fbpx

Dzieci w roli dorosłych – o groźnym zjawisku parentyfikacji

Skradzione dzieciństwo - Ewa Nowak o groźnym zjawisku parentyfikacji
Nastolatki, które czują się odpowiedzialne za rodziców, w pierwszym odruchu budzą w nas podziw dla ich siły wewnętrznej i dojrzałości. (Fot. iStock)

Nastolatki, które czują się odpowiedzialne za rodziców, w pierwszym odruchu budzą w nas podziw dla ich siły wewnętrznej i dojrzałości. Jednak takie myślenie to pułapka, bo dzieci powinny funkcjonować w rodzinie na prawach dziecka. Dlaczego odwrócenie ról, czyli tzw. parentyfikacja, wcale nie oznacza lepszego przygotowania do dorosłego życia – wyjaśnia pedagożka Ewa Nowak.

Głównym zadaniem rodzica jest pomoc dziecku doświadczającemu stanu silnego rozregulowania emocji w powrocie do stanu kontroli emocjonalnej, a tym samym do poczucia dobrostanu” – pisze terapeutka dziecięca Margot Sunderland we wstępie do książki „Odwrócona relacja”. Dorośli są po to, by pomóc dzieciom, jednak tak wielu rodziców jest niedojrzałych lub nieodpowiedzialnych, że wymusza na dzieciach odgrywanie roli dorosłego w rodzinie. Dziecko zrobi wszystko, żeby rodzice je kochali. Jeśli to konieczne, będzie odgrywać różne role tylko po to, żeby nawiązać relację z niedojrzałym emocjonalnie rodzicem, a tym samym wykształca w sobie fałszywe „ja”, stworzone na potrzeby walki o miłość rodzica. „Nie cierpię, gdy mama płacze. Myślałam, że dorośli są silni, a teraz to ja muszę być silna” – Margot Sunderland cytuje wyznanie ośmioletniej Gemmy, a my w pierwszym odruchu czujemy podziw dla siły wewnętrznej i życiowej mądrości tej dziewczynki. I to jest pułapka, bo ta sytuacja oznacza koniec jej beztroskiego dzieciństwa. Gemma staje się ofiarą parentyfikacji, której skutki będzie odczuwać kilka pokoleń jej potomków.

Problemy rodziców zmieniają w życiu dziecka wszystko. Jeśli rodzic jest niedojrzały emocjonalnie (egoistyczny, skupiony na sobie, niewrażliwy, uzależniony, słaby psychicznie itp.), dziecko jest silnie zagrożone odwróceniem ról i przejęciem zadań dorosłego. I choć powinno mieć obowiązki, to nie można składać na nie odpowiedzialności za żaden obszar funkcjonowania domu!

Co na to dzieci?

Psycholożka Katarzyna Schier twierdzi, że na skutek parentyfikacji dzieci wybierają dwie drogi: kontrolująco-ochraniającą lub kontrolująco-karzącą. Te z pierwszej grupy żyją w stanie chronicznego napięcia, gotowe w każdej chwili świadczyć wsparcie rodzicowi. Dobrze się uczą, są wrażliwe, wierzą, że uda im się poprawić sytuację w domu, jeśli będą zachowywać się wzorowo. Ci drudzy, zwani eksternizatorami, prowokują ściąganie na siebie kar, traktując to jako sposób na oderwanie się od bieżących problemów. Ale o ile nastolatki kłopotliwe, niechcące współpracować i protestujące same zwrócą na siebie uwagę, to te, które nie sprawiają żadnych problemów, są ciche, grzeczne i z pokorą biorą na siebie wszelkie zadania i obowiązki – łatwiej przegapić. Jednak obie postawy świadczą o zaburzeniu więzi emocjonalnej o charakterze odwrócenia ról (role reversed attachment disorder). Pomocy potrzebuje w tym kręgu i dziecko, i rodzic – i to od pomocy temu drugiemu trzeba zacząć, po pierwsze zapewniając mu bezpieczeństwo, a po drugie wsparcie terapeutyczne.

Dzieci, które zostały obarczone wypełnianiem zadań dorosłych, czują do rodziców urazę. Nie lubią ich, nie ufają im, a jak pisze psychiatra Irvin D. Yalom w opowieściach psychoterapeutycznych „Mama i sens życia” – nie jest łatwo żyć, gdy czuje się do rodziców urazę. Zbyt dojrzałe dzieci są zaabsorbowane tym, co myśli i czuje rodzic. Nieustannie martwią się o sprawy, które powinny ich nie interesować, jak sytuacja psychiczna rodzica, niezapłacone rachunki, młodsze rodzeństwo, gotowanie i utrzymywanie porządku, mediacje między matką i ojcem lub ich przygody miłosne. Z wyższym o 75 proc. prawdopodobieństwem nastolatki dotknięte parentyfikacją będą mieć problemy z nauką i aż o 70 proc. częściej uzależnią się od narkotyków, a ich samoocena będzie znacząco niższa niż rówieśników. Do tego dochodzą choroby psychosomatyczne i ogólny, stale odczuwalny strach przed życiem.

Bez względu na to, jak rodzice manifestują swoją infantylizację, skutek jest zawsze ten sam: samotność emocjonalna dziecka. Dlatego wejdzie ono w każdą rolę, by tylko być blisko rodzica. Na to skazujemy nasze dzieci, wrzucając im na ramiona konieczność zbyt szybkiego bycia dorosłymi.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>