fbpx

Szkoła uczuć – Alicja i Krzysztof

Szkoła uczuć - Alicja i Krzysztof
Szkoła uczuć - Alicja i Krzysztof (Fot. Marta Rybicka)

Cztery pary – każda z nich na zupełnie innym etapie życia – pytamy o to, jak im udaje się „naprawiać” miłość każdego dnia, oraz o to, jak ta miłość zmienia się z czasem. Tym razem rozmawiamy z Alicją i Krzysztofem.

Jak się człowiek nauczy kochać, to mu trudno żyć bez miłości – mówi Krzysztof. – Ludzie dziwili się: „Jak to? Kochałeś tak mocno, a teraz tak samo kochasz inną? Zdradziłeś jej pamięć”. To bzdura! Takie jest życie. Ludzie zbyt szybko tracą nadzieję. My z Alicją znaleźliśmy się jak dwie połówki jabłka! – dodaje.

Pierwsze spotkanie? Alicja: – Wiedziona jakimś impulsem podczas zebrania Stowarzyszenia Pisarzy Polskich przesiadłam się z ostatniego rzędu do pierwszego, gdzie niespodziewanie zwolniło się krzesło. Mężczyzna, obok którego usiadłam, miał na kolanach tomik wierszy „Wino życia”. Spodobał mi się wiersz „Okna”: o gwiazdach, konstelacjach. Zaczęliśmy rozmawiać i nie mogliśmy przestać…

Szkoła uczuć - Alicja i Krzysztof
(Fot. Marta Rybicka)

– Uciszano nas, bo od razu wytworzyła się między nami jakaś więź – dodaje Krzysztof. – Cieszyło mnie, że podobają się jej moje wiersze. To był 18 listopada 2017 roku. Wkrótce potem w recenzji „Wina życia” Alicja uchwyciła wszystko, co w nich ważne. Zaprosiłem ją więc na kolację, bo choć byłem ostrożny, to jedno już wtedy wiedziałem i napisałem w wierszu: „Co będzie, to będzie, ale ja nie mogę jej stracić!”. – Krzysztof zaprosił mnie na sylwestra do filharmonii – wspomina Alicja. – Pomyślałam: „Ma gest, bo tam bilety po 700 zł! Ale będzie sztywno, a ja lubię tańce”. Znalazł więc cudowną gruzińską restaurację. Do ostatniej chwili nie wiedziałam jednak, czy tam pojadę.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Alicja musiała ukradkiem wymknąć się z domu, gdyż u jej sąsiadów i przyjaciół zmarłego męża, profesora medycyny, czekał na nią rozwiedziony lekarz. – Dodam: z prawdziwym francuskim szampanem – uśmiecha się Alicja. W ostatniej chwili jednak wsiadła do taksówki i pojechała na sylwestra z Krzysztofem. – Zaczęliśmy tańczyć, a on tak świetnie prowadzi! – mówi Alicja. – To nie był jedyny znak tej nocy! Podczas bicia zegara o północy zapisaliśmy życzenia na bibułkach i spaliliśmy. A wtedy pękł świecznik. „To na szczęście”, powiedział ktoś.

Szkoła uczuć - Alicja i Krzysztof
(Fot. Marta Rybicka)

Krzysztof poprosił Alicję o rękę wkrótce potem na ruchomych schodach przy Trasie W-Z. Ale ona nie chciała ślubu: „Po co?”. Nie rezygnował, dzwonił co noc i czytał jej wiersze. – A pewnego wieczoru przy kominku niespodziewanie mnie pocałował – wspomina Alicja. – Popłakałam się, że coś takiego jeszcze mi się przydarza! Pociągał mnie jako mężczyzna, a ja jego jako kobieta. W każdym wierszu pytał, kiedy się wreszcie zdecyduję. I tego wieczoru powiedziałam: „tak”.

– W tańcu, we wszystkim niesamowicie się zgadzamy i dlatego to wyjątkowe uczucie. Bo miłość bywa wielka, ale pełna napięć. Nasza ich nie ma – mówi Krzysztof. – Jak ja zrobię głupotę, coś palnę, to ona się śmieje. Gdzie ja taką drugą znajdę? – Moja babcia mówiła, że ważne, aby był taki sam krok – dodaje Alicja. – A czasem kobieta drobi, a mężczyzna sadzi susy. My z Krzysiem idziemy noga w nogę. – Czy stare nawyki nie uniemożliwią nowego szczęścia? – Alisiu, czy coś ci we mnie przeszkadza? – pyta Krzysztof. – Nic. – Ani mi w tobie! – Proszę się nie dziwić! Jesteśmy młodym, dwuletnim małżeństwem! – śmieje się Alicja.

Szkoła uczuć - Alicja i Krzysztof
(Fot. Marta Rybicka)

Mieszkają razem przez większość tygodnia u Alicji, a potem Krzysztof jedzie do siebie.
– Wspaniale się czuję u Alisi, ale gdy jesteśmy razem, do niczego nie mogę się zabrać, bo wciąż chcemy być blisko – mówi. – Oboje jesteśmy twórczy i żeby mieć czas na pisanie, mieliśmy widywać się dwa razy w tygodniu. Ale nie da rady, jeśli się jeden dzień nie widzimy, to już tęsknimy.

Właśnie ukazał się tomik wierszy, który jest ich poetyckim dialogiem. – „Znaki zodiaku. Miłość pisana wierszem” to pocieszenie dla wszystkich, którzy myślą, że na nową miłość już za późno! – mówi Krzysztof. – Alicja to szałaput, na kawałku gazety napisze wiersz i nie wiadomo, kiedy powstał. Ale ja notuję daty i dzięki temu ten tomik jest poetyckim zapisem narodzin naszej miłości. Pomocą dla tych, którzy zastanawiają się, co jest potrzebne miłości 70 plus? To, co każdej miłości: szczypta magii!

Szkoła uczuć - Alicja i Krzysztof
(Fot. Marta Rybicka)

– W Krakowie zawiesiliśmy kłódkę na moście tam, gdzie robią to zakochani – mówi Krzysztof. – Kiedy po śmierci Jana myślałam, czy jeszcze zaznam szczęścia, znalazłam czterolistną koniczynę – wspomina Alicja. – Poezję i miłość łączy to, że rodzą się w niezwykły sposób. Kim był ten mężczyzna, który siedział obok Krzysia i nagle wyszedł, robiąc mi miejsce? Anioł?

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>