Nowa żona mojego taty

Macocha symbolizuje negatywne cechy matki - takie uprzedzenia kulturowe nie pomagają w budowaniu dobrych relacji. (Fot. iStock)

Dla wielu córek, których ojcowie weszli w związek z młodszą od siebie kobietą, to sytuacja nie do zaakceptowania. A przecież mogłyby zostać przyjaciółkami, bo choć kochają tego samego mężczyznę, to każda inaczej, a jego miłości starczy dla obu. Jak ułożyć relacje macocha-pasierbica podpowiada psycholog i terapeuta Michał Czyżewski.

Nigdy sobie nie wybaczę, że poznałam ojca z moją koleżanką z roku, Sylwią – opowiada Ela, absolwentka lingwistyki. – Szukała stażu, a w ojca firmie potrzebny był tłumacz. Nie przyszło mi do głowy, że z tego może być coś więcej, więc kiedy tata powiedział, że się pobierają, poczułam, jakby spadł na mnie skalny blok. Sylwia spytała tylko, dlaczego nie pozwalam ojcu być szczęśliwym, w końcu z moją mamą rozwiedli się kilkanaście lat temu. Mama zareagowała spokojnie, wzruszyła ramionami. W sumie jestem na nią zła, bo wygląda na to, że jest jej zupełnie obojętne, z kim spotyka się ojciec… Czy jestem zazdrosna w jej imieniu? Chyba nie, bo gdyby to była jakaś fajna babka koło czterdziestki, to zaakceptowałabym ją. Wydaje mi się niesmaczne, że ojciec sypia z dziewczyną w moim wieku.

Czy reakcja Eli jest naturalna, czy może trochę przesadzona? W końcu to, że dojrzały mężczyzna ponownie się żeni, w dodatku z o wiele młodszą od siebie kobietą, nie jest w naszej kulturze żadnym novum. Kiedyś, gdy kobiety częściej umierały w połogu, przeciętny mężczyzna miewał w ciągu życia nawet trzy albo cztery żony, bo potrzebował kobiecej ręki w domu, choćby do wychowywania dzieci. Wybierał zwykle młodsze od siebie, a że w międzyczasie córki dorastały, to nieraz ta najstarsza była prawie równolatką kolejnej żony ojca. Z drugiej strony wieki temu w takiej sytuacji też dochodziło do napięć i rywalizacji, czego dowodem są dzieje macoch i pasierbic w baśniach. Jak zauważa psycholog i terapeuta Michał Czyżewski, według interpretacji psychoanalitycznej macocha symbolizuje negatywne cechy matki, jest jej cieniem. Matkę idealizujemy, a macocha skupia tę część, która jest dla nas niewygodna w myśleniu o matce.

Zdaniem eksperta negatywne emocje często nie dotyczą wcale konkretnych cech nowej żony, lecz są to emocje kierowane do ojca. Jego partnerka staje się więc obiektem zastępczym. – Na nią można przenieść swoje uczucia, rozładować napięcia powstałe w wyniku zmian w rodzinie spowodowanych decyzjami ojca. Dochodzą do tego uprzedzenia kulturowe wobec macochy – dodaje terapeuta.

Moja macocha…

Na drodze do dobrej relacji między dorosłą córką a młodą żoną stoją prawdziwe bariery. Pojawia się rywalizacja o miłość, uwagę i bycie tą najważniejszą w życiu tego samego mężczyzny. Powstaje układ pełen ciągłych napięć i konfliktów, bo na taką konstelację rodzinną wpływa wiele czynników indywidualnych. Przede wszystkim znaczenie ma to, czy pierwsza żona nadal żyje, istotne są także psychologiczne przyczyny, dla których młoda kobieta decyduje się na związek z dużo starszym mężczyzną. – Jednak z perspektywy córki pojawienie się bardzo młodej macochy stawia przede wszystkim pytania o obraz ojca, jaki w sobie nosi, o ich relację, a przede wszystkim świadczy o jego stosunku do córki – tłumaczy Michał Czyżewski.

Kiedy ojciec zwraca uwagę na młodszą partnerkę, może to zakłócić wewnętrzny spokój dorosłej córki. – Niepokój wynika z tego, że jej poczucie bezpieczeństwa, które zaspokajała relacja z ojcem, zostało zagrożone – tłumaczy Michał Czyżewski. – Do tej pory zajmowała pozycję ukochanej córeczki, którą tata zachwyca się, adoruje, ale w aseksualny sposób, i kiedy pojawia się druga kobieta w jej wieku, która daje mu to, czego córka nie może mu dać – czyli swoje ciało – ta uświadamia sobie pragnienia seksualne ojca. W jej podświadomości dochodzi do ujednolicenia „ojciec jest zainteresowany seksualnie osobą w moim wieku, więc ja również nie jestem bezpieczna” i poczucie bezpieczeństwa pryska. Pierwotnie czysta relacja przestaje być już jednoznaczna.

Czy jej chodzi o pieniądze?

Różnica wieku między Paulą a Tomaszem wynosi 30 lat. Poznali się w szpitalu, gdy Paula przyszła pracować jako rezydentka na oddział, na którym Tomasz jest ordynatorem. Jest też wdowcem z dwojgiem dorosłych dzieci. Syn, także młody lekarz, który pracuje w tym samym szpitalu, całą rzecz zbył śmiechem. Ale jego siostra Iza ma zupełnie inne zdanie niż brat. – Jej chodzi o kasę! Tata zgłupiał kompletnie, podobno chce, żeby ona wprowadziła się do naszego domu – protestuje.

Paula, owszem, chce się wprowadzić do domu Tomasza i wyjść za niego za mąż, ale twierdzi, że po prostu się zakochała. – Nikt tak mi nie zaimponował od dawna. To najbardziej odpowiedzialny człowiek, jakiego znam, absolutnie w moim typie – opowiada. – Nie wiem, czemu jego dzieci sądzą, że chodzi mi o pieniądze. Jasno powiedziałam, że nic nie chcę, podpiszę intercyzę, poproszę, żeby wszystko przepisał na dzieci. Tomasz się śmieje, że to przesada, Iza patrzy drwiąco i owszem, jak najbardziej ku temu dąży.

Dlaczego akurat pieniądze odgrywają taką rolę i są kością niezgody? Według Michała Czyżewskiego w tej sytuacji nie do końca o nie chodzi, a przynajmniej nie tylko, bo przecież Paula zaproponowała podpisanie intercyzy, która zabezpiecza materialnie dzieci jej partnera. Jak wyjaśnia psycholog, często w tle rozmowy o pieniądzach stoi pytanie o intencje i motywy działań partnerki ojca, bo przez córkę może przemawiać następujące przekonanie: „Ponieważ ja nie zwróciłabym uwagi na starszego o 25 czy 30 lat faceta, to znaczy, że musi być inny wystarczająco ważny powód, dla którego ona to zrobiła”.

– Poczucie bezradności, zdumienie, niezrozumienie i w końcu złość wyrażają się w konkretnych myślach, często zabarwianych potocznymi stereotypami. Myśl, że tamta kobieta chce pieniędzy, pozwala córce zrozumieć sytuację. Pojawia się złość, chęć obrony siebie, ale może też własnego ojca przed zranieniem, wykorzystaniem czy porzuceniem. Emocje nakręcają działanie. Złość ma też chronić pozycję córki, która myśli: „Ona może zabrać moje dziedzictwo” – tłumaczy Michał Czyżewski. Jego zdaniem pieniądze odgrywają ważną rolę, bo są symbolem tego, co się należy córce w relacji z ojcem.

rodzina patchworkowa
Ułożenie relacji w patchworku, w którym żona i córka są w podobnym wieku, nie jest proste, ale możliwe. (Fot. iStock)

Jak zaprzyjaźnić się z macochą?

Dwudziestopięcioletnia Emilka spotyka się z Marcinem od roku. Uważa, że jest to miłość jej życia, i chce z nim zostać już na zawsze. Marcin ma 46 lat i córkę Klaudię, tylko dwa lata młodszą od swojej nowej partnerki. – Chciałam nawiązać jak najlepszy kontakt z Klaudią – mówi Emilia. – Sądziłam, że nie będzie trudno, bo jej matka mieszka za granicą i raczej nie wróci. Klaudia studiuje zaocznie, proponowałam, by korzystała w weekendy z mojego mieszkania, pożyczała moje ciuchy. A jednak ona mnie nie lubi, odrzuca komplementy czy koleżeńskie uwagi. Nie i nie. Zapytałam, dlaczego nie chce, żeby ojciec był szczęśliwy z inną kobietą. Mam wrażenie, że nie wierzy, że to możliwe.

Michał Czyżewski uważa, że w tym wypadku reakcja córki może się wiązać z zachwianiem obrazu wspaniałego ojca, od którego oczekuje, że będzie dojrzały, stabilny, dający poczucie bezpieczeństwa. Idealizujemy rodziców, chcielibyśmy, żeby byli dobrymi, akceptującymi nas, ale też osadzonymi w sobie i w życiu ludźmi. Wszelkie informacje, które przeczą temu obrazowi, są dla nas niewygodne.

A jak to wygląda z perspektywy Klaudii? – Nie chciałabym stracić ojca, kocham go, a zauważam, że jest teraz wobec mnie bardziej chłodny i obcy, cały czas spędza z Emilią. Ostatnio powiedział, że jest mną rozczarowany. Że jestem dorosła i za chwilę ułożę sobie życie, dlaczego więc on nie może? A poza tym przecież nas dwie łączy wiele wspólnego i mogłybyśmy się przyjaźnić, a ja histeryzuję jak dziecko – wyjaśnia.

Czy dorosłą pasierbicę i młodą partnerkę rzeczywiście może coś połączyć? Jak twierdzi psycholog, tym czymś bywa wspólnota doświadczeń, pewne wspólne tematy, niekoniecznie kobiece, ale typowe dla tej kategorii wiekowej: ta sama muzyka, podobne zainteresowania. Z nich może tworzyć się nić porozumienia, która rozpuści napięcie.

– Należy jednak pamiętać, że negatywne emocje w relacji pasierbica–macocha często wynikają z rywalizacji, ważne więc, by partnerka nie wchodziła w rolę rywalki córki, nie próbowała udowodnić, że teraz ona jest najważniejsza, bo żona i córka to są zupełnie inne konkurencje. I w żadnym wypadku niech nie próbuje zastępować matki córce swojego męża – podkreśla Michał Czyżewski.

Najważniejsze zadanie staje jednak przed ojcem. To on musi zapewnić córkę, że jej pozycja w nowym układzie pozostaje niezagrożona, co oznacza, że powinien wsłuchać się w jej emocje i nie naciskać na akceptację partnerki. Ojciec ma prawo układać sobie życie, ale jeśli w rozżaleniu mówi córce, że jest nią rozczarowany, robi to, co najgorsze – ocenia ją i odrzuca, zmniejszając tym samym szanse na porozumienie ważnych dla niego kobiet.

A szkoda, bo ułożenie dobrej relacji w takim patchworku, w którym żona i córka są w podobnym wieku, wymaga wprawdzie wiele pracy, ale jest naprawdę możliwe.

OJCIEC I CÓRKA
Co robić dla dobra relacji w nowym układzie rodzinnym – radzi Michał Czyżewski, psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny i terapeuta EMDR – terapii skierowanej na pracę z traumą i trudnymi przeżyciami.

Rola ojca: Powinien porozmawiać z obiema kobietami, najlepiej na osobności. Może powiedzieć: „Ty jesteś moją córką, ona jest moją partnerką i nie mieszajmy tego. I ty jesteś ważna, i ona, w zupełnie innych obszarach” – takie uporządkowanie może przynieść pozytywne skutki. Ale ważne są też rozmowy ojca z córką o dojrzałości ich relacji.
Rola córki: Powinna postarać się dostrzec korzyści płynące z nowej sytuacji. Jeśli przy nowej partnerce ojciec się ożywia, ale też stabilizuje – prawdopodobnie nie jest to chwilowa fanaberia, ale coś trwalszego. Jeśli kobieta jest dla ojca wsparciem i życiowym kompanem – przełoży się to na jego zdrowie i zadowolenie z życia. A fakt, że jest młodsza, oznacza choćby taką korzyść dla córki, że zdejmie z niej część ciężaru opieki nad rodzicem na starość.