fbpx

Dziecko tak, małżeństwo niekoniecznie

Dziecko tak, małżeństwo niekoniecznie
fot.123rf

– W jedno małżeństwo rodzina wepchnęła mnie prawie siłą, pytając, bo jeśli nie teraz – to kiedy? Mój szanowny chłopak uparł się na dzieci, twierdząc, że niedługo będziemy na to za starzy. Dziękuję, mam ciekawsze zajęcia – mówi Monika, od sześciu lat singielka.
Co jest najważniejsze w życiu singla – poszukiwanie partnera, kariera zawodowa, spotkania ze znajomymi, czy może zupełnie coś innego?

Według najnowszych badań zrealizowanych na zlecenie serwisu Sympatia.pl przez TNS Pentor, single mniej niż osoby żyjące w związkach cenią sobie kwestię rodzicielstwa. Zaskakujące jest jednak to, że kwestia ta jest najwyżej w hierarchii wartości singli. Potomstwo jest przez singli cenione bardziej niż małżeństwo oraz kontakty ze znajomymi i przyjaciółmi.

Czekając na „ten” moment

Praca zawodowa znalazła się dopiero na trzecim miejscu (8 proc.) wśród wymienianych przez singli wartości. Burzy to stereotyp singla jako osoby stawiającej głównie na pracę i pęd ku karierze zawodowej. Okazuje się też, że singiel nie jest zamkniętym i samotnym egoistą, który boi się wziąć odpowiedzialność za drugą osobę, bo – jak wyznał w ankiecie – rozważa poważny związek i założenie rodziny, ale dopiero wtedy, gdy nadejdzie odpowiednia pora i spotka odpowiednią osobę.

– Byłam sama przez jakiś czas i nie dlatego, że nikt mnie nie chciał – tłumaczy na forum internautka. – Po prostu nie spotkałam wtedy właściwej osoby. Ten „stan cywilny” nie miał nic wspólnego z byciem nieszczęśliwą. Rozumiem, że dla niektórych bycie z drugą osobą jest celem samym w sobie. Bo nie umiem sobie inaczej wytłumaczyć, jak pojawienie sie drugiej osoby u mojego boku nagle miałoby mnie uszczęśliwić? Może wzbogacić moje życie, ale szczęście rodzi sie w głowie, nie w drugiej osobie.

Praca zawodowa znalazła się dopiero na trzecim miejscu (8 proc.) wśród wymienianych przez singli wartości. Burzy to stereotyp singla jako osoby stawiającej głównie na pracę i pęd ku karierze zawodowej. Okazuje się też, że singiel nie jest zamkniętym i samotnym egoistą, który boi się wziąć odpowiedzialność za drugą osobę, bo – jak wyznał w ankiecie – rozważa poważny związek i założenie rodziny, ale dopiero wtedy, gdy nadejdzie odpowiednia pora i spotka odpowiednią osobę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Warto zaznaczyć, że wartości singli są także mocno uzależnione od tego, czy są to single „z wyboru”, czy single „wdowcy”.

W przypadku singli „z wyboru”, a więc grupy wiekowo młodszej, na pierwszym miejscu pojawiła się realizacja w pracy zawodowej, kontakty z przyjaciółmi i wykształcenie. Osoby te wysoko cenią sobie wartości związane z samorozwojem, realizowaniem siebie i własnych ambicji. Ci single częściej też oceniają swoje życie jako ciekawe i intensywne.

Prawdopodobnie właśnie dlatego też ta grupa ta pozostaje w dużym stopniu bierna w poszukiwaniach drugiej połówki (tylko 13 proc. tych osób aktywnie szuka kogoś, z kim mogłaby stworzyć związek).

Dlaczego single, tacy jak Ania, tak bardzo cenią sobie życie bez partnera?

– A kto powiedział, że mam się jakoś specjalnie spieszyć i starać? – pyta Monika (31 lat), singielka od sześciu lat. – Już jeden „śmiertelnie poważny” związek przeżyłam i nie zamierzam się ponownie spieszyć. Choć najbliżsi naciskają z każdej strony, wypytując na każdym możliwym spotkaniu, kiedy mam zamiar dorosnąć. Jakby ślub był wyznacznikiem mojej dojrzałości. W jedno małżeństwo rodzina wepchnęła mnie prawie siłą, pytając, że jeśli nie teraz, to kiedy? Mój ówczesny, szanowny chłopak uparł się na dzieci, twierdząc, że niedługo będziemy na to za starzy. Dziękuję, mam ciekawsze zajęcia. Fitness, kino, imprezy do białego rana – bez oglądania się na partnera – ostatnio odkryłam nawet tenis. Póki co, jakoś specjalnie nie brakuje mi związku.

– Z jakichś dziwnych powodów coraz częściej postrzegamy bliski związek jako kłopot, a nie jako źródło satysfakcji z życia – mówi Joanna Heidtman, psycholog i socjolog, ekspertka akcji „Pokolenie singli. – Ci, którzy doświadczyli porażek i trudności w związkach – które przecież są ich naturalną częścią – mają nawet swoje osobiste „dowody” na to, że nie warto i jeszcze szybciej rezygnują z budowania bliskiej relacji.

– Single to ludzie, którzy często wiele wymagają od siebie i od osób, z którymi się spotykają – prywatnie i zawodowo, dlatego trudno im spotkać potencjalnego partnera, zwłaszcza, jeśli nie jest to ich cel a jedynie jedna z wielu możliwości o mniejszym znaczeniu – dodaje z kolei Katarzyna Kuklińska (Collegium Civitas). – Na pewno jednak zmieniło się podejście singli do takiego stylu życiu, coraz więcej z nich dostrzega, że takie życie to świadomy wybór i ma się wpływ zarówno na to, że żyje się bez partnera jak i na to, JAK się żyje.

W przypadku „wdowców”, a więc singli starszych, o wiele większe znaczenie mają wartości społeczne, a więc rodzicielstwo, relacje z dziećmi, kontakty ze znajomymi oraz przyjaciółmi – z których są szczególnie zadowoleni, a także życie duchowe. Realizowanie się w pracy zawodowej jest dla nich mało istotne.

Nie całkiem szczęśliwi

Biorąc pod uwagę ogólne zadowolenie z życia, trzeba przyznać, że single nieco rzadziej niż pozostali respondenci deklarują, że są szczęśliwi. Co więcej, zarówno single „z wyboru” jak i single „wdowcy” udzielali w tej kwestii podobnych odpowiedzi. W obu tych grupach 1/3 respondentów przyznała, że nie jest do końca szczęśliwa.

Czego brakuje do szczęścia singlom? Jak się okazuje, to brak stałego związku determinuje istnienie poczucia niespełnienia w życiu osobistym, a to odbija się na ogólnej ocenie własnej sytuacji życiowej. Single czekają więc na kogoś, kto wniesie w ich życie pozytywne zmiany.

Czy to oznacza, że związek jest receptą na szczęście?

– Absolutnie nie i nie zależy to od wieku – przekonuje psycholog Ewa Klepacka, ekspertka akcji „Pokolenie singli”. – Ale myślę, że młodsze singielki, które, jak wynika z badań, uważają życie w pojedynkę jedynie za stan przejściowy, mogą mieć nadzieję, że kiedy do szczęścia przestanie wystarczać im: satysfakcja z pracy, dobra sytuacja materialna, rozwijanie własnych pasji, to przyjdzie czas na „gwarantujący szczęście” związek. A tymczasem to mit.

– Nie wierzę, że mógłbym spotkać kiedyś osobę, z którą stworzyłbym własna rodzinę – pisze na forum singiel pro publico bono. – A skoro nie wierzę, to nie będę tracił sił na poszukiwania. Zamiast się załamywać, staram cieszyć się najdrobniejszymi nawet sukcesami, dostrzegać szczęście tam, gdzie inni widzą tylko powód do narzekania. Udzielam się społecznie, jestem oddany mojej pracy nauczyciela. Praca z dziećmi jest wymagająca i bywa męcząca, ale daje ogromną satysfakcje i siłę do dalszych działań. Bycie samemu nie musi oznaczać depresji, rozpaczy, złości, egoizmu itp.

Jak twierdzi Ewa Klepacka, szczęście to zadowolenie z życia i poczucie spełnienia uzależnione w 80 proc. od stopnia samorozwoju i samorealizacji, a tylko w 10 do 15 proc. od bycia w związku.

– Lokowanie poczucia własnej wartości i ważności, a także poprawy samopoczucia na zewnątrz; w dobrach materialnych czy innych ludziach – to błąd. Bo zawsze można mieć jeszcze lepszy samochód, więcej pieniędzy i bardziej romantyczny związek, tylko co z tego? Po jakimś czasie apetyt rośnie. Jednak nie należy mylić chęci posiadania związku z otwarciem się na ludzi. Osoby, które czują się szczęśliwe mogą świadomie decydować się na bycie singlem, ale jednocześnie mają wiele do dania innym ludziom. Mają wielu przyjaciół, bliskie relacje z rodziną, ciągle nowe pasje i pomysły na życie, i właśnie dlatego czują się zadowolone i spełnione.

– Stały partner – owszem, ma swoje pozytywne strony – uważa Monika. – Ale ja póki co dostrzegam więcej negatywnych aspektów w nim związanych. Mój obecny styl życia nie pozwoliłby mi na poważny związek. Rzadko bywam w domu, sporo pracuję, nie umiałabym zrezygnować ze swoich zajęć i oczywiście nocnych wypadów. Chłopak tylko by mi przeszkadzał. Może i jestem egoistką, ale na razie dobrze mi z tym.

– Najgorsze są zagorzałe singielki z dzieckiem – stanowczo stwierdza diablo. – Najgorsze, że z wyboru matki dzieci bez ojca będą kalekami psychicznymi niepotrafąiacymi samemu stworzyć zdrowych relacji w związku i radzić sobie w życiu.

– Udzielam się społecznie, jestem oddany mojej pracy nauczyciela – dodaje internauta pro publico bono, z zawodu nauczyciel, który uważa, że nie podoba się kobietom i na zawsze pozostanie singlem. – Praca z dziećmi jest wymagająca i bywa męcząca, ale daje ogromną satysfakcję i siłę do dalszych działań. Bycie samemu nie musi oznaczać depresji, rozpaczy, złości, egoizmu . Mimo, że gdzieś w głębi serca chciałbym spełniać się we własnej rodzinie, to jednak realnie wiem, że tak nie będzie. Dlatego też spełniam się – czy to w pracy, czy to poprzez zaangażowanie się w działalność społeczną. Nie wolno narzekać i siedzieć w domu, trzeba wyjść do ludzi i być dla ludzi.

Singiel w czasie wolnym

Single nieco częściej – w porównaniu do pozostałych respondentów – mają czas wyłącznie dla siebie.

Preferowane sposoby spędzania wolnego czasu wśród grupy osób żyjących w pojedynkę zasadniczo nie odbiegają upodobań pozostałych Polaków. Podobnie jak oni, single swój wolny czas spędzają głównie na oglądaniu telewizji oraz filmów na DVD (25 proc.).

Jednak osoby żyjące w pojedynkę „z wyboru” zdecydowanie częściej stawiają na aktywne życie towarzyskie – spotkania ze znajomymi oraz wspólne wypady do miasta preferuje 17 proc. badanych. Warto też zaznaczyć, że sposób spędzania czasu wolnego jest mocno uzależniony od wieku. Telewizja, spacery, czy czytanie książek wybierają starsi single. Młodsi single (25-34 lat) i ci „z wyboru” zdecydowanie wolą wyjścia się poświęcić życiu towarzyskiemu. Dużą popularnością cieszy się też komputer i surfowanie w sieci.

„Wdowcy” preferują natomiast „klasyczne” formy spędzania wolnego czasu, a więc oglądanie telewizji, spacery, czytanie książek czy gazet. Częściej również spędzają wolny czas w gronie rodzinnym.

Artykuł pochodzi z serwisu Sympatia.pl