Czarna owca w rodzinie – 2 historie

123rf.com

Siedziała na przyjęciu komunijnym bratanka męża, gdy z zadumy wyrwał ją czyjś głos: „Bo u nas nie ma rozwodów. Tylko ten Maniek ze wsi się rozwiódł, no ale on pił, to się nie liczy”. Gdyby wiedzieli, że mam romans, coś w jej środku śmiało się. Że zakochałam się w młodszym od siebie o 10 lat liderze zespołu heavy metalowego. Nie domyślają, że gdy całujemy się w parku, nie przeszkadza mi deszcz i że upijamy się piwem, chociaż nigdy go nie piłam, bo to „niekobiece”. Gdyby oni wiedzieli, jak on dobrze mnie rozumie. Zauważył, że boję się ludzi, że nawet gdy się uśmiecham, mam w oczach smutek. Potrzebujesz luzu, namiętnego seksu. I tego wszystkiego właśnie z nim doświadczam. Spędzamy ze sobą coraz więcej czasu, mieszka na sąsiednim osiedlu. Pyta gdzie ja byłam przez te wszystkie lata, a ja chyba nie żyłam. Przy Piotrze jest mi dobrze, nie zastanawiam się co wypada robić w niedzielę, a co nie. Mogę wygłupiać się godzinami, mogę też płakać i mówić czego się boję. Gdy usłyszałam jego słowa: „Budzisz we mnie czułość, jesteś taka delikatna. Napompuję ci koła w rowerze.”, poczułam jak płyną mi łzy. Oni nie wiedzą, że on chce ze mną być, dla niego wszystko jest tak mało skomplikowane. Rozwiodę się, postanowiła Marianna, kończąc schabowego.

Gdy w rodzinie Artura padło słowo „rozwód”, zawrzało. To skandal, orzekły ciotki. Mąż krzyczał: Przestałaś zarabiać, dbać o dom, zainteresowałaś się jakimiś głupotami, a w końcu zdradziłaś mnie i to z kim!? Z wyrzutkiem społecznym. Długowłosy, młodszy, w zabłoconym terenowym samochodzie. Wstyd! Oszukałaś mnie i całą moją rodzinę! Kocham go, pasujemy do siebie, odpowiedziała Marianna. Złożyła pozew o rozwód i wyprowadziła się z córką do Piotra. Artur jakiś czas potem pojawił się na urodzinach szwagra z Zosią, zaradną koleżanką z pracy, która przyniosła przyszłej teściowej sernik na zimno. Z truskawkami.