Wizerunek potrzebny od zaraz

123rf.com

Jak budować autorytet

– Świadome kreowanie wizerunku zaczyna się od pytania: „Jak chcę być postrzegany?” – mówi dr Srebnicki. – Na przykład nauczycielka najczęściej chce być autorytetem, kimś, komu należy się szacunek, kto jest też postrzegany jako osoba zdecydowana. Ale jeżeli założy rajstopy z lecącym oczkiem i będzie czuć od niej dym papierosowy, zrodzi to pewien dysonans. Takim wizerunkiem wysyłałaby uczniom sprzeczne komunikaty: „Jestem kimś niechlujnym, lekceważę zasady” – i drugi: „Macie mnie słuchać i naśladować, bo jestem tu autorytetem”.

Niektórzy nauczyciele myślą, że już z racji samej roli społecznej przysługuje im szacunek. A tak nie jest. Nawet Margaret Thatcher przeszła szkołę mówienia, akcentu, manier. Dzięki temu – jako kobieta z nizin – wydobyła się do high class.

Zamieszanie z wizerunkiem bierze się często stąd, że wychowano nas w przekonaniu: „Ważniejsze jest to, co człowiek sobą reprezentuje, niż to, jak wygląda”. To przeświadczenie wielu z nas prowadzi na manowce. Dlaczego?

– Jest bardzo mało ludzi ciekawych tego, co sobą naprawdę reprezentujemy – mówi dr Srebnicki. – Przyjaciele, psycholodzy może są tym zainteresowani. Reszta chce tylko najłatwiej i najszybciej załatwić z nami swoją sprawę. Nie zastanawiają się, co mamy w środku, zwłaszcza gdy z wierzchu zobaczą niemodne, pogniecione ciuchy.

Miejsce na „ja” w konwencji

– Do tej pory chodzę z plecaczkiem, podobnie jak mój znajomy minister – mówi Piotr Onikki-Górski. – Nie możemy się odzwyczaić. Jeżdżę do pracy na rowerze. W pokoju mam szafę i przebieram się. Nie jestem wyjątkiem, mój teść, który w Finlandii jest sędzią, również dojeżdża do pracy rowerem. Można pogodzić pasję, bycie sobą i przestrzeganie dress code’u.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »