Potrzebuję żebyś mnie przytulił, czyli jak ważne jest przytulanie

Każdy, niezależnie od płci ma różną potrzebę bliskości w zależności od naszej historii dotyku pierwotnego. (fot. iStock)

Dotyk to prosta, a zarazem skomplikowana rzecz. Klucz do zadowolenia, poczucia bezpieczeństwa i bliskości. Katarzyna Łempicka i Joanna Zawadzka uczą, jak na co dzień obdarować się swoją obecnością wzmocnioną uważnym dotykiem.

Jak ważny jest dotyk w związku?

Katarzyna Łempicka: Uważny i umiejętny dotyk pobudza naturalne procesy samoleczenia organizmu. Dzięki zwykłemu masażowi obniża się poziom kortyzolu, hormonu stresu, a podwyższa poziom serotoniny – hormonu szczęścia. Idealną sytuacją byłoby po całym dniu stresów znaleźć czas na kojący wzajemny dotyk, nawet przez chwilę rozmasować sobie bolące miejsca. Ważne jest także to, w jaki sposób się codziennie witamy: czy mijamy przed drzwiami łazienki czy przedpokoju, wracając z pracy, czy może przytulamy się na dzień dobry i na dobranoc.

Nie zawsze jednak mamy ochotę na dotyk. W codziennym życiu pojawiają się konflikty, bariery, pretensje. Jak budować bezpieczną przestrzeń dla dotyku?
Joanna Zawadzka: Wyjście do drugiego człowieka zaczyna się od bycia „przy sobie”. Najpierw trzeba skupić się na sobie, uspokoić oddech i myśli. Koncentracja na ciele jest podporą uważności i oderwania się od świata przymusów. Istotną kwestią są też granice. W relacji z drugą osobą wolno nam mieć swoją przestrzeń oraz przestrzeń dla dwojga, chroniącą nas przed resztą świata. Powinniśmy dbać o to, żeby nikt jej nie przekraczał, co, niestety, często się zdarza.

Kiedy? W jakich przypadkach?
Katarzyna Łempicka: Pomijając otwartą przemoc do przekraczania granic dochodzi wtedy, gdy nie potrafimy ich zakomunikować. Robimy to zwykle ze strachu, braku pewności siebie, podporządkowywania się tzw. autorytetom oraz kiedy sami nie jesteśmy pewni tego, co czujemy. Tymczasem jednego dnia mogę mieć ochotę być przytuloną czy pocałowaną, a drugiego – nie, i to jest też w porządku. Jeśli nie sygnalizuję, że moje granice są przekraczane, to o swoje złe samopoczucie mogę mieć pretensję tylko do siebie. Jasny komunikat jest ważny, gdyż druga osoba często wcale nie chce nas ranić. Z tym wiąże się kolejny popełniany w postrzeganiu, a zarazem w komunikacji błąd: reakcja typu: „ja jestem ofiarą, a ty mnie krzywdzisz”. Można to odwrócić, przejmując całkowicie odpowiedzialność za swoje samopoczucie i mówiąc o nim.

Czyli bezpieczna relacja to taka, w której komunikujemy się na bieżąco i szczerze.
Joanna Zawadzka: Na warsztatach zachęcamy: „Zapytaj drugiej osoby, jak chciałabyś być dotknięta”, „Poproś, by pokazała to na tobie”, „Upewnij się, czy to jest to”. Albo: „Powiedz swojemu partnerowi, że potrzebujesz dwóch godzin dla siebie, poproś, by on zajął się dzieckiem”. Nie można być cudowną partnerką, jeśli nie zna się i nie rozumie samych siebie. Czasem warto zapytać o intencję dotyku: „Czy ty chcesz mnie pogłaskać, bo sprawia ci to przyjemność, czy robisz to dla mnie?”. Przy czym obie sytuacje są OK. Kiedy widzimy, że partnerowi pod wpływem naszego dotyku sztywnieje kark lub że unika on kontaktu wzrokowego, możemy się domyślić, że ten dotyk nie jest dla niego przyjemny. Jeśli partner chce nas pogłaskać po głowie, a wcześniej spędziłyśmy godzinę na układaniu włosów, to te głaski przyniosą jedynie wybuch złości. Można wtedy zdobyć się na odpowiedź na spokojnie: „Kochanie, byłam przed chwilą u fryzjera i wolałabym przytulenie niż głaskanie po włosach”. Można też proponować: „Chciałabym, żebyś pomasował mi kark” lub powiedzieć po prostu „Potrzebuję, żebyś mnie przytulił”. A potem docenić taki gest, podziękować. Dotyk wyzwala oksytocynę, a to hormon, który wzmacnia zaufanie i wywołuje chęć do dalszego kontaktu.

Kto bardziej potrzebuje bliskości fizycznej: kobiety czy mężczyźni?
Joanna Zawadzka: Każdy, niezależnie od płci, ma różną potrzebę bliskości w zależności od naszej historii dotyku pierwotnego. Często mężczyźni nie lubią być dotykani lub tolerują dotyk tylko w określonych miejscach. To dlatego, że kulturowo maja być twardzi i silni i nie dostrzegają magii dotyku poza sypialnią. Kobiety z kolei mówią, że tęsknią za takim dotykiem bez celu.

Katarzyna Łempicka: Pamiętajmy, wystarczą drobne gesty: kiedy jedno siedzi przy komputerze, a drugie podejdzie do niego, żeby go pogłaskać czy zrobić masaż karku. Warto nauczyć się w taki sposób odprężać i masować różne części ciała.

Joanna Zawadzka: Uczestnicy warsztatów często boją się, że zrobią drugiej osobie krzywdę. Dotykają więc bardzo delikatnie. Kiedy podchodzę do takiej pary i naciskam konkretne miejsce bardzo mocno, często słyszę: „O to mi chodziło”. Tłumaczę wtedy różnicę między naszymi dotykami, pozwalam, by ktoś doświadczył jej najpierw na swoim ciele. Często w jednym miejscu mięsień jest bardzo napięty, a w innym można swobodnie po nim przepłynąć. Tłumaczymy: „Pokaż i zapytaj się: tak czy mocniej?”. Warto zastanowić się, czego ta druga osoba by chciała. Trzeba też dodać, że im więcej niełatwych relacji w naszym życiu , tym trudniej jest nam wejść w bliskość z obawy, że gdy się odsłonimy – zostaniemy odtrąceni lub skrzywdzeni. Dlatego jedno z naszych ćwiczeń polega na tym, by patrzeć sobie w oczy. Tylko tyle i aż tyle.

Katarzyna Łempicka: Kiedy traktujemy drugą osobę jako tę, która ma zrekompensować nam krzywdy z dzieciństwa, trudno o prawdziwą bliskość. Zwykle wtedy potrzebna jest praca nad sobą, a często głęboka terapia. W związek powinny wejść dwie osoby odpowiedzialne za siebie i swoje zranienia. Nie możemy wymagać od partnera, by je uzdrowił. Słowa „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego” można zinterpretować następująco: „Najpierw pokochaj siebie, a gdy już siebie kochasz, szanujesz, masz wysokie poczucie własnej wartości, znasz i akceptujesz swoje wady i zalety, czyli znasz siebie i potrafisz o siebie zadbać – wyjdź w pełni mocy na zewnątrz i zobacz drugą osobę. Jaka ona jest, czego potrzebuje? Postaraj się ją wspierać w byciu szczęśliwą osobą, ale wracaj do siebie tak często, jak tego potrzebujesz”.

Katarzyna Łempicka – magister fizjoterapii, fizjoterapeutka uroginekologiczna, instruktorka pilatesu i treningu w ciąży. Współpracuje z Klinikami Ortoreh w Warszawie i Promotus w Granicy k. Warszawy.

Joanna Zawadzka – coach, masażystka Lomi Lomi Akamana, bodyworkerka, instruktorka fitness i pilates. Wspólnie prowadzą „Przez dotyk do serca. Warsztat dla dwojga”