fbpx

Mimika,postawa,głos

fotochannels.com

Słowami można manipulować. Można w nich wiele zataić. Jeśli chcesz się dowiedzieć, o co chodzi twojemu rozmówcy, przyglądaj mu się uważnie. Jego ciało pozwoli ci właściwie odczytać prawdziwy przekaz.

Jak mi­ło, że wpa­dłaś

Od­wie­dzasz zna­jo­me­go. Otwie­ra ci drzwi i ro­biąc ma­ły kro­czek do ty­łu, by le­piej ogar­nąć cię wzro­kiem, mó­wi: „Och, khm, wi­taj, wi­taj, ehem, hmmm, khm, jak wspa­nia­le, że przy­szłaś, khm, khm”. Po­da­je ci na po­wi­ta­nie rę­kę, wy­pro­sto­wa­ną na peł­ną dłu­gość, je­go dłoń jest stu­lo­na, tak, że do­ty­kasz je­go rę­ki po­wierz­chow­nie. Py­tasz: „Prze­zię­bio­ny je­steś, że tak po­ka­słu­jesz?”. „Nie, nie, już przecho­dzi” – od­po­wia­da. Do tej po­ry sta­li­ście w drzwiach, ale twój zna­jo­my szyb­ko się zmi­ty­go­wał, odsunął się i ze sło­wa­mi „pro­szę, wejdź” wpu­ścił cię do środ­ka. Że­by cię prze­pu­ścić, sta­nął do cie­bie bokiem, je­go no­gi by­ły w ko­la­nach moc­no wy­pro­sto­wa­ne. Jed­no­cze­śnie cof­nął i wcią­gnął w ra­mio­na głowę, przez co szy­ja wy­da­wała się krót­sza i usztyw­nio­na.

Po­czu­łaś się tro­chę nie­swo­jo. W środ­ku zdję­łaś pal­to i trzy­ma­jąc je w rę­kach, za­py­ta­łaś: „Na pew­no ci nie prze­szka­dzam?”. „Nie, nie, skąd­że zno­wu, na­praw­dę mi­ło, że wpa­dłaś” – od­po­wie­dział zna­jo­my, krzy­żu­jąc rę­ce na pier­si. „Gdzie mo­gę po­wie­sić płaszcz?”, py­tasz więc, w du­chu stwier­dza­jąc, że strasz­na z nie­go ga­pa.

„Daw­no się nie wi­dzie­li­śmy, więc naj­wyż­sza po­ra na wspól­ną fi­li­żan­kę ka­wy” – po­wie­dział ko­le­ga, odwiesza­jąc twój płaszcz, od­wra­ca­jąc lek­ko gło­wę i spo­glą­da­jąc w bok. A ty zu­peł­nie bez po­wo­du stwierdziłaś, że czu­jesz się trosz­kę nie­zręcz­nie. W po­ko­ju usia­dłaś na ka­na­pie, a zna­jo­my po­pro­sił: „No, to opowia­daj, co u cie­bie sły­chać”, jed­no­cze­śnie od­wra­ca­jąc się ple­ca­mi i wy­cho­dząc do kuch­ni. Pew­nie po to, by za­pa­rzyć ka­wę, wo­łasz więc: „Z mle­kiem po­pro­szę”! Jed­nak mi­mo mle­ka z pian­ką ka­wa ci nie smaku­je. A po­nie­waż roz­mo­wa ku­le­je, tym bar­dziej skra­casz wi­zy­tę. Opusz­czasz go­ścin­ne pro­gi znajomego z uczu­ciem nie­ja­snej ulgi. Ni­by by­ło mi­ło, a jed­nak… Przy­szłaś nie w po­rę?

Nie­ste­ty tak! Twój go­spo­darz nie chciał być nie­uprzej­my, dla­te­go mi­ło cię po­wi­tał i kil­ka­krot­nie utwier­dzał w za­do­wo­le­niu z two­je­go przyj­ścia. Ale two­ja wi­zy­ta by­ła mu nie na rę­kę i je­go cia­ło ca­ły czas manifestowa­ło nie­za­do­wo­le­nie z od­wie­dzin.

– Atak kasz­lu i chryp­ka pod­czas „bia­łe­go kłam­stwa” to do­wód na brak zgod­no­ści mię­dzy tre­ścią słów a praw­dzi­wą in­ten­cją. Wte­dy czę­sto głos od­ma­wia nam po­słu­szeń­stwa, jak­by nie chciał brać udzia­łu w oszu­stwie. Fakt, że se­kun­dę za dłu­go wi­tał go­ścia w drzwiach, za­my­ka­jąc cia­łem ich świa­tło, jest bar­dzo wy­mow­ny. Kro­czek do ty­łu pod­czas po­wi­ta­nia oraz po­da­nie wy­cią­gnię­tej moc­no do przo­du rę­ki to ozna­ka pra­gnie­nia dy­stan­su, a nie wyj­ścia go­ścio­wi na­prze­ciw. „Stu­le­nie” dło­ni po­da­nej do uści­sku unie­moż­li­wia na­wią­za­nie praw­dzi­we­go kon­tak­tu. Sztyw­na, cof­nię­ta gło­wa ze zblo­ko­wa­ną szy­ją zna­mio­nu­je czło­wie­ka, któ­ry chce za­cho­wać dy­stans, nie chce, by się doń zbli­żyć. Usztyw­nio­ne ko­la­na i wy­pro­sto­wa­ne no­gi świad­czą o tym, że ich wła­ści­ciel naj­chęt­niej nie chciałby się ru­szyć z miej­sca i stał na stra­ży swej prywatno­ści – ana­li­zu­je Be­ne­dykt Pecz­ko.

Za każ­dym ra­zem, kie­dy kła­mał („nie, nie prze­szka­dzasz”), w je­go cie­le po­ja­wia­ły się ja­kieś asy­me­trie, np. skrzy­żo­wa­ne na pier­si rę­ce, prze­krzy­wia­nie gło­wy, spo­glą­da­nie w bok – to wszyst­ko wy­ra­ża kon­flikt mię­dzy prze­ka­zem słow­nym i fi­zycz­nym. Py­ta­jąc, co u go­ścia sły­chać, go­spo­darz od­wró­cił się i wy­szedł – pod pretek­stem za­pa­rze­nia ka­wy od­da­lił się, zy­skał dy­stans. Je­go cia­ło zdra­dzi­ło, jak bar­dzo „pragnął” wysłuchać od­po­wie­dzi. Nie­zbyt uda­na kon­wer­sa­cja jest wy­ni­kiem „luk” w kon­tro­li go­spo­da­rza nad „zadowo­le­niem” z nie­spo­dzie­wa­nej wi­zy­ty; nie był w sta­nie ca­ły czas uda­wać.

Wnio­sek? Choć zna­jo­my sta­rał się te­go nie oka­zać, nie by­łaś mi­le wi­dzia­na.

Szczerość ciała płynie z naszych genetycznych uwarunkowań. Mimika, gestykulacja, modulowanie głosu w zależności od odczuwanych emocji – to wartości, których oszukać się nie da. Amerykańska badaczka Jana Iverston z Uniwersytetu Stanu Indiana odkryła, że nawet niewidomi, niemogący przecież obserwować nawzajem swoich gestów, używają podczas konwersacji takich samych postaw czy ruchów jak osoby widzące.

– Werbalnymi komunikatami możemy manipulować – mówi Benedykt Peczko, specjalista i trener z zakresu mowy ciała. – Możemy próbować zataić emocje, obiekcje i reakcje, używać ogólników i wieloznacznych pojęć, z czego często korzystają np. politycy. Ale sygnałów ciała nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować. Ciało nie kłamie.

Chcesz poćwiczyć rozumienie niewerbalnych sygnałów?

Obserwuj, obserwuj i jeszcze raz obserwuj. Ludzie wokół ciebie prezentują niezbadane bogactwo reakcji i gestów. Najprostszym ćwiczeniem jest… oglądanie telewizji bez dźwięku. Aktorzy muszą grać całym ciałem, by nadać postaci pozory realności – czasem robią to w nieco przerysowany, łatwy do zaobserwowania sposób. Możesz też oglądać „nieme” programy typu talk- show, dyskusje telewizyjne czy reportaże.

Wła­śnie te­go szu­ka­łam

Two­ja sio­stra ma uro­dzi­ny. Kupi­łaś jej w pre­zen­cie ró­żo­wy mo­he­ro­wy swe­te­rek; dro­gi, ale zde­cy­do­wa­łaś się na ten koszt, bo by­łaś pew­na, że przy­pad­nie jej do gu­stu. Wrę­czasz jej pacz­kę. Otwie­ra ją, wyj­mu­je swe­te­rek i w pierw­szej chwi­li pod­ry­wa ra­mio­na do gó­ry, jed­no­cze­śnie zgi­na­jąc je w łok­ciach. Te­raz wcią­ga­jąc war­gi do środ­ka, pod­no­si go na wy­so­kość oczu. Rę­ce ma wy­pro­sto­wa­ne, usztyw­nio­ne w łok­ciach. Jed­no­cze­śnie lek­ko od­chy­la się do ty­łu. „No i co, po­do­ba ci się?” – py­tasz. Sio­stra wo­ła: „Jest ab­so­lut­nie prze­pięk­ny!” – lek­ko marsz­cząc nos. Opusz­cza swe­te­rek w dół, na ko­la­na, jej wzrok po­dą­ża za przed­mio­tem i tam na dłuż­szy mo­ment zo­sta­je. „Nie mo­że ode­rwać oczu od pre­zen­tu” – cieszysz się w du­chu, ale tro­chę nie­pew­nie.

Sio­stra dra­pie się w oko­li­cy oka, po­cie­ra ener­gicz­nie nos i mó­wi: „Dłu­go ta­kie­go szu­ka­łam!”. Te­raz kła­dzie na udach dło­nie, grzbie­ta­mi do gó­ry. Przy­cią­ga­jąc łok­cie do cia­ła i usztyw­nia­jąc ra­mio­na oraz wciąż wpatru­jąc się w swe­te­rek, sio­stra do­da­je: „Ależ wspa­nia­ła nie­spo­dzian­ka!”. Głos ma nie­co pi­skli­wy ton i chwi­la­mi tro­chę się ła­mie. Wpraw­nym ru­chem skła­da ciu­szek, cho­wa pod nim dło­nie i spo­glą­da­jąc gdzieś na two­ją bro­dę, gło­śno stwier­dza: „Ca­łe ży­cie ma­rzy­łam o ta­kim swe­ter­ku”! I do­da­je z entuzjazmem: „Na­resz­cie mam coś, co do mnie na­praw­dę pa­su­je. Je­steś naj­lep­szą sio­strą pod słońcem. Nikt ni­gdy nie tra­fił le­piej z po­da­run­kiem”. A ty, choć jej za­chwyt cię cie­szy, nie wia­do­mo cze­mu za­czy­nasz się za­stana­wiać, czy to rze­czy­wi­ście naj­wspa­nial­szy pre­zent, ja­ki do­sta­ła.

Nie­ste­ty nie! Szarp­nię­cie ra­mio­na­mi (jak pod­czas wyj­mo­wa­nia swe­ter­ka) to re­ak­cja na nie­mi­ły bo­dziec. Pre­zent wręcz nie­mi­le siostrę za­sko­czył! Kie­dy pod­no­si go w wy­pro­sto­wa­nych rę­kach, jed­no­cze­śnie odchy­la­jąc się do ty­łu, tak na­praw­dę go od sie­bie od­py­cha. Za­ci­śnię­te usta pod­czas oglą­da­nia pre­zen­tu to ko­mu­ni­kat „nie przyj­mu­ję te­go”. Zmarsz­czo­ny nos pod­czas wy­gła­sza­nia po­chwał zdra­dza ra­czej od­wrot­ne na­sta­wie­nie. Dra­pa­nie się w nos czy oko­li­ce oka ozna­cza kłam­stwo. Rę­ce trzy­ma­ne cia­sno wzdłuż cia­ła to po­sta­wa obron­na, ko­lej­ny gest „nie przyj­mu­ję te­go”. Nie, ten swe­te­rek jej się nie po­do­ba!

– Dla­te­go pod­czas po­chwał od­ma­wia po­słu­szeń­stwa jej głos. Gdy­by na­praw­dę by­ła wdzięcz­na, dzię­ku­jąc, pa­trzy­ła­by na cie­bie. A ona ucie­ka przed kon­tak­tem wzro­ko­wym, spusz­cza­jąc oczy pod po­zo­rem oglą­da­nia swe­ter­ka – mó­wi Be­ne­dykt Pecz­ko.

Dło­nie, któ­re przez ca­ły dia­log spo­czy­wa­ją grzbie­ta­mi do gó­ry, to znak, że ich wła­ści­ciel­ka czu­je się niepew­nie. Jej rę­ce scho­wa­ne pod swe­te­rek jesz­cze wy­raź­niej wska­zu­ją, że coś jest ukry­te (w tym wypadku – praw­dzi­we emo­cje). Po­dob­nie za­chwa­la­nie pre­zen­tu w spo­sób nad­mia­ro­wy – to ko­lej­na metoda, by ukryć roz­cza­ro­wa­nie.

– Za bar­dzo, za du­żo, za moc­no – uwa­ża Be­ne­dykt Pecz­ko. – „Ojej, o tym ma­rzy­łam ca­łe ży­cie!” tchnie tu­taj wiel­ką prze­sa­dą.

Wnio­sek? Nie chcia­ła cię zra­nić, ale nie ku­puj jej wię­cej cu­kier­ko­wych ciusz­ków.

Spę­dzi­my mi­łe przed­po­łu­dnie

Za­pro­si­łaś na ka­wę do knajp­ki Ka­się i Ba­się. Nie zna­ły się wcze­śniej. By­ły dla sie­bie uprzej­me, uśmie­cha­ły się sze­ro­ko, ale…

Usia­dły po prze­ciw­nych stro­nach sto­li­ka, każ­da bli­sko cie­bie, ale da­le­ko od no­wej zna­jo­mej. Zer­ka­ją na sie­bie, ale ani ra­zu nie na­wią­zu­ją otwar­te­go kon­tak­tu wzro­ko­we­go. Pod­czas roz­mo­wy zwra­ca­ją się głów­nie do cie­bie. Ka­sia opo­wia­da o kimś, ko­go Ba­sia nie zna. Ba­sia wspo­mi­na prze­ży­cia, któ­re znasz tyl­ko ty i ona. Ka­sia przez ca­łe spo­tka­nie się krę­ci; wciąż po­chy­la się, po­ru­sza no­ga­mi al­bo wy­cią­ga sto­py da­le­ko przed sie­bie. Ba­sia sie­dzi na brze­gu krze­sła, cza­sem za­kła­da­jąc no­gę na no­gę, po­dwój­nie je wokół sie­bie owi­ja­jąc.

Choć sie­dzą na­prze­ciw­ko, ra­czej od­wra­ca­ją się w two­ją stro­nę, więc do sie­bie sie­dzą bo­kiem. Co ja­kiś czas Ka­sia wy­cią­ga rę­kę i kła­dzie dłoń na sto­le tak, że jej dłoń z two­ją two­rzy za­mknię­ty krąg. Ba­sia, któ­ra wte­dy po­zo­sta­je gdzieś za jej ra­mie­niem, ob­ra­ca w dło­niach fi­li­żan­kę, pod­staw­kę, świecz­nik. „Trze­ba i ją wcią­gnąć w roz­mo­wę” – po­sta­na­wiasz, ale Ba­sia na py­ta­nia od­po­wia­da ci­cho i rzad­ko do­da­je coś od siebie. Kie­dy roz­ma­wiasz z Ka­sią, ta po­chy­la się lek­ko do przo­du. Gdy zwra­casz się do Ba­si, Ka­sia odchyla się, z po­wro­tem opie­ra­jąc o opar­cie krze­sła. Pod­czas po­że­gna­nia to­bie po­da­ją rę­ce, so­bie tyl­ko mó­wiąc do wi­dze­nia. Czy po­win­naś je jesz­cze kie­dyś obie za­pro­sić?

Nie­ste­ty nie! Choć sta­ra­ły się te­go nie oka­zy­wać, nie polubiły się. Zachowywały się tak, jakby tej drugiej wcale nie było.

– Brak kon­tak­tu wzro­ko­we­go, zwra­ca­nie się tyl­ko do cie­bie, po­ru­sza­nie te­ma­tów nie­do­stęp­nych dla drugiej stro­ny – to wszyst­ko ozna­ki bra­ku ak­cep­ta­cji dla obec­no­ści ko­le­żan­ki – mó­wi Be­ne­dykt Pecz­ko. – Usia­dły w opo­zy­cji w sto­sun­ku do sie­bie. Sie­dze­nie bli­sko sie­bie jest ozna­ką so­li­dar­no­ści, wspól­no­ty po­glą­dów. Sie­dze­nie da­le­ko to od­cię­cie się od sie­bie na­wza­jem. Pod po­zo­rem zwracania się do cie­bie, cia­ła ko­le­ża­nek do­słow­nie się od sie­bie od­wra­ca­ły.

Ka­się iry­to­wa­ła no­wa zna­jo­ma: spo­sób, w ja­ki sie­dzia­ła, cha­rak­te­ry­zu­je ko­goś, kto tak na­praw­dę chciał­by wstać i odejść. Ba­sia z ko­lei czu­ła się onie­śmie­lo­na, przy­tło­czo­na przez sy­tu­ację. Sie­dzia­ła jak oso­ba, która czu­je się bar­dzo nie­pew­nie. Po­dwój­ne za­pla­ta­nie nóg w tej sy­tu­acji jest ozna­ką spię­cia; za­ci­ska­nie dło­ni na róż­nych przed­mio­tach to szu­ka­nie opar­cia dla rąk, ozna­ka nie­pew­no­ści. Po­chy­la­nie się pod­czas roz­mo­wy do przo­du ozna­cza­ło za­in­te­re­so­wa­nie Ka­si, od­chy­le­nie do ty­łu to du­cho­we wy­co­fa­nie się z kontak­tu z Ba­sią.

Wnio­sek? Choć ko­le­żan­ki sta­ra­ły się być mi­łe, w tym ze­sta­wie wię­cej się nie spo­ty­kaj­cie.

Zastanawiasz się, co łączy powyższe sytuacje, oprócz faktu, że ktoś, robiąc dobrą minę do złej gry, wysyłał sygnały przeczące słowom?

Kolejnym wspólnym ogniwem było twoje samopoczucie. Czułaś się niewygodnie, czułaś, że coś się nie zgadza. To dlatego, że sygnały niewerbalne wywierają na rozmówców pięciokrotnie większy wpływ niż słowa. Kiedy więc zwracasz uwagę na mimikę, postawę, głos i gesty rozmówcy, zaczynasz czytać z ciała i trudno jest cię oszukać.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze