Wizerunek potrzebny od zaraz

123rf.com

To nie są ekstrawagancje. Konwencja nie oznacza unifikacji, tylko podpowiedź, jak się zachować w danej sytuacji. Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że to efekt działania społeczeństwa, które jednostkę tłamsi. Człowiek zawsze może odnaleźć w konwencji swoje miejsce, czasem na obrzeżach, a czasem w centrum. Zazwyczaj jednak wszyscy się mieścimy w jej granicach.

– Jeśli zawsze chodzę w dżinsach i swetrze, to zapewne znaczy, że forsuję samego siebie za wszelką cenę, a więc bardzo zależy mi na wizerunku, tyle że jestem w innym miejscu niż to, dla którego byłby typowy – stwierdza dr Tomasz Srebnicki. – Skupiony jestem na tym, co czyni mnie unikalnym: mój strój, mój sposób mówienia, moje gadżety. Wizerunek osoby oryginalnej zawsze czemuś służy, np. unikaniu konfrontacji z tym, że jest się samotnym, że poza oryginalnością niewiele się ma w życiu. Zmiana wizerunku oznaczałaby przyznanie się do tego, że jest się takim samym człowiekiem jak inni.

Ktoś, kto chodzi zawsze w swetrze z liceum i podartych dżinsach, jest postrzegany jako osoba roztrzepana, żyjąca w innym świecie, zagubiona, poświęcająca się sprawom nadrzędnym. A to daje mu uwagę i uznanie. Wykorzystuje więc innych do tego, by spełniali jego potrzebę podziwu i uwagi. Tak radzi sobie z poczuciem niskiej wartości, uzyskuje opiekę, ciepło. Ale jednocześnie – bojkotuje swój sukces, możliwość zrealizowania ambicji zawodowych. Przez wrażenie, jakie robi na innych, nie jest brany pod uwagę przy awansie czy delegowaniu do ważnych projektów. No nie pasuje…

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »