fbpx

Kobieta jest boginią (cz.2)

Kobieta jest boginią
123rf

Coraz częściej, śladem naszych przodkiń, zasiadamy wspólnie z innymi kobietami, by wzajemnie się wspierać, dzielić mądrością, modlić i śpiewać. O kręgach kobiet opowiada Maria Ela Lewańska.

Jak praktykować bycie ze sobą na co dzień – kiedy jesteśmy zaganiane i nie mamy chwili na oddech? A może to kwestia priorytetów? Nie mamy takiej potrzeby, czy mamy potrzebę, ale brak nam świadomości?

Sądzę, że raczej to drugie: nie mamy świadomości. Potrzeba takiego kontaktu jest naturalna, wrodzona. Tylko o niej zapomniałyśmy.

Tylko jak budować ten szacunek do siebie, a przez to do innych kobiet, każdego dnia, nie od święta? Bo łatwo jest usiąść w kobiecym kręgu i być w siostrzeństwie na moment, wyjątkowo – wtedy jest to proste. Ale być siostrami dla siebie każdego dnia jest znacznie trudniej…

Kiedy właśnie wtedy, gdy jesteśmy tak zaganiane, mamy pracę, dom na utrzymaniu, dzieci – siostrzeństwo jest nam najbardziej potrzebne. Jamie Sams wskazuje, skąd kobieta może wziąć siłę, świadomość – z odosobnienia podczas swojego miesięcznego krwawienia. Będąc sama ze sobą przez trzy dni.

W dzisiejszych czasach to raczej niewykonalne.

To samo mówią kobiety w kręgu: „nie mam możliwości, żadnych”. A ja pytam wtedy: „Kochana, ale pięciu minut nie znajdziesz?”. I okazuje się, że jest to możliwe. I to jest właśnie ta zmiana świadomości – pomyślenie, że to jest moje święte pięć minut, to jest czas dla mnie. Taki komunikat kobieta może przekazać też dzieciom i mężowi: „Jestem święta dla siebie

i dla was przez pięć minut”. Przez ten czas jej nie ma. Nie ma żadnych spraw do niej, nic. Chodzi o zmianę świadomości. Dziś nie możemy – jak dawniej robiły to kobiety – udać się do czerwonego szałasu podczas comiesięcznego krwawienia i być tam ze sobą. Ale każdego dnia możemy mieć dla siebie święty czas, choćby właśnie te pięć minut. I jeśli damy sobie do tego prawo, to nasza świadomość może się rozrosnąć. To przebuduje nasz stosunek do siebie.

Chodzi o to, by umieć sobie powiedzieć od czasu do czasu: „Ja jestem teraz najważniejsza i w tym momencie nic ważniejszego ode mnie nie ma”.

Tak! Powiedzenie tego jest dla wielu kobiet po prostu kosmosem nie do wyobrażenia. Ale to jest jak najbardziej normalne. I potrzebne. Proszę zobaczyć, jak to wszystko jest pięknie pomyślane. Dawno temu, gdy była jeszcze tradycja czerwonych szałasów, kobiety z jednego plemienia miały miesiączkę w tym samym czasie, więc przebywanie ich wszystkich razem w jednym miejscu było czymś naturalnym. Gotowały razem, śpiewały, modliły się, śmiały. I dziś kobietom, na przykład pracującym czy mieszkającym razem, cykle często się wyrównują. Bo jesteśmy siostrami. Zarówno siostrami krwi naszych przodków, jak i siostrami krwi, która nas łączy co miesiąc. To wspólne doświadczenie wszystkich kobiet.

Na przestrzeni tych kilku lat, odkąd spotykasz się w kręgach z kobietami, widzisz, że ich świadomość się zmienia?

Tak, i to jest zmiana totalna. Wcześniej, gdy przychodziły do kręgu, nic nie wiedziały o siostrzeństwie, o podstawowych jego założeniach, dziś wiedzą wszystko. Mają świadomość, że nasze życie to ciągłe wyzwania i nauka, wiedzą, że jesteśmy dla siebie lustrami. I coraz więcej kobiet tęskni za tym, by być siostrami dla siebie, bo jeśli nimi nie jesteśmy, to ranimy swoje dzieci. Jedna z Matek Klanowych mówi o ważności nawiązywania relacji: najpierw ze sobą, ze swoim „ja”, potem z najbliższą rodziną, następnie z kręgiem przyjaciół, a na koniec… z wartościowymi przeciwnikami. Wreszcie: ze wszystkimi istotami, zwierzętami, drzewami, przyrodą… Ale to od siebie, od kontaktu ze sobą trzeba zacząć. Wszelkie inne relacje same się układają, gdy mamy dobrą relację same ze sobą.

Masz jeszcze kontakt z tymi dziewczynami, które przyszły na twój pierwszy siostrzany krąg sześć lat temu? Zmieniły się?

Nie uwierzysz, ale ten krąg działa do dzisiaj!

Nawiązała się prawdziwa siostrzana więź…

Tak, to naprawdę piękna sprawa. Ale nie ma w tym nic dziwnego. Kobiety od wieków spotykają się z kobietami, żeby być razem, tak jak robiły to nasze przodkinie przez tysiące lat. Bliskość rodzi się, gdy przebywamy ze sobą, wspólnie pracujemy, tańczymy i śpiewamy, gdy dzielimy się marzeniami, wizjami, zainteresowaniami, gdy razem świętujemy osiągnięcia i sukcesy, ale i zwierzamy się sobie z naszych klęsk i niepowodzeń, gdy otwieramy się na siebie i na innych. Gdy dzielimy się tym, co mamy i tym, czym jesteśmy. Dlatego kobiety zawsze lubiły przebywać razem. Szczególnie obecnie, w czasach wielkich przemian, bardzo odczuwamy potrzebę wspólnoty. Każda kobieta, która szanuje wszystkie kobiety, łącznie z sobą samą, która akceptuje ich odmienność i unikalność, która dzieli się ze światem wszystkimi swoimi talentami – staje się częścią siostrzeństwa.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze