fbpx

Radykalne Wybaczenie pozwala wyjść z roli ofiary i pożegnać smutek

Żegnaj smutku
fot. iStock

Najskuteczniejszy sposób wybaczania? Według angielskiego nauczyciela Colina Tippinga – twórcy Radykalnego Wybaczania – uznać, że nie ma czego wybaczać. Dla niektórych – nie do przyjęcia, dla wielu – prawda, przed którą z pokorą pochylają głowę.

Wybaczenie krzywd zajmuje czasem wiele lat, pochłania mnóstwo energii. Ile trudu, zmagań, napięć! Odsuwamy od siebie bolesne wspomnienia, a one uparcie wracają. Już, już wydaje nam się, że trochę odpuściliśmy, czujemy w sobie więcej przestrzeni, horyzont się przejaśnia, po czym – buch! – przychodzi kolejna fala złości, żalu… Rana krwawi: coś się zaciska w środku, czarne chmury przesłaniają nam świat.

Według Colina Tippinga dzieje się tak dlatego, że wybaczając w sposób tradycyjny, ludzie próbują zrównoważyć w sobie dwie przeciwstawne energie: chęć przebaczenia i potrzebę potępienia. Ta druga bierze się stąd, że w tzw. tradycyjnym wybaczaniu nie sposób wyjść poza świadomość ofiary. Grzęźniemy w niej, pielęgnujemy przekonanie, że spotkało nas coś złego. A przecież zło powinno być ukarane! Niektórzy potrafią trwać w takim klinczu do końca życia, zatruwając je sobie dzień po dniu, pogłębiając ból, który już dawno mógłby zostać zniwelowany…

Radykalne Wybaczanie jest bardzo radykalne. Mówi: „Halo, halo! Czy aby nie próbujesz dodać sobie ważności z powodu doznanych krzywd? Czy nie za bardzo przywiązujesz się do swojej historii? Długo jeszcze będziesz w tym tkwić? Odpowiada ci rola ofiary? To wygodne, obarczać innych winą za różne niepowodzenia życiowe, prawda?”.

Być może czujesz się teraz oburzona, być może powróciło jakieś przykre wspomnienie… Przecież to, co on czy ona ci wtedy zrobili, było naprawdę straszne! Tipping sam mówi: „Wiem, rozumiem twój gniew. Ale nie każę ci lubić tej osoby. Nie każę ci utrzymywać z nią kontaktów. Nie każę ci nawet odstępować od dochodzenia swoich praw na drodze sądowej (jeśli są ku temu podstawy). Proponuję ci tylko wyjść poza dramaty dnia codziennego i spojrzeć z innej perspektywy. Z góry. Uwierzyć, że ponad tymi dramatami jest coś więcej… Dużo więcej”.

Uzdrawiający taniec

W książce „Radykalne Wybaczanie” Colin Tipping przytacza historię o zwyczaju Indian Navaho, chroniącym członków plemienia przed ugrzęźnięciem w stereotypie ofiary. Przyjmują oni, że dzielenie się z innymi własnym zranieniem pomaga, owszem, to zranienie uleczyć, ale do czasu… Zbyt częste sięganie do tego rodzaju wspomnień nadaje im moc. Navaho zbierają się, by wysłuchać ze współczuciem historii osoby, która czuje się skrzywdzona. Może ona opowiedzieć o swoim cierpieniu raz, drugi, trzeci… Ale nie więcej. Kiedy po raz czwarty podejmuje temat, członkowie plemienia odwracają się do niej tyłem. Znaczy to: „Dość, wystarczy! Wysłuchaliśmy twojej historii trzy razy. Rozumiemy i szanujemy twój żal. Ale nie będziemy dłużej patrzeć, jak rozdrapujesz rany”. Tak naprawdę osoba, której to dotyczy, dostaje bardzo silne wsparcie – wspólnota pomaga jej uwolnić się od zadawnionego bólu.

Tipping mówi: „Wróć do swojej historii, po czym porzuć ją”. Obiecuje, że dzięki Radykalnemu Wybaczaniu uwolnisz się od świadomości ofiary. Czy jesteś na to gotowa? Jeśli tak, twój świat się zmieni. Bo w Radykalnym Wybaczaniu nie ma winy ani ofiar, znika podział na to, co dobre, a co złe, co słuszne, a co karygodne. Są za to lekcje-doświadczenia, przez które mamy przejść, żeby mogła się dokonać transformacja. Jest wyższy porządek rzeczy lub – jak kto woli – boski plan. Na tym planie wszystko jest doskonałe – nawet jeśli w danej chwili ta doskonałość pozostaje niewidoczna.

Colin Tipping jest przenikliwym teoretykiem, ale też zapamiętałym gawędziarzem – chętnie przytacza barwne opowieści, przypadki. Ten, który zyskał sobie ogromną popularność, odwołuje się do doświadczeń siostry autora, Jill, a dokładniej do historii jej małżeńskiego kryzysu. Dzięki chłodnemu, raniącemu zachowaniu męża, Jill mogła dotrzeć do głęboko zakopanego bólu z dzieciństwa. Dotyczył on ojca, jego oporów przed okazywaniem czułości, które doprowadziły Jill do następujących wniosków: 1. Tata mnie nie przytula, czyli mnie nie kocha. 2. To moja wina, coś jest ze mną nie w porządku. 3. Nigdy nie będę „dość dobra” dla żadnego mężczyzny.

– Zgodnie z prawem rezonansu – zapewnia autor „Radykalnego Wybaczania” – przyciągamy ludzi, którzy ukazują nam nasze przekonania, ograniczenia, problemy. To szansa, żeby rozpoznać zranienie, przyjrzeć się mu, uleczyć. Tipping twierdzi więc, że „za każdym razem, gdy ktoś cię denerwuje albo budzi w tobie negatywne emocje, otrzymujesz okazję do uzdrowienia”. Zgodnie z założeniami Radykalnego Wybaczania wszystkie strony zaangażowane w trudną sytuację dostają to, czego potrzebuje ich dusza, zgadzają się na to doświadczenie. Tipping nazywa to „uzdrawiającym tańcem”. Oczywiście bez wiary w wyższy plan trudno nam będzie to wszystko przyjąć…

Zostaw stare, twórz nowe

A co, jeśli nie dostrzegasz żadnej lekcji w tym, co cię spotkało, nie mówiąc już o doskonałości? Jeśli czujesz (albo myślisz), że nie potrafisz wybaczyć? – Nie szkodzi – zapewnia Tipping. – Wypełnij arkusz Radykalnego Wybaczania (dostępny w książce lub na www.metoda-tippinga.pl). Sprawdź, czy coś się zmieni. Udawaj, aż to, co udajesz, stanie się twoją drugą naturą – zachęca twórca metody. I zapewnia, że jest to dużo lepsze od pewnych form wybaczania (a właściwie pseudowybaczania), do których się czasem odwołujemy. Zalicza do nich m.in.: wybaczanie płynące z poczucia racji (to arogancja!), obdarzanie wybaczaniem (szczyt arogancji, zwłaszcza gdy się to komunikuje „obdarowanemu”) czy zapominanie krzywd (może to przypominać wyparcie, cenne doświadczenia warto jednak zachować w pamięci).

Są też, oczywiście, krzywdy, które wydają się być całkowicie wyjęte z kategorii wybaczania, a mimo to… Tipping wspomina jeden z programów Oprah Winfrey, w którym prowadząca gościła matkę zamordowanego mężczyzny. Kobieta opowiadała o tym, jak przebaczyła mordercy, jak przez lata odwiedzała go w więzieniu. Ale to nie wszystko – co jakiś czas gościła go u siebie na obiedzie! Winfrey nie potrafiła wydobyć z siebie głosu…

Ważne jest, by zrozumieć, że wybaczając, oddajemy przysługę przede wszystkim sobie. Nie musisz już obmyślać kary czy zemsty, gromadzić w sobie „śmieci emocjonalnych”, zatruwać myśli i ciała, narażać się na ataki złości, depresję i choroby. Przestajesz tkwić w przeszłości, a odzyskane siły możesz zainwestować w coś, co da ci satysfakcję, poczucie spełnienia, przyjemność… „Rozpamiętywanie krzywd w dużym stopniu ograbia nas z energii” – pisze Tipping. „Kiedy wybaczasz, odzyskujesz energię, którą możesz wykorzystywać do tworzenia w życiu tego, czego naprawdę pragniesz. Oczywiście, poprawią się także twoje stosunki z ludźmi, zarówno w domu, jak i w pracy, ponieważ o wiele przyjemniej będzie przebywać w twoim towarzystwie”.

Pod przykrywką gniewu

Jak to wszystko zrobić? Tipping proponuje parę narzędzi, zapewniając, że do ich zastosowania nie potrzeba żadnych specjalnych umiejętności, dyscypliny czy głębokiej wiary. Można wypełnić arkusz Radykalnego Wybaczania, wziąć udział w ceremonii, skorzystać z indywidualnej sesji, ewentualnie z płyty „Trzynaście kroków Radykalnego Wybaczania” (nagranie trwa 7 minut, w tym czasie należy odpowiedzieć twierdząco na 13 prostych pytań). Wystarczy więc odrobina gotowości.

Pierwszy etap procesu polega na opowiedzeniu swojej wersji zdarzenia (drugiej osobie, samemu sobie) lub „powierzeniu” jej kartce papieru. Przeżywamy więc daną sytuację na nowo – bez szukania usprawiedliwień i okoliczności łagodzących – z punktu widzenia ofiary. Pozwalamy ujawnić się dawnemu bólowi. Kolejny etap to wyrażenie tego, co czujemy w związku z tą sytuacją. Tipping obala mit, według którego istnieją emocje pozytywne i negatywne, a tych drugich należy unikać. Jego zdaniem nie ma tak naprawdę negatywnych emocji – są tylko te, które mogą wywierać na nas negatywny wpływ, dlatego że je tłumimy (tzw. pozytywne myślenie to tylko forma wyparcia).

Radykalne Wybaczanie pozwala sięgnąć do tych stłumionych emocji, choćby gniewu… Ale gniew jest tak naprawdę emocją wtórną, przykrywką dla tzw. bólu pierwotnego. Pod tą przykrywką mogą się kryć głęboko upchnięte: smutek, wstyd, strach… Jesteś gotowa je uwolnić? Potem będziesz mogła przejść do kolejnych etapów: zamknąć swoją historię, zinterpretować ją na nowo, wreszcie przyjąć i zaakceptować nową perspektywę. Arkusz będzie prowadził cię krok po kroku, sprawdzając na bieżąco twoje odczucia, gotowość do wybaczenia (w niektórych miejscach wystarczy po prostu postawić krzyżyk).

Inny proponowany przez Tippinga sposób polega na napisaniu trzech listów do osoby, do której żywimy żal. W pierwszym wyładuj całą swoją wściekłość. Nie przebieraj w słowach, możesz nawet grozić swojemu krzywdzicielowi zemstą. Płacz, krzycz w poduszkę albo wykonaj jakąś pracę fizyczną, która pomoże ci uwolnić gniew. Następnego dnia napisz drugi list – już mniej gniewny i mściwy. Znajdź w sobie współczucie do adresata i możliwość wybaczenia. Trzeciego dnia znów zasiądź do pisania – w ostatnim liście opisz nowe spojrzenie na całą sytuację. Zakomunikuj, że dostrzegłaś ukryty w niej dar, że była ona potrzebna dla twojego rozwoju. Oczywiście żadnego z tych listów nie wysyłaj! One służą tobie, twojej przemianie. Druga osoba nie musi być w nią wtajemniczona. – Ale dzięki temu, co zrobisz, jej podejście do sprawy też się zmieni, niejako automatycznie – zapewnia Tipping. Dobrze jest odwołać się do rytuału: spalić listy (podobnie zresztą jak arkusze) albo oddać je wodzie.

Pozostaje jeszcze kwestia przebaczenia samemu sobie. Często okazuje się, że w stosunku do siebie jesteśmy dużo mniej wyrozumiali niż wobec innych. Na szczęście i w tym wypadku można skorzystać z podobnych narzędzi – arkuszy, listów… – Poza tym – przypomina Colin Tipping – ludzie to nasze odbicia, dlatego wybaczając innym, zawsze wybaczamy też sobie. To potężny krok w ewolucji! Przestać osądzać, nawet jeśli nie rozumiemy motywacji czyjegoś działania. Przestać walić się wciąż w pierś w poczuciu winy i szukać jej u innych. Niemożliwe? A gdyby jednak?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>