Porządki w głowie, zmiany w życiu. Od czego zacząć?

Porządki w głowie, zmiany w życiu. Od czego zacząć?
Porządki w głowie, zmiany w życiu. Od czego zacząć? (fot. iStock)

Sprzątanie ma psychologiczną moc – daje energię do działania. Czy jednak wystarczy wyrzucić zbędne przedmioty? Czy nie powinniśmy też zrobić porządków w głowie? Wyjaśnia psycholog Anna Kocwa-Karnaś.

Co roku zagracamy nie tylko przestrzeń w naszym mieszkaniu, ale też zaprzątamy sobie głowę nowymi pomysłami i postanowieniami. Zwykle są to nowe-stare pomysły, których nie udało nam się zrealizować wcześniej. Wciąż szarpiemy się w negatywnych automatyzmach myślowych, które obniżają nasze poczucie wartości, roztrząsamy przykre zdarzenia czy powtarzamy te same błędy. Umysł ma to do siebie, że skupia się wtedy na tym, co mu serwujemy, czyli aktywizuje te rejony w mózgu, które wywołują negatywne emocje. Złe samopoczucie dostajemy więc na własne życzenie! Mentalne porządki warto robić nie tylko raz do roku, wraz z noworocznymi postanowieniami, a codziennie. Rano nastawmy się na konkretne działanie, a wieczorem na jego podsumowanie.

Jak się do tego zabrać? Od czego zacząć?

Po pierwsze: najlepiej od razu.
Nie czekać na jutro, na poniedziałek, na pierwszego, na słońce, na urlop, na dziesięć kilo mniej. Jeśli coś jest dla nas ważne, nie odkładajmy tego na lepszy moment, bo ten lepszy jest właśnie tu i teraz.

Po drugie: pracujmy nad jedną rzeczą w danym momencie
Nie rzucajmy się na głęboką i zimną wodę bez rozgrzewki. Nie zmieniajmy wszystkiego za jednym zamachem. Wybierzmy jedną rzecz i skupmy się na niej, pamiętajmy, zmiana nawyku jest niebywale trudna. Nie łapmy się za wywracanie życia do góry nogami, bo zrobi się tylko większy bałagan i nic nie uzyskamy.

Na przykład jeśli ktoś chce być bardziej otwarty na ludzi, to nie znaczy, że musi codziennie chodzić na imprezy i poznawać nowych przyjaciół, wystarczy zrobić to kilka razy w miesiącu.

Wyznaczmy sobie jeden cel do wykonania raz na 3–4 tygodnie, zapamiętajmy go i skupmy się na nim, bo stare nawyki myślowe i zachowania uwielbiają do nas wracać jak bumerang, więc musimy skupić się na tym, nad czym właśnie pracujemy. Jak oswoimy się z pierwszym, dołączmy następny cel, który będzie kształtować nasze myślenie.

Po trzecie: podkreślajmy wszystkie dobre rzeczy, które wynikają i mogą wyniknąć ze zmiany.
Zapiszmy je sobie i przypominajmy o nich w chwilach słabości i zwątpienia. Pamiętajmy, aby włączyć w to rodzinę, dzieci, przyjaciół. Coś jest dobre dla ciebie? Pomyśl, na ile jest to dobre dla twoich dzieci, partnera, dla przyjaciół i bliskich. Podkreślajmy sobie wszystkie plusy zdrowotne, rozwojowe, towarzyskie.

Po czwarte: Policzmy, ile na tym zarobimy.
Na serio. Zaktywizujmy ten „mózg matematyczny”. Rzucasz palenie, słodycze, alkohol? Wow, za rok nie tylko będziesz zdrowsza, ale też będzie cię stać pojechać na wakacje do ciepłych krajów. Obliczmy koszta globalnie, nie tygodniowe, ale na rok. Pomyślmy, ile mielibyśmy w kieszeni pieniędzy, gdyby postanowienia z ubiegłego roku przetrwały… Chcesz być pewniejsza siebie, wyjść z toksycznego związku, zmienić pracę? Dokładnie zaktywizuj swoje szare komórki i wyobraź sobie, ile zyskasz pieniędzy (tak, pieniędzy!), jeśli wprowadzisz swoje zamiary w czyn. Szukaj zysków i licz sumiennie!

Po piąte: Wyobraźmy sobie, co będzie za 5 lat, jeśli tego nie zrobimy.
Lęk (w niewielkim nasileniu) też motywuje do działania, uwalniają się wówczas neurohormony w mózgu, które wpływają na cały układ nerwowy. Ważne, aby zmotywować się i zacząć, a następnie dostrzec w sobie i wokół siebie pozytywny rozwój.

Jak wytrwać w zmianie i nie wrócić do starego bałaganu?

Nie utrzymamy porządku, jeśli nie będziemy regularnie, wręcz rytualnie wykonywać pewnych czynności. Zarówno w myślach, jak i w działaniu. Traktujmy zmianę jako niezbędny rozwój, zdobycie czegoś nowego, a nie utratę czegoś starego. Nowe doświadczenia, nowe możliwości. Przyznajmy się, że jeśli chcemy coś w swoim życiu zmienić, to znaczy, że coś nam doskwiera, że nie jest dla nas dobre. Sam proces zmiany bywa trudny, bo walczymy z nawykiem (dlatego często mamy wrażenie, że robimy coś wbrew sobie), ale pamiętajmy, że najważniejszy jest cel, finał tego procesu. I to nadal jestem JA na tym finiszu, bo nic nie dzieje się poza mną czy moim umysłem. Jeśli zintegrujemy tę pozytywną część siebie, to nie będzie problemu z powrotem do starego myślenia, działania, uczucia czy schematu, bo tamto przestanie już po prostu istnieć, nie będzie dla naszego umysłu ważną siłą napędową.

Anna Kocwa-Karnaś neuropsycholog kliniczny, trener rozwoju osobistego, terapeutka i wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>