fbpx

Dzieci nie uczą się manipulacji. Intuicyjnie wyczuwają, która technika zadziała na rodziców

No i jak im odmówić?
Dzieci idealnie rozpoznają słabości rodziców, znają ich kompleksy i do nich właśnie dostosowują rodzaj manipulacji. (Fot. iStock)

Dzieci nie uczą się manipulacji. Intuicyjnie wyczuwają, która technika zadziała na rodziców. Trudno bywa im nie ulec, zawsze warto je rozpoznać.

Kto wychował choć jedno dziecko, wie jak przydatny bywa niewinny fortel, by osiągnąć swój cel. Fortel nie zawsze bardzo poczciwy… I oto dzieci też to wiedzą i też mają swoje cele! Podobnie jak dorośli dysponują repertuarem sztuczek, pomocnych w załatwieniu jakiejś sprawy. Do tego idealnie, choć częściej radzi im intuicja i doświadczenie niż przemyślny plan, rozpoznają słabości rodziców, znają ich kompleksy i do nich właśnie dostosowują rodzaj manipulacji. Gdyby człowiek sam był bez skazy, stałby się bardziej na nie odporny, a tak… zwykle im ulega.

Co nią jest?

Manipulacja z definicji jest formą wywierania wpływu na jednostkę lub grupę, po to, by wbrew ich chęciom zaspokoić potrzebę manipulatora. Nie będzie zatem manipulacją płacz niemowlęcia, krzyk dziecka, które spadło z huśtawki, prośba nastolatka o doładowanie konta w telefonie czy pytanie o pozwolenie przekłucia ucha w szóstym miejscu. Jest nią natomiast histeria w miejscu publicznym, gdy tata odmawia kupna lizaka, lub porównywanie mamy do macochy, bo, niedobra, każe iść spać. Mali manipulatorzy uruchamiają swoje umiejętności:

  • Żeby umocnić swój autorytet, czyli byśmy nie zapomnieli, kto w tym domu ma ostatnie słowo.
  • Żeby utrwalić reakcję i sprawdzić, czy nadal jesteśmy podatni manipulację, czyli: na wszelki wypadek.
  • Gdy czują, że zrobili coś złego i chcą odwrócić naszą uwagę lub odwlec moment ujawnienia prawdy.
  • Gdy czegoś chcą, a podświadomie wiedzą, że nie jest im to niezbędne.
  • Gdy nie chce im się poświęcać czasu na rzeczowe przekonywanie rodziców do czegoś.
  • Gdy chcą nam sprawić przykrość, ale nie mają odwagi otwarcie powiedzieć, co w tej chwili czują
  • Gdy są zmuszone podstępem prowokować nas do poświęcania im uwagi i czasu.

Przegląd dziecięcych manipulacji

Foch

Szantaż emocjonalny, czyli wyrażenie za pomocą mowy ciała informacji: „Widzę, że ty mnie w ogóle nie kochasz”. Do stosowania fochu uciekają się nie tylko nastolatki, ale już przedszkolaki. To manipulacja niezwykle skuteczna – przecież kochający rodzice chcą, by dziecko było szczęśliwe. A ponieważ większość ludzi czuje się w roli rodzica niepewnie, foch działa skutecznie. Smutna minka, drżąca broda, milczenie, smutek, unikanie kontaktu wzrokowego – i wszyscy prześcigamy się w wymyślaniu, co by sprawiło dziecku radość. Na pociechę: odporność na focha jest wśród rodziców rzadkością.

Dezinformacja

Stosowana głównie przez dzieci uczące się, a bazuje na… lenistwie rodziców! Bo nie chce się nam zbadać dokładnie sprawy. Oto Adaś, 11 lat, często mówi o swojej matematyczce. W jego oczach jest złośliwą starą panną, która nie lubi chłopców, i w ogóle złą nauczycielką. Kiedy mama idzie na zebranie, jest już przez dziecko odpowiednio „przygotowana”, wie, z kim będzie mieć do czynienia. Adaś zadbał, by mama nie traktowała rozmowy z matematyczką poważnie.

Zniekształcanie danych

Magda, 14 lat, mówi, że jej koleżanka Ania ma urodziny, ale ona raczej nie pójdzie, bo jej to nie bawi. Pewnie będzie nudno. Cztery dziewczynki mają u Ani jeść pizzę i oglądać film. Chyba znów zostanie sama w domu… Co innego gdyby miała prawdziwą przyjaciółkę, nie czułaby się taka samotna. Zatroskana mama zaczyna namawiać córkę, by jednak poszła na urodziny koleżanki. I Magda w końcu daje się przekonać. Jeśli będzie miała szczęście, jej mama nigdy się nie dowie, że to impreza na trzydzieści osób, nie u Ani, lecz na działce u kolegi, którego Magda nawet nie zna. W razie kłopotów powie: „przecież sama mnie namawiałaś, żebym nie siedziała w domu”.

