Podłącz się do źródła – co warto wiedzieć o zasobach własnej energii?

Energia życiowa to nasz największy zasób, skarb, który warto pielęgnować i chronić. (Fot. iStock)

Z energią życiową jest jak ze słynnym „szlachetnym zdrowiem”. Nie zwracamy na nią większej uwagi, dopóki nie zaczyna nam jej brakować. To nasz największy zasób, skarb, który warto pielęgnować i chronić. Co zatem trzeba zrobić, aby mieć więcej energii?

Nasze społeczeństwo ma obsesję na punkcie czasu. Ciągle nam go mało, ciągle się z nim ścigamy i często czujemy się w tym pościgu pokonani. Albo wygrywamy, tylko jakim kosztem. Na szczęście coraz częściej dostrzegamy, że chodzi tu o coś innego, niż wyciśnięcie wszystkich soków z 24 godzin. Że znacznie ważniejsze od zarządzania czasem jest zarządzanie energią.

Nie ma fal

Nikola Tesla, serbski naukowiec, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, powiedział:

„Jeśli chcesz zrozumieć wszechświat, zacznij myśleć w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji”

Współczesna nauka potwierdza to, co wiedzieli dawni mistycy: wszystko jest wibracją. Do tych wierzeń odnosi się także James Redfield, amerykański pisarz, autor książki „Niebiańska przepowiednia”. To duchowa przypowieść o odnalezionym w Peru manuskrypcie, który zawiera „wtajemniczenia” dotyczące natury wszechświata i rządzących nim praw. Kluczowe miejsce zajmuje w nich właśnie energia. Bo to o nią tak naprawdę toczy się gra, o nią – mniej czy bardziej świadomie – zabiegamy, rywalizujemy. „Wszystkie konflikty na świecie mają swój początek w tej bitwie o ludzką energię” – twierdzi Redfield w (napisanej z Carol Adrienne) książce „Niebiańska przepowiednia. Praktyczny przewodnik”, będącej swoistym aneksem, objaśnieniem do powieści, która przez wielu uznana została za mało porywającą ezoteryczną fantazję. Ale prześwietlona w „Przewodniku” pod kątem praktyczności – okazuje się cenną instrukcją obsługi rzeczywistości. Pomaga zrozumieć istotę energii i jej rolę. Podpowiada, jak zarządzać własnymi zasobami, nie tracić ich w niepotrzebnych potyczkach. No i jak je uzupełniać…

– Życie to wieczny przepływ energii, która przyjmuje różne formy – zauważa James Redfield. Nie musimy widzieć tych przepływów, postrzegać aury i tym podobnych – i tak czujemy kolejne zmiany, poruszenia. Czujemy ekscytację albo zmęczenie, spokój albo pobudzenie. Jedno nam się podoba, drugie mniej. Zwykle to „mniej” odczuwamy jako spadek energii, wręcz jej brak – jako ciężar, zastój. Innym razem mówimy, że „złapaliśmy flow”, „jesteśmy na fali”. Chcemy pozostać na tej fali, ubolewamy, kiedy zostajemy z niej „zrzuceni”. Nie lubimy spadków energii! A one przychodzą bez pytania o pozwolenie. I wtedy zastanawiamy się zwykle: co zrobiliśmy „nie tak”? Co przegapiliśmy? Bo prawdopodobnie był sygnał, który podpowiadał, że zapędzamy się za bardzo w którymś kierunku, że nie tędy droga…

James Redfield sporo pisze o takich znakach z przestrzeni, zbiegach okoliczności czy synchronicznościach. Czasem po prostu rzeczy dzieją się same, a czasem idą jak po grudzie. Czy w pierwszym wypadku pozwalasz im się wydarzać? Cieszysz się i przyjmujesz dary losu, w poczuciu, że na nie zasługujesz? A w drugim: czy upierasz się przy jakimś rozwiązaniu, bo „musisz”, bo „tak trzeba”? Krótko mówiąc: czy pozostajesz w kontakcie ze sobą, z życiem? Z tym, co Redfield nazywa uniwersalną energią? Jeśli mu wierzyć, potrafimy przyspieszać lub zwalniać niektóre zdarzenia tylko poprzez sposób, w jaki o nich myślimy. Kiedy więc czujesz odpływ energii, sprawdź, o czym myślisz!

Głaski versus jedność

Pewnie zdarzyło ci się odnotować duże spadki energii po kontaktach z ludźmi. Czy dlatego, że są tzw. wampirami energetycznymi? Niekoniecznie. Raczej dlatego – twierdzą Redfield i Adrienne – że podświadomie rywalizujemy ze sobą o energię. Próbujemy przeforsować swoje zdanie, uprzedzić czyjś ruch. Kontrolujemy innych albo się im podporządkowujemy. Zgadujemy ich intencje, schlebiamy im. Wszystko bierze się stąd, że boimy się być pominięci, niezauważeni, nieważni. Tak jak zdarzało się to w dzieciństwie. To wtedy stworzyliśmy nasze „scenariusze kontroli” i zaczęliśmy dokonywać swoistych „transakcji” energetycznych z otaczającymi nas ludźmi.

Eric Berne, twórca systemu analizy transakcyjnej, opisując to, jak staramy się pozyskać uwagę innych osób, otrzymać od nich pozytywne uczucia („głaski”), tak naprawdę zrelacjonował proces wymiany energii, walki o nią! – Kiedy czujemy się słabi i niepewni – tłumaczy Redfield – często szukamy sposobów na poprawę samopoczucia, wkupując się w łaski innych. Domagając się ich podziwu, uwagi, współczucia, manipulując nimi, próbując nad nimi dominować… Jesteśmy przekonani, że uwagę, miłość, sympatię, aprobatę – czyli wszelkie formy energii – możemy zdobyć tylko od innych ludzi. Po prostu tak działaliśmy jako dzieci, kiedy baliśmy się, że bez innych nie przetrwamy.

W książce „W co grają ludzie” Berne opisuje trzy kluczowe stany osobowości: Rodzica, Dziecka i Dorosłego. Kiedy jesteśmy w stanie Rodzica, korzystamy z dość agresywnych scenariuszy kontroli – zachowujemy się jak Terrorysta albo Śledczy. Stanowi Dziecka odpowiadają bardziej pasywne scenariusze – Berne nazywa je „Biedactwem” albo „Zamkniętym w sobie”. We wszystkich tych rolach toczymy bój (jeśli nie na zewnątrz, to w środku). Dopiero wejście w stan Dorosłego pozwala nam opuścić pole walki: jesteśmy tu i teraz, świadomi swoich uczuć i tego, że możemy dokonywać niezależnych wyborów. Gotowi wysłuchać różnych opinii, bez lęku, że będą odbiegać od naszych. Przestajemy trzymać się kurczowo preferowanej opcji, operować kategoriami „wygrany-przegrany”. Wyrażamy jasno swoje emocje i potrzeby. Korzystamy z intuicji i z wewnętrznego przewodnictwa. Czujemy się podłączeni do energii wszechświata.

Redfield i Adrienne zachęcają do zwrócenia bacznej uwagi na nasze zachowania – zwłaszcza gdy jesteśmy pod wpływem stresu albo odczuwamy niepokój. Sprawdź więc:

  • Czy stajesz się wojowniczy, niecierpliwy, arogancki, zły, zawstydzasz innych lub próbujesz nad nimi dominować? (Terrorysta).
  • Czy jesteś wobec innych podejrzliwy, masz wrażenie, że nie zwracają na ciebie dostatecznej uwagi? Czy nalegasz, wypytujesz, manipulujesz? (Śledczy).
  • Czy utrzymujesz dystans, grasz trudnego do rozgryzienia? Czy z lęku przed oceną unikasz sytuacji, w których musiałbyś się otworzyć? (Zamknięty w sobie).
  • Czy wiecznie narzekasz i skupiasz się na problemach, mając nadzieję, że inni przyjdą ci z pomocą? (Biedactwo).

Kiedy już wiesz, w co grasz, ustal ze sobą, czy chcesz to robić. Może lepiej przyznać się do swoich odczuć, przerwać sytuację? Oczywiście, taka demaskacja działa w obie strony.

Jeśli rozpoznajesz, że tracisz energię z powodu gry innych, możesz powiedzieć:

  • „Wydaje mi się, że chcesz, żebym się ciebie bał” (do Terrorysty).
  • „Lubię cię, ale kiedy jestem z tobą, czuję się krytykowany” (do Śledczego).
  • „Wydaje mi się, że się wycofujesz i trzymasz dystans. Jak się czujesz?” (do Zamkniętego).
  • „Czuję się, jakbyś czynił mnie odpowiedzialnym, za to, co się dzieje w twoim życiu” (do Biedactwa).

Tak naprawdę jednak nie ma potrzeby, by analizować ludzi (a tym bardziej ich zmieniać). – Jeśli w obecności innych czujesz złość, lęk, zablokowanie, masz poczucie wyższości, krzywdy albo zagubienia, prawdopodobnie bierzesz właśnie udział w walce o energię – twierdzi Redfield. Zbadaj, co dokładnie czujesz. Czego potrzebujesz od danej sytuacji. Czego chcesz. Skontaktuj się ze swoim wnętrzem, przejdź do stanu Dorosłego. Przyglądaj się swoim codziennym kontaktom z ludźmi. Jakim głosem najczęściej komunikujesz? Dziecka, Rodzica czy Dorosłego? Od czego to zależy? Jak wpływa na przepływ energii między wami, na twoje samopoczucie? Czy jesteś w tej relacji prawdziwy? A może masz skłonność do kontrolowania przepływu między sobą a innymi? Kiedy czujesz się wyczerpany, a kiedy pełen energii? Bardzo pomocne w tych badaniach okazuje się ciało. Zwykle szybko pokazuje, kiedy wpadłeś w pułapkę rywalizacji o energię: sztywnieje, kurczy się, zaciska. Śledź ruch energii w ciele: co w tej chwili dzieje się w moim brzuchu? Kiedy zaczęła mnie boleć szyja?

Redfield i Adrienne dużo miejsca poświęcają pięknu w naszym otoczeniu – twierdzą, że podnosi ono poziom energii. Zalecają częste wizyty w parkach, świątyniach, ogrodach; kontemplowanie liścia, kwiatu. Albo kąpiele świetlne: obmywanie się promieniami jasnego światła (możesz sobie wybrać kolor takiego strumienia i temperaturę). Wśród sposobów na podniesienie energii w miejscu pracy wymieniają (obok przerw na ćwiczenia rozciągające i słuchania muzyki relaksacyjnej) takie remedia, jak: otaczanie się ważnymi przedmiotami i budującymi słowami (fotografie, obrazki, pamiątki, afirmacje), trzymanie na biurku kwiatów (i wdychanie ich zapachu), wreszcie – powolne podlewanie rośliny i wsłuchiwanie się w dźwięk wody.

 

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>