fbpx

Świat to Ty – warsztaty rozwojowe na końcu świata – wywiad z psychoterapeutą Tomaszem Teodorczykiem

Świat to Ty - warsztaty rozwojowe na końcu świata - wywiad z psychoterapeutą Tomaszem Teodorczykiem
123rf.com

Warsztaty psychologiczne w indyjskich Himalajach, Etiopii, Peru czy Nepalu? Experience Expeditions to połączenie wyprawy podróżniczej z warsztatem. Koncepcja jest odpowiedzią na poszukiwania zmiany tożsamości człowieka. Ta zmiana jest konieczna do tego, żeby człowiek się rozwijał.
Dlaczego tak daleko?
Daleko, bo tam można łatwiej sięgnąć do różnych aspektów, których normalnie nie używamy. Kiedy uwiązani jesteśmy w swoich ramach zarówno środowiskowych, jak i społecznych, kulturowych, nawet narodowych, nasze style funkcjonowania są podtrzymywane. W tych ramach nie ma rozwoju. Zetknięcie się z innymi kulturami w sensie nie tylko wycieczkowym, ale i psychologicznym, to okoliczność sprzyjająca temu, by ramy tożsamości poszerzyć i dać ludziom nowe doświadczenia potrzebne do rozwoju.

Wasze hasło brzmi „Świat to Ty”.
To jest kawałek myślenia globalnego, zakładającego że człowiek jest częścią świata. Nawet więcej – człowiek jest światem i w tym świecie może odnaleźć siebie. Jak pojedzie i zobaczy ten świat, przekona się że to nie pocztówka i naprawdę przeżyje doświadczenie kontaktu z innymi kulturami, odkryje że na swój sposób jest tą kulturą, tylko o tym nie wiedział. Jak odkryje w sobie Hindusa, Etiopczyka, to będzie mu łatwiej myśleć w innych kategoriach. To jest jeden z obszarów psychoterapii zorientowanej na proces, metody w której pracujemy.

Dokąd wyjeżdżacie?
W Himalaje indyjskie, do Nepalu, Etiopii i Peru. Mamy też parę innych miejsc w planach. Grupy liczą do 10 osób, wyjeżdżamy na 16-20 dni. Każdy wyjazd ma swoją psychologiczną tematykę. Na przykład w Himalaje jedziemy pod hasłem „Czas zmiany”, a do Etiopii – „Inne wymiary życia”. Jeździ z nami zawodowy podróżnik z biura podróży, który zna te miejsca od podszewki. Ale wybieramy je my, czyli psychologowie z Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces, tak by były zgodne z tym, co chcemy psychologicznie osiągnąć. Muszą być urozmaicone, jeśli chodzi o doświadczenia. To muszą być miejsca, gdzie jest i kultura, i natura, i ludzie, a także inne sposoby rozumienia czasu oraz przestrzeni.

Żeby było jak najwięcej doznań?
Tak. To jest wyprawa po doświadczenie. Chodzi o to, żeby złapać jak największą dawkę doświadczeń z różnych sfer. Ale takich doświadczeń, które uczestnik podróży jest w stanie przełożyć na siebie i swoje życie. Dbamy o to, żeby na przykład miał kontakt z tamtejszymi ludźmi. Chodzimy po ich domostwach, oglądamy, spotkamy się z nimi.

Odwiedzacie też miejsca, w których można się odizolować?
Też. Miejsca, gdzie można zmierzyć się ze sobą. Ze swoimi słabościami, ze swoimi granicami wytrzymałościowymi. Dlatego na przykład wchodzimy na 5200 metrów. W Nepalu mamy 9-dniowy treking pod Annapurnę. Kto wejdzie, ten wejdzie. Kto nie – ma doświadczenie wymiękania. Serwujemy doświadczenia niezwykłych miejsc – jesteśmy na przedziwnych pustyniach, skalnych klasztorach, buddyjskich świątyniach. Jest tego dużo – religia, kultura, rytuały, obyczaje, ludzie.

W tym wszystkim ważna jest chyba inność?
Bardzo, na przykład inne sposoby rozumienia czasu. W Etiopii mają w tej chwili 2004 rok. Ale to mało – rok się u nich zaczyna 11 września. A żeby było śmieszniej – mają 13 miesięcy. A żeby było jeszcze śmieszniej – godziną zerową jest szósta rano. Totalny odjazd, wszystko jest inaczej.

Po co nam ta inność?
Żeby spojrzeć na życie od innej strony. Jak jesteśmy tutaj, to wydaje się nam że to jest ważne, czy tamto jest ważne. Jak jesteśmy w Etiopii, zmienia się optyka. Okazuje się, że rzeczy o których wcale nie myślimy, stają się sprawami absolutnie fundamentalnymi.

Po co?
Wszystko po to, żeby rozbić wewnętrzny stereotyp tożsamości w myśleniu o sobie. Dopóki widzimy, że nasz świat, nasze życie i nasze możliwości są zamknięte w naszych codziennych ramach, dopóty szalenie trudno jest nam się rozwinąć. Tam mamy okazję doświadczyć na sobie, że tych możliwości jest znacznie więcej. Że można inaczej patrzeć na czas, inaczej odczuwać przestrzeń, że można żyć w zupełnie innych warunkach. Jeżeli to naprawdę się przeżyje, nie tylko zobaczy czy przeczyta, wtedy w człowieku coś „zaklikuje”. Myśli sobie: „A może fajnie by było, żeby…”. Wtedy łatwiej jest dokonywać zmian po powrocie.

Jakich zmian?
Zawsze przed wyjazdem spotykamy się z grupą, żeby zobaczyć w jakim miejscu życiowo-psychologicznym każdy uczestnik się znajduje. Jeden potrzebuje zmienić cały swój sposób odniesienia do pracy, inny potrzebuje zmiany w relacjach, jeszcze ktoś inny jest w miejscu kryzysu środka życia i zupełnie nie wie co robić. Ale w dużej mierze jest tak, że dopiero po powrocie uświadamiają sobie, że potrzebują zmienić dużo, dużo więcej.

Experience Expeditions to dawka uderzeniowa?
Uderzeniowa, absolutnie. To jest trochę tak jest z terapią. Przychodzi człowiek i mówi, że ma problemy z żoną, albo z dziećmi, albo z pracy go wyrzucili, ale to tylko wyjściowy kłopot. To, co naprawdę potrzebuje zmienić, jest na końcu. Na wyprawach jest tak samo.

Jak wyglądają zajęcia warsztatowe w warunkach podróży?
Różnie. Na przykład rano uczestnicy dostają do wykonania jakieś zadanie wewnętrzne. Dajmy na to mają obserwować ludzkie twarze, zastanowić się co ich w nich przestrasza, fascynuje, przyciąga. Albo domostwa. Potem wieczorem się spotykamy i pracujemy nad tym doświadczeniem. Pracujemy indywidualnie, grupowo, w parach. Nie ma sztywnego programu. Jeśli widzę, że grupa potrzebuje jakiegoś typu doświadczenia, którego nie było w programie, idę do pilota i myślimy jak je zapewnić.

Spotykacie się po powrocie?
Są spotkania powyjazdowe. Doświadczenia takich wypraw szybko ludzi zbliżają. Wspólnie przecież mierzą się plecakami pod wielką górą, jadą na dachu autobusu i boją się że spadną albo śpią na pustyni pod gołym niebem. Oni potem potrzebują się spotkać, podzielić doświadczeniami. Część z nich wchodzi z nami w bliższy kontakt – bierze udział w warsztatach, szkoleniach, nawet programach licencyjnych.

A życie tych ludzi? Zmienia się?
Oczywiście. Ktoś na przykład czuł się uwiązany do domu, w którym mieszkał, sprzedaje go, wyprowadza się w inne miejsce. Ktoś się rozwodzi, ktoś zmienia pracę. Mamy też małżeństwa, które są wynikiem wyjazdu. To są duże zmiany.

A Tobie osobiście co te wyprawy dają?
Przede wszystkim wyzwanie. Bywa trudne, bo tam „nie ma przebacz”. Tam człowiek się sprawdzi albo nie. Zwykle psycholog chowa się za rolą, za wiedzą którą ma, za formułą relacji terapeutycznej. A tam jestem obserwowany 24 godziny na dobę. Program jest, ale zmienia się wielokrotnie. Każdego dnia muszę się zastanawiać czy to, co sobie wymyśliłem, jest na ten moment dobre. Ciągły alarm.

Rozwijające?
Super! Mam wrażenie, że odkąd zacząłem wyjeżdżać rozwinąłem się jako terapeuta. Mam poczucie, że lepiej rozumiem to, co z ludźmi się dzieje. Szybciej to widzę, głębiej widzę.

 

Tomasz Teodorczyk – współzałożyciel Akademii POP (www.akademiapop.org). Dyplomowany psychoterapeuta i nauczyciel pracy z procesem Research Society for Process Oriented Psychology w Zurichu, posiada Licencję Psychoterapeutyczną i Trenerską Polskiego Towarzystwa Psychologii Zorientowanej na Proces. Pracą z procesem zajmuje się od 1988r. Prowadzi psychoterapię indywidualną, warsztaty oraz szkolenia i superwizje. Tłumacz książek A. Mindella oraz autor artykułów o pracy z procesem. Współpracuje również z firmami przy rozwiązywaniu konfliktów. e-mail: teotomek@akademiapop.org

 

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze