fbpx

Poczucie winy – jak nie zadręczać się bez przerwy popełnionymi błędami?

Poczucie winy - jak nie zadręczać się bez przerwy popełnionymi błędami?
Poczucie winy może nam towarzyszyć przez całe życie. Zadręczamy się wtedy bez końca, żyjąc w przekonaniu, że nie możemy sobie wybaczyć. I zwykle towarzyszy temu inny problem: nasz wizerunek samych siebie, jako osób dobrych, bez skazy, pomocnych.. po prostu się rozsypał. (fot. iStock)

Nie wybaczę sobie tego! Nigdy! – powtarzamy poniewczasie. Kaliber przewin bywa różny – oszustwo, celowo wyrządzona krzywda, ale i niedopatrzenie, zaniedbanie, zlekceważenie… Gdyby dało się cofnąć czas… Jak żyć z takim ciężarem?

Ewka zdradziła – głupio, z przypadkowym facetem, po dwóch butelkach wina – miłość swojego życia, wieloletniego chłopaka. Nie umiała tego przed nim ukryć, on nie umiał o tym zapomnieć, poprosił, by się wyprowadziła. Odkąd to się stało, Ewa przestała jeść, nie może spać – wyrzuca sobie bez przerwy, że przez głupotę straciła szansę na szczęśliwe życie z najfajniejszym facetem na świecie. Nie potrafi sobie tego wybaczyć. Czuje, że zdradziła nie tylko jego, ale i siebie.

Karolina zawsze znajdowała wymówki, by nie pojechać do domu na weekend, choć mama ciągle ją zapraszała. „Nie mogę, właśnie kończymy ważny projekt” – mówiła przez telefon. Albo: „Mamo, z Warszawy to jest trzy godziny w jedną stronę, a ja muszę na poniedziałek zrobić raport”. Nie odbierała telefonów, bo nie chciała słuchać o zmartwieniach, do mamy dzwoniła, gdy czuła się samotna w wielkim mieście lub przeciwnie – gdy była bardzo szczęśliwa. Niedawno się zakochała i spędziła święta z ukochanym, w górach. Było cudownie. Gdyby wiedziała, że to będą ostatnie święta mamy…

Tyle pytań zostało bez odpowiedzi, tyle rzeczy odkładanych „na później”. Teraz znalazłaby czas i gadałaby z mamą godzinami, nawet codziennie, wysłuchując po raz kolejny znanych sobie opowieści. Żaden projekt nie wydaje się Karolinie teraz ważny, żaden raport nie jest już pilny. Nie może sobie wybaczyć, że traktowała mamę jako kogoś, kto będzie zawsze, jak tylko Karolina znajdzie czas…

Dlaczego tak trudno sobie wybaczyć?

„Najtrudniej wybacza się małe błędy ludziom posiadającym wielkie właściwości” – powiedziała baronesa Marie von Ebner-Eschenbach, austriacka autorka powieści psychologicznych. Wysoko postawiona sobie poprzeczka to często pasmo celów nie do osiągnięcia, wymagań nie do spełnienia. Ale czy na pewno jesteś istotą bez skazy? Niezdolną do błędów i pomyłek?

Jeśli zrobiłaś coś, co nie zgadza się z twoim wyobrażeniem o sobie samej, twój idealny obraz siebie jako osoby niezłomnej, szlachetnej i dobrej rozpada się na kawałki, a w najlepszym razie powstają na nim widoczne rysy. Myślisz o sobie, że jesteś dobrą córką – a tu proszę, nie okazałaś się dość przewidująca, wystarczająco opiekuńcza, na miarę rangi, jaką sobie przyznawałaś. Albo wierzyłaś, że jesteś lojalna w przyjaźni, że można na tobie polegać jak na Zawiszy – jednak stało się, zawiodłaś, zdradziłaś. Także swoje ideały i obraz samej siebie. To nie daje spokoju, budzi poczucie winy. Zaczynasz się oskarżać, a nawet karać.

Poczucie winy jest tak naprawdę informacją, że naruszyliśmy swój wewnętrzny system wartości.

Z mojego doświadczenia wynika, że to bardzo indywidualna sprawa – mówi trenerka rozwoju osobistego Lesława N. Jaworowska. – To, co dla jednego jest przekroczeniem zasad, dla drugiego już takie nie będzie. Wiele zależy od systemu wartości, jaki wynieśliśmy z domu. Złość na siebie i lęk przed konsekwencjami mogą być drogą do poznania siebie, do odzyskania kontaktu ze swoim potencjałem i do samoakceptacji.

Los bywa przewrotny

Psycholog, prof. Everett L. Worthington bada problematykę przebaczania od 1980 roku, napisał ponad dwieście artykułów i wydał kilka książek na ten temat. W 1996 roku los – przewrotnie – postawił go w dramatycznej sytuacji – została zamordowana jego matka i musiał stanąć twarzą w twarz ze swoimi dotychczasowymi teoriami dotyczącymi wybaczania.

– Wybaczyłem mu – odpowiedział dziennikarzowi, spytany o mordercę. Dlaczego? Bo, jak mówi, jest chrześcijaninem, ale też dlatego, że z racji swojego zajęcia był lepiej przygotowany do wybaczenia. Wcześniej, gdy opanowała go wściekłość, uzmysłowił sobie, że i on jest skłonny do posiadania silnych emocji, moralnej słabości – to wyzwoliło w nim empatię do mordercy swojej matki. Nie nastąpiło to jednak od razu, to był proces, droga, na początku której stał na stanowisku, że takiej przewiny nie można wybaczyć.

Worthington twierdzi, że wybaczenie jest decyzją. Racjonalnym, konstruktywnym myśleniem, zastąpieniem emocji negatywnych pozytywnymi. Pomocne w tym mogą być wspomnienia dawnych i obecnych cierpień, empatia ze sprawcą (zrozumienie, dlaczego to zrobił), przypomnienie sobie, kiedy sami chcieliśmy, by nam przebaczono, świadome altruistyczne wybaczenie, a następnie trwanie w nim.

Twierdzi też, że nie ma człowieka, który by nie zawiódł się na sobie i nie skrzywdził kogoś. On sam potępiał się wiele lat za to, że nie zapobiegł, jako bliska osoba i jako psycholog, samobójczej śmierci brata, który nie poradził sobie z przeżyciami po śmierci matki. Wyrzucał sobie też, że jako starszy brat dokuczał mu, gdy oboje dorastali. Żyje z poczuciem, że nie jest już możliwe naprawienie błędów przeszłości. Ale czy sobie wybaczył? Tak, bo twierdzi, że nie ma krzywd, których nie można wybaczyć. Także sobie samemu.

Okaż sobie szczyptę łaskawości

Nie da się przejść przez życie, nie wyrządzając innym – mniej lub bardziej świadomie – krzywdy i nie ponosząc porażek. Nie jesteśmy idealni, nigdy nie będziemy – czas się z tym pogodzić.

Czas też przyjrzeć się swoim normom, standardom – czy nie są zbyt wyśrubowane? Czy są nasze, czy narzucone – przez wychowanie, szkołę, społeczeństwo? Racjonalne czy raczej trudne do osiągnięcia?

Może pora uznać, że nie jesteśmy tak dobrzy, jak byśmy chcieli się widzieć, i popracować nad zmianą, ale też zaakceptować, że jesteśmy wystarczająco dobrzy, wystarczająco odpowiedzialni. Z naszymi słabościami i ułomnościami. Przy czym wybaczenie wcale nie zwalnia z odpowiedzialności.

Chrześcijaństwo mówi o zadośćuczynieniu grzechom i – jak przyznają psycholodzy – taka praktyka może rzeczywiście dużo zdziałać. Jeśli nie możesz zadośćuczynić osobom, które realnie skrzywdziłaś, zrób coś dobrego dla innych. Rozpamiętywanie, złość, żal – mają negatywny wpływ na ludzki organizm, osłabiają układ odpornościowy, podnoszą ciśnienie krwi, stwarzając warunki do rozwoju ciężkich chorób. I niczego pozytywnego do życia nie wnoszą, nie rozwijają nas. Uznanie siebie takim, jakim się jest, to wyraz największej miłości. I najważniejszej – do samych siebie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze