyfikował. Wynika między innymi z rosnącej możliwości rozwoju zawodowego i dokształcania, więc obecnie na różnym etapie życia możemy coś zmienić, jeśli nie czujemy satysfakcji z tego, co robimy.
Networking bardzo pomaga w takich okolicznościach, ponieważ sieć społeczna pozwala szybciej wejść w środowisko. Trzeba jednak zachować cierpliwość, bo według moich obserwacji efekty przychodzą po kilku miesiącach aktywnego korzystania z networkingu. Ważne jest, żeby o tym pamiętać i się nie zniechęcać.

A jak pokazać swoją wiarygodność w trakcie zmiany zawodowej?
W przeszłości bardzo ważne były rekomendacje tradycyjne, teraz coraz częściej patrzy się na rekomendacje elektroniczne. Ponieważ równolegle pracuję w branży rekrutacyjnej, jestem często podpytywany przez znajomych, ile rekomendacji warto mieć i jakie są najbardziej wartościowe. Z badania, które przeprowadziłem, wynika, że najbardziej wiarygodny przedział rekomendacji to od pięciu do ośmiu. Powyżej tej liczby rodzi się podejrzenie, że rekomendacje zostały wystawione na prośbę. Drugi ważny aspekt w ocenie rekomendacji to zasada wzajemności – rekomendacje udzielane wzajemnie są mniej wiarygodne.

Wreszcie, najbardziej cenione są rekomendacje od przełożonych i klientów. Jeżeli ktoś ma dużo rekomendacji od współpracowników, ich wartość spada, ponieważ rodzi się wątpliwość, na ile odzwierciedlają kompetencje, a na ile wynikają z sympatii. Rekomendacje to ciekawy sposób na potwierdzenie umiejętności i doświadczenia zawodowego, ale pamiętajmy, że na ich jakość składa się liczba, źródło i zasada wzajemności.

Zawsze funkcjonowało coś takiego jak „dostać pracę po znajomości”. Na czym polega przewaga networkingu nad tzw. znajomościami?
To zdecydowanie coś innego. Podstawowa różnica jest taka, że networking przynosi rzeczywiste długoterminowe korzyści biznesowe i osobom indywidualnym, i organizacjom, a polecenie na podstawie „znajomości” może przynieść jedynie korzyści doraźne. I jeżeli widać, że osoba polecana nie sprawdza się na danym stanowisku, to odbija się to nie tylko na jej wizerunku, ale i wizerunku osoby polecającej.

Networking postrzegam jako współpracę na zdrowej biznesowej podstawie, czyli jeżeli polecę kogoś, z kim współpracowałem, to buduję rzetelny wizerunek samego siebie, ale i mogę liczyć na podobne traktowanie w przyszłości, czyli ktoś mi poleci kogoś nie z sympatii, ale ze względu na jego kompetencje jako osobę, która sprawdzi się w określonych okolicznościach zawodowych.

dr Paweł Korzyński, ekspert z zakresu przywództwa i zarządzania zasobami ludzkimi. Jego zainteresowania naukowe obejmują również internetowe sieci społecznościowe, w tym wykorzystanie mediów społecznościowych do wywierania wpływu. Adiunkt w Katedrze Zarządzania Akademii Leona Koźmińskiego