Zniekształcanie danych najczęściej dotyczy spraw finansowych. Piotrek, 15 lat, często prosi rodziców o pieniądze na szkolną składkę, a to na wyjście do kina, to znów na ubezpieczenie lub jakieś ćwiczenia. Zawsze otwiera dzienniczek i czyta, ile dokładnie ma przynieść. Sam pisze kwotę… zwykle o 20 złotych większą niż jest wymagana. W razie wpadki zawsze może powiedzieć, że się pomylił.

Podsycanie rywalizacji

Ta manipulacja bazuje na braku pewności siebie opiekuna w roli rodzica. Stosują ją zazwyczaj dzieci wychowywane przez rozwiedzionych partnerów. Nie muszą być specjalnie przenikliwe, by dostrzec, jak bardzo każdemu zależy na opinii tego najlepszego rodzica w oczach dziecka. Rzadko powiedzą: „tatuś mi zawsze pozwala oglądać w nocy filmy”, już raczej: „kocham tatusia, bo z nim zawsze jest fajnie”. Niepewna matka sama zapyta, co sprawia, że jest fajnie, i oczywiście zaproponuje, by wspólne obejrzeć jakiś film. Rywalizację tego rodzaju podsycają i wykorzystują też dzieci z dobrych małżeństw, porównując mamę czy tatę do rodziców swoich znajomych. Umiejętnie podsunięte informacje o zachowaniu innych dorosłych mają być drogowskazem, na co można, a nawet trzeba, dziecku pozwolić.

Ewelinka, 12 lat, lubi opowiadać mamie śmieszne historie z życia swoich koleżanek. Ostatnia była o Uli, która kupowała z mamą spodnie. Długo krążyły po centrum handlowym, ale żadne jej się nie podobały. Zirytowana mama powiedziała, że chce mieć dwie godziny spokoju. Kiedy się rozdzieliły, Ula od razu znalazła odpowiednie spodnie, a mama potem tylko za nie zapłaciła. Sprytne, prawda? Tylko że w tej opowieści ani spodnie, ani kupowanie nie mają większego znaczenia. Celem Ewelinki jest przemycenie mamie informacji, że niektórzy rodzice pozwalają dzieciom samodzielnie poruszać się po centrach handlowych.

Ponieważ wszyscy deklarujemy, że nie obchodzi nas wcale wychowywanie u znajomych, mali manipulatorzy, niejako przy okazji, donoszą o tym, jak z dziećmi postępują inni, najlepiej ci, którzy nam imponują (dziecko zawsze wie, kogo uważamy za wzór). To dowód na to, jak dobrze dzieci wyczuwają nasze słabości. Najczęściej bowiem najsłabszym punktem rodzica jest to, że za nic nie chce być gorszy od innych.

Magiczne „proszę”

Gdy dziecko ma na coś ochotę, mówi: „Tatusiu, czy możesz mi kupić loda, proszę…”. To prosta manipulacja. Dzieci wykorzystują przekonanie większości rodziców, że dzisiejsze młode pokolenie jest okropne i w ogóle nie używa zwrotów grzecznościowych. W konsekwencji, gdy tylko mama i tata usłyszą słowo „proszę”, natychmiast miękną.

Paluszek i główka

Dzieci błyskawicznie orientują się, że ich zdrowie jest priorytetem. Jeśli rodzice są na tym punkcie przewrażliwieni, potomstwo natychmiast zaczyna miewać najprzeróżniejsze dolegliwości, które zdarzają im się najczęściej w momentach, gdy zrobią coś niedobrego, a jeszcze częściej, gdy im się czegoś zrobić nie chce. Żeby zapobiec utrwaleniu tego rodzaju manipulacji, wprowadźmy zasady, które zniechęcą dziecko do chorowania. Kiedy zgłasza złe samopoczucie, a czujesz, że boli je przysłowiowy „paluszek” czy „główka”, pozwólmy mu na leniuchowanie, ale zdecydowanie bez korzystania z komputera, telewizora czy telefonu. Chodzi o to, żeby choroba nie kojarzyła się z nagrodą.

Niewielki upust

Trick powszechnie stosowany przez starsze dzieci. Gdy chcą, żeby im coś kupić, mówią, że to kosztuje sto złotych. Rodzic się oburza, ono wtedy „sprawdza” w sieci i okazuje się, że za czterdzieści też można kupić – wprawdzie nieco gorszy model, ale i taki może być. Zgodzi się, bo nie chce naciągać mamy czy taty. To bardzo inteligentne odwrócenie uwagi od tematu głównego – ceny zakupu.

Marudzenie

Ta manipulacja da dziecku satysfakcję, że to ono rządzi w domu. Gdy siedmioletnia Agata o ósmej wieczorem ma iść do łóżka, zawsze po drodze musi… wejść jeszcze do łazienki, pocałować mamę na dobranoc, a to znów coś jej się przypomni albo zapyta rodzica na przykład, jak to jest po śmierci – podejmuje temat, przy których mama nie powie: „jutro, teraz marsz do łóżka”. W ten sposób dziewczynka zasypia dopiero około jedenastej.

Tworzenie nastroju chwili

Dzieci intuicyjnie czują, jak wielką wartością dla dorosłego jest fizyczny kontakt z nimi, choćby buziak, uścisk i potrafią z tego korzystać. Przychodzą, przytulają się, rozczulają do łez i… intuicyjnie wyczuwają, że to dobry moment na marzenia lub zwierzenia. Dziewięcioletni Robert, wtulony w tatę, wyznał, że chciałby mieć własnego konia. To nic nie szkodzi, że konia nie dostanie, nawet lepiej! Po co narażać tatę na takie wydatki. Jak będzie dorosły, sam sobie kupi. A tata Roberta z poczuciem winy, że nie może zrealizować marzenia syna, zgodzi się na wiele pomniejszych, dla Roberta też ważnych rzeczy.

Jak się nie poddać manipulacjom

Portret psychologiczny rodzica podatnego na dziecięce manipulacje jest następujący: to człowiek, który nie do końca wierzy, że jest dobrym rodzicem, i który nie pogodził się jeszcze z tym, że rodzic idealny nie istnieje. Chce szybko załatwić z dzieckiem co trzeba i ważną wartością dla niego jest tzw. święty spokój.

Tymczasem jedyna droga przeciwstawienia się dziecięcym manipulacjom polega właśnie na wyrzeczeniu się świętego spokoju i konsekwentnym działaniu – bez zwracania uwagi na sztuczki, jakie stosuje dziecko. A najważniejszym i najskuteczniejszym sposobem zapobiegania manipulacji jest… niestosowanie jej przez samego rodzica. Nie ma sensu oszukiwać dziecka, wychowując je „na skróty”, wystarczy po prostu spędzać z nim czas, kochać i nie czuć się winnym ani nie wchodzić w rywalizację z teściową czy ekspartnerem.

Jeśli chcesz, żeby twoje dziecko nie uciekało się do manipulacji:

  • Baw się z nim, śmiej, wygłupiaj – nie będzie się bało rozmawiać o pewnych sprawach wprost, a ty pozbędziesz się poczucia winy, że się nim nie zajmujesz.
  • Przyjmij do wiadomości, że czasem trzeba się z własnym dzieckiem pokłócić, zabronić mu czegoś lub odmówić kategorycznie, a potem spokojnie przeczekać, aż się wypłacze.
  • Nie porównuj się do nikogo, bo każdy dom jest inny, każda rodzina funkcjonuje inaczej. Nie dostosowuj się do tego, co robią rodzice innych dzieci (czytaj: na co im pozwalają).
  • Pozwól, by inne osoby były dla twojego dziecka ważne, i ciesz się z tego. Im więcej ich będzie, tym bardziej ono na tym skorzysta. Nie ulegając pokusie podjęcia rywalizacji, kto jest dziecku najbliższy, wybijasz mu broń z ręki, bo nie może już cię szantażować, że kogoś innego też będzie kochać. Nie robi na tobie wrażenia to, że chwali zupy teściowej, czy lubi tatę i jego nową żonę, skoro ty także dobrze o nich mówisz.
  • Szczerze mów o swoich poglądach: „Mamy na to pieniądze, owszem; nie chodzi o to, że nas nie stać. Stać. Ale nie podoba mi się, że kupujesz czwartą grę. Takie jest moje zdanie”.
  • Nie martw się tym, jak to wygląda z boku, czy ktoś pomyśli, że jesteś wyrodnym rodzicem, bo czegoś dziecku odmawiasz. Ludzie w sklepie czy na spacerze to idealna publiczność dla manipulatora.

Zanim jednak skrajnie negatywnie ocenisz zachowanie dzieci, zauważ, że często muszą się uciekać do manipulacji, żeby otrzymać od dorosłych to, co im się słusznie należy: szacunek, czas, zainteresowanie, a nawet miłość.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze