fbpx

Rodzeństwo bez rywalizacji – czy to możliwe?

Rodzeństwo bez rywalizacji - czy to możliwe?
Rywalizacja między rodzeństwem ma swoje plusy: wyrabia odporność, uczy jak się bronić i godzić. Ale podsycana przynosi więcej szkody niż pożytku. (Fot. iStock)

Narodziny rodzeństwa odbierane jest przez dziecko jako wydarzenie, które powoduje, że nagle wszystkiego jest mniej. Mniej czasu spędzanego sam na sam z rodzicami, mniej ich uwagi, mniej pochwał. Rolą rodziców jest pokazanie, że odtąd będzie nie tyle więcej, ile pełniej i zadbanie o pozytywne relacje między rodzeństwem. Bo te relacje mają ogromny wpływ nie tylko na dzieciństwo pociech, ale także na ich dorosłe życie i życie przyszłych rodzin.

Jak to się dzieje, że w rodzinie sąsiada brat i siostra gotowi są skoczyć za sobą w ogień, a w mojej żyją jak pies z kotem? Dlaczego mój syn z lubością tyranizuje  młodszą siostrę, a syn koleżanki opiekuje się swoją niczym ojciec?  Takie pytania zadaje sobie wielu z nas. Na ogół poniewczasie. Bo kiedy dzieci są małe, skupiamy się przede wszystkim – co zrozumiałe –  na zapewnieniu im poczucia bezpieczeństwa, opieki, a w miarę jak rosną – na tym, czy respektują nasze zakazy i nakazy. Relacjami między synem i córką zajmujemy się na ogół wtedy, gdy się kłócą i biją. Zupełnie nie doceniamy ich znaczenia dla rozwoju każdego dziecka, kształtowania jego charakteru, stosunków z innymi ludźmi. Tymczasem – co zostało dowiedzione – bracia i siostry wywierają ogromny wpływ na siebie nawzajem. Już choćby z tego powodu, że spędzają ze sobą bardzo wiele czasu, w dodatku w niezwykłej bliskości i intymności. Ale także dlatego, że walczą o zyskanie odrębnej tożsamości, która tak naprawdę kształtuje się do szóstego roku życia. Jak dowodzą badania, wczesne doświadczenia w rodzinie przeważają nad późniejszymi wpływami szkoły, kościoła, przyjaciół. A ponieważ więź między rodzeństwem  jest najbardziej długotrwałą z więzi rodzinnych – dłuższą niż ta z rodzicami, partnerami lub z dziećmi – trudno ją przecenić. 

Dlaczego rywalizują?

Psychologowie zgadzają się, że korzenie rywalizacji między rodzeństwem  tkwią w głębokim pragnieniu każdego dziecka, by posiąść wyłączną miłość rodziców. Bo tylko rodzice są źródłem, z którego małe dziecko czerpie wszystko to, co potrzebne jest mu do życia: jedzenie, ciepło, poczucie własnej wartości i wyjątkowości, możliwość poznawania świata, naukę pierwszych umiejętności. 

Narodziny brata czy siostry oznaczają, że nagle wszystkiego jest MNIEJ. MNIEJ czasu spędzanego sam na sam z rodzicami, mniej ich uwagi, mniej pochwał. Rodzeństwo zagraża więc wszystkiemu, co dla dziecka najważniejsze. Malec, który nagle musi dzielić się miłością rodziców z bratem myśli: Może on jest więcej wart ode mnie? A jeśli jest wart więcej, to znaczy, że ja jestem wart mniej! A jeśli jestem mniej wart, to muszę coś z tym zrobić! Zrobić czyli walczyć o to, by być pierwszym, najlepszym. I mobilizuje wszystkie siły, aby mieć to więcej. A jeszcze lepiej, aby mieć wszystko. Mamę i tatę na wyłączność. Zabawki, łakocie i przestrzeń.

Rywalizacja między rodzeństwem ma swoje plusy: Wyrabia odporność i wytrzymałość w trudnych sytuacjach. Uczy jak się bronić i godzić. Zachęca do pracy i wytrwałości. Ale podsycana przynosi więcej szkody niż pożytku. Może doprowadzić do tego, że dzieci staną się wrogami.

Dlatego przed rodzicami stoją bardzo trudne zadania: Zapewnienie każdemu dziecku poczucia bezpieczeństwa, wyjątkowości i miłości. Pokazanie, że z dzielenia się i współpracy płyną same korzyści. Zbudowanie przyjaznych stosunków między rodzeństwem, które procentowałyby w ich dorosłym życiu. Pytanie tylko: jak to robić?

Dobre dobrego początki

Więzi między rodzeństwem rodzą się już w pierwszych dniach ich wspólnego życia. Ale, jak dowodzą badania brytyjskiej psycholog Judy Dunn, pierwsze spotkanie dzieci, do którego rodzice przywiązują tak wielką wagę, ma znikomy wpływ na ich późniejsze relacje. Ważne okazuje się co innego – rozmowa ze starszym dzieckiem o potrzebach i uczuciach nowego członka rodziny i umiejętne włączanie go do opieki nad niemowlęciem. 

Możemy robić to na wiele sposobów. Na przykład przez podkreślanie, że malec też interesuje się starszym bratem. („Zobacz, przygląda się tobie, widzisz?”) Przez zachęcanie do wspólnej zabawy. (Spróbuj zrobić taką minę, jak on.) Zwracanie uwagi na to, czego  potrzebuje. („Chyba się niecierpliwi. Myślisz, że trzeba go przewinąć?”) Dawanie okazji do pomocy. („Możesz podać mi pieluszkę?) Stwarzanie pewnych zwyczajów okazywania sympatii, jak dawanie całusów i mówienie dobranoc. Przez podkreślanie przywilejów wynikających ze starszeństwa, których niemowlę jest pozbawione. Pomoże to starszemu dziecku uświadomić sobie, że jego życie wcale nie jest gorsze od życia braciszka. 

Kiedy zacznie rozumieć, co niemowlę lubi, a czego nie, jakie ma nastroje i jak on, starszy brat, może te nastroje wpływać – bardziej zainteresuje się młodszym rodzeństwem. A z kolei niemowlę, w odpowiedzi na czułą reakcję starszego brata, odpowie uśmiechem, okrzykami radości. Co zachęci go do jeszcze większej wrażliwości i okazywania maluchowi sympatii. I tak dalej…

Rodzice nie mogą usprawiedliwiać się brakiem czasu dla starszego dziecka. Powinni robić wszystko, aby choć chwilę pobyć z nim sam na sam. To niewątpliwie bardzo trudne w pierwszych miesiącach po narodzinach niemowlaka, ale jednocześnie bardzo ważne, bo pomaga starszemu dziecku  uporać się ze spadkiem poczucia własnej wartości. 

Podstawą są pozytywne relacje

Rodzice, niejako odruchowo akcentują różnice między rodzeństwem, zamiast szukać podobieństw. Krytykują zamiast chwalić. I narzekają na to, że dzieci spędzają dużo czasu przed komputerem, zamiast zaproponować im wspólną zabawę. Zapominają, że właśnie poprzez zabawę można uczyć umiejętności społecznych, w tym także dobrych  relacji z  braćmi i siostrami. 

Dlaczego zabawa jest tak ważna? Ponieważ w przyjaznej atmosferze dziecku łatwiej jest zaakceptować siebie i rodzeństwo, łatwiej też zrozumieć uczucia i emocje drugiej osoby. Nie ma jednak nic dziwnego w tym, że  starsze dziecko czuje się czasem sfrustrowane  i złe z powodu czegoś, co zrobiło jego młodsze rodzeństwo. Musi wtedy wiedzieć, że rozumiemy jego uczucia. („To irytujące, kiedy ktoś ci popsuje coś, co zbudowałeś”). Ale powinniśmy też wyjaśniać mu, w jaki sposób funkcjonuje małe dziecko i że niekoniecznie popsuło coś celowo i z premedytacją. Tłumaczmy, że maluchy próbują przyłączać się do zabawy tak, jak potrafią. Sprawdza się w takich sytuacjach opowiadanie starszemu dziecku o zabawnych sytuacjach z jego niemowlęctwa albo oglądanie zdjęć z okresu, kiedy było w wieku młodszego. 

Czasem najlepiej jest wstrzymać się z reakcją. Dzieci na ogół bawią się swobodniej bez dyrygowania dorosłych. Chętniej wtedy eksperymentują z różnymi rolami, a takie eksperymenty są kluczem do rozumienia uczuć i emocji rodzeństwa. Dlatego czasem lepiej stanąć z boku i reagować dopiero wtedy, gdy będzie to konieczne. Najważniejsze jest znalezienie równowagi pomiędzy uważaniem na potrzeby  każdego dziecka i zachowaniem odpowiedniego dystansu do ewentualnych sporów.

Warto zadbać o to, aby nasza rodzina miała jasne i zrozumiałe zasady dotyczące relacji między rodzeństwem. Na przykład: W naszym domu nikt nikogo nie bije i nie przezywa. Przywoływanie tej zasady pomaga o wiele bardziej niż niekonkretna prośba: „bądź grzeczny” .

To nie ja, to on!

Konflikty zdarzają się nawet w najbardziej kochającym się rodzeństwie. To właśnie bliskość powoduje, że bracia i siostry grają sobie na nerwach. Ale w innych sytuacjach ta sama bliskość sprawia, że potrafią się wspierać, okazywać sobie przyjaźń, dobrze się ze sobą bawić. 

Jeśli jednak dojdzie do poważnego konfliktu, zastanówmy się nad jego przyczyną. Czy chodzi o to, jak dzieci się do siebie odnoszą, czy to, jak my je traktujemy? A może jest to symptom  problemów w innej sferze życia? 

Co robić w konkretnej sytuacji, gdy, na przykład, córka krzyczy: „Zabiję go! Zabrał moją komórkę?” Na pewno nie zaprzeczać temu, co ona czuje i nie mówić: „Jak możesz tak się zachowywać, jesteś przecież jego siostrą”. O wiele skuteczniejsze okazuje się nazwanie jej uczuć („ale jesteś wściekła!”), określenie pragnienia („chciałabyś, aby zapytał, czy może ruszać twoje rzeczy”), zachęcenie do kreatywnego wyrażania uczuć („a może byś tak napisała tabliczkę: „własność prywatna” i zawiesiła na półce?”). 

Jeśli dojdzie do bójki, nie napadajmy atakującego, tylko poświęćmy uwagę poszkodowanemu.  („Na pewno cię boli, przyłożę kompres. Brat musi nauczyć się wyrażać swoje uczucia przy pomocy słów, a nie pięści.”)

To naprawdę działa! Studzi temperaturę konfliktu, stwarza „poszkodowanemu” dystans do problemu i daje mu poczucie bycia zaopiekowanym. 

Pamiętajmy o powstrzymaniu się od porównywania dzieci. Nie pytajmy: „dlaczego nie możesz ułożyć rzeczy jak twoja siostra”, tylko powiedzmy, co nam się nie podoba („koszula leży na podłodze”) albo co czujemy („to mnie martwi”) albo, co należy zrobić („miejsce koszuli jest w szafie”). Podobnie z pochwałami. Nie wolno mówić: „jesteś schludniejsza niż twój brat: „tylko podkreślić, co nam się w zachowaniu córki podoba („świetnie posprzątałaś pokój, lubię, gdy masz porządek”). 

Największym grzechem popełnianym rodziców jest narzucanie dziecku roli „niedobrego”, „podłego”, „rozrabiaki”. Może to być taka samosprawdzająca się przepowiednia. Pytanie: „dlaczego jesteś taki niedobry i chowasz bratu piłkę?”, zdecydowanie lepiej zastąpić informacją: „twój brat chce, żebyś oddał mu piłkę”. 

Dzieci nie muszą być traktowane jednakowo. Powinny być traktowane tak, jakby każde z nich czuło się wyjątkowe. Obdarowywanie „po równo”, zamieńmy na „w zależności od potrzeb”. Zapewnienia, że kochamy syna tak, jak jego siostrę, zastąpmy okazywaniem mu, że jest kochany w niepowtarzalny sposób. Nie starajmy się poświęcać każdemu dziecku tyle samo czasu, ale tyle, ile każde z nich potrzebuje.

Bo o co tak naprawdę chodzi? Aby dzieci nie walczyły ze sobą, ale były dla siebie źródłem oparcia, umiały rozwiązywać spory i okazywać sobie miłość. A potem niosły te umiejętności w dorosłe życie.

Kiedy dzieci same nie potrafią się porozumieć:

  1. Zwołaj spotkanie antagonistów. Wyjaśnij jego cel i podstawowe zasady.
  2. Zanotuj, co czuje i czym się martwi każde dziecko i odczytaj im to.
  3. Daj każdemu czas na obronę własnego stanowiska.
  4. Poproś, żeby każde zaproponowało swoje rozwiązanie. Zapisz wszystkie pomysły, ale nie oceniaj ich.
  5. Wybierz rozwiązanie, które mogą zaakceptować wszyscy.

 

Warto przeczytać:

„Rodzeństwo – rywalizacja i miłość”, Jan Parker, Jan Stimpson, Rebis, Poznań 2003;

„Rodzeństwo bez rywalizacji”, Adele Faber, Elaine Mazlish, Media Rodzina, Poznań 1997;

„Najstarsze, średnie, najmłodsze”, Ronald W. Richardson, Lois A. Richardson, GWP, Gdańsk 1999

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze