fbpx

Syntetycznie o psychologii analitycznej

Syntetycznie o psychologii analitycznej
fot.123rf

Psychologia analityczna łączy teorię z praktyką. I choć teoria jest tu rozbudowana, jung traktuje ją jako służebną wobec praktyki. Celem psychologii analitycznej jest nie tylko terapia nerwic, lecz przede wszystkim pomoc w rozwoju duchowym, który jest drogą do samorealizacji – zagubioną przez współczesnego człowieka.
Powszechnie uważa się, że szwajcarski psycholog i psychiatra Carl Gustav Jung (1875–1961) był uczniem Freuda, który opuścił mistrza i założył własną szkołę. Ale nie jest to dla Junga sprawiedliwe.

Jung cenił Freuda i uznawał jego pierwszeństwo w odkryciu roli nieświadomości, nie był jednak jego uczniem, lecz partnerem. Jung znalazł w psychoanalizie potwierdzenie własnych koncepcji, a jednocześnie sam wywarł istotny wpływ na kształt teorii Freuda. To on na przykład wprowadził do psychoanalizy kompleks Elektry, żeński odpowiednik kompleksu Edypa. Jednak w psychoanalizie szybko przestał się mieścić. Jego praca „Przeobrażenia i symbole libido” wydana w 1912 roku wyraźnie pokazała, że autor idzie oryginalną i niezależną drogą.

Już samo pojęcie libido różni obu twórców. Jung odrzuca koncepcję popędu seksualnego jako głównej siły napędowej w życiu człowieka, a libido to w jego koncepcji znacznie szerzej pojmowana energia psychiczna, w której skład wchodzą również potrzeby duchowe. W 1913 roku Jung całkowicie zrywa z psychoanalizą i tworzy psychologię analityczną, która do dziś wywiera ogromny wpływ na kulturę krajów niemieckiego obszaru językowego, a także krajów anglosaskich. W Polsce Jung jest chyba wciąż za mało znany, choć niektóre z wprowadzonych przez niego pojęć weszły do naszego języka.

Psychologia analityczna, podobnie jak psychoanaliza, to połączenie teorii z praktyką. I choć teoria jest tu bardzo rozbudowana, Jung traktuje ją jako służebną wobec praktyki. Celem psychologii analitycznej jest nie tylko terapia nerwic, lecz przede wszystkim pomoc w rozwoju duchowym, który jest drogą do samorealizacji – zagubioną przez współczesnego człowieka.

Persona, kompleksy, archetypy

Zacznijmy od tego, co powszechnie znane. To Jung podzielił ludzi na ekstrawertyków (osoby otwarte, ich energia jest skierowana na zewnątrz) i introwertyków (osoby zamknięte, energia skierowana do wewnątrz). Wyróżnił także cztery podstawowe funkcje psychiczne: myślenie, uczucia, intuicję i postrzeganie. U konkretnej osoby jedna z tych funkcji jest dominująca, a jedna najsłabsza lub najmniej uświadamiana, co początkowo służy człowiekowi, ale z czasem go ogranicza, lecz może zmieniać się w trakcie terapii i rozwoju. Typy psychiczne organizują świadomość indywidualną, czyli nasze ja, które w kontakcie ze światem zewnętrznym wymaga ochrony.

Niezależnie od tego, czy ktoś jest introwertykiem czy ekstrawertykiem i która funkcja psychiczna u niego dominuje, nawiązując kontakt ze światem, otacza swoje ja czymś na kształt powłoki. Tę powłokę Jung nazywa personą. Persona to nasze zachowanie społeczne, cechy, wygląd, uśmiech. „Persona jest kompromisem pomiędzy jednostką a społeczeństwem, opartym na tym, czym ktoś zdaje się być” – stwierdza Jung. U człowieka dobrze przystosowanego persona jest niezbędną, ale elastyczną warstwą ochronną, która zmienia się stosownie do sytuacji, zapewniając proste i zrównoważone stosunki z otoczeniem. Lecz jeśli człowiek ukrywa za nią swoją prawdziwą naturę, persona kostnieje i przekształca się w prawdziwą maskę, pod którą zatraca się jego indywidualność.

Jung, tak jak Freud, jest przekonany, że świadomość to tylko cząstka naszej psychiki. Tak samo twierdzi, że nieświadomość zawiera treści wynikające z życia jednostki, czyli to wszystko, co zostało wyparte, odsunięte, zapomniane, zauważone podświadomie. Ale dla Junga ta nieświadomość indywidualna to tylko jedna z dwóch sfer nieświadomości. Drugą jest nieświadomość zbiorowa, wspólne dziedzictwo wszystkich ludzi.

Skąd można wiedzieć, że nieświadomość istnieje, skoro nie jesteśmy jej świadomi? Skąd można wiedzieć, co się w niej znajduje? Informują nas o tym symptomy nerwicowe i kompleksy oraz obrazy i symbole występujące w snach, fantazjach i wizjach.

Symptom wskazuje na zahamowanie i zakłócenie przepływu energii. To sygnał alarmowy, że coś istotnego w postawie świadomej zawodzi, jest nieadekwatne, to informacja, że trzeba rozszerzyć świadomość.

Kompleks to treści psychiczne w postaci obrazów i związanych z nimi emocji, które odłączyły się od świadomości, funkcjonują autonomicznie i wpływają na nasze działania, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Odłączenie tych treści następuje zwykle w wyniku wstrząsu emocjonalnego lub konfliktu, którego człowiek nie jest w stanie zaakceptować. „Najgłębszą przyczyną kompleksu jest niezdolność zaakceptowania całości swej natury” – stwierdza Jung, który wprowadził pojęcie kompleksu do psychologii. On także opracował testy skojarzeń, pozwalające kompleksy wykrywać. Osobie badanej mówi się kolejno sto słów pobudzających, starannie dobranych w wyniku wieloletnich doświadczeń. Na każde słowo trzeba odpowiedzieć pierwszym słowem, które przyjdzie na myśl. Dłuższy czas reakcji, niemożność odtworzenia skojarzenia później lub odtworzenie fałszywe ujawniają kompleks.

Tak jak kompleksy organizują nieświadomość indywidualną, tak nieświadomość zbiorową reprezentują archetypy, czyli wspólne całej ludzkości odwieczne wyobrażenia, które stanowią formę dla naszych przeżyć i determinują nasze zachowanie w typowych sytuacjach. Tak jak pisklę dziedziczy sposób, w jaki wykluwa się z jaja, tak i my dziedziczymy wzorce zachowań, a ich odbiciem w naszej psychice są wyobrażenia i symbole obecne w mitologiach, bajkach, tradycjach religijnych i misteriach wszystkich kultur. Prometeusz kradnący ogień, Herakles zabijający smoka, mity o stworzeniu, grzech pierworodny, misteria ofiarne, narodziny z dziewicy to autoportrety naszych instynktów w psychice, procesy psychiczne przekształcone w obrazy. Ich liczba jest ograniczona, stanowi sumę typowych ludzkich przeżyć i doświadczeń.

Tkwiące w nieświadomości zbiorowej archetypy mogą zbudzić się do nowego życia w każdej psychice i wywierać wpływ na nasze działanie. Ich obecność można stwierdzić, analizując sny, fantazje i wizje. Gdy pojawiają się w nich motywy mitologiczne związane z tematami uniwersalnymi, takimi jak dobro, zło, płeć, narodziny i śmierć, które w dodatku wywołują intensywne emocje, to oznacza, że do głosu dochodzą najgłębsze warstwy psychiki. Aby je poznać i zintegrować ze świadomością, trzeba najpierw uświadomić sobie i zintegrować treści zawarte w nieświadomości indywidualnej. Każdy konflikt trzeba rozważyć w jego aspekcie indywidualnym i w świetle własnego doświadczenia, dopiero potem można wyruszyć na spotkanie z ogólnymi problemami bytu ludzkiego. W tej podróży warto mieć przewodnika. Przewodnik duchowy może doprowadzić swojego pacjenta tylko do tego punktu, do którego sam doszedł, dlatego terapeuta jungowski sam musi przejść gruntowną analizę.

Animus i anima

Psychoterapia Junga polega na dialogu między dwiema osobami, które nawzajem na siebie oddziałują. Terapeuta jest aktywny, ujawnia siebie, podstawą terapii jest osobisty kontakt, a nie przeniesienie, które u Junga nie ma większego znaczenia. Gdy analiza świadomości zostanie wyczerpana poprzez skojarzenia i odtwarzanie zdarzeń, które doprowadziły do powstania objawów, następuje analiza nieświadomości.

Droga do nieświadomości prowadzi przez marzenia senne, fantazje i wizje. Marzenia senne są wieloznaczne i uwarunkowane indywidualnością śniącego. Treści minionego dnia mieszają się w nich z obrazami pochodzącymi z wnętrza psychiki, dlatego interpretacja za pomocą standardowych symboli nie jest możliwa, dopóki nie zna się sytuacji życiowej pacjenta i jego świadomej psychiki. Interpretacja marzeń i wizji musi być zaakceptowana przez pacjenta, bo tylko on wie, czy jest trafna. Świadczy o tym intensywność jego reakcji emocjonalnej.

Terapia Junga nie kończy się z chwilą ustąpienia objawów nerwicowych, można powiedzieć, że to dopiero początek. Jung dostrzega pozytywne aspekty nerwicy, dzięki której ludzie zostają wytrąceni z apatii i wbrew lenistwu, pomimo oporu, muszą dążyć do rozwoju osobowości. Psychoterapia intensyfikuje naturalny proces rozwoju, który potencjalnie, tak jak rozwój fizyczny, dostępny jest każdemu człowiekowi. Proces dochodzenia do pełni osobowości Jung nazywa indywiduacją.

Jednym z kamieni milowych jest konfrontacja z archetypem cienia. Cień symbolizuje naszą ciemną stronę, te treści psychiki, które w ciągu naszego życia nie zostały dopuszczone do świadomości. W aspekcie zbiorowym cień reprezentuje ogólnoludzką ciemną stronę, która w kulturze może ulegać personifikacji, na przykład w postaci szatana. Najpierw należy przepracować osobisty cień, co odpowiada mniej więcej temu, do czego zmierza psychoanaliza, gdy odkrywa historię życia jednostki, zwłaszcza dzieciństwa.

Drugi etap procesu indywiduacji to spotkanie z animą w przypadku mężczyzny i animusem w przypadku kobiety. Animus i anima to obraz drugiej płci, który nosimy w sobie jako poszczególne jednostki i jako przedstawiciele gatunku. Dopóki nie jesteśmy świadomi tego obrazu, rzutujemy go na zewnątrz i przeżywamy poprzez inne osoby. Dzięki świadomemu przeżyciu przestajemy go rzutować na partnera, a przez to zyskujemy energię, którą sami możemy dysponować. Płeć przeciwna traci tajemniczość, ale my zdobywamy wolność i siłę. Nie możemy już zagubić się w drugim człowieku, za to jesteśmy w stanie naprawdę go kochać.

Narodziny jaźni

Im bardziej jesteśmy świadomi siebie, tym cieńsza staje się warstwa indywidualnej nieświadomości nakładająca się na nieświadomość zbiorową. W końcu może dojść do swobodnego przepływu, do połączenia świadomości i nieświadomości poprzez jaźń, którą Jung nazywa też nadświadomością. Narodziny jaźni to nie tylko przesunięcie dotychczasowego centrum psychicznego, lecz także zmiana postawy życiowej i pojmowania życia. Nie znaczy to, że znikają wszystkie problemy, one są nieodłączną częścią ludzkiego istnienia. Ale stają się chorobą lub kompleksem tylko wtedy, gdy człowiek z powodu lęku i słabości lub braku zrozumienia stara się od nich uciec. Zamiast uciekać, lepiej je przerosnąć. Gdy pole widzenia rozszerza się, każdy problem staje się mniej istotny. Świadomość nie jest już uwięziona w osobistym, przewrażliwionym ja, korygowanym przez nieświadome przeciwne tendencje. Człowiek w końcu może być w pełni sobą, włączyć się do świata, stać się częścią wspólnoty.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze