fbpx

Praca z wewnętrznym dzieckiem – sposób na problemy z poczuciem własnej wartości

Praca z wewnętrznym dzieckiem - sposób na problemy z poczuciem własnej wartości
Wszystkie nasze powracające problemy – w tym z poczuciem własnej wartości – mają związek z głębokimi zranieniami z okresu dzieciństwa. (Fot. iStock)

Zdaniem niemieckiej terapeutki Stefanie Stahl wszystkie nasze powracające problemy – w tym z poczuciem własnej wartości – mają związek z głębokimi zranieniami z okresu dzieciństwa. Uleczy je praca z wewnętrznym dzieckiem.

Idealna sytuacja to wyrastać w domu pełnym ciepła, miłości i akceptacji. Ale prawdopodobnie jeśli czytasz ten tekst, twoje początki nie były idealne. Po czym można to poznać? Zwykle po tym, że brakuje ci czegoś, co psychologia określa zaufaniem pierwotnym. Czegoś, dzięki czemu wierzysz w siebie i czujesz się bezpiecznie w świecie zewnętrznym. Aby doszło do zaburzenia tej pierwotnej ostoi, nasze dzieciństwo wcale nie musi być trudne, gorzkie i traumatyczne – choć czasem i takie bywa – wystarczy, że rodzice czegoś nie dopilnowali, na coś nie zwrócili uwagi, coś zaniedbali, nie potrafili okazywać uczuć czy empatii – bo też nikt ich tego nie nauczył.

Suma doświadczeń z dzieciństwa buduje część naszej osobowości, którą nazywamy wewnętrznym dzieckiem. Zapisuje się ona w nieświadomości i wpływa na nasze późniejsze reakcje. Lęki, smutki i wszelkie nieszczęścia zebrane we wczesnych latach kodują się trwale w naszym umyśle i ciele, tworząc to, kim jesteśmy. Na szczęście zapisują się w nas też dobre doświadczenia, ale to te pierwsze są przyczyną problemów w dorosłym życiu – skrzywdzone wewnętrzne dziecko zrobi bowiem wszystko, by nie powtórzyły się przykre sytuacje z przeszłości. Oczywiście na swój niedojrzały, naiwny sposób, czasem dosłownie rozwalając nam życie.

Dlatego praca z wewnętrznym dzieckiem jest tak potężnym narzędziem rozwoju osobistego, i tak niezbędnym. Stefanie Stahl, niemiecka terapeutka, twierdzi, że to klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich naszych problemów. – Obserwując wiele sporów, można zauważyć – jeśli zna się ich mechanizmy – że nie prowadzą ich pewni siebie dorośli, lecz to ich wewnętrzne dzieci walczą ze sobą – pisze w książce „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko”. Jej zdaniem, dopiero gdy poznamy to skrzywdzone dziecko w sobie i zaprzyjaźnimy się z nim, odkryjemy swoje głęboko skrywane tęsknoty i skaleczenia. Dzięki temu nasze poczucie wartości wzrośnie, a nasze wewnętrzne dziecko odnajdzie bezpieczną przystań.

Kilka podstawowych informacji

Oprócz wewnętrznego dziecka istnieje w nas także „ja” dorosłe, które można nazwać wewnętrznym dorosłym lub Dorosłym. To jest nasza część racjonalna, rozsądna, podejmująca ważne decyzje. I to ona powinna zaopiekować się „ja” emocjonalnym. Aby nie komplikować sprawy, Stefanie Stahl proponuje uprościć nasze wewnętrzne uniwersum (na które – w zależności od nurtu psychoterapeutycznego składają się też np. wewnętrzny rodzic czy wewnętrzny krytyk) i skupić się właśnie na tych dwóch postaciach. Z małym uściśleniem: nasz Dorosły ma do ogarnięcia tak naprawdę dwoje dzieci – Stahl nazywa je Dzieckiem Słońca i Dzieckiem Cienia. To znaczy Dziecko jest jedno, ale metaforycznie w ten sposób można wyrazić jego dwa główne stany. Jak łatwo się domyślić, Dziecko Słońca to wszystkie pozytywne doświadczenia, które przekształciły się w schematy myślowe zakodowane pod hasłem: „Jestem OK”, a Dziecko Cienia to negatywne przekonania występujące pod szyldem „Nie jestem OK”.

W każdym z nas istnieje tzw. wewnętrzne dziecko. Oprócz tego, siedzi w nas również „ja” dorosłe, które można nazwać wewnętrznym dorosłym. (Fot. iStock)

Ważne, by zrozumieć, że każdy, absolutnie każdy ma w sobie zarówno Dziecko Cienia, jak i Dziecko Słońca. Każdy z nas doświadczył bowiem jakichś zranień. – Wynikają one z samej istoty dzieciństwa: przychodzimy na świat mali, nadzy i całkowicie bezbronni – pisze Stahl. – W każdym z nas jest zatem Dziecko Cienia, które czuje się słabe, małe i myśli o sobie, że jest nie w porządku – dodaje. To pocieszające, że wszyscy mamy jakieś braki, coś do przepracowania, ale i alarmujące, bo oznacza, że pracę z wewnętrznym dzieckiem powinien wykonać praktycznie każdy.

I teraz najważniejsza informacja: aby rozwiązać problemy naszej teraźniejszości, trzeba najpierw na głębszym poziomie zrozumieć, na czym właściwie polega problem. Czyli z kąta musi wyjść nasze Dziecko Cienia. I przemówić. My zaś mamy je usłyszeć, zrozumieć i zaakceptować. Dlaczego siedzi w kącie? Cóż, zwykle sami je tam spychamy – w końcu kto ma ochotę czuć się smutnym czy skrzywdzonym albo wracać cały czas do przykrych sytuacji z przeszłości. Na potrzeby wewnętrznej pracy taką podróż trzeba będzie jednak odbyć. Ale w miarę szybko z niej wrócimy. Zaraz potem zajmiemy się bowiem Dzieckiem Słońca – czyli wzmacnianiem pozytywnych wzorców myślowych oraz tym, jak „karmić” to dziecko i sprawiać, by jak najjaśniej świeciło. Dokładny opis tej pracy znajdziesz w książce „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko”, tu przedstawię jedynie najważniejsze etapy.

Etap 1. Odkryj swoje dziecko cienia

Weź kartkę formatu A4. Narysuj na niej sylwetkę dziewczynki lub chłopca – w zależności od swojej płci. To twoje Dziecko Cienia. Po prawej i lewej stronie jego głowy napisz: „mama” i „tata” lub „mamusia” i „tatuś” – jeśli tak zwracałeś się do rodziców w dzieciństwie. A teraz przypomnij sobie przynajmniej jedną sytuację, której doświadczyłeś jako dziecko w relacji z matką i w której poczułeś się niezręcznie. Zostałeś niedostrzeżony, zawstydzony lub upokorzony. Na podstawie tej sytuacji wypisz hasła, które przychodzą ci do głowy. Najpierw określ, jaka była twoja matka. To samo powtórz z ojcem lub innym opiekunem z wczesnego dzieciństwa. Oto niektóre z negatywnych cech, jakie mogą ci przyjść do głowy: zimna, kontrolująca, wredna, nadopiekuńcza, niezainteresowana, niekonsekwentna, surowy, nieobliczalny, uległy… Następnie zastanów się, czy odgrywałeś jakąś określoną rolę w rodzinie. Ratownika, pośrednika między rodzicami, przyjaciela mamy? Zapisz też typowe stwierdzenia twoich rodziców, np.: „Poczekaj, aż ojciec wróci”, „Spójrz na siostrę, jest o wiele grzeczniejsza niż ty”, „Jesteś dokładnie taki jak twój dziadek”.

Nad głową swojej postaci narysuj linie łączące dziecko z rodzicami i rodziców ze sobą. Zanotuj różne aspekty ich relacji: „Ciągle się kłócili”, „Ona była stanowcza, a on uległy” itp. A teraz postaraj się wczuć w Dziecko Cienia, aby dotrzeć do głębokich, nieświadomych przekonań, które w wyniku tego, co zanotowałeś, ukształtowały się w tobie w postaci schematów myślowych. Charakteryzują się one określonymi sformułowaniami, np.: „Jestem…”, „Potrafię…”, „Mogę,…”, „Nie mogę…”, lub wyrażają ogólne założenia o świecie i ludziach, np. „Mężczyźni są….”, „Prawda to….”.

Oto najczęstsze schematy dotyczące poczucia własnej wartości: „Jestem nic nie wart”, „Jestem głupi”, „Nie jestem godny miłości”, „Nic nie potrafię”, „Nie mogę nic czuć”, czy relacji z innymi: „Jestem dla innych ciężarem”, „Zawsze muszę mieć się na baczności”, „Jestem silniejszy niż ty”. Swoje właśnie odkryte schematy myślowe zanotuj na brzuchu Dziecka Cienia (brzuch symbolizuje nieświadomość). Następnym krokiem będzie próba wyłonienia spośród nich głównego schematu myślowego. Pozostałe są tylko jego wariacjami.

Etap 2. Oddziel swojego dorosłego od dziecka cienia

Twój Dorosły musi teraz przejąć stery. Czyli – kierując się rozsądkiem, który reprezentuje – musisz rozpoznać, kiedy masz do czynienia z wzorcami Dziecka Cienia, i zrozumieć, że miałbyś w sobie inne wzorce, gdyby twoi rodzice inaczej się zachowywali lub po prostu byli inni. – Jeśli myślisz o sobie: „Jestem bezwartościowy”, twój Dorosły musi rozpoznać, że to bzdura, ponieważ każdy człowiek jest wartościowy sam w sobie – tłumaczy Stahl. Następnie twój Dorosły musi to wytłumaczyć Dziecku Cienia i powtarzać to za każdym razem, gdy schemat znów wypłynie na powierzchnię podczas jakiejś sytuacji.

Etap 3. Wzmocnij dorosłego

– Aby uleczyć swoje Dziecko Cienia, potrzebujesz silnego i dającego oparcie wewnętrzne Dorosłego – pisze Stahl. Musisz być dla siebie samego oparciem. I wiedzieć, że Dziecko Cienia zachowuje się jak… dziecko, czyli bywa męczące, denerwujące, krnąbrne… Ale nigdy nie jest złe. Spróbuj się przyzwyczaić do tego, że od tej pory będziesz toczyć ze sobą nieustający dialog wewnętrzny, podważając błędne schematy myślowe i przekonując Dziecko Cienia, że jest kochane i akceptowane takie, jakie jest. Stahl radzi, by starać się nie myśleć i nie mówić o sobie: „Boję się zostać odrzucony, porzucony, skrzywdzony”, tylko: „Moje Dziecko Cienia boi się zostać odrzucone, porzucone, skrzywdzone”. To daje ci właściwy dystans do swoich problemów emocjonalnych. A kiedy jakaś sytuacja ujawnia w tobie znajome uczucia, gdy czujesz strach, niepewność, smutek czy złość, nawiąż kontakt z tymi uczuciami, oddychaj głęboko przeponą i mów do siebie w myślach: „Moje kochane Dziecko Cienia, możesz tu teraz być, witam cię”. Zawsze mów do niego przyjaznym tonem, możesz sobie wyobrazić, że je przytulasz lub bierzesz na kolana. – Zobaczysz, że im głębiej je zaakceptujesz, tym będzie ono spokojniejsze – przekonuje Stahl. I dodaje: – Kiedy mówisz do niego, używaj słów prostych, zrozumiałych dla małego dziecka.

Na początku pracy z Dzieckiem Cienia dobrze jest powiedzieć do niego coś w rodzaju przemowy zaczynającej się np. od słów: „Kochane Dziecko Cienia, nie było ci czasem łatwo z mamą i tatą. Mama była zwykle zmęczona i zestresowana, a tata gderał na mamę i na ciebie. Dlatego byłeś zawsze grzeczne i ciche, by nie stanowić dla nich problemu. Bardzo ważne jest, żebyś wiedziało, że to nie była twoja wina. To mama i tata popełnili błędy, a nie ty. Gdyby byli mniej zmęczeni, częściej okazywaliby ci, jak bardzo cię kochają…”. To oczywiście przykład, możesz użyć własnych słów i odwołać się do swoich przeżyć. Ważne, by od tej pory Dziecko Cienia nie przejmowało kontroli nad twoim zachowaniem. Ono może być smutne, złe lub przestraszone, ale to Dorosły ustala, co się będzie działo. Słuchaj go i pozwalaj mu mówić o tym, co czuje i co myśli, ale ostatecznie to ty decydujesz, jak postąpisz. Dobrym ćwiczeniem jest też napisanie listu do Dziecka Cienia, tak jakby zrobiła to kochająca mama lub tata, którzy chcą zapewnić, że troszczą się o nie i kochają. Pomoże ci w tym zdjęcie przedstawiające ciebie z dzieciństwa. Połóż je przed sobą i pisz.

Etap 4. Odkryj swoje dziecko słońca

– Dziecko Słońca to wewnętrzny stan, który wszyscy kochamy – pisze Stefanie Stahl. To umiejętność bycia tu i teraz, spontaniczność i niczym niezmącona radość. Dziecko Słońca jest ciekawe, kreatywne, lubi żarty i paplaninę, nie porównuje się z innymi i nie przejmuje tym, jakie wrażenie na nich robi. Wszyscy nosimy w sobie ten potencjał. Dlatego teraz zrób odwrotną wersję pierwszego ćwiczenia i poszukaj pozytywnych schematów myślowych, które cię ukształtowały.

Ponownie narysuj postać, dorysuj jej też buzię i ją pokoloruj – niech będzie jak najbardziej żywa i radosna. Napisz „mama” i „tata” po obu stronach głowy, ale tym razem zastanów się nad ich zaletami. Przypomnij sobie dobre chwile, jakich doświadczyłeś w ich towarzystwie albo w towarzystwie innych opiekunów, i poszukaj pozytywnych schematów myślowych. Oto przykładowe: „Jestem kochany”, „Jestem wartościowy”, „Mogę być sobą”, „Życie jest lekkie”, „Mogę stawiać granice”, „Zrobię to”. Wybierz dwa z nich i zapisz je na klatce piersiowej swojego Dziecka Słońca (w okolicach serca). Przypomnij sobie negatywne schematy z pierwszego ćwiczenia. Może uda ci się je teraz zmienić na pozytywne. O ile z „Jestem bezwartościowy” może być łatwo, bo przekształcasz je na: „Jestem wartościowy”, co jest absolutną prawdą, to trudniejsze przypadki, jak „Jestem brzydki”, lepiej zmieniać stopniowo i delikatnie, na przykład na: „Jestem wystarczająco ładny”. Jeśli uważasz, że „Jestem ważny” jest dla ciebie zbyt przesadne, możesz stworzyć takie nowe schematy, z którymi się będziesz dobrze czuł, na przykład dodać: „Jestem ważny dla moich przyjaciół”. Kolejne ćwiczenie to sporządzanie listy swoich zalet czy listy wartości. Zapisz je nad głową swojego Dziecka Słońca, bo to znaczy, że wzmacniają twój umysł, czyli twojego Dorosłego.

Etap 5. Zakotwicz w sobie dziecko słońca

Połóż przed sobą rysunek, stań prosto i skieruj uwagę na przestrzeń brzucha i klatki piersiowej. Przeczytaj na głos swoje pozytywne schematy myślowe i poczuj je w sobie. Przywołaj sytuację z życia, kiedy były prawdziwe lub kiedy są prawdziwe. Teraz przejdź w myślach do swoich zasobów – cech i wartości. Przywołaj je wszystkimi zmysłami, poczuj ich siłę. Sprawdź, co wywołuje w twoim ciele sama myśl o nich, ale też, co czujesz, gdy wypowiadasz je na głos. Poczuj to wszystko razem. Tak właśnie twoje ciało czuje Dziecko Słońca. Jak najczęściej przyzywaj tę radosną część siebie, dawaj jej powody do radości i zabawy. Pamiętaj, to podstawa zbudowania silnego poczucia własnej wartości.

Samoakceptacja na co dzień

Samoakceptacja nie polega na tym, że wszystko w sobie uważam za wspaniałe. Oznacza to, że akceptuję swoje mocne strony i swoje słabości – pisze Stefanie Stahl. I dodaje, że to, w jakim stopniu siebie akceptujemy, zależy od skali samopoznania. Wszak możemy akceptować tylko to, czego jesteśmy świadomi. Jest to tym samym zaproszenie do stałego poszerzania wiedzy o sobie. Jeśli z lęku przed bolesną prawdą zamykamy na nią oczy, to z jednej strony siebie chronimy, ale też nie pozwalamy na rozwój. Ucieczka, unikanie – to strategie typowe dla Dziecka. A przecież mamy wzmacniać w sobie Dorosłego. Aby być w pełni dorosłymi, musimy być zatem wobec siebie szczerzy. I uważni. Ale też życzliwi. Chwalmy się za to, co nam wychodzi. Świętujmy małe i większe sukcesy. Ale też nie bójmy się siebie samych za coś przepraszać, pamiętając, że zawsze wtedy przepraszamy swoje skrzywdzone Dziecko Cienia. Za co? Na przykład za to, że zbagatelizowaliśmy pierwsze oznaki przeziębienia. Za to, że za dużo pracujemy i zarywamy noce. Za to, że nieustannie je karcimy. Ale też troszczmy się o Dziecko Słońca – róbmy jak najczęściej to, co sprawia, że się dobrze czuje. Bez doświadczania przyjemności na co dzień będziemy spychać je do cienia. I zawsze pytajmy siebie, czyli nasze wewnętrzne dziecko, czego teraz potrzebuje. – Nie chodzi o to, byśmy byli mili i grzeczni, ale byśmy postępowali zgodnie ze swoimi wartościami i zaspokajali swoje podstawowe potrzeby – twierdzi Stefanie Stahl. Przekonajmy też Dorosłego, że każdą decyzję można odwołać. Jeśli okaże się, że była błędna – można ją zmienić. I nie zapominajmy o swoim hobby – zajmując się nim, bierzemy odpowiedzialność za swoje samopoczucie. Nikt inny nie zatroszczy się o nas, jeśli nie zrobimy tego sami.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>